Od samego początku mojej przygody z drutami dziergam na wymiennych drutach na żyłce. Na początku były to druty KP Symfonie z drewna różanego. Szybko jednak odkryłam, że wolę metalowe KP Nova (są zrobione z mosiądzu i niklowane). I właśnie KP Nova stanowią pokaźny trzon mojego ‘parku maszynowego’. Mam również kilka par KP Spectra (akrylowe). Obecnie jeśli potrzebny mi jakiś dodatkowy rozmiar to kupuję Hiya Hiya, które też sobie bardzo cenię (szczególnie za obrotową żyłkę i nieco bardziej tępy koniec).
Do tej pory trzymałam wszystkie moje druty w… doniczce na kwiaty (wszystkie zdjęcia z ajfona):
Nie było to rozwiązanie idealne. Szukanie pary drutów w odpowiednim rozmiarze zawsze zajmowało mi dużo czasu. Z drugiej strony jednak nie należę do dziewiarek, które pracują w tym samym czasie nad kilkoma robótkami. Ponieważ drutów musiałam szukać tylko w momencie zaczynania nowego projektu to nie był to taki wielki problem i w pewnym sensie mój rytuał związany z rozpoczynaniem czegoś nowego na drutach. Tak się jednak składa, że doniczką zainteresowały się ostatnio pewne małe rączki i trzeba było pomysleć o jakimś innym rozwiązaniu.
Na początku nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Wiele z Was ma własnoręcznie wykonane etui na druty ale ja ani nie szyję ani nie szydełkuję więc ta opcja odpadała. Długo szukałam kupnego etui bo większość mi się nie podobała. Wreszcie zdecydowałam się na etui KP, które wygląda jak segregator/organizer.
Kupiłam to etui na Amazonie (
klik). Podobało mi się jeszcze takie (
klik), ale nie byłam pewna czy pomieści wszystkie moje druty. Dokupiłam jeszcze kilka dodatkowych koszulek. No a potem zajęłam się organizacją:
W etui są trzy rodzaje koszulek, potrójne, podwójne i pojedyncze. Na kieszonki zrobiłam naklejki 🙂 na mojej drukarce do naklejek (uzbroiłam się w taką, kiedy mała P. poszła do żłobka).
A tak etui wygląda w środku:
W potrójnych koszulkach mieszczą się spokojnie mniejsze druty, nawet po kilka par także jedna kieszonka to jeden rozmiar.
Podwójne kieszonki są lepsze dla bardzo grubych drutów. Jak widzicie 10mm czy 12mm wchodzą tylko pod kątem i nic innego już się tam nie zmieści.
W pojedynczych koszulkach miejsce znalazły moje inne przydasie, jak druty do warkoczy i szydełka.
A druty skarpetkowe, których używam niezmiernie rzadko opasałam gumką recepturką i włożyłam do pudełka z żyłkami, nićmi i guzikami.
Mała P. dzielnie mi asystowała. Tutaj sprawdza czy szydełkiem numer 6 da się zrobić dziurę w kolanie ;). Nie dało się.
Generalnie jestem bardzo zadowolona z takiego rozwiązania. Co do etui to w zasadzie nie mam żadnych zastrzeżeń. Na pewno nie jest to etui do noszenia ze sobą. Załadowane drutami jest ciężkie no i dość grube. Etui jest formatu A5. Plastikowe suwaki, na które zamykają się koszulki nie wyglądają zbyt solidnie. Ale ja tak rzadko wyciągam druty, że mnie to specjalnie nie martwi. Zamek też mógłby chodzić nieco lepiej, ale mam wrażenie, że to jest tylko kwestia wyrobienia. Jedno jest pewne, teraz dokładnie wiem co mam a znalezienie odpowiedniej pary drutów to będzie pryszcz :).
A w następnym poście pokażę Wam co mam obecnie na drutach.
Wzorowy porządek :). Fajnie, że pometkowane masz te druty.
Moje druty i żyłki mieszkają w pokrowcu HH (spokojnie starczyło miejsca na uzbierane KnitPro). A przydasie też kupiłam HH z pokrowcem, żeby było pasująco i ładnie.
Zainspirowałaś mnie i poświęciłam dzień na porządkowanie mojej pasmanterii. Teraz mam to wszystko posegregowane na puszki i organizery (guziki, agrafki, wstążki, igły, szpilki i inne przydasie do szycia). Oczywiście też znalazł się pomocnik, trudno było negocjować jego rozstanie z mini nożyczkami w kształcie pieska :D.
Bardzo podoba mi się mała pomocnica i jej nieudana próba zrobienia dziury w kolanie, ale to mi przypomniało….
Jak byłam trochę starsza i już tworzyłam jakieś szydełkowe cosie, to pewnego razu, na zakończenie szydełkowania, wbiłam szydełko w kłębek i odłożyłam pracę. Po jakimś czasie chciałam wrócić do pracy, a tu szydełko nie chce wyjść z kłębka. No to nie ma sprawy: oparłam szydełko "nóżką" o poręcz fotela, sterczący w górze kłębek objęłam prawą dłonią i i puk puk w poręcz. Szydełko z kłębka wyszło i miękko weszło. Wrzasnęłam z całych sił. Jednak przestraszyłam się dopiero wtedy gdy zobaczyłam nóżkę szydełka sterczącą z wnętrza dłoni, a główkę przez skórę wierzchu dłoni. Nie mam blizny, nie pamiętam bólu, ale pamiętam że Tata wysoko podskoczył na fotelu od mojego wrzasku. Ot i takie wspomnienie Babci.
Serdecznie pozdrawiam. Mamaczek.
Moje Addiki- zarowno szydelka jak i druty, trzymam w oryginalnych pokrowcach, w ktorych je kupilam, miesci sie tam tez linijka, druty do warkoczy, igla do zszywania. Reszta akcesoriow wala sie w "mojej" szufladzie- ale i tak dobrze, ze to tylko jedna szuflada ;D
Ach, przez ten wpis przypomniało mi się, jak żałuję, że nie kupiłam od razu zestawu drutów dokręcanych. Wydawało mi się drogo. Dużo więcej wypadły jednak gromadzone kolejnymi laty pojedyncze druty na żyłkach. Różne rozmiary, różne grubości. Trzymam je kosmetyczce (trochę szukam zawsze rozmiaru drutów, ale co zrobić). Kosmetyczkę mam w większej kosmetyczce razem z drutami skarpetkowymi (w gustownym etui materiałowym Hija hija), szydełkami, nożyczkami, kalkulatorem, miarkami do drutów i pudełkami zatyczek oraz markerów. Kosmetyczka z tymi wszystkimi mniejszymi kosmetyczkami, pudełkami i własnymi kieszonkami jest dosyć dobrze poukładana, a ma tę zaletę, że na wyjazd po prostu ją łapię i pakuję do samochodu – jestem pewna, że na urlopie będę miała nawet przyrząd do pomponów, gdybym nagle chciała zrobić pompon. I ma tę przewagę nad pudełkiem (którego sama używałam przez dwa lata może), że się łatwo przenosi po domu. Bo ja dziergam w różnych miejscach i nie mam stolika do robótek. 🙂
Pozdrawiam serdecznie!
PS. I idę dalej oglądać zestawy. 😉
Mam identyczne etui, ponad trzy lata temu zakiłam w e-dziewiarce. Oprócz drutów, trzymam w nim żyłki i różne dziewiarskie akcesoria. Oczywiście też dokupiłem kilka koszulek. Niestety, zapięcia koszulek po jakimś czasie się zużyły. W sumie nie robi mi to większej różnicy, bo koszulki mają zapięcie strunowe, więc da się zamknąć. Problemem stał się suwak błyskawiczny, który po trzech latach się zepsuł. No cóż, sama się do tego przyczyniłam, chciałam wszystko mieć w jednym miejscu, tym bardziej, że wszędzie ten mój przybornik zabieram ze sobą. Moja rodzina się ze mnie śmieje, że jeżdżę ze swoim brewiarzem. Pozdrawiam
Ja jakis czas temu wpakowalam druty do plastykowych zamykanych torebek, pisakiem oznaczajac ich rozmiar. Siermieznie i prosto 😉 przechowuje je w pojemniku, gdzie mam pare instrukcji dziergania.
Oj tam oj tam, napisz mi maila coś poradzimy! 🙂
Fantastyczny organizer 🙂 Świetnie masz teraz poukładane druty 🙂
Niestety u mnie nie zdałoby to egzaminu… mnie organizer nie pomógł… I tak za każdym razem szukam pary odpowiednich drutów 🙂 Mało zorganizowana jestem…
Za to pomocnicę masz pierwsza klasa 🙂
Pozdrawiam serdecznie.
Etui można zamówić do Polski z przesyłką za 4 funty! Niestety dodatkowe kieszonki wysyłają z innego sklepu i jak je dodam do koszyka to wysyłka do Polski podskakuje do 20 funtów.
Teraz naprawdę czuję się jak z Kambodży. Hlip hlip… ;;(
This comment has been removed by the author.
Jeju, jak ja Ci zazdroszczę!
Ostatnio spędziłam mnóstwo czasu szukając etui, ale te dostępne w polskich sklepach są strasznie brzydkie. Dokładnie to, które masz wpadło mi w oko, ale amazońskie sklepy, które miały je dostępne nie wysyłały towaru do Polski…. Ech..
Mnóstwo drutów już pogubiłam przez ten bałagan… więc wyruszam do Amazonii raz jeszcze, może pod linkiem który podałaś da się zamówić do Polski.
Tak na marginesie… co my jesteśmy, Kambodża jakaś, że z Anglii do nas poczty nie wysyłają?!