Po wielu postach natury społecznej wreszcie mogę Was zaprosić do czytania postów o innej tematyce. Dzisiaj nie będzie o takich trywialnych sprawach jak aborcja, emigracja czy równouprawnienie ale o czymś znacznie ciekawszym i ważniejszym w życiu, czyli o drutach :).
Podczas gdy mój wewnętrzny socjolog wyżywał się na blogu, mnie udało się co nieco udziergać. Serię postów dziewiarskich chcę jednak zacząć od nie mojej pracy. Tym razem praca szydełkowa i Lala, którą dla małej P. zrobiła na moje zamówienie Monika z bloga Creative Paruparo (klik). Monika robi mnóstwo pięknych rzeczy a między innymi cudne szydełkowe misie-lale. Ogromnie mi się te lale podobają, ale że sama nie umiem robić na szydełku to poprosiłam Monikę o wykonanie takiej Lali dla małej P.
Monika z zamówienia wywiązała się ekspresowo, chociaż pisałam jej, że aż tak bardzo się nie spieszy bo mała P. nie jest jeszcze zbytnio na etapie lalek. Lala mieszka z nami już chyba miesiąc albo i dłużej ale dopiero w niedzielę udało mi się cyknąć jej (i małej P.) kilka fotek. Oto Lala i mała P. :
A na tych zdjęciach mała P. z językiem bo biegała i w kółko mówiła ‘Lala, Lala’.
Wbrew pozorom Lala nie ucierpiała podczas robienia zdjęć w ogrodzie 🙂
Lala jest śliczna, kolory pięknie dobrane a opaska z kokardką sprawia, że Lala wygląda jak dziewczynka. No jest po prostu idealna. Monice jeszcze raz ślemy ogromne podziękowania.
Dokładne i ostre zdjęcia Lali oraz wszelkie dane techniczne możecie znaleźć u Moniki (klik).
I jeszcze naszła mnie taka refleksja. Już któryś raz, ktoś mi wysyłał coś do Anglii a pieniądze przelewałam dopiero po wysłaniu. Bo dopiero wtedy wiadomo, ile dokładnie przesyłka kosztowała. Fajne jest to, że te osoby darzą mnie takim zaufaniem. W końcu blog blogiem ale osobiście się nie znamy a przecież chodzi o kasę. To jest naprawdę miłe, że można sobie tak po prostu zaufać. Fajne uczucie!
A w następnym poście długo zapowiadany Airflow!!
Zachwyciłam sie Ellą i jej nowa lalą. A że sama nie poradzę takiej zrobić, zamówiłam u Moniki taką samą. Wczoraj dotarła do mnie. Tania nie była ale warta nakładu pracy. Będzie składnikiem prezentu na roczek. Drugim jest indywidualnie zamówiona książeczka z filcu. Mam nadzieję, że się spodobają.
dzięki! My też jesteśmy nią zachwyceni, ale nie tylko my. To taka mała gwiazda!
Poczekaj, poczekaj. Wnuki się pojawią i będziesz machała szydełkiem, że hej!!!!!
Zabawki robione na szydełku są cudne i naprawdę żałuję, że nie umiem robić. Może kiedyś ktoś mi pokaże, bo drutów nauczyłam się z książek ale szydełkować jakoś nie bardzo.
Na pewno, solidnie zrobiony! Poza tym to było tak do zdjęć, na co dzień to misio domowy 🙂
Mała P. ma do zasypiania królika. Dostała go zaraz po urodzeniu, zabrałam go ze sobą do Polski jak zostawiłyśmy tatę na sześć tygodni (wcześniej tata spał z królikiem aby pachniał jak on) i od tej pory mała się z nim nie rozstaje, ale tylko do spania. GaMo, masz rację, jeszcze żadne spotkanie w realu, które było wynikiem pisania bloga mnie nie rozczarowało (i mam cichą nadzieję, że moje towarzyszki również)
Dzięki Kasiu! Pozdrowionka!
Miło mi 🙂 Również Cię pozdrawiam!
Wioleto dzięki! Myślę, że każda mała dziewczynka byłaby bardzo szczęśliwa jeśliby dostała taką lalę 🙂 Tak, wiek jest super! Można się już coraz bardziej dogadać.
Ha ha ha ja z odrobiną fotoszopa???!!! Wypraszam sobie 😉 Mała P. ma już 19 miesięcy i własne zdanie w wielu kwestiach. 🙂
Cudna lala!! A w zasadzie to dwie ławę! Przede wszystkim cudna mała P. a i śliczna lala dziergana 🙂 Małą Ellą jestem zachwycona! Jest po prostu do schrupania!! 🙂
Lalę widziałam już na blogu Moniki. Jest śliczna! Jedno mnie zaskoczyło, że jest to tak duża lala. Monika jest baardzo zdolna i szydełkuje śliczne zabawki. Ja nie potrafię. A jeśli jeszcze przetrwała próbę dziecka, to pełen szacunek. Malunia jak widać jest zachwycona zabawką. Stanowią niezłą parę:)
I to jest to !
Świetna zabawka pod kilkoma względami -z punktu widzenia wykonawcy, ale też i podejścia do życia (nietuzinkowa, niekomercyjna, etc…).
Widok zadowolonego, rozbawionego dziecka bezcenny. 🙂
Ostatnie zdjęcie faktycznie powala. :)))
Pozdrawiam serdecznie z deszczem i wiatrem w tle.
Ostatnie zdjęcie powaliło mnie na kolana 😀 Mała jest przecudna!!!
Mam nadzieję, że misio przetrzyma wszystkie możliwe tarmoszenia i przytulania 🙂
Piękna lala, taka przyjazna małej P. Moja córka miała lalę szmaciankę, najbardziej ukochaną, bo mięciutką, miłą w dotyku, nie to co plastikowe sztywniały. Owszem bawiła się i takimi, ale to ze szmacianką zasypiała. Dzieci rosną tak szybko… A co do blogowych znajomości, czasem więcej o sobie wiemy, niż o osobach z realnego świata i choć częściowo kreujemy przedstawianą przez nas rzeczywistość, łączy nas ta sama pasja, a to już wiele o nas mówi. A potem miło spotkać się w realu i nadal jest o czym rozmawiać. Pozdrawiam
Cudna lala 🙂 Przepiękne kolory – idealnie "Pimposhkowe" 🙂
Bardzo mi się podoba 🙂 Cudne zdjęcia z właścicielką.
Pozdrawiam serdecznie.
No i jak zawsze jestem mile zaskoczona 🙂 Podziwiam i pozdrawiam cieplutko życząc wszystkiego najlepszego <3
Lala jest przecudnej urody, chyba się zmotywowałam i wykonam takie dla córek moich siostrzenic. Wiek owych panien, lat prawie pięć oraz sześć i pół jest chyba bardzo odpowiedni. Miała być lala kotek i lala piesek ale jeszcze to przemyślę. W kwestii znajomości blogowych to wydaje mi się, że pomiędzy wierszami daje się przeczytać dostatecznie dużo aby obdarzyć kogoś zaufaniem bądź też nie. Blogów, w których treść ogranicza się do wpisu: włóczka X dwa motki, druty Y rozmiar 3,5, wzór Z, jest niezbyt wiele…
Pimposhka rośnie jak drożdżówka 🙂 To taki super wiek u malucha.
Pozdrawiam
Lala jest cudna i zazdraszczam jej bardzo! Mała P. już wcale nie jest taka mała 😀 Przyznaj się, dajesz jej coś na bujny wzrost 😀 Czekam, czekam z niecierpliwością na kolejne dziewiarskie posty!
A co do akapitu – niby się nie znamy, bo znamy się tylko z bloga… ale tak naprawdę… to jednak się znamy. Czytamy się, poglądamy starannie… Prawda – wiemy o sobie tylko tyle, co napisane na blogu ale przecież te osoby z bloga to jednak my. Może z odrobiną fotoszopa, ale nadal 🙂