Najnowsze wpisy

Szlachetne zdrowie…

Mijają niemal trzy miesiące odkąd postanowiłam ‘wziąć się za siebie’ i diametralnie poprawić higienę życia. Swój czas dzielę na rodzinę, pracę a także rozwiajnie moich zainteresowań i hobby (czyli dbanie o higienę umysłu) i na zadbanie o ciało już tego czasu nie wystarczało. Miałam dość bycia ciągle zmęczoną, ociążałą, przytytą w nieco za ciasnych ubraniach i często naburmuszoną...

Hi! I am British! Część Druga

Pierwszego posta z tej serii napisałam 19 stycznia i myślałam, że druga część nąstapi nie szybciej niż za pół roku. A tu proszę, w minionym tygodniu stałam się posiadaczką Brytyjskiego paszportu!  Dokładnie 16 stycznia moja aplikacja o naturalizację i nadanie Brytyjskiego obywatelstwa została wysłana do Home Office. O tym co się działo wcześniej możecie przeczytać w części pierwszej (klik)...

Jak się żyje bez L4

Święta Bożego Narodzenia dwa lata temu spędziliśmy u wujostwa pod Tarnowem. Mój kuzyn był chory i w drugi dzień świąt szukali lekarza, który wystawiłby mu zwolnienie na następny dzień. Ja wtedy powiedziałam, że w Anglii nie ma czegoś takiego jak L4, że po prostu człowiek dzwoni do pracy, że jest chory i tyle. Mój kuzyn popatrzył na mnie jak na kosmitę a potem powiedział ‘No u nas by to nie...

Kobieta równouprawniona

Przepraszam, ale dziś znowu będzie o macierzyństwie. Jeśli jednak ktoś nazwie mnie blogerką parentingową to dostanie bana ;).  Zawsze byłam kobietą równouprawnioną, pewną siebie i wyemancypowaną. Poza tym, że zawodowo nigdy nie mogłam pójść w ślady Pana Kapitana (czego zresztą trochę żałowałam będąc podlotkiem) nigdy nic mnie nie ograniczało. Nigdy nie czułam się ‘gorsza’ od chłopaków, nigdy...