Tydzień z życia

Komu w drogę, temu Puccini. Dzisiaj kierunek Bristol. Pomagam Lesley w organizacji naszego ‘dnia integracyjnego’ we wtorek.

Mam nowy zestaw do pociągu, oczywiście w jedynym słusznym kolorze. Kindle do towarzystwa ma teraz kubek termiczny, który jest super lekki i długo trzyma ciepło. Zwykłe americano na dworcu kosztuje teraz 4 funty. To jeżdżę ze swoim.

Trzy dyplomy, dwa stopnie naukowe, ponad 20 lat doświadczenia zawodowego, dwa języki perfekt, szereg publikacji i co robię? Wycinanki.

Przygotowane na jutro. Siłą wyciągnęłam Lesley z biura po 18:00. W nagrodę mogłam osobiście zasunąć żaluzje antywłamaniowe, co było bardzo ekscytujące.

Nie wiem jak to się stało, ale zamiast hotelu Lesley wynajęłam nam po… mieszkaniu.

Jak się chciałam podłączyć do Wi-Fi to zobaczyłam znajomą nazwę – pierogi! :))))

Mieszkanie to był bardzo głupi pomysł, bo zmęczone musiałyśmy wyruszyć na poszukiwanie kolacji. Trafiłyśmy do mocno ekskluzywnej restauracji. Ja zamówiłam makaron z krabem i choć był pyszny, to porcja była naprawdę skromna, a kosztowała….28 funtów!!!!!!

Przy porannym prysznicu okazało się, że owszem prysznic nad wanną jest, ale nijak nie można przełączyć wody z baterii wannowej na słuchawkę od prysznica. Aby umyć włosy musiałam sobie pomóc miską znalezioną w kuchni.

Jak już pisałam mieszkanie to był bardzo głupi pomysł, jak wróciłyśmy do biura (7:30), to poszłam szukać nam śniadania:

Znalazłam tost z szynką i serem, dla Lesley owsiankę z jabłkiem i świeży sok z pomarańczy.

Lesley zarządziła sprzedaż ciast na cele dobroczynne. W tym roku moja firma wspiera fundację na rzecz walki z Alzheimerem i demencją. Ich symbolem jest niezapominajka. Ponieważ ja nie za bardzo lubię piec, to wykonałam pięć breloczków na sprzedaż. Poszły wszystkie.

Duży szef i sztuczna inteligencja.

W naszym biurze w Bristolu bywam raz w miesiącu, ale na pierwszym piętrze byłam po raz pierwszy. Bardzo spodobała mi się ta mozaika, zrobiona z różnych części komputerowych.

Wycinanki w użyciu.

Po lanczu sprawdziłam sytuację z pociągami, okazało się, że są jakieś problemy, więc opuściłam towarzystwo wcześniej, Przed wyjściem zrobiłam sobie herbatę do termosu. Podróż do domu zajęła mi cztery godziny zamiast dwóch, więc herbata mnie uratowała.

Dzisiaj starsza P. jedzie do Londynu ze szkołą na musical ‘Wicked’. Trzeba jej przygotować prowiant na cały dzień, na lancz dostała kanapki, a na kolację onigiri. Młoda mogłaby się żywić wyłącznie ryżem.

Środa to dzień, kiedy Jon jedzie do biura, więc zostaję w domu sama. Listonosz przyniósł prezenty. Ja natomiast jestem śnięta i na pół pracuję, a na drugie pół dochodzę do siebie po dwóch aktywnych dniach poza domem. Więcej zdjęć nie mam.

W UK zaraz zacznie się długi weekend, więc od rana dostaję maile z promocjami. Będę się starała jakoś im oprzeć.

Łazienka przy sypialni już niedługo zmieni oblicze. Na pewno będę to dokumentować na blogu. O 9:00 do drzwi dzwoni projektant łazienek. Na szczęście dziś czuję się już wypoczęta.

Długi dzień w pracy, bo przede mną kilka dni urlopu ale wszystko udaje się dopiąć. Po pracy lekki ‘relaks’ w ogrodzie, bo postanowiliśmy doprowadzić ogród do jako takiego stanu. W planach na najbliższe dni malowanie płotu i czyszczenie płyt chodnikowych.

Na koniec dnia jeszcze coś ‘dla siebie’. Przygotowuję próbne odszycie sukienki Sapphire, którą mam w planach ubrać 11 czerwca.

Screenshot

Czeka nas taka pogoda.

Piątki i wtorki zaczynam od planowania menu na kolejne dni. Dzisiaj szkoła zamknięta, więc mam wolne i zabieram dziewczyny do Oxfordu.

Najpierw śniadanie. Grecki jogurt, masło migdałowe, owoce i bezcukrowa granola.

Najpierw lodowisko. Wiecie kto przychodzi na łyżwy w piątek rano, kiedy dzieciaki są w szkołach? Chyba z sześć pań 50+, ćwiczą zwroty i przeplatanki, mają swoje łyżwy, getry i spódniczki. Starszy pan (na oko 60+), który podejrzanie wyglądał mi na szefa jakiegoś oksfordzkiego koledżu (też miał swoje łyżwy). Dwóch panów 45+, na hokejówkach, pobierający lekcje. I pani na oko 35+ z dzieckiem, (dziecko na oko 3 miesiące), dziecko spało w wózeczku przy bandzie, a mama szalała na lodzie. Serio, nie wiedziałam, że łyżwy są tak inkluzywne.

Po łyżwach odwiedziłyśmy księgarnię i sklep z zabawkami. W Świnoujściu do dziś istnieje sklep z zabawkami ‘Puchatek’, przy Placu Wolności. Do tej pory to taki klasyczny sklep z ladą, więc zabawki można oglądać z daleka. Chodziłam tam jako dziecko i pamiętam, że ekspedientka odmawiała zdejmowania zabawki z wysokiej półki aby ją obejrzeć, bo ‘była bardzo droga’. Dobrze, że dziś sklepy w zabawkami wyglądają zupełnie inaczej.

Na lancz obowiązkowo sushi i powrót do domu.

Walki z chwastami ciąg dalszy.

A dziewczyny szaleją. Chcieliśmy kupić basen, ale jak doczytałam, ile zachodu wymaga utrzymanie wody w czystości to dałam sobie spokój. Nie mam zamiaru latać codziennie z papierkiem lakmusowym i sprawdzać pH.

Skoro czeka nas tydzień upałów to wymieniamy wszystkie kołdry na letnie. Szczerze tego nie lubię, szczególnie upychania zimowych kołder w pawlaczu.

I na zakończenie dnia zakupy spożywcze. Przynajmniej nie trzeba jechać do supermarketu.

Jest tak cieplutko, że kawka w ogrodzie zimowym przy wszystkich otwartych oknach na dole to sama przyjemność. Czytam ‘Dygot’ Małeckiego i jestem zachwycona. Dziękuję Jagodo!

Przyszła kartka z podziękowaniami od mojego zleceniodawcy. On po angielsku, a ja po polsku, bo to dla niego zrobiłam sowę na szydełku. Zawiozę ją ze sobą na konferencję w czerwcu, gdzie się zobaczymy.

Poranek to kolejne prace w ogrodzie, a potem wizyta w centrum recyklingu, aby się zielstwa pozbyć. Niestety zapomniałam zrobić zdjęcia. To zostało zrobione już pod wieczór.

Sjesta czyli próbne odszycie góry sukienki. Wybrałam dobry rozmiar, będzie ok. Nigdy nie nauczę się robić porządnych selfie w lustrze.

Jak już zrobiło się troszkę chłodniej, wyciągnęliśmy naszą nową zabawkę.

Oczywiście każdy musiał spróbować. Na razie umyliśmy płot, który chcemy malować ale już nie mogę się doczekać jak zabiorę się za płyty chodnikowe:

Jeśli kogoś to interesuje, to kupiliśmy model K4, a tak działa nasadka Eco Boost (kupiona dodatkowo). Na serio nie mogę się doczekać.

Tutaj na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco.

Niedawno było jeszcze tak.

Na koniec dnia ogromny talerz linguini, bo od poniedziałku mam niedosyt. W mojej ulubionej wersji czyli sos Putanesca. A potem wyczerpały mi się bateryjki.

Rosa z rana jak śmietana! Jest upał, zrobiło się lato, trzeba korzystać.

Przedwczoraj spadło nam ze ściany centrum dowodzenia.

Śniadanie.

Nie mam czasu wypić drugiej kawy, więc jedzie ze mną.

Jeszcze nie ma dziesiątej, a już jest 24 stopnie. To będzie gorący dzień!

Kolejna wizyta w pałacu Blenheim, dzisiaj jest festiwal gastronomiczny.

Himalajskie pierożki, koreańskie hot-dogi, wrapy z kaczką, a polskich specjałów brak :(.

Lancz.

Było nawet jedzenie dla znudzonych kotów.

Chociaż kawałek cienia. Z festiwalu przywiozłam tylko bochenek chleba i mały prezent dla mamy.

Dla ochłody odwiedziliśmy wystawę ‘Na dole’ czyli dawne kwatery służących obsługujących pałac. To nasza trzecia wizyta i jeszcze wszystkiego nie obejrzeliśmy.

Dada po raz pierwszy próbuje herbaty Boba.

W tym czasie mój kuzyn pokonuje trasę z kanału Kilońskiego do Szczecina i przesyła nam zdjęcie znajomego krajobrazu! Tam też pogoda dopisuje.

Centrum dowodzenia wróciło na swoje miejsce.

Na koniec dnia znów trochę ‘szycia’. Kończę wykrój na sukienkę. Przy sprzyjających wiatrach może uda mi się ją jutro skroić, a nawet obrzucić elementy na overlocku.


Zazwyczaj kiedy piszę taki wpis, to staram się wybrać jakiś bardziej intensywny tydzień, żeby było ciekawie. Ostatnio jednak dosłownie mój każdy tydzień tak wygląda i w czerwcu to się absolutnie nie zmieni. Za to uwaga, w czerwcu wraca kawa! Tak jak w zeszłym roku pojawi się przycisk, za pomocą którego będzie mogli mi postawić kawę. Do napisania!


Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
By Pimposhka
0
Would love your thoughts, please comment.x