Zgodnie z obietnicą dzisiaj pokażę Wam skończoną małą łazienkę. Pierwszy wpis z tej serii, który zawiera projekt, można przeczytać tutaj (klik), a drugi z postępem prac tutaj (klik).
A to gotowa łazienka, jak tylko Pan Tomek się od nas wyprowadził:



A to nowa łazienka w użyciu:



Za co ją kocham? Oczywiście całościowo jest o niebo lepsza niż stara łazienka. Udało nam się pozbyć wielu rzeczy, które nas denerwowały w starej łazience i wprowadzić kilka ulepszeń.
Przede wszystkim nowy, cichy wentylator, który faktycznie spełnia swoją funkcję i skutecznie wentyluje. Został przeniesiony do prysznica i mam nadzieję, że nie będziemy mieć tam problemu z pleśnią, jak to było w starym prysznicu.

Gniazdko do ładowania szczoteczek zostało przeniesione w nieco wygodniejsze miejsce i ma opcję ładowania z USB.

Większy grzejnik (ze stali nierdzewnej, a nie chromowany), tak aby zmieściły się oba ręczniki. Suche i ciepłe ręczniki to powód, dla którego nie braliśmy pod uwagę ogrzewania podłogowego.

Nisza w prysznicu na kosmetyki, zamiast wiszącego druciaka, na którym ciągle osadza się brud.

Pojemna szafka na kosmetyki z oświetleniem. Powierzchnia do przechowywania nam się podwoiła. Dodatkowo szafka jest wpuszczona w ścianę i tylko jakaś 1/3 wystaje. Po długich poszukiwaniach szafkę kupiliśmy w Ikei.

Szafka z szufladami pod umywalką. Nie lubię ani umywalek ‘na nóżce’, ani otwieranych szafek. Musiały być szuflady i już.
Oczywiście mój cudowny dębowy parapet. Kiedy okazało się, że można usunąć słupek w rogu, to pojawił się problem. Otóż nie byłam pewna, czy w tym przypadku wystarczy blatu. Okazało się, że wystarczyło na styk!!!

Porządne oświetlenie, które możemy sobie ściemniać. Nikt nie chce wejść z samego rana do łazienki przy pełnym oświetleniu.

Co jeszcze? Wisząca toaleta i miska klozetowa bez obręczy, którą łatwo się myje. Nowe okno, które się otwiera (stare się nie otwierało) i ma śliczny wzór szyby. Podjęliśmy decyzję, że nie będziemy instalować żadnej rolety, bo stara zbierała tylko kurz. Okno co prawda wychodzi na dom sąsiadów, ale oni po tej stronie też mają tylko jedno małe okienko.

Długo szukałam szczotki do mycia toalety, która miała być wisząca (po sugestii czytelniczki, która mi się bardzo spodobała), ale nie znalazłam nic, co podobało mi się na tyle, aby na stałe przytwierdzić to do kafli. Kupiłam więc ‘przybornik’. Kupiłam go z premedytacją. Chcę utrzymać tę łazienkę we względnym minimalizmie, a to miejsce idealnie nadaje się na jakieś dodatkowe półeczki, które bym pewnie od razu zapełniła.

Nasz fachowiec jest prawdziwym artystą. W całej łazience nie ma ani jednej listwy maskującej. Wszystko jest cudownie wykończone.


Długo zastanawialiśmy się nad kolorem ścian. Ja chciałam brudny róż, ale zostałam przegłosowana dwa do jednego (mąż i fachowiec) i padło na zielony. Nauczeni doświadczeniem z łazienki w MAD, która wyszła dość sterylna, wybraliśmy dość ciemny kolor i bardzo cieszę się z tego wyboru. To pomieszczenie zdecydowanie może to unieść.
Czy coś się nie udało? Tak. Jestem trochę zła na naszego projektanta łazienki. Są dwie rzeczy, które bym zmieniła. Po pierwsze, toaleta spokojnie mogłaby być przesunięta trochę bardziej w stronę grzejnika. Jak człowiek stoi przed umywalką, to obija się tyłem nogi o toaletę. Już się do tego przywyczailiśmy, ale to taki głupi błąd. Poza tym toaleta wystaje na 53 cm, a są modele, które wystają tylko na 48 cm. Nie wiem, dlaczego wybrał taką ‘dużą’ toaletę do takiej małej łazienki.

Druga rzecz to słuchawka prysznicowa. Jest zamontowana centralnie, a powinna być zamontowana bliżej tylnej ściany prysznica. Można wtedy się namydlić i przesunąć, aby się opłukać. Prysznic powiększył się nam o 15 cm, a stał się mniej ergonomiczny.

No i jeszcze nisza ze stali nierdzewnej. Dobrze, że jestem odporna na ślady po kroplach wody, inaczej chodziłabym cały czas ze ścierką. Także wyrafinowanym estetom nie polecam takiego rozwiązania.
Tak sobie myślę. Człowiek się stara, wszystko planuje, obmyśla, ma projektanta, ma świetnego fachowca, a i tak zdarzają się błędy i można było coś tam zrobić lepiej. Ale jak powiedział Pan Kapitan – ‘Kto nie robi, ten nie popełnia błędów’. Lekcja dla mnie, być bardziej krytyczną w stosunku do projektanta. Duża łazienka nagle zrobiła się stara i brzydka. Coś czuję, że jak tylko pojawi się jakaś kasa, to spotkamy się ponownie z Panem Tomkiem.
Migawki
Patrząc na wpis z zeszłego tygodnia, ta sekcja powinna nazywać się zajawki, a nie migawki. Końcówka października była mocno leniwa. W pracy cisza przed burzą. Chciałabym napisać, że coś tam nadrobiłam, ale skłamałabym. Sporo czasu poświęciłam organizacji zadań i porządkom w mailach. Zarówno w pracy, jak i w domu. Kolejny tydzień spędzony w domu i już troszkę pupa mnie swędzi, aby gdzieś pojechać.
W tym tygodniu były ferie. We wtorek zabrałam dziewczyny do miejskiego muzeum na zajęcia manualne.


Wtorek to obowiązkowo ‘The Great British Bake-off’. Tym razem uczestnicy piekli… karpatkę:


W środę rano zawiozłam dziewczyny do teściów i teściowa uraczyła mnie śniadaniem. Dwa jajka w koszulce i fasolka.

W drodze powrotnej zahaczyłam o sklep ogrodniczy, aby kupić roślinkę do łazienki.


Podgoniłam też troszkę bluzę.

I zrobiłam zapasy kostki warzywnej.

Piątek spędziłam towarzysko. Pojechałam do mojej fryzjerki do Oxfordu i przy okazji spotkałam się na lancz z Lucynką.

Zdecydowanie za rzadko bywam ostatnio w Oxfordzie, który o tej porze roku prezentuje się przepięknie.

W sobotę zabrałam się za lukrowanie, bo zbliżają się urodziny córci Pana Tomka, a ja nie rzucam słów na wiatr. Tort ma być gotowy za tydzień.

Kiedy ja robiłam figurkę pieska (zgodnie z zamówieniem), starsza P. zrobiła to:

Rośnie mi konkurencja, albo – jak mówi mama – wspólniczka. Okazuje się, że nasi nowi sąsiedzi lubią Halloween.

A sweter się robi. Zaczęłam trzeci motek i za chwilę będę rozdzielać rękawy od tułowia.

Zaczął się nowy miesiąc. Nie dość, że listopad, to jeszcze pięć poniedziałków i piątek trzynastego. Przede mną mocno intensywny miesiąc.
Przypominam, że można mnie też czytać na Substacku (klik)
Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

Łazienka przepiękna. Bardzo podoba mi się ta półka w prysznicu. Niedługo zabieramy się za zmianę jednej z łazienek i wpisuję to rozwiązanie na listę. Zgadzam się z wyborem koloru zielonego, bo pięknie komponuje się z parapetem i podłogą.
Listopadowe wieczory są dobre na dzierganie, więc działaj przy swetrach. Ja zaczynam drugi, ten sam fason w innych kolorach. Miłego poniedziałku.
Łazienka przepiękna i ten odprężający kolor – bajka. Parapet dębowy – super.
Tort – rewelacja i Duszek figurka – Klasse. Talent po Mamie!!!
Z jakiej wełny robisz sweter?
A po Listopadzie , Grudzień i koniec roku.
Pozdrawiam serdecznie.
Śliczna łazienka, a przede wszystkim kolorowa. Wszyscy moi znajomi przerobili łazienki na szarości, bo teraz to modne. Twoja jest oryginalna i po prostu śliczna. Jeśli chodzi o różne elementy w łazience i płytki, to moim zdaniem najlepsze są w kolorze zaschniętej wody, bo wtedy nie trzeba ich tak często myć. 😉 Co do projektantów – to niekoniecznie biorą pod uwagę aspekty praktyczne. Z doświadczenia wiem, że najlepiej samemu przetestować niektóre rozwiązania i je zmodyfikować. Jeśli masz zaprojektowany układ łazienki, to przed zakupem sprzętów, bierzesz pudełka w podobnych rozmiarach do tych zaprojektowanych i ustawiasz zgodnie z projektem, a potem próbujesz wykonać zwykłe czynności w łazience i wtedy wszystko wyjdzie. U mnie toaletę projektant wstawił we wnękę, nie biorąc pod uwagę, że wnęka jest pod skosem. Tym samym do toalety należałoby podchodzić zgarbionym i wstawać ostrożnie, po można by obić głowę. Tak że zdrowy rozsądek się bardzo przydaje w kontaktach z projektantami.
Pimposhko!!! Rewelacja!!! I wykonanie – brawa dla p. Tomka. Dobór wyposarzenia i kolorów cudowny. Ponad czasowe fajne pomieszczenie. Zdolne masz te dziewczyny.
Łazienka wspaniale sie prezentuje a ciemniejszy kolor na dużej powierzchni swietnie sie sprawdza, zwlaszcza do białych plutek jesli łazienka ma okno. Jak planowalismy ponad 10 lat remu ściany łazienki na granatowo wszyscy stukali sie w czoło, a wyszlo super. A potem nagle ruszyla raka moda … He he. Dla mnie Debowy parapet robi robotę, ale ja kocham drewno 🙂
Bardzo podoba mi się ten zielony kolor do jasnych płytek. Niedługo czeka mnie malowanie łazienki powyżej płytek i myślę sobie, że może warto rozważyć inny kolor niż dotychczasowy biały….
A błędy zawsze będą, taka kolej rzeczy
Piękna łazienka! Parapet z odzysku – klasa! Też mam dużo rzeczy z drugiej ręki, a wręcz spod śmietnika.
Świetnie dobrałaś kolor, no i to gniazdko do ładowania i ściemniacz!
Co do wc – tę toaletę przenieś do drugiej łazienki, a tu wstawisz krótszą 😉
No i niezmiennie polecam ogrzewanie podlogowe, niezależne od centralnego. Ciepła podłoga w łazience to jest to!
Z niecierpliwością zawsze czekam na Twoje poniedziałkowe wpisy. Dziękuję ze piszesz.
Po prostu cudna łazienka!
Bardzo podoba mi się kolor ścian i dębowy parapet. Gniazdko z opcją usb, wpuszczona w ścianę szafka i wnęka pod prysznicem to super praktyczne rozwiązania, dzięki którym będzie Wam wygodnie ją używać.
Pan Tomek spisał się rewelacyjnie, łączenie kafli na kant mało kto robi, ale trzeba umieć zeszlifować płytki i mało kto się tego podejmuje. Jak się patrzy na jego prace, to tort dla córci mu się jak najbardziej należy 😉
Serdeczności 🙂
Pimposhko, jak Ty to robisz, że masz takie idealnie równe oczka w robótce?