Bo babcia klozetowa ma gorzej

Internetowo obserwuję strajk nauczycieli w Polsce. Muszę przyznać, że czuję się nieco wycofana jeśli chodzi o Polską edukację. Ja uczyłam się zupełnie innym systemem, nie rozumiem gimnazjów, informację o ponownym wdrożeniu ośmioletniej szkoły podstawowej przyjęłam jako pozytywną, wspominając z sentymentem moją własną ośmioletnią podstawówką. Dzieci w polskiej szkole nie mam, mój ulubiony chrześniak już na studiach, w rodzinie w zasadzie brak nauczycieli poza ciocią, która jest już na emeryturze ale sobie dorabia i nie słyszałam nigdy aby narzekała, wręcz przeciwnie. 
Co mnie natomiast bardzo interesuje to reakcja szeroko pojętego polskiego społeczeństwa na strajk nauczycieli i komentarze w internecie. Na Świnoujskim portalu mnóstwo komentarzy o ‘darmozjadach’, mieszkańcy ‘nie popierają’ strajku. Oczywiście są też głosy wsparcia ( i raczej więcej) ale mam wrażenie, że wielu obywatelom solą w oku jest stosunek pensji do przepracowanych godzin. Czytam mnóstwo komentarzy, że inni mają gorzej, No i co z tego? 
Doprawdy mam wrażenie, że nauczyciele są obecnie najbardziej nielubianą grupą zawodową w Polsce. Każdy ma zdanie na temat, ile tak naprawdę pracują, co im się należy a co nie, ile powinni zarabiać. Z jednej strony tak nielubiani z drugiej strony przecież na co dzień zajmują się naszymi dziećmi. Oddajemy im pod opiekę to co mamy najdroższego ale ‘3000 brutto powinno w zupełności wystarczyć’. 
Na onecie codziennie publikowane są listy od czytelników komentujących strajk. Moją uwagę przykuł ten list (klik). Autorka pracuje jako sprzedawczyni w drogim sklepie, gdzie nauczyciele czasem kupują torebki za 500zł. Generalnie jej wywód jest o tym, że nauczyciele wcale nie mają tak źle i wymienia szereg zawodów, które mają zdecydowanie gorzej, np. sprzątaczka sprzątająca WC w galerii. 
Czytałam o tym, że zawód nauczyciela w Polsce cieszy się coraz mniejszym prestiżem ale do cholery, jak można nawet próbować porównać nauczyciela do babci klozetowej????!!!!!! Tak wiem, że to ‘głupia kobieta z internetów’ (przepraszam, ale inaczej jej nie można nazwać) ale jednak nie jest to głos odosobniony. Widziałam kilka podobnych listów i wiele komentarzy w ten deseń ‘ja pracuję 40 godzin w tygodniu, również w weekendy i chciałabym zarabiać 3000zł’. Zazdrość? Brak poczucia własnej wartości? Głos ludzi, którzy zawiedli się na swoich nauczycielach a edukacja im nie wyszła? Podejście ‘czemu ktoś ma mieć lepiej ode mnie?’. 
Edukacja to najważniejszy aspekt społeczeństwa, to nasze człowieczeństwo, nasza podstawa, od edukacji wszystko się zaczyna. Oczywiście, że miałam fantastycznych nauczycieli, którzy podchodzili do nas z pasją i byli cudownymi mentorami. Miałam też takich, którzy skrycie byli patologicznymi dręczycielami dzieci a zawód nauczyciela wybrali tylko dlatego, aby być bliżej potencjalnych ofiar. Każdy ma pewnie podobnie doświadczenia, w każdym zawodzie są orły i … 
Nauczanie młodych ludzi to ogromna odpowiedzialność ale i niesamowita gratyfikacja. To realny wpływ na przyszłość, to budowanie tkanki społecznej. To niesamowicie ciężka praca, to lata nauki, doszkalanie, nierzadko obcowanie z trudnymi dziećmi (i rodzicami), to nienormowany czas pracy za bardzo ’normowana’ pensję. Nierzadko to jest misja. Takim osobom należą się wszelkie przywileje. Nie mieści mi się w głowie jak można w ogóle kwestionować postulaty nauczycieli, jak można krytykować ich za to, że chcą więcej. Przecież jeśli nauczyciel jest sfrustrowany, niezadowolony z życia, czuje się poniżany albo jeśli jest zmęczony i przepracowany to na kim to się odbija? Na naszych dzieciach! W dzisiejszych czasach popularna jest retoryka ‘szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dziecko’ dlaczego więc nie ‘szczęśliwy nauczyciel’? Przecież dzieci spędzają nierzadko więcej czasu w szkole niż w domu. 
Dziewczyny i chłopak (tak jest jeden) którzy pracują w placówce małych Pimposhek są wspaniali! Każdą podwyżkę czesnego przyjmuję ze spokojem bo przecież to są pieniądze na moje dzieci! A jeśli nie zawsze idą bezpośrednio na dzieci to idą na nauczycieli właśnie, idą na podwyżkę pensji aby pracownicy nie musieli dorabiać gdzieś indziej (to ‘cudowna’ sugestia przeciwników strajków nauczycieli), niech ich będzie stać aby jeździć na fajne urlopy, niech nie szukają innej pracy. Starsza P. Jest już w placówce trzy lata i NIKT z wychowawców się nie zmienił. To jest niezmiernie ważne. A kiedy szefowa placówki opowiada, że wróciła właśnie z Seszeli to się cieszę, że miała fajne wakacje i wróciła wypoczęta, z nowym entuzjazmem do pracy. Nie myślę o tym, że ja na Seszelach jeszcze nie byłam. 
Ja bym do tego tysiąca dołożyła jeszcze minimum nowego Opla i raz na dwa lata turnus zagraniczny dla podreperowania zdrowia, mogą być Seszele. 
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
6 lat temu

Jestem nauczycielką w UK. Nigdy nie uczyłam w Polsce bo mam dwoje nauczycieli w rodzinie i widziałam jak ciężko pracują za marne pieniądze.
Zgadzam się że zarobki tutaj są lepsze ale nie aż tak w stosunku do godzin spędzonych nie tylko na nauczaniu i innych obowiązkach. Kontrakt nauczycielki (pełen etat) to 33 godziny ale ja liczyłam że pracowałam około 65 tygodniowo. Jeśli nie było pełnej alokacji w przedmiocie którego uczę, to szkoła wpisywała mi do harmonogramu lekcji cokolwiek mieli do uczenia. I tak uczyłam business studies (ale mam licencjat i doświadczenie zawodowe więc to było ok), wf, zajęcia plastyczne, filozofię etc. A moje wykształcenie to informatyka i programowanie.
Cenie swoją pracę i zawsze byłam ceniona przez rodziców, uczniów i kolegów ale… Nie cenię systemu brytyjskiego ponieważ każda zmiana partii politycznej u władzy to zmiana czegoś w edukacji. I tak jest w Anglii 9-1 system ocen a rodzice i tak pytaja o ekwiwalent w tradycyjnym systemie A-U. Ja wyprowadziłam się do Walii więc 9-1 mnie nie dotyczy. Nauczyciel w UK nie jest szanowany (generalnie mówiąc) przez rodziców czy uczniów i jest widziany podobnie jak w PL.
Generalizuję bo jak wspominałam zawsze spotkałam się z szacunkiem ale i spotkałam rodziców którzy mieli dużo do powiedzenia jak mam wykonywać swoją pracę. Szkoły średnie to tylko wyniki m statystyki. Mało tam w dzisiejszych czasach prawdziwej edukacji. Liczy się tabela rankingowa i co ofsted powiedział o szkole. Mogłabym pisać o tym godziny…. Większość kolegów i koleżanek z którymi byłam na szkoleniu nauczycielami, odeszła z zawodu z powodów o których piszę; ja wykładam na collegu i sobie chwalę. Pracuje mniej zarabiam mniej w stosunku do godzin ale nigdy nie wrócę do sektoru szkół średnich. Praca w jednej ze szkół średnich kosztowała mnie zdrowie fizyczne i psychiczne jak i moją rodzinę.

6 lat temu

Wybacz parę literówek lol, klasy z ponad 30 dzieci.

6 lat temu

Teaching assistant jest przydzielana/ny gdy na liście klasy są dzieci z problemami uczenia się. Nie jest to standard ale szkoły reklamują że to standard żeby mieć więcej uczniów. Na każdego ucznia przypada kasa z Council. Kolejny assistant to dla dziecka z tzw statement. I to asystent który pracuje wyłącznie z tym dzieckiem (za to szkoła dostaje kolejny datek pieniężny do pokrycia pracy indywidualnej). Klasy w państwowych szkołach brytyjskich są zbyt liczne. Jak nauczycielka informatyki często miałam każdy z ponad 30 dziećmi a tylko 30 komputerów. Bardzo często w UK przedmiotu uczy tzw non-specialist, osoba bez wykształcenia w danym przedmiocie. Jest to głównie spowodowane tym że brakuje tutaj nauczycieli. Ja o opuściłam sektor średni na rzecz collegu.

6 lat temu

Aska to jest ogromnie smutne co piszesz! Niestety punktuje się bylejakość, konformizm. Zmiana często trafia na opór. Tak jest wszędzie ale w szkole powinni być tylko ludzie o otwartych umysłach, dla których dobro i rozwój dzieci są najważniejsze. Zgadzam się, że nie chodzi tylko o pieniądze, strajkujący mają przecież całą listę postulatów.
Rozmawiałam z moim kolegą z pracy, jego partnerka jest nauczycielką i w Wielkiej Brytanii nauczyciele borykają się z bardzo podobnymi problemami. Różnica jest taka, że zarabiają lepiej niż ich Polsce koledzy, kształcą się nie za własną kasę a rząd stara się pracować z nauczycielami aby zaradzić problemom.

6 lat temu

Bardzo mi przykro, że tak to wygląda. Nigdy nie miałam wątpliwości, że to trudny zawód a w 'dzisiejszych czasach' wręcz niemożliwy. Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że staram się być 'fajnym' rodzicem. Nie chodzi mi dla swoich dzieci (to inna kwestia) ale dla opiekunów i nauczycieli. Jestem więc rodzicem zaangażowanym, który zna wszystkie imiona opiekunek i zawsze bierze udział w różnych 'akcjach' organizowanych w przedszkolu itd.

6 lat temu

Podpisuję się rękami i nogami!

6 lat temu

Mądre słowa! Ja późnego Gierka siłą rzeczy nie pamiętam a to się dzieje w polskich mediach obserwuję ze zgrozą. No i z polską szkołą. Sama naprawdę nie mogę narzekać, ale cieszę się teraz, że moje dzieci będą się uczyć tutaj.

6 lat temu

ja też się zgadzam 🙂

6 lat temu

ha ha ale oczywiście, ja już od wielu lat płacę za 'lajki' na moim blogu. A tak na serio to oczywiście masz rację ale myślę, że inaczej podchodzi się do komentarzy na tweeterze i FB (jak w tym artykule) a tutaj mowa o liście do redakcji, i choć nie mam jakiegoś wielkiego zaufania do Onetu to jednak wydaje mi się, że taki post aby się ukazać musi przejść nieco inną drogę.
Poza tym to nie chodzi o wiarę w jakiś post, to jest czyjaś opinia. Nawet jeśli jest zmyślona albo jest prowokacją to jest to opinia, z którą można polemizować. Ostatnio wciągneliśmy się w serial 'Black Mirror' i choć to co tam pokazano jest fikcją to jest tam mnóstwo tematów do dyskusji.

6 lat temu

Nie do końca jeszcze jestem w temacie szkolnictwa niższego w Wielkiej Brytanii (starsza P. idzie do szkoły od września) ale tutaj też są klasy 30 dzieci, aczkolwiek zajęcia prowadzi nauczyciel i ma do pomocy 'teaching assistant' więc jest ich przynajmniej dwoje a jeśli w klasie znajduje się dziecko z jakąś niepełnosprawnością to jest jeszcze jeden asystent.

6 lat temu

Nie zapominaj, że chyba nie na polskiej uczelni wykładowcy, który nie wykłada na przynajmniej kilku różnych uniwersytetach. Niestety nie wygląda to wszystko najlepiej. A ja tak sobie chwalę moją polską edukację, eh szkoda!

6 lat temu

Widzę, że w wielu ważnych kwestiach się zgadzamy. To miłe 🙂

6 lat temu

Dokładnie!

7 lat temu

W każdym zawodzie znajdą się osoby źle wykonujące swoją pracę.

7 lat temu

This comment has been removed by the author.

7 lat temu

Doskonale rozumiem o czym piszesz. Jestem germanistką z 25-letnim stażem pracy. Od kilku lat uczę też wiedzy o kulturze, od przyszłego roku dojdzie mi jeszcze filozofia. Mogłoby się wydawać, że można żyć nie umierać. A ja od 3 lat co roku muszę podpisywać zgodę na ewentualne obniżenie mi pensum, bo nie wiadomo czy będę miała etat. Dołujące. I jeszcze jedno: nauczanie indywidualne. Coraz więcej uczniów objętych jest tym systemem nauczania, które MUSI odbywać się w domu. W tym roku szkolnym miałam 3 takich uczniów. Pomijam kwestię dojazdów w różne części aglomeracji śląskiej – bywało że w 5 minut miałam przemieścić się między szkołą a miejscem zamieszkania ucznia pokonując odległość kilku kilometrów. Ja po prostu czuję się jak domokrążca, albo jak intruz wchodzący w czyjąś prywatność. Co ciekawe nie wiąże się to z lepszym kontaktem z rodzicami. Dlaczego? Nikt z rodziców mnie nie wita i rozmawia o tym jak dziecko sobie radzi z przedmiotem. W ogóle nie widzę się z dorosłym opiekunem. Dziwne? Owszem.

Anonymous
7 lat temu

Nie nie powinni. Jesli jestes beznadziejny, to dalej jazda od naszych dzieci. Ale rodzice, tez powinni miec ograniczone mozliwosci wtracania sie w to na czym sie nie znaja. Magdalenka

7 lat temu

Dokładnie to samo chciałam napisać – instytucja trolli istnieje i ma się dobrze. A ludzie potem podchwytują bzdury i je powtarzają (niestety nawet myślącym ludziom się zdarza).

Aska
7 lat temu

Powiem tak…
potrzebna jest wielka reforma. Karta nauczyciela to już taki relikt.
Żeby godnie pracować trzeba mieć swoje biurko, komputer papier do ksero itp. I ja to rozumie. Rozumie także, że nie da się żyć w dzisiejszych czasach za 1700zł.
Ale chciałam podać przykład mojego kuzyna. Może być nauczycielem j. polskiego i historii. Chłopak z pasją i powołaniem. Człowiek który w każdej klasie miła dzieci i "jakąś" opinią, więc zgodnie z prawem każdemu układał oddzielny sprawdzian, chodził do szkoły z własnym laptopem bo miał dzieci z dysgrafią, więc pisały sprawdziany na komputerze. W życiu złożył się tak, że mam syna z głęboką dysleksją, dysgrafią i dysortografią. Pomógł mi wiele w tym, żeby nauczycielka mojego syna zrobiła cokolwiek w tej kwestii. Nauczycielka kazał kupić książkę i samemu ćwiczyć w domu ( a masz matko jak chciałaś pomóc dziecku). Powiem wam tylko, jak sprawa mojego kuzyna i nauczycielki mego syna skończyła się. Lukasz nie pracuje już w szkole, pracuje w przedszkolu. Opiekuje się "zerówką". Zaszczepia w dzieciach miłość do książek, prac ręcznych z tego co wiem w jego miejscowości matki zabijają się o miejsce w jego grupie w przedszkolu. A czemu nie pracuje w szkole. Bo jego koleżanki których jako nauczycielek dyplomowanych nie można zwolnić z pracy zaczęły przejmować powoli jego etat. Bo po co im taki co to się angażuje " we wsi gadają", ze fajny, pomaga bezinteresownie, zaprasza teatry i jeździ z dziećmi do teatru w sobotę, kiedy można by było w domu posprzątać.
A nauczycielka mego syna ma się dobrze: czytaj nie robi nic w tej kwestii oprócz komentarza, że jak się nie nuczy prawidłowo pisać to pewnie nie zda egzaminu w ósmej klasie. Ona także jest nauczycielką dyplomowaną.
Co do tego, że nauczyciele powinni zarabiać więcej i mieć lepsze warunki pracy nie mam wątpliwości, ale czy powinny mieć ustawową gwarancję zatrudnienia nawet jakby nie robili nic….

7 lat temu

Jako nauczyciel powiem, że rzeczywistość nauczyciela jest trudna. Zarzutów słyszy dużo a pochwal niestety nie. Pracuje już 20 lat w szkole…Skończyłam dziennie historię (mgr w Poznaniu), ale to nie historia dała mi pracę jako nauczycielowi tylko niemiecki, zdałam pierwszy egzamin ZDaF. Kiedyś nauczyciele w sp mogli uczyć różnych przedmiotów ale od parnunastu lat potrzebny jest 'glejt' na wszystko. I tak oto pracując już jako nauczyciel ukończyłam 3-letnia germanistykę zaoczną. W tym czasie urodziłam pierwsze dziecko i na zjazdy jeździłam z maluchem i Babcia do opieki nad dzieckiem. Germanistykę nie dała mi na długo etatu tych nieszczęsnuch 18 godzin. Trochę historia, trochę wygaszany w szkole niemiecki … musiałam w tzw. międzyczasie skończyć roczny kurs oligofrenopedagogiki by mieć etat. Zaczęlam po germanistyce uczyć sie angielskiego- bo angielski trzeba znać. Nawet zdałam FCE ale tylko na C (Dwa razy podchodziła i dwa razy C) – jeśli chodzi o szkołę to mi nic nie dali, trochę zastępstw i tyle, ale że mamy fatalną jedną anglistkę zaproponowano mi ukończenie anglistyki…Podjęłam się i jesienią ubiegłego roku skończyłam studia filologię angielską z technologią informacyjną -licencjat-jako jedna 1 z 6 osób (zaczynało nas 27 filologię)… A teraz się dowiedzwiedziałam się że mam ukończyć kurs rewalidacji dla autystyków i dzieci z aspergerem…roczny. Załamałam się… Na następny rok mam etat bo koleżanka -druga świetna anglistka bierze bezpłatny roczny urlop. TA FATALNA zostaje…i tak od 20 lat… ciągle bujam się z etatem. Czesne na zaocznej filologii kosztowało 13 tyś. Dostałam 2 tyś. dofinansowania ze szkoły… drugie tyle ( ok. 10 tys.)wydałam na dojazdy i noclegi (120km w jedną stronę autem bo mieszkam na totalnym zadupiu i nie mam autobusów ani pociągów). I teraz słyszę że etat ma wynosić 24 lub 22 godziny – to ile jeszcze kursów i fakultetów mam skończyć? Żeby pracować! Lubię swoją pracę zawsze miałam ocenę wyróżniającą z oceny pracy ale wykańcza mnie ten brak godzin, kształcenie się i brak szacunku. Jeszcze wspomnę o kursach doszkalających płatnych z własnych pieniędzy… nie zgodzę się że nauczyciele są leniwi. Że za mało pracuje… to system jest zły. U nas w szkole jest 9 godzin dla historyka, 5 godzin dla geografa, tyle samo dla biologa, fizyka itp. A co rząd nam oferuje? W ilu szkołach powinnam pracować by mieć etat? Ile mam wydać na paliwo i utrzymanie samochodu aby pracować na pełnym etacie… nie wiem. Naprawdę nie wiem.

7 lat temu

Dokładnie!
Moje dzieciaki zasługują na zmotywowanych nauczycieli. Wiadomo, że pensja nauczyciela to nie jest jedyny problem systemu edukacji, oczywiście są też inne problemy, ale kurcze za coś trzeba żyć, nie da się pracować na samej satysfakcji, że 1/3 dzieci się uśmiechnie na lekcji, a przynajmniej nie przez wszystkie lata pracy. Bardzo współczuję nauczycielom tej nagonki, to jest ohydne. Rząd się kompletnie nie sprawdził. Nie to, że to pierwszy raz, ale tym razem to wygląda po prostu strasznie i legitymowanie tych paskudnych poglądów i zamówionych trolli, to jest już jakiś kawałek kopania w dnie.

7 lat temu

Nie ma sensu wierzyć w przekaz medialny. Słuchając i oglądając to czuje się jak za późnego Gierka kiedy to były warchoły w stoczniach a telewizja tworzyła wirtualną rzeczywistość.
Pajdagogos to w starożytnej Grecji był niewolnik odprowadzający dzieci do szkoły. I tak też traktuje się nauczycieli. Jeszcze są źródłem utrzymania wszelkich kursów dokształcających w ramach rozwoju zawodowego płatnych oczywiście z własnej kieszeni.
Pis skłóca Polaków ze sobą coraz bardziej, napuszcza na siebie różne grupy zawodowe, idzie na zwarcie. Dlatego rządowe pomysły na ten kryzys były nie do zaakceptowania dla nauczycieli. Ciekawe że górnikom nigdy nie zaproponowana takich rozwiązań, roznieśli by stolicę w try miga.
Od dawna widzę, że szkoła w Polsce zdjęła maskę i przestała udawać, że jest od uczenia dzieci. Szkoła ma trzymać małe rączki z daleka od rynku pracy a nastolatki w trudnym wieku czymś zająć. I na tym się koncentruje. Ale nawet poganiaczom wielbłądów trzeba płacić. Zorientowawszy się co i jak przed pierwszą reformą za Kwaśniewskiego pożegnałam się z wyuczonym zawodem.

7 lat temu

Podwyżki mogłyby rozwiązać choćby taką kwestię, że nauczycieli brakuje. Jeśli nie ma wyboru, to zatrudnia się kogokolwiek, bo przynajmniej jest.
A z resztą się oczywiście zgadzam (i chciałabym, żeby dotyczyło to nie tylko nauczycieli, ale np. polityków, dziennikarzy, urzędników).

Mam córkę w 8 klasie, żeby dobrze zdała egzaminy to musiałam jej opłacić korepetycje, bo w szkole na porządne nauczenie się czegokolwiek nie ma czasu. Czy tę sytuację rozwiążą podwyżki płac?
Druga kwestia to autorytet. W czasie rekolekcji dla klas 4- 8 uczniowie jak to uczniowie na początku mszy rozmawiali, potem zainteresowała ich nauka rekolekcyjna. Szanowne panie nauczycielki rozmawiały półgłosem CAŁĄ mszę. Gdzie przykład, gdzie kultura. Człowiek może być niewierzący, ale musi umieć się zachować. Mogę nie być koneserem sztuki, czy wielbicielem teatru, ale muszę wiedzieć jak się ubrać idąc w takie miejsca i jak się zachować.Dlatego nauczyciel powinien dostać godziwą zapłatę za swoją pracę, ale musi to być człowiek o nieposzlakowanej opinii, człowiek z klasą oraz na tyle inteligentny by nie dać sobą manipulować i nie dać się wciągać w prymitywne gierki polityczne.

7 lat temu

Myślę, że nie ma co serio brać komentarzy w necie, bo nie jesteśmy w stanie stwierdzić, które z nich są prawdziwe (no, chyba że znasz autora osobiście albo jest ogólnie znany), a które to maszyny lub ludzie opłaceni, żeby forsowali pewne opinie (niezależnie od strony, która im płaci).
Przeczytaj np to https://oko.press/fejkowe-konta-i-hejt-na-zamowienie-rynek-uslug-manipulacyjnych-kwitnie-takze-w-polsce/

Niestety pokutuje też przekonanie, że prawdziwa praca to tylko taka, w której się fizycznie zmęczysz, wiec co taki nauczyciel może wiedzieć o życiu, skoro nigdy wozu gnojówki nie rozrzucił.

7 lat temu

Ja również zgadzam się z tobą całkowicie. Mam tylko cos do dorzucenia – praca nauczyciela jest cieżka fizycznie czy może zdrowotnie(kiedy pracowałam w tym zawodzie miałam permanentnie bolace gardło) i psychicznie. To jest odpowiedzialność- trzeba dobrze uczyc, wychowywać i dbać o bezpieczeństwo.Ci, którzy zarzucaja polskim nauczycielom, że oni za mało pracują, powinni miec na uwadze, że jesli nauczyciel pracuje w klasie liczącej 28 czy 30 osób to według standardów niektórych europejskich szkół to tak, jakby pracował w dwóch klasach.Nikt nie zdaje sobie sprawy,ze praca z taka liczba uczniów dla nikogo nie jest łatwa ani efektywna.

Anonymous
7 lat temu

Pimposhko jak zwykle w punkt. Też mam poczucie, że najlepsi powinni moje dzieci uczyć. Najmłodsze dziecko mam w podstawówce i po powrocie do domu zaczynam nauczanie domowe. Zastanawiam się po co ja ją zostawiam np. na polskim skoro i tak w domu muszę przeprowadzić lekcję? Pani nic w tym złego nie widzi – rozmawiałam z nią. Już teraz muszę zaplanować korepetycje (w sensie kasę na nie) na 7 klasę z polskiego, bo jakoś cienko widzę dobry wynik z egzaminu 8-klasisty przy takim poziomie lekcji. Jak mamy mieć wysoki poziom nauczania skoro niedouczona młodzież idzie na studia, gdzie niedługo niedouczeni wykładowcy będą ją przygotowywać do zycia zawodowego. I tacy młodzi nauczyciele – jest ich też coraz mnie – chcą uczyć nasze dzieci w szkole. Niedługo tych młodych niedouczonych nie będzie miał kto w górę ciągnąć, bo świetni już przejdą na emeryturę i umrą. Czarno to widzę, przy tym podejściu do szkolnictwa całościowo. Dla mnie lekarz, nauczyciel i policjant to misja! Bez nich będziemy chorzy, głupi i bez poczucia bezpieczeństwa. Magdalenka

7 lat temu

Och, miło to czytać, bo ja w sumie myślę to samo. Wczoraj byłam na spacerze z sąsiadką, która jest z opcji krytykującej i trochę się zastanawiam, czy nie zawiesić tych spacerów z nią na czas strajku, bo nie miałam żadnej przyjemności z tego spaceru. Co zmieniłam temat, ona za chwilę wracała do tego, że leniwi, że darmozjady, ze się nie rozwijają (!), ze zawiodła się na szkole.
Moje dzieci tez siedzą w domu i tez się trochę martwię, ze będą miały zaległości, ale jeśli mam wybierać na co idą pieniądze z moich (niemałych) podatków, to wybieram nauczycieli, a nie 500+ czy 100 zł na każdego prosiaka.

By Pimposhka
0
Would love your thoughts, please comment.x