Nie jestem osobą, która ciągle nosi słuchawki. Nie jestem audiofilem, nie mam obsesji na punkcie jakości dźwięku. Ale mam cztery pary słuchawek, z których regularnie korzystam. Każda para służy do czegoś innego.

Pierwsza para to słuchawki służbowe do spotkań online. Są trochę bardziej wypasione niż takie zwykłe. Mają dodatkową funkcję wyciszenia otoczenia, ale ponieważ są nauszne ale nie całkowicie nauszne (jak model poniżej) to ta funkcja działa tak sobie. Kiedy zaczęłam pracę w nowej firmie dostałam £250 na wyposażenie domowego biura. Ponieważ domowe biuro miałam już nieźle wyposażone to kupiłam porządne słuchawki, porządną kamerkę oraz mniej porządną klawiaturę i mysz. Dzisiaj wiem, że trochę przesadziłam z tymi słuchawkami. Obecnie korzystam z nich tylko kiedy mam jakieś spotkanie online w biurze, co zdarza się dość rzadko.

Druga para to słuchawki, z których korzystam niestety najrzadziej. Niestety, bo są to słuchawki głównie do samolotu, na długie loty. Słuchawki mają porządne wyciszenie dźwięków zewnętrznych i fantastycznie nadają się do oglądania filmów w samolocie. Do niedawna jeszcze używałam ich podczas jazdy pociągiem ale do tego mam teraz inny model. W samolocie podłączam słuchawki kablem. W pociągu raz zdarzyła mi się niemiła sytuacja. Wyciągnęłam słuchawki, włączyłam ale przez przypadek rozłączyłam się z moim telefonem i słuchawki jakimś cudem podłączyły się do innego telefonu w przedziale (przez Bluetooth). A ten ktoś słuchał czegoś co brzmiało jak hinduski death metal (!). No i nic człowieku nie zrobisz.


Trzecia para to mój najnowszy nabytek. Kupiłam je parę miesięcy temu kiedy zaczęłam ponownie ćwiczyć. To mój drugi model tych słuchawek, poprzednie były połączone małym kabelkiem. To są słuchawki stricte sportowe, które dobrze trzymają się na uchu. Słuchawki mają w zestawie pięć rozmiarów nakładek, które idą do ucha więc można je dobrze dopasować. Ale najlepszy bajer jest taki, że mają wbudowany sensor, który mierzy puls. Do tej pory korzystałam z paska na klatkę piersiową, a tu taka niespodzianka. Marka Beats należy do Apple więc słuchawki bezproblemowo synchronizują się z ich produktami i aplikacjami (zrezygnowałam z abonamentu na aplikację FIIT i teraz korzystam w płatnej wersji Apple Fitness+).

I ostatnia para, którą używam na co dzień. Miałam wcześniejszy model, a te dostałam w gratisie jak kupiłam nowego laptopa. Jestem nimi zachwycona! Jak na takie małe coś, mają bardzo przyzwoitą funkcję wyciszenia, dzięki czemu są to teraz moje podróżne słuchawki do pociągu. Używam ich też do medytacji, jak oglądam coś na komputerze i do rozmów. Jeśli miałabym wybrać z mojego arsenału tylko jedną parę, to na pewno byłaby to ta.

I na koniec mały bonus. To nie są moje słuchawki, to słuchawki mojego męża. Otóż on nie lubi wkładać niczego do ucha. Ma parę słuchawek wyciszających do samolotu, takie jak moje tylko czarne. A do biegania (choć ostatnio raczej używane przy koszeniu trawy) ma słuchawki Shokz. Tych nie wkłada się do ucha ale umieszcza na około ucha, a dźwięk ‘niesie się po kościach’.


Myślę, że świat byłby lepszym miejscem, gdyby ludzie częściej korzystali ze słuchawek. Życzę Wam miłego tygodnia.
Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

Słuchawki to fantastyczny wynalazek. Od kiedy pokazały się w latach 80tych zawsze me uwielbiałam. Ja akurat lubię wkładane do ucha. Mam parę (na zmianę), i ostanie zakupione chyba z rok temu to Galaxy Pro. Uwielbiam bo nie tylko ma funkcje wyciszenia otoczenia, z dodatkową opcją gdy ktoś do ciebie mówi wyciszenie się wyłącza i wraca po zakończeniu rozmowy. Ma głosową funkcje zatrzymania, zaczynania, przewijania, odebrania telefonu, etc. Ja słucham dużo audiobooków i podcastów, a często mam zajęte ręce, więc ta funkcja to dla mnie największy atut. Przełączenie do kogoś telefonu czasami jest zabawne. Zdarzyło mi się że moja maska do spania przełączyła się na telefon mojego syna, i zamiast afirmacji słuchałam monologu po walijsku.
Piszesz o medytacji, napisz coś więcej, ciekawa jestem, czy to był jeden z punktów noworocznych, czy robisz to już od jakiegoś czasu? Podziel się doświadczeniem.
Miłego poniedziałku.
No właśnie. Dla mnie największym grzechem jest jak ktoś w transporcie publicznym nie używa słuchawek a już szczególnie jak wybiera sobie podróż na długą rozmowę o niczym z jakimś kumplem czy koleżanką, w trybie głośnomówiącym, tak, że biedak po drugiej stronie nawet nie wie, że pół pociągu go słucha. Nie wiem co ludziom siedzi w głowach aby tak robić.
W sumie nie to nie chodziło mi o medytację, ale hipnoterapię na poprawę jelit, o której pisałam wcześniej. Trochę się obsuwam z słuchaniem ale pomaga jak potrzebuję relaksu.
Nie potrafię wcisnąć czegokolwiek do uszu, więc używałam dawniej nausznych słuchawek, jako że od radia, muzyki i od niedawna audiobooków jestem uzależniona. Niestety, nie nadają się pod czapkę, ani do łóżka. Te kostne też. Teraz nie rozstaję się z takimi podobnymi do Twoich pomarańczowych, ale bez tej końcówki wciskanej do ucha. Na próbę kupiłam na Temu za 17 złotych, żeby nie żal było wyrzucić. Okazało się, że od dwóch lat działają niezawodnie, używam każdego dnia i każdej nocy. Szukałam nazwy firmy na opakowaniu, było tylko “bezprzewodowe”, a jednak są świetne.
Super! Ja widziałam takie opaski do spania, wyglądają jak opaska na włosy do demakijażu twarzy ale mają wbudowane słuchawki/głośniki.