Jakby to powiedzieć. Uskrzydliłyście mnie komentarzami pod ostatnim postem :). We wrześniu tchnęłam nieco nowej energii w mojego bloga, ale Wasze komentarze sprawiły, że teraz to mam napęd nuklearny. Widzę, że podzielacie mój sentyment jeśli chodzi o Fejsbuka. Mam zamiar zrobić tam poważne porządki i zostawić tylko kwestie niezbędne bo na przykład nasze przedszkole lubi tam dodawać ważne ogłoszenia.
Zdałam sobie też sprawę, że komentarz czasem jest po prostu trudno dodać. Bo czytacie bloga z telefonu (ja też często czytam w telefonie i faktycznie potem trudno mi wrócić i coś napisać) albo trzeba się zalogować. Dawno temu zablokowałam możliwość dodawania anonimowych komentarzy kiedy nagle na moim blogu zaczęło pojawiać się coraz więcej internetowych troli. Być może włączę ponownie anonimy, ale przy okazji włączę też moderację? Nie wiem. Pomyślę nad tym jak mogę Wam ułatwić dodawanie komentarzy. Myślę, że na Fejsbuku jest o tyle łatwiej, że człowiek musi być już zalogowany aby w ogóle czytać.
Czuję też, że muszę się troszkę wytłumaczyć jeśli chodzi o brak dziergania. Zdaję sobie sprawę, że większość moich czytelniczek to dziewiarki a bloga zaczęły czytać ze względu na dzierganie właśnie. Nie reklamuję swojego bloga, nie operuję zbytnio ‘hasztagami’, Pimposhki nie ma na Fejsbuku więc dopływ ‘świeżej krwi’ jest mocno ograniczony. Cieszę się, że pomimo braku dziewiarskich wątków w dalszym ciągu tu zaglądacie. Cieszę się, że tematy, które poruszam w dalszym ciągu uznajecie za interesujące. Niestety, nie mogę Wam obiecać, że druty wrócą. Na razie mój cały dziewiarski rynsztunek leży spakowany w szafie. Jak wrócę do dziergania to na pewno będziecie wiedzieli o tym pierwsi :). Są blogi trochę dziewiarskie, które nie samymi drutami żyją. Do moich ulubionych należą ‘Gromadnik’ (
klik) i ‘Gackowa’ (
klik). Mam aspiracje aby Pimposhka.pl też taka była.
To chyba ostatni post we Wrześniu. Udało mi się wykonać zamierzony plan z nawiązką, powstały cztery posty :). Postanowiłam, że będę publikować nowy post przynajmniej raz w tygodniu właśnie w Poniedziałki. Wiem, że w tym miesiącu nie pojawił się obiecany post z Bullet Journal. Ale to dlatego, że chcę Wam pokazać cały miesiąc w moim kalendarzu (nie tylko rysowanki, ale jak wygląda on po miesiącu użytkowania). Także Bujo już w przyszłym tygodniu. Poza tym w Październiku szykuje się mały przewodnik o tym, co można zwiedzić w Londynie w ciągu jednego dnia, jak ułatwić sobie kontrolowanie wydatków i coś w temacie dziecięcych gadżetów. Mam nadzieję, że dalej będzie interesująco.
A tymczasem życzę Wam udanego tygodnia.
Wiem, że mieszkacie koło siebie. Ursynów jest u mnie wysoko na liście ulubionych miejsc do mieszkania. Przez parę lat mieszkałam przy Pasażu Natolińskim i bardzo mile to wspominam. To prawda bardzo lubię Cię czytać, i również te posty, które mnie nie dotyczą. Ty czytasz u mnie o wózkach a ja u Ciebie o szyciu! I chyba obie mamy z tego przyjemność 🙂 No a teraz już czekam na Fumy.
i like so much…Thanks for sharing the good information!
เว็บ แทง บอล
O, jak mi przyjemnie, że mnie czytasz! I to na równi z Gackową, z którą nota bene dzielę to samo osiedle, mieszkamy dosłownie kilka ulic od siebie. *^V^*
Ja też lubię blogi o mieszanej tematyce, bo jak poczuję do autora sympatię na jednym polu (np.: drutowym lub szyciowym) to chcę go również poznać z innych stron, takim jestem "podglądaczem" blogowym. ^^*~~ Przyznaję się, że nie zawsze wszędzie zostawiam komentarze i wynika to z różnych rzeczy – czasami braku czasu a czasami tego, że nie mam nic mądrego do napisania. Ale jeśli ktoś pisze ciekawie, to czytam wpisy również o tematyce, która mnie nie dotyczy albo wręcz nie interesuje (u Ciebie czytałam np.: recenzje wózka dziecięcego, bo to dla mnie obcy intrygujący świat *^o^*), bo cenię warsztat i podejście do tematu.
Oh, takie maleństwo! jak ja Ci zazdroszczę. Rozum mówi, że dwójka wystarczy ale serce podpowiada co innego. Dobrze, że jestem egoistką, to mnie powstrzymuje przed zrobieniem trzeciego dziecka bo wtedy już z wielu rzeczy musiałabym zrezygnować.
Ja czytam blogi często przez Bloglovin ale częściej na kompie poza tym wracam na kompie do posta, który chce skomentować, więc w sumie łatwo mi jest dodać komentarz.
Ja się bardzo cieszę, że wróciłaś do regularnego pisania na blogu. Czytam Ciebie od czterech lat, i ciągle co jakiś czas sprawdzam, czy pojawiło się tu coś nowego. Będąc pierwszy raz w ciąży, zaczęłam dziergać, ale nie potrwało to długo;) Nasze starsze dzieci urodziły się w niewielkim odstępie czasu, wymieniłyśmy wtedy nawet maile ze sobą. Teraz mam półtora miesięczną córeczkę, także przy karmieniu z przyjemnością będę czytała Twoje kolejne wpisy. Może też zmobilizuję się do częstszego komentowania, bo nie chciałabym, abyś zniknęła z blogosfery. Instagram jednak to tylko migawki 🙂
Pozdrawiam gorąco z Norwegii,
Ela
Rzadko komentowałam, kiedy otwierałam blogi z różnych czytników RSS albo przez aplikację fejsbukową na telefonie, gdzie za każdym razem musiałam się logować. Nie chciało mi się. Od kiedy nie korzystam z FB na telefonie nie mam tego problemu. z przeglądarek RSS juz dawno nie korzystam właśnie z tego powodu.
Mario, nie pisałam o tym i chętnie napiszę, oczywiście ze swojej perspektywy bo ekspertem nie jestem. Zapisuję sobie w planie na Listopad.
Bardzo Ci dziękuję i mam nadzieję, że na blogu będzie tylko ciekawiej.
Tak, to ja mam ściankę w ogrodzie. Sznurek jeszcze wisi 🙂 Cieszę się, że pomimo zmiany tematyki bloga są osoby, które uważają moje rozważania za ciekawe. Mam dużą przyjemność z pisania, dobrze by było aby inni mięli przyjemność z czytania 🙂
Ha ha! Na pewno będzie okazja. Myślę, że masz zupełną rację tylko emigrant zrozumie emigranta 🙂
Blogger z komentarzami ostatnio się nie popisuje. Ja mam teraz taką metodę, że po napisaniu komentarza kopiuję go (ctrl+c) a potem naciskam publikuj. Jak wetnie to wtedy wklejam (ctrl+v). Ja mam wrażenie, że Fejsbuk jest jakiś szalenie popularny w Polsce, dużo firm, szczególnie małych ma swoje strony na Fejsbuku. W Anglii odnoszę wrażenie, że Fejsbuk służy do podglądania znajomych i oglądania głupich filmików. Tzn. inaczej trochę go ludzi użytkują a raczej akcenty inaczej się rozkładają.
Bardzo mi miło! Właśnie wpadając do Gackowej ostatnio zdałam sobie sprawę, że przecież Ty też masz bloga. Najwyższa pora abym zaprenumerowała.
Śledzę Twoje wpisy i być może już o tym pisałaś i mi to umknęło. Masz dwie córki i z racji tej , mogłabyś napisać na temat Twoich odczuć odnośnie karmienia , jeśli karmiłaś piersią. Jak ważne jest odżywianie matki i itd.Tak wiele jest teorii na ten temat.
Pozdrawiam
Dawno temu, zwróciłam uwagę na Twój blog ze względu na "dziergadełka". Ale polubiłam Twój blog i fakt, że jest teraz dziewiarska posucha, wcale mi nie przeszkadza. Tematy, które poruszasz są bardzo ciekawe a Twoje pióro sprawia, że dobrze się czyta.
Lubię tematy które poruszasz, choć niektóre mnie nie tyczą- kwestia małych dzieci czy gadgetów. Mam jednak nadzieję , że jeszcze do drutów wrócisz, bo lubiłam też twoje dziewiarskie posty. Czy to nie ty zrobiłaś w ogrodzie ściankę do focenia gotowych udziergów?
Pozdrawiam serdecznie!
Skomentowałam u Chmurki, idę za ciosem, komentuję u Pimposhki 😉
Już dawno nie czytam Twojego bloga z powodu włóczek. Czytam, bo poruszasz fajne tamaty, bo pokazujesz życie na emigracji, które ja również wiodę i często Twoje obserwacje, pokrywają się z moimi. A kto lepiej nie zrozumie emigranta i jego rozterek w kwestii Ojczyzny, niż inny emigrant…. I fajnie popatrzeć na domek i nawet na wózki, mimo, że to już dawno za mną 🙂 Miałam ochotę podyskutowac troszkę pod poprzednim wpisem, ale – jak zwykle – brak czasu, nie przeczytałam nawet całej dyskusji. Ale, że obiecałaś, ze nigdy nie przestaniesz się czepiac,to może jeszcze będzie okazja 🙂
Pozdrawiam, Aga
Pisałam pod poprzednim postem nt komentarzy na blogu, ale gdzieś mi wcięło wpis,widocznie był nudny i przydługi. 🙂
Powtórzę tylko, że blogi bez komentarzy, chociaż kilku słów, faktycznie przestają żyć. Już i u siebie to zauważyłam. Nie wiem, czy to nie jest tylko na polskich blogach, bo jednak podglądam np. niemieckie i tam jakoś są wpisy i blogi żyją. 😉
Żadne fejsbuki i inne nie zastąpią blogów, to to zupełnie inne gadki są. 😉
Pozdrawiam !
Ciesze sie, ze bedziesz czesciej, chociaz zmienilas tematyke 😉 ale czekam cierpliwie na wydobycie z czelusci komód drutów i welny 😉 z pewnoscia do tego dojdzie. Póki co, Dziewczynki sa male, potrzebuja niesamowicie wiele uwagi z Twojej strony, sama tez pracujesz, wiec normalne, ze po prostu nie masz czasu. ale dzieci maja to do siebie, ze rosna 😉
Tak wiec czekajac, prenumeruje poniedzialkowe wydanie.
Ja do Ciebie też zaglądam, też regularnie. Wiem, że blog jest stricte druciarski (choć bardzo lubiłam też fotograficzne czwartki) ale w sumie chciałabym abyś napisała też coś 'życiowego' tak jak ja bo mamy takie zbieżne poglądy. No ale rozumiem, dlaczego nie piszesz. Także koniecznie musimy się spotkać w przyszłym roku 🙂
Oj będzie dużo o Bujo już w następnym poście, i więcej niż pokazuję na Insta więc na pewno będzie Ci się podobać. Jestem kreatywną osobą i choć nie robię (myślę, że jednak tymczasowo) na drutach to mam inne hobby, Bujo albumy Project Life a dwa razy do roku torty dla dziewczynek 🙂
Ha! Ty teraz to wszędzie masz daleko 😉 A na następnego posta zapraszam w Poniedziałek. Chcę z tego zrobić tradycję 🙂
Rozczaruję Cię. Moja koleżanka przyjeżdża do mnie z wizytą i zabieram ją na dzień do Londynu, bez dzieci. Więc z punktu widzenia rodzica niestety nie będzie. Ale planujemy wyjazd całą rodziną, choć pewnie na wiosnę bo Ninka jeszcze trochę mała. I wtedy pomyślę nad postem z rodzinnej perspektywy. Myślę nawet o jakimś weekendzie rodzinnym. Zobaczymy.
O rany! W momencie kiedy Ty pisałaś ten komentarz, ja odpowiadałam na Twój komentarz u Marzeny na blogu 😉 No proszę jak się komentarze rozkręciły. Bardzo dobrze!
Wiadoma sprawa ze udziergi były ważne, ale przecież priorytety się zmieniają 🙂
chętnie tez poczytam przewodnik po Londynie – nigdy nie wiadomo co się moze przydać 🙂
Ja również zaczęłam twojego bloga, bo był związany z drutami. Lekko i bezboleśnie wpłynęłaś na inne wody. Nie przeszkadza mi to wcale. Nadal czytam wieści z dalekiej teraz dla mnie Wielkiej Brytanii i jest mi z tym dobrze.
Pozdrawiam i czekam na kolejne posty:))
Czekam niecierpliwie na Londyn. Jesli masz jakies podpowiedzi z perspektywy dzieciowej, to ja bardzo chetnie, bo planujemy niebawem z dwojka wycieczke:)) Fajnie Cie znow czytac;)
Ale się nam złożyło, poważny post na obu blogach, tak z rana, w poniedziałek 🙂
Ja do Ciebie Gosiu zaglądam regularnie. I wiem, że nie dziergasz już, ale zdążyłam Ci e polubić, Twoje pióro, styl i poglądy. Interesuję się wieloma rzeczami, nie tylko dzierganiem i Twoje posty zawsze są świetne do kawy czy herbaty!
Pisz o Londynie, bo mamy w wakacyjnych planach (bardzo poważnie i na długo) Wielką Brytanię. To jest moje wielkie marzenie by zjechać ją z góry na dół. Londyn to miejsce, na które poświęcimy więcej niż jeden dzień, ale taki przewodnik (zwiedzanie z Twojej perspektywy) będzie niezwykle pomocny! No i może wyciągnę Cię wtedy na kawę i druty? 🙂 Tak na przełamanie?