Jak piszę ten wpis to jest niedziela i miałam zaplanowane pół dnia z moją maszyną do szycia. W zeszłym tygodniu skończyłam Lichen Duster, który udał się nad wyraz: Postanowiłam uszyć mu do kompletu spodnie bojówki (wykrój ten co pokazywałam), z tego samego materiału. Domówiłam materiał, wczoraj po południu wszystko skroiłam a dziś rano zabrałam się za szycie. Do porannej kawy udało mi się...
Thermomix TM6 – czy warto?
Jak wiecie jestem ogromną fanką Termisia, którego ponad cztery lata temu dostałam od mojej mamy. Od tego czasu mój Termiś niemal codziennie, i to po kilka razy furczy na blacie! O tym dlaczego Termiś jest taki fajny pisałam już tutaj (klik, wpis sprzed 4 lat!!!). Model, który kupiła mi mama to TM5. Niestety, od tego ciągłego użytkowania trochę podupadł na zdrowiu. W zeszłym roku wysłałam go na...
Najważniejszy posiłek dnia czyli Full English
Sama się sobie dziwię ale dzisiaj będzie post…. kulinarny! Kiedy powiedziałam znajomym, że wyjeżdżam do Anglii to usłyszałam komentarz, żę będę jeść fasolkę po bretońsku na śniadanie ;). Te 15 lat temu kuchnia angielska faktycznie chyba kojarzyła się nam Polakom z tą nieszczęsną fasolką, rybą z frytkami, puddingami i ‘fajwoklokiem’ (czyli tradycyjną angielską herbatką). Myślę, że teraz jest...
Projekt kuchnia! (Finał!!!)
Nareszcie mogę pokazać Wam skończoną kuchnię! Kiedy wróciłam do domu to połowa kuchni była jeszcze w kartonach. Poza tym należało zakupić sporo nowych rzeczy (np. nowy toster, pojemnik na chleb, deski do krojenia itd.). Szczęśliwie okazało się, że zostało nam sporo różnych paczek kuchennych, zwróciliśmy je w Ikei i wystarczyło nam na ‘pierdółki do kuchni’ oraz wyposażenie przedpokoju...
Thermomix – czy warto?
Dzisiejszy post dedykuję dwóm mamom i tak się składa, że obie są mamami bliźniaków. Do Hani jej nowy Thermomix już jedzie (a może nawet już dojechał) natomiast Pati (szerzej znana w blogosferze jako Mama bliźniacza) poważnie się nad zakupem takiego zastanawia odkąd od września została mamą pracującą. Obiecałam Hani, że napiszę jej do czego używam mojego ‘termomisia’ (tak go podobno...
Pani gadżet na diecie część 3 (i ostatnia)
Jeśli ktoś śledzi moje konto na Instagramie to ostatnio zobaczył całkiem sporo zdjęć kulinarnych. Otóż nie jestem jakąś wielką kucharką. Ugotowanie kolacji (czyli po Polsku obiadu) musi u mnie zająć tyle czasu ile zajmuje zamówienie pizzy na wynos. Inaczej pizza wygrywa. Dania na wynos zamawiamy przynajmniej raz a często dwa razy w tygodniu. Do tego dochodzą dania prawie gotowe z supermarketu np...
