Jeszcze o Franciszce

Ten post ukazał się niecałe dwa lata temu, w lutym 2014 roku. Wklejam go tutaj bo pytałyście co to za pralka ta Franciszka, co tak fajnie prostuje wełnę.

Jakiś czas temu napisałam, że kupiliśmy do nowego domu nową pralkę i posypały się pytania co to za pralka. Postanowiłam więc poświęcić pralce osobnego posta. Ale abyście dobrze zrozumiały mój zachwyt nad nowym nabytkiem musimy się cofnąć 14 lat wstecz do mojej pierwszej pralki.

Był koniec września 2000 roku i Pimposhka zaczęła studia w Krakowie. Rodzice wspaniałomyślnie wynajęli mądrej jedynaczce kawalerkę przy Rondzie Mogilskim aby miała komfortowe warunki do nauki :). Kawalerka jednak nie posiadała pralki. Pimposhka, dziecko wychowane na pralce automatycznej Polar Predom (aaaah) nie za bardzo wiedziała co to jest pranie ręczne. Mądre dziecko uzbierało sobie stosik brudnych majtek i skarpetek (tak na oko jeden wsad do pralki) i rozpoczęło ręczne pranie w umywalce. Haha! Nie muszę chyba mówić, że starłam sobie wszystkie kostki na dłoniach i na tym skończyła się moja kariera ręcznego prania. Od tego czasu ręcznie nie piorę!

Zawiozłam raz ‘glebę’ do Cioci do Piekar a w listopadzie przyjechała w odwiedziny mama i… zabrała mnie do MediaMarkt na zakupy pralki. Moja dobra mama kupiła mi prawdziwą pralkę automatyczną firmy Whirlpool. Nie był to jakiś cud techniki bo pralka była dość podstawowa ale dla mnie była najcudowniejsza. Cieszyłam się jak nie wiem co i całe pierwsze pranie przesiedziałam prze pralką patrząc jak obraca się bęben :).

Ta pralka dzielnie mi służyła kolejne cztery lata. Nie tylko mnie ale i moim kolejnym współlokatorom, bo przeprowadzałam się z tą pralką kilka razy. Pralka na dobre zatrzymała się u mojego byłego chłopaka. Ciekawa jestem czy jeszcze żyje (pralka, nie chłopak) i czy jego żona pierze tam ubranka ich synka. 🙂 A ja wyjechałam do Anglii.

Potem była pralka w akademiku, wielka, przemysłowa a obok suszarka. Miało to takie zalety, że potrzebny był tylko jeden komplet pościeli oraz ręcznik bo wszystko było wyprane i zaraz suche. A że o sweterkach z wełny to mogłam tylko pomarzyć nie przeszkadzało mi to, że pralka w zasadzie nadawała się do prania wyłącznie bielizny pościelowej. Potem pralka w moim pierwszym samodzielnym wynajętym mieszkaniu, kiedy mój status majątkowy się podwyższył wraz z pierwszą pracą po studiach. Przez jakiś czas posiadałam też pralkę, którą z okazji wyprowadzki z Yorku podarowała mi koleżanka z pracy, która w tym samym czasie wymieniała całą kuchnię. Mile wspominam tę pralkę, była dość stara ale pięknie prała i była bardzo czysta. Poszła do dobrych ludzi na eBuy-u. I wreszcie ostatnia pralka, w ostatnim wynajętym mieszkaniu. Śmierdząca i pełna pleśni (bo pralka nie lubi stać nieużywana a ta najpewniej tak stała).

No cóż, przydługi wstęp, ale teraz przynajmniej rozumiecie, że po raz pierwszy w życiu miałam wreszcie okazję kupić sobie własną pralkę dokładnie taką jaką chcę i nie martwić się, że muszę się z nią potem przeprowadzać co roku itd. Moja nowa pralka jest wyśniona, wymarzona, z parametrami dokładnie takimi jakie chciałam. Moje kryteria były dość proste. Pralka miała być cicha i mieć dobry program do wełny i prania ręcznego tak abym mogła jej zaufać z rzeczami, które należy prać ręcznie. Tylko tyle i aż tyle. Oto moja nowa pralka:

Ten model to AEG L87490 FL ale ja nazywam ją Franciszką :))))). 
Ma dużą pojemność 9 kg więc nareszcie mogę wyprać cały komplet pościeli na jeden raz (pralka w wynajętym mieszkaniu tolerowała tylko pół wsadu, trochę więcej i zaczynała przeciekać). Ma bardzo bogate menu różnych programów. Jeśli macie w domu w miarę nowoczesną pralkę to na Was to nie zrobi większego wrażenia, ale ja uwielbiam jak Franciszka do mnie pika i mruga 🙂

Franciszka również sama się wyłącza więc na przykład mogę wstawić pranie rano przed pracą i pralka nie będzie w stanie gotowości cały dzień. Pralka pracuje nadzwyczaj cicho 🙂 Jestem pod wielkim wrażeniem, bo jednak stoi w kuchni, z której blisko do salonu. Wszystkie inne pralki, które posiadałam były tak głośne, że nastawialiśmy pranie mając na względzie program TV aby przypadkiem nie przeszkadzała oglądać ulubionego serialu. Z tą naprawdę nie ma takiego problemu (pralki w Polsce mieszkają głównie w łazience, w Anglii mieszkają w kuchni a w majętnych domach w tzw. utility rooms (czyli pralniach). 
Franciszka zgodnie z życzeniem posiada złoty certyfikat Woolmark (nad złotym jest jeszcze platynowy), sprawdziłam, niewiele pralek na rynku może się tym pochwalić. 
Ma też specjalny bęben, który jest delikatny wobec wymagających tkanin. Program do wełny ma specjalny cykl, który pozwala wełnie wystygnąć zanim przejdzie do płukania. Mimo wszystko, muszę przyznać, że z pewną nieśmiałością wrzuciłam do niej jeden z moich ulubionych swetrów z cienkiej wełenki merino, który od nowości oddaję do pralni chemicznej. Franciszka zdała egzamin w 100% a ja zaoszczędziłam piątaka 🙂

Jeszcze nie odkryłam pełnego wachlarza możliwości Franciszki. Posiada nawet program do jeansu oraz do prania kołdry. Za to zaintrygowało mnie odświeżanie parą. Wrzuca się tam coś na 30 minut, Franciszka generuje parę i potem podobno nie trzeba już nic prasować. Postanowiłam to przetestować i wrzuciłam do Franciszki sukienkę z lnu. Stwierdziłam, że lnowi żadna para nie straszna. Efekty, hmmm jednak nie powalają z nóg, zobaczcie same:

Po lewej sukienka przed spotkaniem z Franciszką, a po prawej już po 30 minutach w jej wnętrzu. Widać poprawę chociaż wg. mnie sukienka nie nadaje się jeszcze do ubrania. Sukienka wyszła wilgotna i myślę, że jakby ją tak zaraz przeciągnąć żelazkiem to byłaby idealna. No a poza tym to jest len, myślę, że Franciszka poradzi sobie dużo lepiej z kiecką z poliestru. W każdym razie funkcja wydaje mi się godna polecenia. Zresztą jak Franciszka, którą już uwielbiam za całokształt. :))))
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
10 lat temu

Ha ha no tak, bo ja baaaardzo lubię gadżety, nawet takie duże ;)))

10 lat temu

Cieszę się. pralki AEG cieszą się dobrą opinią.

10 lat temu

Obawiam się , że jeszcze nie mialam pralki o ktorej moglabym mpowic z takim uczuciem jak ty o swojej franciszce . Jakbys czlonka rodziny przedstawila . podejrzewam , ze pralka zadowolila by mnie gdyby miala program do wieszania , prasowania i skaldania w kstke. nie musi byc doskonala i nie wymagam zeby segregowala . jestem gotowa ja wyreczyc 😀 .

10 lat temu

Ja mam Lavamat Protex 6,5 kg (z serii wąskich ze względu na metraż łazienki) i też jestem bardzo zadowolona. 30 minutowy program prania (najkrótszy z oferowanych) bardzo mi odpowiada no i ta cisza w domu gdy pralka wiruje 😉 Nie mam co prawda programów parowych i antyalergicznego ale dajemy radę 😉 Schludny wygląd i bardzo intuicyjna w obsłudze.

By Pimposhka
0
Would love your thoughts, please comment.x