Bye bye MAD część 3

No dobra, zaczął się stres. Jakieś dwa tygodnie temu wszystko było jeszcze ok bo czekaliśmy na raport od naszego rzeczoznawcy oraz na rzeczoznawcę kupującej. Tutaj gdy kupuje się dom, to zamawia się rzeczoznawcę, który generalnie ma ocenić jego stan techniczny czy dom zaraz nam się nie zawali i czy zapłaciliśmy za niego uczciwą cenę. Raport poznaje tylko ten co płaci. Dostaliśmy bardzo szczegółowy raport DAD od naszego rzeczoznawcy i był on bardzo pozytywny. Szczerze mówiąc to boję się jak wyglądałby raport tego rzeczoznawcy na temat MAD 😉 (jak to w życiu rzeczoznawca, rzeczoznawcy nie równy). Nie wiem jak w raporcie wyszedł MAD ale nowa właścicielka nie dzwoni z propozycją obniżenia ceny więc mam nadzieje, że jednak nic ją nie zaskoczyło (w MAD przydałoby się wymienić kilka okien na co zwrócił uwagę nasz rzeczoznawca kiedy kupowaliśmy ten dom, ale mam nadzieję, że nowa kuchnia, łazienka i suwane drzwi do ogrodu osłodzą nowej właścicielce ten wydatek i niedogodność). 

No ale rzeczoznawcy byli, raporty odebrane i nie wiem co dalej. I dlatego zaczął się stres. Wygląda na to, że teraz prawnicy i notariusze muszą poprzekładać papiery i wszystko powinno się zacząć klarować. Ale notariusze znani są z tego, że wszystko trwa bardzo długo i generalnie jest to bolesny proces. Jak już pisałam wielokrotnie nie spieszy nam się ale chcemy zamknąć sprawę do końca września bo wtedy jeszcze będziemy mogli skorzystać z obniżki w podatku od nieruchomości. Potencjalna oszczędność to równowartość nowego zestawu wypoczynkowego do salonu także gra warta świeczki. Dodatkowo zaczęliśmy rozmawiać z firmami od przeprowadzek i zastanawiam się, czy zrobienie tego samemu nie będzie łatwiejsze. Nie chodzi o koszty ale o stres i to, że jak wydarzy się coś poza naszą kontrolą to przynajmniej mamy kontrolę nad tym, gdzie są nasze rzeczy. Najgorsze, że stres i lęk, który teraz odczuwam pewnie ma się nijak do tego, jak będę się czuć za kilka miesięcy…. Podobno zmiana domu jest mniej więcej tak samo stresująca jak rozwód albo śmierć partnera. Umówiliśmy się z mężem, że ja postaram się go nie ukatrupić a on postara się ze mną nie rozwieść i mam nadzieję, że jakoś to przetrwamy. Inni ludzie jakoś dają radę. Z pewnością DAD jest tego wart. 

 

Uff, no dobra. Wyżaliłam się. Aby sobie tą sytuację jakoś osłodzić dzisiaj kilka słów o tym jakie mam plany na urządzenie DAD. Jakieś trzy tygodnie temu poszliśmy do DAD po raz drugi. Chcieliśmy wejść na strych, pomierzyć kilka ścian itd. To standardowa praktyka. Tym razem nie czekał na nas agent nieruchomości ale właściciele więc mogliśmy ich poznać i całkiem miło sobie pogawędzić. Najlepsze jest to, że wyszliśmy jeszcze bardziej oczarowani DAD i utwierdziliśmy się tylko w swojej decyzji. Od tego czasu trudno mi przestać myśleć o tym, jak go będziemy urządzać. 

 

Zakupiłam kilka polskich magazynów w temacie urządzania wnętrz (swoją drogą co się stało z ‘Czterema Kątami’??!!!!! to zupełnie inna gazeta niż pamiętam i to nie jest komplement). Zakupiłam też kilka magazynów brytyjskich. Zaczęłam obserwować ciekawe konta wnętrzarskie na Insta, polskie i angielskie. Pinteresta dalej się bardzo boję i chyba się nie zaprzyjaźnimy. Nie mogę się tam odnaleźć i nic na to nie poradzę. Na razie szukam inspiracji i staram się określić co mi się podoba a co nie. Przy okazji obudził się we mnie wewnętrzny antropolog i porównuję wnętrza polskie i angielskie. 

 

Generalnie zaobserwowałam ciekawe trendy. W UK królują albo wnętrza historyczne albo nowoczesne. Te nowoczesne są zdecydowanie mniej pożądane i uważane, za totalnie ‘bez duszy’. Fakt, mam wrażenie, że niezależnie od dewelopera nowe domy są budowane od jednej sztancy i naprawdę trudno nadać im jakikolwiek charakter. W Polsce nowe budownictwo jest zdecydowanie bardziej interesujące i ciekawsze (wyłączając oczywiście patodeweloperkę). Choć w UK nie ma mieszkań o dziwnych układach i mikrometrażach ale za to przypadki partaczenia (niepodłączone odpływy, odpadające kafelki, przeciekające dachy i dziury w izolacji) są na porządku dziennym. Osobiście nigdy nie kupiłabym tutaj nowiutkiego domu. 

 

Zauważyłam, szczególnie w tych wnętrzach historycznych, że jest dużo koloru, także ciemnych i intensywnych odcieni. Biała kuchnia należy do rzadkości. Za to w Polsce króluje przede wszystkim biała kuchnia, ewentualnie w połączeniu z jasnym drewnem. Jeśli jest kolorowo to raczej na zasadzie starej kuchni odnowionej z fantazją i własnym sumptem (ze starymi meblami jakoś lżej eksperymentować). Tak jak w UK kuchnie są bardzo różnorodne tak łazienki są nudne jak nie wiem co. Znacie już moją niechęć do umywalki na nóżce. Otóż w DAD mamy takie dwie. W Polsce łazienki są zdecydowanie bardziej ciekawe, różnorodne, nie boimy się wzorzystych kafli i faktur, ani różnych wymyślnych rozwiązań. W Polskich domach jest też więcej zieleni. Generalnie w Polsce króluje styl scandi i japandi, dogorywa jeszcze shabby chic (szczególnie wśród ‘starszych’ osób) no i oczywiście styl z lat 50tych. Bardzo podoba mi się polish boho (popularny szczególnie wśród młodych) ale dla mnie to wyższa szkoła jazdy. W Anglii również popularny jest styl ‘mid century’ oraz scandi ale coraz częściej widać tutaj kolor i maksymalizm, większą popularnością niż w Polsce cieszą się też tapety. To co bardzo podoba mi się w Polskich wnętrzach to niebanalne układy pomieszczeń i wykorzystanie ścianek działowych, tego mi brak w Angielskich wnętrzach nawet jeśli w projekcie swoje palce maczał architekt. 

 

Jakie mamy plany dla DAD? To mój drugi dom i w założeniu będzie to dom na lata. Kiedy urządzaliśmy MAD często mówiłam, to nie jest mój ostatni dom, to jest mój pierwszy dom i szliśmy trochę po najmniejszej linii oporu. Były pewne rzeczy, gdzie nie chcieliśmy iść na kompromis np. instalacja gniazdka do ładowania szczoteczek w łazience (w UK w łazienkach nie ma gniazdek, poza tymi właśnie) ale generalnie urządziliśmy go bardzo zachowawczo: biała kuchnia, biała łazienka, proste kafle, sypialnia cała szara, w salonie klasyczne połączenie szarości i ochry. Żadnego eklektyzmu, mało ozdobników, praktycznie do bólu, małe luksusy, wystrój bardzo typowy. W łazience, w której była tylko wanna zamontowaliśmy wannę i prysznic ale całą resztę ‘zostawiliśmy’. Nie ruszaliśmy żadnych rur, nie zmienialiśmy pozycji zlewu czy okapu w kuchni, nie burzyliśmy żadnych ścian (chociaż w pokoju pudełko przenieśliśmy kaloryfer). MAD urządzaliśmy jakieś cztery lata, od dwóch lat nie zmieniliśmy w domu już nic. Cieszę się, że chociaż trochę się tym nacieszyliśmy. 

 

DAD będzie wymagał większych nakładów pracy i pieniędzy oraz więcej czasu, to w końcu większy dom. Tym razem nie chcę się spieszyć (nie muszę, dom jest w lepszym stanie technicznym np. remont łazienki w MAD był wymuszony faktem, że ciekło nam do kuchni jak braliśmy prysznic) i chcę mieć trochę więcej luksusu. Na przykład w łazienkach tym razem chcę mieć ogrzewanie podłogowe, podwieszaną toaletę i podgrzewane lustro, które nie paruje. Układ na dole nie do końca nam odpowiada i z czasem chyba będziemy przestawiać ściany ale nie chcę robić dobudówki jak w większości angielskich domów. Chciałabym też więcej zainwestować w ogród, kupić grilla (w MAD nigdy grilla się nie dorobiliśmy) i porządne meble ogrodowe np. jakąś kanapę i duży parasol. W garażu chcę mieć półki i inne ciekawe rozwiązania organizacyjne. 

 

W MAD nie opłacało się inwestować bo to dom startowy w średniej okolicy, choćbyśmy tutaj zainstalowali basen, fontannę i piwnicę na wino to i tak nie przebilibyśmy sufitu cenowego naszej ulicy. DAD to inna historia, inna okolica i spokojnie możemy w niego ładować kasę i nie będą to utopione pieniądze. Na pewno będziemy iść na kompromisy, owszem chcę mieć ogrzewanie podłogowe i Geberit ale nie muszę mieć na ścianach farby Farrow & Ball ani tapety ze wzorem Williama Morissa. I pewnie nie muszę mieć włoskiej armatury ani hiszpańskich kafli ale za to wydam dużo na porządne biurowe krzesło i być może zainwestuję w specjalny kran w kuchni, który zapodaje gorącą i gazowaną wodę. Z jednej strony chciałabym mieć sporo rzeczy z drugiej ręki albo z recyklingu. Nie wiem jednak czy wystarczy mi cierpliwości na czasochłonne kolekcjonowanie i dobieranie indywidualnych mebli i dodatków ani ich odnawianie. Z drugiej strony cieszę się, że system Besta z Ikei jest nareszcie w naszym zasięgu bo MAD był na niego za mały (nasze wnęki miały mniej niż 120 cm; DAD nie ma na dole wnęk). 

 

Inspiracji szukam wszędzie. Na przykład w zeszłym tygodniu młodsza P. została zaproszona na urodziny. W Google, kiedy szukałam adresu na mapie wyskoczyło mi ogłoszenie, kiedy ten dom był na sprzedaż 2.5 roku temu. Wtedy wyglądał tak:

 

A podczas naszej wizyty, ta sama kuchnia wyglądała tak:

 

Jedyna zmiana to trochę farby, ściany zostały pomalowane na turkusowy kolor a kafle na biało. Plus nieco inny zegar! Niesamowita różnica. 

 

A tutaj inspiracja z Insta. Sypialnia, jak sypialnia, bardzo zwykła:

 

A tutaj nieco podrasowana:

 

Subtelna zmiana (dodano panele na ścianie) i stylizacja zdjęcia i już wygląda to zupełnie inaczej. Właśnie o takie smaczki mi chodzi. 

 

A tu dwie angielskie łazienki, które nie są aż takie nudne 😉

 

Kilka inspiracji do buduaru, myślę, że bez tablicy SKADIS się nie obędzie 😉

 

I trochę koloru:

 

Właśnie, chciałabym aby w naszym nowym domu było więcej koloru i więcej nietuzinkowych rozwiązań. Chcę aby wszystko było przemyślane, funkcjonalne ale i też ładne i trochę z efektem wow. Nie za dużo, nie za mało, żeby to był wesoły dom, taki ‘do mieszkania’ ale żeby też cieszył oko. Nie zaskoczę Was jak napiszę, że na pierwszy ogień pójdzie mój buduar. Moja własna przestrzeń jest dla mnie niezmiernie ważna, na jego urządzenie już od kilku miesięcy odkładam fundusze aby było dokładnie tak jak chcę i żebym przypadkiem nie miała poczucia winy ‘zabierania’ pieniędzy z ‘centralnego budżetu’. Wertuję więc magazyny, szukam i zapisuję inspiracje, przeczesuję Internet w poszukiwaniu funkcjonalnych rozwiązań, ciekawych mebli (choć chyba głównie będzie to jednak Ikea, nic nie przebija ich funkcjonalności), testuję co tak naprawdę mi się podoba i bezczelnie fantazjuję na temat tego pokoju. I uczę się cierpliwości bo jeszcze tyle czasu i stresu zanim odbierzemy klucze, eh….. 

 

A póki co obiecałam sobie, że raz w tygodniu będę obdzwaniać prawników i agentów nieruchomości i ich poganiać. 

 

Czy macie jakieś rady dla początkującej, domorosłej architektki wnętrz? 

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
4 lat temu

potem niestety albo stety dochodzą rzeczy i ludzie, to daje życie i kolor 🙂

4 lat temu

Zapomniałam dodać, że nasze umwalki na nóżce mają też dwa krany 🙂 będzie wesoło

4 lat temu

Mój rodzinny dom to dom wybudowany przed wojną, przez Niemca także cały czas były tam jakieś remonty i mnie w sumie też remonty nie przerażają. Chociaż akurat w DAD łazienkę robiliśmy jak byliśmy na wakacjach (no bo małe dziecko i jedna toaleta w domu tylko) a jak fachowiec robił kuchnię to byłam z drugim dzieckiem na urlopie macierzyńskim w Polsce także zerowy stres hahah 🙂

4 lat temu

Piękne! Ale dla mnie zbyt minimalistyczne. Podziwiam tych, którzy tak mieszkają.

4 lat temu

No pięknie! Faktycznie mnóstwo koloru, do tego spójnie w całym mieszkaniu i z pomysłem. Fajnie tak zrobić wszystko od razu, chociaż my od razu całego domu nie ogarniemy. Nie wiedziałam, że istnieje taka strona jak Deccoria, dzięki za linki. Jak patrzę na te zdjęcia to chyba faktycznie nie skłamałam, pisząc, że w Polsce kuchnia zazwyczaj biała a łazienka z fantazją chyba się zgodzisz? Kto Ci taką piękną mozaikę zrobił? A co do kafelków na podłogę to już wiem, że we wzorek. Ja to dodatkowo robię 'test szmaty', zamawiam próbki i patrzę jak się zachowują przy myciu bo raz w wynajmowanym mieszkaniu miałam takie kafle, że trzeba było wycierać do sucha na kolanach najlepiej papierowym ręcznikiem bo inaczej były smugi.

4 lat temu

No właśnie, ja jestem na etapie 'a czego to ja sobie tam nie zrobię' i wiem, że 'życie' zweryfikuje te plany. Podziwiam ludzi, którzy mają naprawdę piękne wnętrza ale mam wrażenie, że to są ludzie dla których to jest hobby a ja hobby mam inne i nie wiem, czy uda mi się czasowo 'przekwalifikować'. Twoje podejście bardzo mi się podoba i ja myślę podobnie. Na pewno jesteśmy w lepszej sytuacji niż z DAD bo już mamy pewne doświadczenie (z fachowcami również). Trzymaj za mnie kciuki!

4 lat temu

Halino, chciałabym. Ten dom ze zdjęcia jest naprawdę wspaniały ale kosztował jakieś 2 miliony złotych więcej niż DAD. I szczerze mówiąc lokalizacja naszego DAD bardziej nam odpowiada. Dziękuję za dobre prądy!

4 lat temu

O rany! No i to wszystko w pandemii. Podziwiam Cię. My niestety nie będziemy mieli luksusu przeprowadzki 'na raty' wszystko będzie musiało być zsynchronizowane jak w szwajcarskim zegarku, wojskowa precyzja. A to, że kolejne przeprowadzki były łatwiejsze to mnie nie dziwi, inaczej się człowiek przeprowadza po kilku miesiącach a inaczej po kilku latach. Zazdroszczę. Rozumiem, że teraz już osiadłaś w miarę na stałe? 🙂

4 lat temu

Ooooo! Jest ten magazyn, widzę, że mogę go sobie zamówić w UK. Zobaczę. Dzięki. No właśnie dla mnie najważniejsza jest funkcjonalność. Na przykład wiem, że musimy sobie troche w DAD pomieszkać i dopiero zabierzemy się za poważne remonty. Tym razem do funkcjonalności chciałabym dodać 'ładność' W buduarze jest taka wnęka, ma 142 cm idealna aby wstawić podwójne łóżko i dawno taka informacja nie sprawiła mi raodości. Ja nie boję się przesunąć ściany aby było funkcjonalnie. Moja mama zrobiła w życiu naprawdę dużo remontów i też ma ciekawe spostrzeżenia.

4 lat temu

Oj tak, w łazience przy sypialni mamy dywan i to będzie pierwsza rzecz, której się pozbędę, na początek pewnie linoleum bo jednak pierwszy remont to będzie chyba duża łazienka. Chciałabym sobie dać czas na urządzenie wszystkiego a jestem trochę taka, że wszystko muszę mieć natychmiast. np. nie mogę znaleźć idealnego mebla, to kupie nieco inny. Wolałabym jednak teraz poczekać na idealny, zobaczymy.

4 lat temu

Oh widziałam łazienkę, bardzo ładna. Ja jestem prysznicowa także… w DAD chyba nawet nie będzie wanny bo małe Pimposhki przerzuciły się już na prysznic.Pokazuj koniecznie na blogu.

4 lat temu

No ja myślę, że Twój stres skończy się szybciej niż mój :). Kciuki zawsze mile widziane, staram się nie denerwować tym na co nie mam wpływu (no ale wiadomo, to wielka sztuka).

4 lat temu

A ja kocham remonty! Uwielbiam je, im gorsze, bardziej pylące, śmierdzące i brudne – tym lepiej. Jestem w mniejszości, to wiem 🙂 Równie mocno jak remonty uwielbiam eklektyzm. Z całą pewnością nie dla mnie są szare i betonowe wnętrza – fuj, nigdy, przenigdy.Za to dużo roślin, dużo światła, koronki, trochę antyków, trochę PRL, i mnóstwo rzeczy kojarzących się z dobrymi momentami w życiu. Mam też psa i kota – czyli nie mam porządku.Porażką przy urządzaniu domu z roku 1980 był kolor ścian – pojechaliśmy sobie radośnie na wakacje zostawiając fachowca z wybraną wcześniej farbą. Nazywała się Bursztynowa Komnata i miała być pastelowa żółcią…Wyszło paskudne jajco, na które nie mogę patrzeć. Na szczęście w tym roku wakacje raczej nam nie grożą (szczęście jest dyskusyjne), więc przemaluję to paskudztwo na mleczną biel. Bo, jak pisałam, kocham remonty. Pozdrawiam serdecznie

4 lat temu

moja córka robi piękne wnętrza, popatrz u niej, agatabielen i powinno coś wyskoczyć w internecie, wiem że ludzie są oczarowani jak wchodzą do mieszkań

4 lat temu

Jak szukasz koloru to znajdziesz go u mnie:) Mam 67 lat a lubię nowoczesne wnętrza, kolorowe i trochę szalone. Niedawno kupiłam mieszkanie i je bez pomocy architekta zaprojektowałam.
Moja rada jaka mi się nasuwa to zaprojektuj łazienkę z podłogą mniej lub bardziej wzorzystą (np. płytki "marokańskie"), w każdym razie nie jednolitą kolorystycznie bo każdy włos i paproch widać. A jak jeszcze ma się koty jak ja (a Ty dzieci) to tym bardziej. Ja mam gładką w kolorze dżinsu i to jest jedyne co bym zmieniła w swoim mieszkaniu.
Moje mieszkanie jest w Deccorii pod adresem : https://deccoria.pl/szukaj/mamaewymajki a dlaczego mamaewymajki? Bo córka była pierwsza i można jej mieszkanie znaleźć pod adresem https://deccoria.pl/szukaj/ewamajka
Jej mieszkanie to mój "dom rodzinny", odziedziczyła go po mojej mamie a swojej babci, wyremontowała, po czym wyprowadziła się do Warszawy i teraz tam się urządza. Wszyscy mówią, że moje mieszkanie wygląda jakby należało do młodej osoby a jej jakby do starszej:) Inne gusta mamy. Jeśli spytasz gdzie mam książki to już mówię, że w łóżku, szafie i w pracy:) Pozdrawiam i życzę dużo przyjemności w urządzaniu domu, Maria2

4 lat temu

Pamiętam dobrze te emocje – kiedy przeprowadzałam się z malutkiej kawalerki do całkiem sporego mieszkania… Ach!, ile rzeczy mi się podobało, ile sobie obiecywałam tego i owego, i kolory, faktury, fidrygały … Im więcej chodziłam po sklepach (jeszcze wtedy internetowe zakupy nie były takie powszechne i nie wszystkie produkty były oferowane)tym bardziej byłam zdezorientowana a koncepcje zmieniałam setki razy. Przeglądałam tony czasopism … niewiele to pomagało bo miałam mętlik w głowie. Dzisiaj pewnie poradziłabym się architekta ale wtedy myśl "ja sama wiem najlepiej" przyświecała mi przy każdej decyzji.
Rozum wrócił kiedy wreszcie plany ogólne mieszkania rozrysowałam sobie na zwykłym papierze w kratkę i zaczęłam kawałek po kawałku "projektować" poszczególne fragmenty pomieszczeń wychodząc od funkcji i rozmiarów – np. na którą stronę otwiera się pralka, gdzie chcę odłożyć torby jak wracam z zakupów, ile szuflad potrzebuję w kuchni, gdzie schowam walizki a gdzie odkurzacz, ile miejsca musi być żeby wygodnie odsuwać krzesła, ile metrów 2 potrzebuję na książki itp itd. Wbrew pozorom te oczywiste sprawy w dużym stopniu uporządkowały mi priorytety w zakupach i planowanie dekoracji. Ostatecznie wyburzyłam jedną ścianę a jedną postawiłam, przeniosłam 2 kaloryfery i "dowierciłam" kilkanaście gniazdek w różnych miejscach. Mina fachowca w administracji kiedy pokazałam mu moje plany na kartce w kratkę (potrzebowałam zgody na wyburzenie i na kaloryfery) była naprawdę bezcenna a ja stałam się anegdotą lokalnych fachowców. To było dawno ale prawda i o dziwo te samodzielnie wykonane obrazki z dosyć dokładnymi obliczeniami okazały się skuteczne :)) Nie uniknęłam różnych potknięć ale potem już było dużo łatwiej bo jak jest baza to można się urządzać spokojnie, bez pośpiechu i z przyjemnością.
Natomiast sam remont i fachowcy w domu to jednak masakra i z dużym niepokojem myślę o tym, że wkrótce czeka mnie takie zadanie. Życzę Ci Pimposzko, żebyś czerpała jak najwięcej frajdy z urządzania domu a jak najmniej stresu z powodu prac technicznych. Najważniejsze, że ustaliłaś z mężem stabilny stan rodzinny :))) to już połowa sukcesu. Rób plany, rysuj obrazki, maluj kolory, wyklejaj kolaże i przyglądaj się co lubisz a co w realu jednak nie halo… Powodzenia 🙂

4 lat temu

Już myślałam, że to pierwsze zdjęcie to twój DAD, bardzo klimatyczne wnętrze. Masz już swoje przemyślenia, co byś chciała, myślę że przy podejmowaniu decyzji już dziewczynki będą ci pomagały. Dobre prądy wysyłam.

dee
4 lat temu

To nie do wiary, ale w ciagu 19-tu miesiecy zaliczylam trzy przeprowadzki, z duzego wlasnego domu do o polowe mniejszego wlasnego domku ponad 1000 km dalej, pozniej z powrotem do tego samego stanu, ale innej miejscowosci i duzego wynajmowanego mieszkania, a nastepnie z tegoz mieszkania do wlasnego i odpowiedniego juz metrazem domu, blisko, bo juz tylko 40 km odleglosci. Najtrudniejsza byla ta pierwsza przeprowadzka, druga naprawde latwa, a trzecia to juz Pan Pikus, bo robiona na raty – ot, wrzucalo sie klamoty do auta po sam dach i przewozilo na chate przy kazdej okazji. Potem juz tylko dwa kursy z przyczepka, zeby przewiezc meble i wieksze rzeczy i po przeprowadzce. Wszystko zawsze robilismy sami i z pomoca rodziny, wlacznie z wynajeciem ciezarowek i przewozem. Tak ze tego, jestem ekspertem i jakbym byla blisko, to bym Cie przeprowadzila :))

4 lat temu

Hej, polecam francuskie czasopismo "Art et Decoration". Przynajmniej dawniej było fajne, mnóstwo inspiracji z oddechem, bez zadęcia i przekombinowania. Może są gdzieś dostępne archiwalne numery?
Ja jestem z zawodu architektką i wiem jedno: funkcjonalność to podstawa. W teorii mamy trzy składowe o tej samej ważności: funkcja, forma i konstrukcja. Powinny być jednością i wtedy mamy genialne dzieło. Natomiast wszyscy dekoratorzy wiedzą, że we wnętrzach dużo można uratować kolorami, złudzeniem optycznym itp. – czyli formę da się trochę oszukać. Funkcji i konstrukcji – nie oszukamy, dlatego całe życie człowiek może potykać się o złej wysokości schodek, nawet gdy go pomaluje w żółto-czarne pasy. Czasem warto przesunąć ścianę działową o 20 cm, żeby zmieścić szafę o normalnej głębokości (choć potem jest uciążliwe sztukowanie posadzek) lub drzwi do kuchni o 40 cm, by zmieścić lodówkę w funkcjonalnym miejscu (zrobiliśmy to 20 lat temu, mój mąż już o tym nie pamięta). Odwagi i powodzenia!

4 lat temu

Urządzanie domu to z jednej strony stres, a z drugiej wielka frajda. Dwadzieścia lat temu wprowadzałam się do swojego wymarzonego domu i pamiętam emocje, jakie towarzyszyły jego urządzaniu. Teraz jestem na etapie remontów (po dwudziestu latach czas na zmiany), właśnie skończyłam generalny remont większej łazienki, dokonałam liftingu kuchni, teraz przyszedł czas na salon. Lubię takie zmiany (gorzej znosi je mój mąż 🙂 ), a inspiracje czerpię zewsząd – z Internetu, czasopism, programów o urządzaniu wnętrz. Życzę powodzenia i realizacji wszystkich pomysłów. Pozdrawiam

4 lat temu

Widzę, że teraz możemy się wspólnie stresować w spokoju 😉

Współczuję bo doskonale wiem co się dzieje w głowie. Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło łatwo i bezproblemowo.

By Pimposhka
0
Would love your thoughts, please comment.x