Mokrego Dyngusa! Dzisiaj obiecany wpis Wielkanocny z rysem historycznym. Pół godziny samochodem od naszego domu znajduje się małe miasteczko Woodstock (w zasadzie przedmieście Oxfordu), a w nim piękny pałac Blenheim. Na długi weekend Wielkanocny w ogrodach było dużo atrakcji dla dzieci i postanowiliśmy wybrać się na wizytę. Dawno nas tam nie było (ostatni raz w grudniu 2024). Tym razem...
Już za chwilkę…
…będzie luz. Naprawdę staram się, abyście w każdy poniedziałek mieli co poczytać, i żeby było interesująco a nie tak na ‘odwal się’. No ale co ja poradzę, że przez ostatnie dwa tygodnie każdą wolną chwilę, kiedy mój mózg jakoś działał spędziłam tutaj: Kiedy czytacie te słowa raport jest już napisany, sprawdzony, dopieszczony, przewiązany kokardką i doręczony do mojego zleceniodawcy. To nie...
Traktat o słuchawkach
Nie jestem osobą, która ciągle nosi słuchawki. Nie jestem audiofilem, nie mam obsesji na punkcie jakości dźwięku. Ale mam cztery pary słuchawek, z których regularnie korzystam. Każda para służy do czegoś innego. Pierwsza para to słuchawki służbowe do spotkań online. Są trochę bardziej wypasione niż takie zwykłe. Mają dodatkową funkcję wyciszenia otoczenia, ale ponieważ są nauszne ale nie...
Żale na emeryturze
Ja oczywiście nie wybieram się jeszcze na żadną emeryturę. Za to sporo ludzi wokół mnie albo na emeryturze już jest, albo się na nią niedługo wybiera. To sprawia, że patrzę, wyciągam wnioski i zastanawiam się, jak ja rozegram emeryturę jak już przyjdzie czas. Trafił mi ostatnio w ręce pewien artykuł. Napisała go pani, która na co dzień jest kimś w rodzaju ‘doradcy emerytalnego’, nie tylko...
Mini 1 – Miejsce do dziergania
No i mamy grudzień. Że co, jak i kiedy? Ja już od połowy listopada gonię własny ogon, a świąteczny kociokwik jeszcze się na dobre nie zaczął. Czuję się jak nasze chomiki na kołowrotkach. W przeszłości z tego powodu w grudniu brałam sobie tradycyjnie przerwę od blogowania. W tym roku nie chcę robić przerwy, bo mam trochę do pokazania. To są małe rzeczy, więc w grudniu będzie seria takich pięciu...
Przecież wiesz jak to działa…
Tak, ten blog był kiedyś o robótkach….. Nie, nie mam zamiaru tego zmieniać. Trwa u mnie jednak okropna rękodzielnicza posucha, więc chwilowo nie mam o czym pisać. Myślę, że listopad będzie nieco spokojniejszy i pojawią się rękodzielnicze tematy. A póki co dalej Was ‘męczę’ rozkminkami. Dzisiaj krótko, do przemyślenia. Komentarze pod tym wpisem (klik) zainspirowały dzisiejszy wpis. Pisałam o...
Jak ogłupić mądry telefon
Dziecko i pierwszy telefon to ostatnio temat mocno kontrowersyjny. Różni badacze, socjologowie czy psycholodzy biją na alarm, że epidemia słabego zdrowia psychicznego wśród młodych to efekt telefonu, mediów społecznościowych itd. Przypomina mi to trochę historię z papierosami. W latach pięćdziesiątych paliło się wszędzie, a potem powoli do świadomości ludzi dochodził fakt, że palenie zabija...
Ponadpodstawówka
Nie mogę uwierzyć, że jest już połowa października. Póki co, ten miesiąc jest tak samo zalatany jak wrzesień, tylko nie zaczął się od kąpieli w tropikalnym basenie. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Dzisiaj chciałam Wam napisać o moich wrażeniach z ostatnich wizyt w szkołach ponadpodstawowych. Na początek krótka powtórka z angielskiej edukacji wczesnoszkolnej. W UK dzieci idą do szkoły we...
Podsumowanie września
Plany wrześniowe były takie:Plan A: pić mniej alkoholu, jeść lepiej, więcej się ruszać i zostać tuńczykiem biznesu. Kupić dwa chomiki.Plan B: przetrwać i zostać tuńczykiem biznesu. I kupić dwa chomiki. Tak jak przewidywałam, we wrześniu czułam się jak w wirówce. Niestety bliżej mi było do Planu B niż do Planu A. Z alkoholem poszło najlepiej, większość miesiąca spędziłam jako abstynentka...
Sztuka robienia notatek
Wróciliśmy do szkoły, zaraz wrócimy na uniwersytet, pomyślałam sobie, że napiszę o tym jak robię notatki. To już ostatni wpis we wrześniowym cyklu ‘organizacyjnym’. Po pierwsze, metoda analogowa: Jestem niezmiennie wierna japońskiej marce Hobonichi (klik). Minął już ponad rok odkąd kalendarz o formacie A5 zamieniłam na wersję A6. Nie mogę uwierzyć, że kiedyś miałam wersję A5 i nie mogłam sobie...
