Tagszydełko

Lama i Pokemony

Dziękuję za dyskusję pod poprzednim wpisem. Wiem, że zalegam z wpisem o moich doświadczeniach z rozszerzaniem diety FODMAP, ale mam niedługo kolejne spotkanie z dietetyczką, więc wpis ukaże się po tej wizycie. Ponieważ wszyscy w rodzinie wiedzą, że lubię ręczne robótki, to małe Pimposhki często dostają w prezencie jakieś zestawy do robótkowania, którymi muszę się potem zająć. Któraś z małych...

Na szydełku – Bernard gę gę

Mam w głowie tyle materiału na bloga, że mogłabym spokojnie publikować dwa razy w tygodniu przez najbliższe kilka miesięcy. Tylko z czasem mam problem, bo nie mam kiedy przelać tego na klawiaturę. Można za to spokojnie stwierdzić, że totalnie wróciło mi modżo do tworzenia. Dni są dłuższe, a zmiana diety sprawiła, że pod koniec dnia mam jeszcze energię i mogę robić coś więcej niż leżeć przed...

Dla Innych

Jakoś tak wyszło, że od kilku miesięcy rękodzielniczo działam głównie na poczet innych. W okolicach Świąt z kawałka niebieskiej bawełny powstał dla męża…. Stitch! Zrobiłam go głównie z bawełny Safran Dropsa, na szydełku 2mm. Wzór kupiłam na Etsy (klik). To teraz mam już opanowanego Stitcha zarówno ze sznura, jak i z lukru (klik). Bardzo lubię szydełko do takich projektów, mam wrażenie...

Trzy koty

Te trzy koty to maks na co mnie stać jeśli chodzi o dzisiejszy wpis. Muszę przyznać, że listopad daje mi się w tym roku we znaki. Od jesiennych ferii w październiku gonię swój własny ogon, szczególnie w pracy. Od miesiąca nie przepracowałam pełnego tygodnia (urlop, szpital, konferencje). Tak się wszystko skumulowało, że musiałam popracować kilka godzin w ten weekend, co jest dla mnie ewenementem...

Nowa

Zaraz minie mi pięć miesięcy w nowej pracy. I choć powoli przestaję myśleć o sobie jako ‘nowa’, to cały czas pracuję nad moją służbową marką. Wiadomo, aby jechać na opinii to najpierw trzeba ją sobie zbudować. I nie chodzi mi tylko o kwestie stricte służbowe i merytoryczne. Dwa tygodnie temu byłam w Cheltenham i w biurze była akurat sprzedaż ciast. Tzw. cake sale to stały element...

Kociokwik (zaktualizowany)

W pracy zaobserwowałam pierwsze, nieśmiałe oznaki spowolnienia. Nie wiem jeszcze czy to chwilowe czy zostanie na dłużej, ale cieszę się, że tempo trochę normalnieje. Normalnieje, co nie znaczy, że jest jakieś wolne. Czeka mnie kolejna wizyta w ‘moim’ biurze (nie to w Cheltenham). Znajduje się ono na takim specjalnym kampusie koło Oxfordu, coś jakby angielska (czyli mizerna) wersja...

Kłamałam

Jeśli ktoś nie zaglądnął na bloga w zeszłym tygodniu to umknęły mu aż trzy wpisy. Tutaj o tym, że zamykam bloga do odwołania (klik), tutaj, że to był jednak Prima Aprilis (klik), a tutaj kilka słów o mojej nowej pracy (klik). Nie zdążyłam jeszcze odpowiedzieć na wszystkie komentarze, ale obiecuję, że to zrobię. No właśnie. Mój mąż mentalnie jest już na urlopie, na który jedziemy pod koniec maja...