Ja oczywiście nie wybieram się jeszcze na żadną emeryturę. Za to sporo ludzi wokół mnie albo na emeryturze już jest, albo się na nią niedługo wybiera. To sprawia, że patrzę, wyciągam wnioski i zastanawiam się, jak ja rozegram emeryturę jak już przyjdzie czas.
Trafił mi ostatnio w ręce pewien artykuł. Napisała go pani, która na co dzień jest kimś w rodzaju ‘doradcy emerytalnego’, nie tylko finansowego ale takiego od wszystkiego. Powiedzmy, że jest trenerem i edukatorem na temat jesieni życia. W artykule opisuje sześć rzeczy, których jej klienci najbardziej żałują po przejściu na emeryturę.
- Za późno poszłam/poszedłem na emeryturę
Nie z powodów finansowych, ale ze strachu przed utraceniem dotychczasowej pracy, szczególnie jeśli jest mocno związana z naszą tożsamością. Nie będę już szefem, nikt nie będzie mnie nigdzie zapraszał, nikt nie będzie słuchał tego, co mam do powiedzenia. Może było to też z powodu lojalności wobec firmy czy współpracowników. Myślę, że to częściej dotyczy mężczyzn niż kobiet, bo generalnie rzecz biorąc, to oni są bardziej skoncentrowani na karierze, częściej obejmują kierownicze stanowiska i mają mniejszą sieć społeczną poza pracą. Ci, którzy dobrowolnie zostali w pracy dłużej, zdają sobie sprawę, że poświęcili firmie kilka lat, które mogli wykorzystać na coś innego. - Nie zadbałam/zadbałem wystarczająco wcześniej o zdrowie
Oczywiście nie chodzi tutaj o bieganie w maratonach, ale zachowanie sprawności do codziennego funkcjonowania. Chodzenie po schodach, kucanie, zapięcie stanika czy zawiązanie butów. Chodzi też o to aby mieć siłę robić te wszystkie rzeczy, na które ma się teraz czas. Na przykład pielęgnować ogródek, chodzić na górskie wycieczki, dotrzymać kroku wnukom itd. Jeśli przez parę lat ignorujemy ból pleców, to na emeryturze może już być za późno, aby sobie z nim skutecznie poradzić. Może się też okazać, że ignorujemy jakieś objawy, bo nie ma czasu iść do lekarza, a potem na emeryturze mamy czas i nagle dostajemy mocno niepomyślną diagnozę. - Zbyt późno zaczęłam/zacząłem myśleć o oszczędnościach, inwestycjach i wysokości emerytury
To chyba najbardziej oczywisty punkt i nikogo on nie zaskoczy. Emerytura jest coraz dłuższa, dość wcześnie należy sobie zadać pytanie jaki chcemy prowadzić styl życia i ile na to będziemy potrzebować pieniędzy. - Brak planu na życie na emeryturze
Klienci autorki artykułu mocno się zdziwili, jak szybko popadli w nudną rutynę bez określonego planu dnia i zadań. Nawet nie wiadomo kiedy, okazuje się, że człowiek spędza 6 godzin dziennie przez telewizorem. Albo oglądając wiadomości, albo powtórki seriali i Annę Marię Wesołowską. ‘Teraz to sobie pożyję’ zbyt szybko zamienia się w nudną egzystencję, a cenny czas przecieka nam przez palce. Nie każdy ma hobby, nie każdy ma zgraną paczkę przyjaciół, nie każdy ma nawet rodzinę koło siebie. Media społecznościowe równie skutecznie otępiają młodych jak i emerytów. Plan na zajęcia i aktywność na emeryturze to absolutna konieczność! - Kredyty i generalnie finanse
Nowa karta bądź zwiększenie limitu na karcie kredytowej, kredyt konsumpcyjny itd. łatwiej wziąć kiedy się pracuje, niż kiedy jest się na emeryturze. Warto też pomyśleć o skończeniu remontów czy wymianie urządzeń w domu. Wymiana auta to też zadanie do wykonania przed emeryturą. Tutaj autorka również zwraca uwagę, że wiele osób żałuje, że nie zainteresowało się bardziej kiedy przejść na emeryturę, czy kadry w pracy/ZUS dobrze to wszystko obliczyli itp. Czasem przejście na emeryturę dwa miesiące później, może oznaczać korzystniejsze świadczenie. - Związki
Ostatni punkt, który często pojawia się w rozmowach emerytów to żal, że nie poświęcili wystarczająco dużo czasu na budowanie więzi z innymi. Kiedy zabraknie kolegów z pracy i klientów, dookoła nas może się zrobić trochę pusto i smutno. Ludzie żałują, że np. tkwili w nieszczęśliwym małżeństwie, a teraz na rozwód jest już za późno. Okazuje się, że różnica wieku między partnerami (jedno ma na przykład przed sobą jeszcze 5 lat pracy) nagle jest problemem. Albo teraz trzeba z mężem być 24 godziny na dobę (!), a nie ma za bardzo o czym rozmawiać. Inni żałują, że nie podtrzymywali przyjaźni poza pracą albo pozwolili za bardzo rozluźnić się więziom rodzinnymi. Innym nagle zaczyna doskwierać fakt, że jednak nigdy nie założyli rodziny.
Patrzę na to tak. Jak mamy 18-25 lat to uczymy się i zdobywamy doświadczenie, aby sobie dobrze poradzić w dorosłym życiu. Na przykład idziemy na studia, aby mieć lepszą pracę, przeprowadzamy się do większego miasta, aby mieć lepsze perspektywy itd. Troszczymy się o swoją przyszłość. Natomiast nie zawsze tak samo przygotowujemy się na emeryturę. Dziś ‘na emeryturze’ żyjemy dużo dłużej niż kiedyś, to może być nawet jedna trzecia naszego życia, a często ładujemy się w nią bez ładu i składu. Nie mamy planu.
Owszem, mamy czas, ale pojawia się cała gama innych ograniczeń. Najczęściej są to zdrowie i pieniądze, czasem rodzina (dzieci, które nagle wprowadziły się powrotem aby zaoszczędzić na własny kąt, albo opieka nad wnukami czy własnym rodzicem). Nie wszystko da się zaplanować, ale jest wiele rzeczy, o które możemy zadbać zanim przejdziemy na emeryturę, zamiast dryfować powtarzając, że ‘jakoś to będzie’. Dobre życie się robi, także na emeryturze.
A Wy macie jakieś przemyślenia na ten temat? Dopisalibyście coś do tej listy z własnego doświadczenia albo doświadczenia Waszych najbliższych?
Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

Mam 49 lady więc jestem w wieku około emerytalnym ;-). Moje przemyślenia; zgadzam się że zdrowiem, ale to powinno być priorytetetem zawsze. Przechodzenie na późną emeryturę jest względne. Gdy robimy coś, co kochamy to nie ma pośpiechu i często ludzie pracują dłużej. Inna sprawa, gdy praca jest poprostu źródłem dochodu, bez pasji. Fakt że niektórzy zostają ze względów materialnych i to już wiąże się z sytuacją finansową tej osoby. Tutaj jest więc wątek inwestowania i tak naprawdę, z mojego punktu widzenia, brak edukacji finansowej. Nie uczą tego w szkole, a szkoda. Czasem nie ma pomysłu co zrobię gdy już przejdę na emeryturę. Dlatego warto robić to czego pragniemy już teraz i budować pomysłu na potem. Nie wiem czy wytłumaczyłam o co mi chodzi, jestem przed drugą kawą. Różnica wieku może być istotna. Bo na przykład gdy różnic jest lat 14, jak u mnie, to inaczej patrzę na czas ktory chce spędzać razem. Mam emerytury w roznych garnkach, jak to mówią anglicy, jedna to nauczycielska która mogę zacząć za 5 lat, zainwestować i hodować:-). Hipoteki nie mam od lat, spłaciłam pracując czasami na 3 etaty bo to był plan najważniejszy. Oprócz etatu mam działalność i pomagam również partnerowi w jego firmie.
Ostatnim wątkiem który poruszyłaś to przyjaźnie. Bardzo ważny aspekt by często ludzie umierają krótko po przejściu na emeryturę, gdyż poprostu nic nie robią i są sami, bez planów, znudzeni i zgorzkniali. Zdrowie z pasją, ludzie i otoczenie, tego życzę każdemu bez względu na wiek.
Wybieram sie na emeryturę za jakieś 7 lat, zobaczę, jak mi dopisze zdrowie. Jako, że mam stopień inwalidztwa, mogę przejść na emeryturę w wieku 65 lat- mój rocznik normalnie w wieku 67, wtedy bez straty finansowych. Oczywiście będzie mi brakować w wieku 65 lat tych dwóch lat składek, ale nie będę miała karnych odciągnięć za każdy miesiąc pracy tych 2 lat, a te karne odciągnięcia są do końca życia. Ale na szczęście ⅓ tego życia to już na pewno nie jest
Mogłabym też pójść na emeryturę w wieku 62 lat, poprzez to inwalidztwo właśnie, ale to jest skórka za wyprawkę, za każdy miesiąc tych trzech lat emerytura pomniejsza się o 0,3% czyli w sumie 10,8%, i cały czas to do końca życia; doliczając brakujące składki oficjalnie przyznanych 2 wcześniejszych lat, czyli 65 zamiast 67, to też praktycznie 7,2% mniejsza emerytura, a 10,8 plus 24×0,3= 18% mniejsza emerytura, i na to pracowałabym ponad 40 lat, prawie 45. Tak więc, emerytura w wieku 62 lat jest dla mnie nierealna, już z samych powodów finansowych. W razie czego, ciągnąć ten wózek, trzeba będzie ratować się lekarzami, zwolnieniami chorobowymi, pobytami na rehabilitacji, bo co zrobisz, jak praktycznie już teraz wszystkie kości, stawy, dyski pogruchotane?
Luksusowo pracuje teraz na ⅔ etatu, do tego sama piszę sobie grafik, biegam po sportach, od jutra mam dodatkowy, cotygodniowy z firmy; poza tym mam sporo na głowie, co będzie i po przejściu na emeryturę. Lubię gdzieś pojechać czy pójść, I coś zobaczyć. W bibliotece naszej wiejskiej tworzy się od jesieni coś w rodzaju kółka czytaniowo- dziergającego, gdzie jestem aktywna. Ogólnie z wiekiem przechodzi mi introwertyzm, z Mirką i tak się nie da, jak jesteśmy w drodze.
A że na emeryturze będę może miała więcej czasu na czytanie- chętnie
Pimposzko, uświadomiłaś mi, jaka jestem szczęśliwa. Od kilku lat na emeryturze, żaden z punktów mnie nie dotyczy. A poczucie wolności i dysponowania swoim czasem bezcenne. Fakt, że trzeba na to pracować całe życie, na zdrowie, finanse, dobrą rodzinę, zainteresowania i mądrą głowę.