Moje kosmetyczne odkrycia zeszłego roku

Witajcie w nowym tygodniu. Ten styczeń wlecze się niemiłosiernie prawda? Na szczęście to już ostatnie podrygi i luty już za rogiem tchnie w nas nową energię. Ja ponownie spędzam poniedziałek w domu (nie pracując) i opiekując się kolejnym dzieckiem z ospą. Na szczęście to już drugie dziecko z ospą w domu, a że mam tylko dwójkę to niedługo z ospą definitywnie się pożegnamy :). 
Dzisiaj obiecany post o kosmetykach czyli kolejny z cyklu ‘o pierdołach’ ;). 
W zeszłym roku za sprawą jakiejś trendy polskiej blogerki wpadła mi w ręce książka ‘Sekrety urody Koreanek’ (w moim przypadku oczywiście w oryginale) (klik). 
Jeśli nie jesteście na bieżąco z koreańską metodą dbania o cerę to składa się ona z dziesięciu kroków. Na te dziesięć kroków składa się między innymi maska pielęgnacyjna (w postaci płatka nakładanego na całą twarz) oraz peeling. Te dwa kroki nie są stosowane codziennie więc w sumie mówimy tutaj o ośmiu krokach podczas porannej i wieczornej pielęgnacji. Kto ma na to czas? 
Ja przez pewien czas próbowałam zbliżyć się coś do sześciu i było to nawet przyjemne. Pobyt w łazience zamienił się w przyjemny rytuał i czas tylko dla mnie. Ale jestem osobą, która zamiast wklepywać w siebie tonę specyfików woli spędzić ten czas dla siebie na czynnościach bardziej kreatywnych (jak na przykład rodzinne albumy ze zdjęciami Project Life). Poza tym mam wrażliwą cerę i zauważyłam, że nadmiar kosmetyków jednak nie do końca jej odpowiada. Niemniej jednak z tej książki i metody wyniosłam jedną bardzo ważną rzecz, którą chcę Wam polecić. Jest to podwójne oczyszczanie twarzy. 
Koreanki myją twarz dwa razy. Najpierw czyścikiem na bazie olejku a zaraz potem czyścikiem na bazie wody. Muszę przyznać, że odkąd stosuję tą technikę moja cera uległa ZNACZĄCEJ poprawie (przy diecie, która obecnie pozostawia wiele do życzenia) i nie wyobrażam sobie powrotu do mycia twarzy tylko jednym specyfikiem. Czyściki na bazie olejku mają albo formę… olejku albo formę stałą, która w rękach i na twarzy zamienia się z oleistą emulsję. Ważne aby twarz umyć nim ‘na sucho’ a następnie spłukać porządnie ciepłą wodą. Następnie twarz myjemy żelem to mycia twarzy na bazie wody. 
Najlepsze jest to, że wcale nie trzeba używać do tego specjalnych koreańskich kosmetyków. Oto czyściki na bazie olejku, których używałam w tym roku i wszystkie mogę Wam serdecznie polecić. Prawdziwą gwiazdą, którą używam obecnie jest żel-olejek firmy Oskia. Jest cudowny, zawiera enzymy z dyni i naprawdę ale to naprawdę sprawia, że nasza cera nabiera blasku. Ma tylko jedną wadę, jest nią cena (33 funty) także zanim kupicie upewnijcie się, że macie pod ręką żyrantów. 
A to czyściki żelowe na bazie wody, których używałam w ostatnich miesiącach Tutaj najbardziej polecam żel firmy REN szczególnie dla osób z wrażliwą cerą. W ogóle REN to moje odkrycie ostatniego roku.
No właśnie REN. To dość nowa marka, która wpisuje się w takie globalne trendy jak weganizm i brak testów na zwierzętach. Dość długo przechodziłam koło ich kosmetyków obojętnie, głównie dlatego, że kosmetyki nie należą do najtańszych a opakowania raczej sprawiają wrażenie ‘tanich’ (ja lubię porządne kosmetyki, które mają adekwatne do ceny opakowania). Ale w końcu się skusiłam i żałuję, że czekałam tak długo. Bardzo, ale to bardzo przypadł mi do gustu ich krem na noc, który jest fantastyczny dla takiego wrażliwca jak ja 
Polecam też maskę z tej samej serii co żel u góry (Evercalm). W ramach zużycia innych kosmetyków mam zamiar częściej u nich kupować. 
Jak już pewnie zauważyliście z listy powyżej potrafię sporo wydać na kosmetyki. Tutaj muszę przyznać, że odkąd pojawiły się dzieci to właśnie moje wydatki na kosmetyki doznały największego cięcia budżetowego. 
Jednym z bohaterów cenowych, który zupełnie przypadkowo zagościł na mojej półce jest dwufazowy płyn do demakijażu drogeryjnej marki Simple. Kosztuje niecałe 5 funtów! Kupiłam go dla starszej P, która nagle ‘odkryła’ makijaż i zaczęła się bawić w malowanie. Starszej P. dawno przeszło a ja dalej z powodzeniem używam do demakijażu oczu i jest on po prostu świetny! 
Innym kosmetykiem, który podbił moje serce jest kosmetyk polskiej marki Yoskine. To ujędrniający lifting-koncentrat Okasan Fitness do ciała i biustu. Ma fantastyczną konsystencję, ładnie się wchłania (nie zostawia uczucia chłodzenia jak niektóre tego typu kosmetyki a czego bardzo nie lubię), ładnie pachnie i nie podrażnia mojej wrażliwej skóry. Uważam, że ma też bardzo przystępną ceną (70zł) bo kosmetyki tego typu kosztują zazwyczaj grubo powyżej stówy (opakowanie jest naprawdę spore).  
Zanim przejdę do szamponów (to jakby zupełnie inna historia) to jeszcze kilka słów o naszych ulubionych kosmetykach dla dzieci. Małe Pimposhki nie używają zbyt wielu kosmetyków ale jesteśmy wielkimi fanami serii nagietkowej dla dzieci firmy Weleda. Używamy z powodzeniem kremu do pupy a od jakiegoś czasu również szamponu i żelu do kąpieli. Bradzo ale to bardzo lubimy też mydło do rąk w płynie Childs Farm. 
No a teraz szampony. Do tej pory po ciążach mam problem z włosami, są cienkie, wypadają i generalnie nie ma mowy o jakimś dłuższym zapuszczaniu. Rozważam nawet wizytę u trychologa. Od kilku lat już noszę fryzurę nieco dłuższą z naturalnym skrętem (pożegnałam się chyba na dobre z prostownicą). Chciałabym ograniczyć mycie włosów ale jakoś nie mogę się przemóc. Włosy myję praktycznie codziennie, czasem sobie odpuszczę ale wtedy cały dzień mam dyskomfort tłustych włosów. 
Jakiś czas temu usłyszałam o ‘curly girl method’ czyli metodzie pielęgnacji włosów kręconych, która polega na zmniejszeniu częstotliwości mycia włosów oraz mycie włosów ‘odżywką’ raczej niż szamponem, w których zazwyczaj jest mnóstwo silnych detergentów. Wystarczyło abym wpisała to w google a Instagram ‘magicznie’ zasypał mnie różnymi cudami do mycia włosów. No a ja połknęłam haczyk. 
Zaczęło się od New Wash, ‘nowego i rewolucyjnego’ szamponu, który w zasadzie ma konsystencję odżywki i nie pieni się. Zamówiłam i w zasadzie byłam z tego produktu zadowolona ale cena jest niestety dla mnie zaporowa a sam produkt, chociaż ok to jednak wg. mnie nie jest wart tych pieniędzy.
  
Ale zakup ten nauczył mnie jednego. Moje włosy dobrze reagują na mycie taką odżywką a nie wysoko pieniącym się szamponem. Obecnie testuję nieco tańszą (o połowę) wersję, która nazywa się Curlsmith (również produkt reklamowany na Instagramie). Jestem całkiem zadowolona z tego ‘szamponu’. Dodatkowo zamówiłam też coś z rodzaju serum/żelu do układania i również z niego jestem bardzo zadowolona. Jedyne na co muszę uważać, to żeby nie nakładać go zbyt dużo, szczególnie jeśli suszę włosy naturalnie bo efekt ‘mokrej włoszki’ gwarantowany. 
I na koniec jeszcze jeden produkt do włosów, również z Instagrama. Amerykańska firma ‘Function of beauty’ oferuje nam szampon i odżywkę zrobioną na miarę. Wystarczy, że odpowiemy na kilka pytań. Po pierwsze musimy określić typ naszych włosów a potem wybrać czego oczekujemy od naszego nowego szamponu (np. nawilżenie, wzmocnienie, uniesienie, ochrona koloru itd.). Dodatkowo możemy wybrać kolor i zapach (albo jego brak) i wszystko mamy dostarczone pocztą w spersonalizowanych butelkach. Firma działa na zasadzie subskrypcji. 

Mój zestaw jest czarno biały bo skorzystałam z ich oferty w listopadzie podczas ‘czarnego piątku’. Niestety szampon okazał się niewypałem ale podpasował mojej mamie. Kiedy jednak chciałam skasować moją subskrypcję pojawiła się oferta, że za darmo zmienią formułę mojego szamponu bo chcą aby ‘moje włosy były szczęśliwe’. Zamówiłam więc zmienioną formułę, faktycznie szampon jest jakby bardziej gęsty i włosy lepiej się układają więc daję im drugą szansę. Szamponu i odżywki używam dwa razy w tygodniu kiedy potrzebuję ‘głębszego’ czyszczenia (szampon ten choć się pieni nie zawiera SLSów, parabenów i generalnie tego wszystkiego czego obecnie modnie jest unikać). 
I to tyle kosmetycznie. Za tydzień zapraszam Was na post kulinarny, podzielę się z Wami moimi trzema ulubionymi przepisami na najważniejszy posiłek dnia! Okazuje się, że jak człowiek zacznie pisać o tych ‘pierdołach’ to nie jest wcale tak łatwo skończyć 🙂 I dobrze, bo wiadomości z kraju znowu nie nastrajają pozytywnie. 

Pomimo tego, życzę Wam miłego tygodnia 🙂
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
7 lat temu

Żeby przeczekać trochę dłużej do następnego mycia, można zastosować suchy szampon. Włosy są po nim bez efektu przetłuszczenia, mają większą objętość, jednak wyglądają na lekko "przykurzone". Dawno temu gdy nie było dry shampoo to stosowało się ubitą pianę z białka, nakładało się ją na włosy, czekało aż wyschnie i wyczesywało.
Pozdrawiam, Maria

7 lat temu

Mario, dobre podejście. Ja specjalnie upięć nie lubię, bardzo długo miałam krótkie włosy, które dodatkowo prostowałam prostownicą teraz lubię swój naturalny skręt i staram się o niego dbać. Rozmawiałam z fryzjerką, myślę, że za często myję włosy i dlatego się przetłuszczają, muszę trochę zmienić częstotliwość mycia i jakoś się przemęczyć dwa miesiące. Po tym czasie podobno powinno być lepiej. Co do długości to chyba nie ma dla mnie ratunku. Co trochę zapuszczę to włosy się robią strasznie cienkie na końcach i zaczynają 'wisieć' i znów muszę nieco podciąć. I tak w kółko.

7 lat temu

I pewnie jeszcze wyglądasz jak Pola Raksa co? W życiu to nie ma sprawiedliwości…. 😉

7 lat temu

Zazdroszczę Ci dostępu do Koreańskich kosmetyków, wydają się być śmiesznie tanie no ale przesyłka itd. sprawiają, że ceny w UK nie są już tak konkurencyjne. A czyszczenie olejkiem naprawdę polecam. I jeszcze płatki peelingujące Neogen, też są super!

7 lat temu

Całe życie zmagam się z cienkimi, przetłuszczającymi się włosami i żeby jakoś wyglądać zawsze musiałam wkładać dużo pracy w miarę stabilne uczesanie. Przez lata myłam włosy codziennie rano, suszyłam, takie gorące ale już suche nakręcałam na grube wałki, szłam do innych zajęć porannych, po 20 minutach wałki zdejmowałam, robiłam lekki tapir i układałam fryzurę. Ręce przy tym mdlały bo był to dość długi proces. Oczywiście używałam pianki, żelu, płynu do stylizacji i lakieru. Fryzura ta była charakterystyczna dla mnie i nie ulegała modzie. Myślałam, że już dotrwam w niej do śmierci ale coś mnie natchnęło i parę lat temu zapuściłam te cholerne pióra, przeczekałam czarowny okres włosów półdługich i dotrwałam do solidnej długości łącznie z tym co stanowiło kiedyś niby grzywkę. Teraz włosy myję 2 razy w tygodniu i to wieczorem. Po wysuszeniu zawijam na bardzo grube wałki aby podnieść włosy od skóry. Oczywiście płyny do stylizacji i pianki stosuje nadal ale dużo mniej. Po zdjęciu wałków lekko tapiruję całość, potem czeszę zebrane włosy w kok na banana. Na koniec trochę lakieru. Tak uczesana idę spać, gdy wstaję rano fryzurę tylko poprawiam szpikulcem od grzebienia i tak do następnego mycia za 3 dni. Na taką fryzurę jestem w stanie nałożyć nawet czapkę i specjalnie jej to nie szkodzi. Nie mogę się nadziwić, że nie wpadłam na to wcześniej i tyle lat się męczyłam a efekt prawie nigdy nie był zadowalający. Zyskałam dużo czasu rano, używam dużo mniej kosmetyków do stylizacji, nie muszę chodzić z gołą głową w mrozy, jak pada to mnie nie przeraża, czesanie zabiera mi 10 minut dwa razy w tygodniu. W dodatku powiadają, że wyglądam młodziej w lekko potarganym koku niż w tej wystudiowanej fryzurze. Polecam.
Pozdrawiam, Maria

7 lat temu

Czytam jak o czarnej magii… nie wiem, moze po prostu jestem kosmetyczna ignorantka, zerem w temacie, ale mam wrazenie, ze krem nivea i ciepla woda z mydlem, najlepiej mi na cere dzialaja.
Notabene tym samym mydlem myje moje wlosy, codziennie gdy pracuje, co drugi dzien, gdy mam wolny tydzien.
Dla mnie nie ma ratunku widocznie… 😉

7 lat temu

Tu w Malezji mam dostęp do koreańskich kosmetyków. I zaczęłam już od dłuższego czasu używać naturalnych kosmetyków firmy Innisfree. Bardzo je lubię. Nie powiem żebym była po nich 10 lat młodsza, ale dobrze sę nakładają, wchłaniają i są w rozsądnej cenie.
Przeczytałam artykuł o koreańskim sposobie dbania o skórę i wyszło mi, że tylko pominęłam pierwsze oczyszczanie olejkiem . Zaraz po pracy lecę do sklepu na zakupy, aby nadrobić te koszmarne niedociągnięcia.
Pozdrawiam dzisiaj gorąco i na szczęście bez słońca:)))

By Pimposhka
0
Would love your thoughts, please comment.x