Żale na emeryturze

Ja oczywiście nie wybieram się jeszcze na żadną emeryturę. Za to sporo ludzi wokół mnie albo na emeryturze już jest, albo się na nią niedługo wybiera. To sprawia, że patrzę, wyciągam wnioski i zastanawiam się, jak ja rozegram emeryturę jak już przyjdzie czas.

Trafił mi ostatnio w ręce pewien artykuł. Napisała go pani, która na co dzień jest kimś w rodzaju ‘doradcy emerytalnego’, nie tylko finansowego ale takiego od wszystkiego. Powiedzmy, że jest trenerem i edukatorem na temat jesieni życia. W artykule opisuje sześć rzeczy, których jej klienci najbardziej żałują po przejściu na emeryturę.

  1. Za późno poszłam/poszedłem na emeryturę
    Nie z powodów finansowych, ale ze strachu przed utraceniem dotychczasowej pracy, szczególnie jeśli jest mocno związana z naszą tożsamością. Nie będę już szefem, nikt nie będzie mnie nigdzie zapraszał, nikt nie będzie słuchał tego, co mam do powiedzenia. Może było to też z powodu lojalności wobec firmy czy współpracowników. Myślę, że to częściej dotyczy mężczyzn niż kobiet, bo generalnie rzecz biorąc, to oni są bardziej skoncentrowani na karierze, częściej obejmują kierownicze stanowiska i mają mniejszą sieć społeczną poza pracą. Ci, którzy dobrowolnie zostali w pracy dłużej, zdają sobie sprawę, że poświęcili firmie kilka lat, które mogli wykorzystać na coś innego.
  2. Nie zadbałam/zadbałem wystarczająco wcześniej o zdrowie
    Oczywiście nie chodzi tutaj o bieganie w maratonach, ale zachowanie sprawności do codziennego funkcjonowania. Chodzenie po schodach, kucanie, zapięcie stanika czy zawiązanie butów. Chodzi też o to aby mieć siłę robić te wszystkie rzeczy, na które ma się teraz czas. Na przykład pielęgnować ogródek, chodzić na górskie wycieczki, dotrzymać kroku wnukom itd. Jeśli przez parę lat ignorujemy ból pleców, to na emeryturze może już być za późno, aby sobie z nim skutecznie poradzić. Może się też okazać, że ignorujemy jakieś objawy, bo nie ma czasu iść do lekarza, a potem na emeryturze mamy czas i nagle dostajemy mocno niepomyślną diagnozę.
  3. Zbyt późno zaczęłam/zacząłem myśleć o oszczędnościach, inwestycjach i wysokości emerytury
    To chyba najbardziej oczywisty punkt i nikogo on nie zaskoczy. Emerytura jest coraz dłuższa, dość wcześnie należy sobie zadać pytanie jaki chcemy prowadzić styl życia i ile na to będziemy potrzebować pieniędzy.
  4. Brak planu na życie na emeryturze
    Klienci autorki artykułu mocno się zdziwili, jak szybko popadli w nudną rutynę bez określonego planu dnia i zadań. Nawet nie wiadomo kiedy, okazuje się, że człowiek spędza 6 godzin dziennie przez telewizorem. Albo oglądając wiadomości, albo powtórki seriali i Annę Marię Wesołowską. ‘Teraz to sobie pożyję’ zbyt szybko zamienia się w nudną egzystencję, a cenny czas przecieka nam przez palce. Nie każdy ma hobby, nie każdy ma zgraną paczkę przyjaciół, nie każdy ma nawet rodzinę koło siebie. Media społecznościowe równie skutecznie otępiają młodych jak i emerytów. Plan na zajęcia i aktywność na emeryturze to absolutna konieczność!
  5. Kredyty i generalnie finanse
    Nowa karta bądź zwiększenie limitu na karcie kredytowej, kredyt konsumpcyjny itd. łatwiej wziąć kiedy się pracuje, niż kiedy jest się na emeryturze. Warto też pomyśleć o skończeniu remontów czy wymianie urządzeń w domu. Wymiana auta to też zadanie do wykonania przed emeryturą. Tutaj autorka również zwraca uwagę, że wiele osób żałuje, że nie zainteresowało się bardziej kiedy przejść na emeryturę, czy kadry w pracy/ZUS dobrze to wszystko obliczyli itp. Czasem przejście na emeryturę dwa miesiące później, może oznaczać korzystniejsze świadczenie.
  6. Związki
    Ostatni punkt, który często pojawia się w rozmowach emerytów to żal, że nie poświęcili wystarczająco dużo czasu na budowanie więzi z innymi. Kiedy zabraknie kolegów z pracy i klientów, dookoła nas może się zrobić trochę pusto i smutno. Ludzie żałują, że np. tkwili w nieszczęśliwym małżeństwie, a teraz na rozwód jest już za późno. Okazuje się, że różnica wieku między partnerami (jedno ma na przykład przed sobą jeszcze 5 lat pracy) nagle jest problemem. Albo teraz trzeba z mężem być 24 godziny na dobę (!), a nie ma za bardzo o czym rozmawiać. Inni żałują, że nie podtrzymywali przyjaźni poza pracą albo pozwolili za bardzo rozluźnić się więziom rodzinnymi. Innym nagle zaczyna doskwierać fakt, że jednak nigdy nie założyli rodziny.

Patrzę na to tak. Jak mamy 18-25 lat to uczymy się i zdobywamy doświadczenie, aby sobie dobrze poradzić w dorosłym życiu. Na przykład idziemy na studia, aby mieć lepszą pracę, przeprowadzamy się do większego miasta, aby mieć lepsze perspektywy itd. Troszczymy się o swoją przyszłość. Natomiast nie zawsze tak samo przygotowujemy się na emeryturę. Dziś ‘na emeryturze’ żyjemy dużo dłużej niż kiedyś, to może być nawet jedna trzecia naszego życia, a często ładujemy się w nią bez ładu i składu. Nie mamy planu.

Owszem, mamy czas, ale pojawia się cała gama innych ograniczeń. Najczęściej są to zdrowie i pieniądze, czasem rodzina (dzieci, które nagle wprowadziły się powrotem aby zaoszczędzić na własny kąt, albo opieka nad wnukami czy własnym rodzicem). Nie wszystko da się zaplanować, ale jest wiele rzeczy, o które możemy zadbać zanim przejdziemy na emeryturę, zamiast dryfować powtarzając, że ‘jakoś to będzie’. Dobre życie się robi, także na emeryturze.

A Wy macie jakieś przemyślenia na ten temat? Dopisalibyście coś do tej listy z własnego doświadczenia albo doświadczenia Waszych najbliższych?


Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

Subscribe
Powiadom o
23 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Alicja (ta z Walii)
1 miesiąc temu

Mam 49 lady więc jestem w wieku około emerytalnym ;-). Moje przemyślenia; zgadzam się że zdrowiem, ale to powinno być priorytetetem zawsze. Przechodzenie na późną emeryturę jest względne. Gdy robimy coś, co kochamy to nie ma pośpiechu i często ludzie pracują dłużej. Inna sprawa, gdy praca jest poprostu źródłem dochodu, bez pasji. Fakt że niektórzy zostają ze względów materialnych i to już wiąże się z sytuacją finansową tej osoby. Tutaj jest więc wątek inwestowania i tak naprawdę, z mojego punktu widzenia, brak edukacji finansowej. Nie uczą tego w szkole, a szkoda. Czasem nie ma pomysłu co zrobię gdy już przejdę na emeryturę. Dlatego warto robić to czego pragniemy już teraz i budować pomysłu na potem. Nie wiem czy wytłumaczyłam o co mi chodzi, jestem przed drugą kawą. Różnica wieku może być istotna. Bo na przykład gdy różnic jest lat 14, jak u mnie, to inaczej patrzę na czas ktory chce spędzać razem. Mam emerytury w roznych garnkach, jak to mówią anglicy, jedna to nauczycielska która mogę zacząć za 5 lat, zainwestować i hodować:-). Hipoteki nie mam od lat, spłaciłam pracując czasami na 3 etaty bo to był plan najważniejszy. Oprócz etatu mam działalność i pomagam również partnerowi w jego firmie.
Ostatnim wątkiem który poruszyłaś to przyjaźnie. Bardzo ważny aspekt by często ludzie umierają krótko po przejściu na emeryturę, gdyż poprostu nic nie robią i są sami, bez planów, znudzeni i zgorzkniali. Zdrowie z pasją, ludzie i otoczenie, tego życzę każdemu bez względu na wiek.

Alicja (ta z Walii)
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Pimposhka

Nie wyjaśniłam dobrze, miesiąc robić to co kochasz, nie mialam na myśli etatu. Dla mnie to coś obie, albo i biznes. Nie musisz być na etacie.

1 miesiąc temu

Wybieram sie na emeryturę za jakieś 7 lat, zobaczę, jak mi dopisze zdrowie. Jako, że mam stopień inwalidztwa, mogę przejść na emeryturę w wieku 65 lat- mój rocznik normalnie w wieku 67, wtedy bez straty finansowych. Oczywiście będzie mi brakować w wieku 65 lat tych dwóch lat składek, ale nie będę miała karnych odciągnięć za każdy miesiąc pracy tych 2 lat, a te karne odciągnięcia są do końca życia. Ale na szczęście ⅓ tego życia to już na pewno nie jest
Mogłabym też pójść na emeryturę w wieku 62 lat, poprzez to inwalidztwo właśnie, ale to jest skórka za wyprawkę, za każdy miesiąc tych trzech lat emerytura pomniejsza się o 0,3% czyli w sumie 10,8%, i cały czas to do końca życia; doliczając brakujące składki oficjalnie przyznanych 2 wcześniejszych lat, czyli 65 zamiast 67, to też praktycznie 7,2% mniejsza emerytura, a 10,8 plus 24×0,3= 18% mniejsza emerytura, i na to pracowałabym ponad 40 lat, prawie 45. Tak więc, emerytura w wieku 62 lat jest dla mnie nierealna, już z samych powodów finansowych. W razie czego, ciągnąć ten wózek, trzeba będzie ratować się lekarzami, zwolnieniami chorobowymi, pobytami na rehabilitacji, bo co zrobisz, jak praktycznie już teraz wszystkie kości, stawy, dyski pogruchotane?
Luksusowo pracuje teraz na ⅔ etatu, do tego sama piszę sobie grafik, biegam po sportach, od jutra mam dodatkowy, cotygodniowy z firmy; poza tym mam sporo na głowie, co będzie i po przejściu na emeryturę. Lubię gdzieś pojechać czy pójść, I coś zobaczyć. W bibliotece naszej wiejskiej tworzy się od jesieni coś w rodzaju kółka czytaniowo- dziergającego, gdzie jestem aktywna. Ogólnie z wiekiem przechodzi mi introwertyzm, z Mirką i tak się nie da, jak jesteśmy w drodze.
A że na emeryturze będę może miała więcej czasu na czytanie- chętnie

Jagoda
1 miesiąc temu

Pimposzko, uświadomiłaś mi, jaka jestem szczęśliwa. Od kilku lat na emeryturze, żaden z punktów mnie nie dotyczy. A poczucie wolności i dysponowania swoim czasem bezcenne. Fakt, że trzeba na to pracować całe życie, na zdrowie, finanse, dobrą rodzinę, zainteresowania i mądrą głowę.

Ela Kos
1 miesiąc temu

Jestem na emeryturze i nie narzekam.

KasiaPoland
1 miesiąc temu

Ja mam 44 lata i co najmniej od 15 lat jestem już gotowa przejść na emeryturę.

Chętnie poznałabym bardziej precyzyjne dane. Ile osób ta pani pytała, jaki był ich status, gdzie mieszkają itp

Halina
1 miesiąc temu

W całym życiu nie umiałam dbać o związki i teraz odczuwam to najbardziej. Warto zachowywać znajomości.

aśka
1 miesiąc temu

Mam 53 lata i ponad 31 lat pracy. Ciężkiej pracy, obciążającej. Jestem zmęczona. Po prostu. Nie mam żadnych zobowiązań finansowych i coraz częściej myślę, żeby przestać pracować.

Anonimowo
1 miesiąc temu
Odpowiedz  aśka

Barbara
Od trzech lat jestem pracującą emerytką nauczycielką. Bardzo sobie chwalę tę sytuację, zdrowie mi dopisuje, mam pewne wpływy z emerytury, dodatek finansowy z pracy, kontakt z ludźmi, czuję się zadowolenie z pracy, bo nie jest to pełny etat, nie jestem przytłoczona nadmiarem obowiązków.

Maria2
1 miesiąc temu

Zanim przeszłam na emeryturę to miałam pewne obawy głównie dotyczące zmniejszenia kontaktów towarzyskich. Miałam bardzo dobrą pracę, w której lubiłam wszystko. Chciałam jak najdłużej pracować. Życie pokierowało sprawę tak, że w wieku 66 lat zdecydowałam się przejść na emeryturę z uwagi na chęć przeniesienia się na rok do Warszawy do córki i wnuka, który miał 2 lata a córka chciała wrócić do pracy. Był to okres pod koniec pandemii. Niekorzystny dla mnie do wyliczenia świadczenia emerytalnego bo jeszcze obowiązywał przelicznik przewidywanej długości życia z okresu sprzed pandemii a w Polsce wyliczając świadczenie dzieli się zgromadzony kapitał przez przewidywaną długość życia wyliczaną co roku przez GUS. Nawiasem mówiąc jest to krzywdzące bo czynnik ten w żaden sposób nie zależy od przyszłego emeryta. Gdybym przeszła kilka miesięcy później miałabym na start 500 zł większe świadczenie. Ale priorytetem był wnuk i nie żałuję tego kroku. Czas spędzony z wnukiem w wieku od 2 do 3 roku życia to czas bezcenny, niepowtarzalny i wspaniały. Dzięki zmianie otoczenia i sposobu życia, ból z powodu przejścia na emeryturę był nieodczuwalny. Pobyt w Warszawie wykorzystałam maksymalnie zapisując się na wszystkie możliwe kursy jakie mnie zainteresowały a jest w czy wybierać. Był to roczny kurs batiku i krótsze kursy tworzenia ceramiki, tworzenia w żywicy, rzeźbienia w drewnie i inne. Dodatkowo zaliczyłam wszystkie stołeczne teatry. I liczne wystawy rękodzielnicze. Teraz nadal jeżdżę do Warszawy ale głównie siedzę na miejscu i realizuję swoje pasje związane z rękodziełem. Kiedyś myślałam, że jak będę miała czas na emeryturze to pewnie nie będę miała już motywacji albo nie będzie mi się chciało albo wzrok nie pozwoli. Na szczęście moje obawy nie potwierdziły się i mam coraz większy apetyt na wszystko co mam w głowie. Pomysłów nie brakuje i oby tak dalej. Co do kontaktów towarzyskich to nadal spotykamy się w grupie pracowników i emerytów z pracy. Pewnie, że nie codziennie ale wystarczająco często. Jeszcze jeden ważny plus czasów emeryckich to możliwość spędzania długich „urlopów” nad morzem. Mogę siedzieć całe lato choć różne inne sprawy nie pozwalają na to, jednak miesiąc to minimum. I możliwość spontanicznych wyjazdów. Mogę też oglądać mecze nocą jeśli mundial czy olimpiada jest w innej strefie czasowej. Cieszę się, że tak to się u mnie potoczyło, że nie poczułam żadnej pustki i teraz nie wróciłabym do pracy nawet gdybym miała taka propozycję. Za bardzo cenie swój czas a jednak pracując, czas prywatny skraca się niemiłosiernie. Szkoda życia.

Alicja (ta z Walii)
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Maria2

Mario, pięknie się czyta twój komentarz.

Maria2
1 miesiąc temu

Dziękuję )

Maria
1 miesiąc temu

Jeszcze 8 lat do wieku emerytalnego. Staram się ogarniać elementy, na które mam wpływ, a co do reszty, to mam nadzieję. Bo niestety (czasem stety) wszystkiego się nie da przewidzieć i zaplanować. Życie nauczyło mnie, że zawsze coś gdzieś wyskoczy i trzeba będzie reagować na bieżąco. Dlatego nie ustaję w pracy nad swoją rezyliencją, ciekawością świata (nowości bywają bardzo przydatne, a zawsze odświeżają sposób myślenia) i dbaniem o dobre kontakty międzyludzkie. To jest chyba dobry plan na różne etapy życia 😉

By Pimposhka
23
0
Would love your thoughts, please comment.x