Ostatni wpis w tym roku dedykuję DAD. Mieszkamy tu już troszkę ponad trzy miesiące. Wróć. Tylko trzy miesiące? Mam wrażenie, jakbyśmy mieszkali tu o wiele, wiele dłużej. No to teraz widzę dlaczego pod koniec października byłam taka zmęczona skoro w ciągu dwóch miesięcy aż tyle zrobiliśmy (w listopadzie nie zrobiliśmy nic). Mamy bardzo rozbudowane plany na przyszły rok. Będą metamorfozy nisko i...
Francuska kur** czyli zakupy w Londynie
No dobrze, zostawmy już kwestię szczepień za nami. Przynajmniej na teraz. Dziś bonusowy wpis bo na grudzień tradycyjnie zamykam bloga a jeszcze Wam obiecałam w tym roku jeden wpis o DAD. W zeszły weekend, nieco podziębiona i z przesiadką (i kibicami na pokładzie) ale za to zdeterminowana pojechałam do Londynu. Umówiłam się z Marzeną na rajd po tamtejszych sklepach z materiałami. Marzena czekała...
Uszanuj moją decyzję
Na początek trochę cyferek i wykresów i mała lekcja historii. Otóż w Oxfordzie trzy semestry mają swoje nazwy, nie ma że jesienny, zimowy, wiosenny (i letnie wakacje) ale mamy Michaelmas Term, Hillary Term i Trinity Term. Podczas Trinity trwa brutalna sesja egzaminacyjna. A potem są LongVac czyli ‘długie wakacje’. W Oxfordzie też inaczej odmierza się czas, więc na przykład słyszę...
Park maszynowy
Ale, że nikt nie zauważył? No dobra, może zauważył ale nic nie napisał….? A to wszystko to wina Gackowej. Dziękuję Wam ślicznie za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Cieszę się, że i Wam buduar przypadł do gustu choć nie miałam wątpliwości, że osobom z pokrewną rękodzielniczą duszą po prostu musi się podobać ;). I dałyście mi kopa do kolejnych zmian w DAD, może wcale...
