Archiwumgrudzień 2015

Jakie krzesełko dla dziecka i dlaczego TrippTrapp

O tym krzesełku już trochę pisałam, ale ponieważ post został się na starym blogu a mailowo doszła do mnie prośba o opis krzesełka to proszę bardzo. Tak się składa, że koleżanka z pracy Bryony jest w ciąży i ja ją ostatnio cały czas ‘molestuję’ aby takie krzesełko właśnie kupili. Otóż z perspektywy czasu uważam, że warto zainwestować w wózek (jeśli wózka używamy) oraz  właśnie w...

Życzenia

Prasowałam dziś obrus na wigilijny stół. Ten obrus wyhaftowała moja babcia, która nie żyje już od wielu lat. I tak sobie myślę, że dzięki rękodziełu była choć troszkę obecna… 🙂

Kochani życzę Wam radosnych, spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia! Dziękuję, że tutaj zaglądacie.

Jeszcze politycznie ale już więcej nie będzie :)

Dzisiejszy post sponsoruje literka Ń, która poszła na piwo. Kochani wybaczcie, że tak przed Świętami ale muszę się wypowiedzieć. Tak jak z poprzednim postem, zdaje sobie sprawę, że większości z Was od polityki pewnie chce się już, hmm wymiotować, i nie po to czytacie Pimposhkę. Także jeśli chcecie i tego posta sobie darować to się nie obrażę, ale mam też nadzieję, że wytworzy się jakaś dyskusja...

In vitro vs. Naprotechnologia

Na tym blogu chyba jeszcze politycznie nie było. A może w ogóle jeszcze politycznie nie było? Ten post na pewno nie jest ostatni gdyż od niedawna moje ulubione media (teraz już opozycyjne) próbują mnie przekonać, że demokracja w Polsce się skończyła, a ja nie wiem jak sobie z tym poradzić. Ale dzisiaj sprawa okołopolityczna. Jeśli już macie dość polityki i haseł typu in vitro to macie moje...

Urodziny małej P.

Trzeciego Grudnia mała P. skończyła roczek! Nasza mała mądra dziewczynka ma już dwanaście miesięcy. Sama stoi, prawie chodzi, ma osiem zębów i w ogóle jest najfajniejsza na świecie 🙂 W czwartek w dniu urodzin mieliśmy taką malutką rodzinną uroczystość. Jak wychodziłam z domu to malutka jeszcze spała. Tata zabrał ją do żłobka wraz z ciastem, które upiekłam dzień wcześniej (czekoladowe z gruszkami...

Wydziergane (bolerko ślubne)

W ostatnim poście pisałam, że bolerko jest na ukończeniu. Chorobowe w domu pomogło i tym samym dziś Sheryl znalazła na biurku pudełko ze swoim bolerkiem ślubnym!  Uffff! Cieszę się, że jest skończone. Pomimo, iż robiłam je prawie pół roku to jakoś specjalnie ten projekt mi nie obrzydł. Miał być idealnie pod Sheryl i jest! I choć nie jestem ‘warkoczowa’ to ten wzór jest naprawdę...