…będzie luz.
Naprawdę staram się, abyście w każdy poniedziałek mieli co poczytać, i żeby było interesująco a nie tak na ‘odwal się’. No ale co ja poradzę, że przez ostatnie dwa tygodnie każdą wolną chwilę, kiedy mój mózg jakoś działał spędziłam tutaj:

Kiedy czytacie te słowa raport jest już napisany, sprawdzony, dopieszczony, przewiązany kokardką i doręczony do mojego zleceniodawcy. To nie koniec, ale najważniejsza część jest już za mną. Jeszcze tylko jakoś przeżyć ten tydzień w pracy (w zasadzie trzy dni, bo jutro jadę do Bristolu, a w piątek jestem w Oxfordzie) i czeka nas tydzień urlopu. Należy mi się ten odpoczynek bardzo bardzo.
Nie mamy za bardzo planów na ten urlop. Nie planujemy żadnych większych wyjazdów, raczej jednodniowe wycieczki po okolicy z jakimiś atrakcjami dla dzieci (może Londyn, może Oxford, może Stratford-upon-Avon) przeplatane odpoczynkiem w domu. Oznacza to, że powinnam mieć czas na szycie, a do tego trzeba się przygotować.
W zeszłym tygodniu byłam w Cheltenham w pracy i zaszłam w porze lanczu do sklepu z materiałkami. Już wcześniej wypatrzyłam tam bardzo fajną mieszankę lnu i rayonu. Zakochałam się. Kupiłam cztery metry pomarańczu i dwa metry różu.


To ten sklep, gdzie kiedyś dziadek Alibaba słabo dociął mi materiał na pokrowiec na suszarkę do prania (klik). Tym razem dziadek się przyglądał, a docinał ktoś inny. Mają tam zwykłą ladę sklepową i dość liberalne podejście do cięcia materiału. Przyszłam do domu, nauczona doświadczeniem zmierzyłam i… pomarańczowego mam pięć metrów, a różowego mam prawie trzy. Tym razem nie będę jechać z reklamacją.
Co z tego powstanie? Z różowego chciałabym letnie spodnie 3/4, a z pomarańczowego sukienkę. Zamówiłam nawet wykrój, bo spodobało mi się to wykonanie:


Ale wykrój jeszcze nie przyszedł, a mi już koncepcja zaczyna się zmieniać, także jeszcze się zobaczy. Mam też coś na drutach i szykuję się na szydełko więc od przyszłego tygodnia będzie tu ciekawiej.
Życzę Wam miłego tygodnia.
Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

No to działaj w tym tygodniu z pracą any zapiąć przed urlopem. Życzę Ci również odpoczynku.
Z ciekawością obejrzę co uszyjesz z materiałów.
Miłego poniedziałku
Dzięki 🙂
Pimposzko, z ciekawości się zapytam, a co robisz z resztkami materiałów?
To chyba bardziej trudne do przerobienia na coś, niż resztki włóczki?
Urlopowo rozumiem, faktycznie sama jestem tak zmęczona wszystkim, że w tym roku nic nie planuję w sensie wyjazdowym, też coś tutaj w okolicy zobaczyć dokładniej, być może koncert się trafi, czy czytanie autorskie. Psica postarzała się, niewyjazdowo też jej na łapę, tak więc w sumie postanowione.
Ha ha mam wszędzie poutykane. Szkoda, że Mirka już nie nadaje się na dłuższe wyjazdy. Miałam nadzieję, że jednak odwiedziecie apartament w Świnoujściu a Mirka pobiega sobie jeszcze w parku Zdrojowym
A ja bardzo lubię takie wpisy „w przelocie”, dzięki! Tkaniny bardzo fajne, niech żyją energetyczne kolory!
Dzięki! Odkąd szyję polubiłam się z kolorami, bo co to za przyjemność szyć nudne ubrania, które można kupić?
Bardzo ładne te materiałki, a ja właśnie szukam inspiracji na sukienkę. Podbieram!
Dzięki. Może to co ją dzisiaj pokazałam bardziej przypadnie Ci do gustu.