Główna atrakcja – poduszka!
Obiad w kosmosie
Jeśli gdzieś są prawdziwe Gwiezdne Wojny to… tutaj
Człowiek, który właśnie pilotował Millenium Falcon.
Główna atrakcja – poduszka!
Obiad w kosmosie
Jeśli gdzieś są prawdziwe Gwiezdne Wojny to… tutaj
Człowiek, który właśnie pilotował Millenium Falcon.
Na pewno nikt nas nie przegapi na lotnisku!
Statkiem pana Kapitana to płynie się 10 dni, ale można delfiny pooglądać.
Ona zawsze podróżuje stylowo
Wschód słońca
I jesteśmy!
z teściem
dzień udany!
koszulka od najlepszego koszulkarza w biznesie czyli mojego kuzyna
ciąg dalszy nastąpi…
Ostatni monotematyczny wpis. Pierwszy tydzień w nowej pracy za mną. We wtorek pojechałam do Cheltenham, drogę mam urokliwą głównie przez obszar zwany Cotswolds, a po drodze mijam niedaleko farmę Clarksona. Moje nowe biuro mieści się w budynku jak z Bridgertonów. Ma podziemny parking i… fontannę z Neptunem. W środku za to bardzo nowocześnie i są nawet sakwy do siedzenia (marzenie...
Ostatnie dwa tygodnie to pożegnanie z Oxfordem. Ostatnie śniadanie w Gail’s. W zimny, listopadowy poranek, kiedy o 7:30 jest jeszcze ciemno to moje ulubione miejsce na śniadanie. Gail’s to sieciówka i miałam nadzieję, że mają też lokal w Chletenham. Okazuje się, że najbliższy lokal Gail’s koło mojego nowego biura, to właśnie ten na zdjęciu powyżej…. Ostatnie spojrzenie na Radcliffe...
Monotematyczność na blogu potrwa jeszcze przez przynajmniej dwa tygodnie. W starej pracy zostały mi cztery dni! Pracy jako takiej mało, mentalnego wysiłku dużo. Uważam, że dobrego fachowca poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna więc wykańczam w wysokim standardzie. Próbuję uporządkować różne sprawy, pliki i foldery, które trzymam w trzech różnych miejscach (tak, wiem to skandal i nigdy...
Ostatnio napisałam nieco więcej o mojej nowej pracy (klik). Niektórym może się wydawać, że oto Pimposhka opuszcza jedną świetną pracę dla pracy jeszcze świetniejszej. I że to jest takie proste i bezwysiłkowe. Nie jest. Mój zawód i moja praca są dla mnie niezmierne ważne. To nie jest i nigdy nie było wysiadywanie bezsensownych pupogodzin aby zarobić pieniądze na to, co mnie naprawdę kręci...
To sms od mojej mamy dziś rano. Wybaczcie, musiałam Was potrzymać trochę w niepewności. Głównie dlatego, że byliśmy dziś całą rodziną w Londynie (w UK są ferie) i nieoczekiwanie zostawiłam telefon w domu. Ale już jestem. Oczywiście, że poprzedni wpis (klik) to primaaprilisowy żart, trochę żałuję jednak, że Monika tak szybko mnie zdemaskowała ;). Absolutnie nie mam zamiaru rezygnować z pisania...
Wiem, że dzisiaj nie poniedziałek ale muszę to z siebie wyrzucić. Kiedy napisałam wpis o robieniu dobrego życia (klik) to pod nim pojawił się komentarz od czytelniczki o pseudonimie Kitka: Próbowałam Kitkę zbyć żartem ale się nie dała i napisała kolejny komentarz. Skasowałam ten komentarz, bo pomyślałam sobie, że może miała gorszy dzień, że może później będzie żałować, że coś takiego napisała...
Mam za sobą urodzinowy weekend. Odwiedziła mnie Kasia, możecie zobaczyć relację na Instagramie Kasi (@kasia.piesniak). Był Oxford, Stratford-upon-Avon, był full English, ryba z frytkami, afternoon tea i pielmieni. Było fantastycznie!!!! Dziękuję Kasiu za wizytę! Tutaj chciałabym również bardzo serdecznie pozdrowić moje czytelniczki: Babcię Renię oraz klub robótkowy w Białymstoku :). Ponieważ mój...
Tak wygląda ‘pokonany’ człowiek: To jest selfi. Zrobiłam je sobie w pociągu do domu po tym, jak przez pół dnia zeznawałam jako świadek w sprawie w sądzie pracy. Zrobiłam je sobie, że by nie zapomnieć tego uczucia, że w życiu mamy też trudne doświadczenia i że warto je mieć. Otóż półtora roku temu zostałam poproszona przez dużą szefową (czyli szefową mojego szefa) aby pomóc kadrom w pewnej...