Wszystkie plagi Zjednoczonego Królestwa

Kiedy piszę o mieszkaniu w UK to zazwyczaj są to wpisy bardzo pozytywne i często w kontraście do życia w Polsce (co nie wszystkim czytelnikom się podoba). No to dzisiaj odwrotnie. A wszystko dlatego, że Brytyjczyków w chwili obecnej trawią plagi. Takie codzienne życie zrobiło się w ciągu ostatnich sześciu tygodni dużo trudniejsze. Plag jest wiele, dwie największe nazywają się pandemia i brexit ale to tylko czubek góry lodowej.

Brexit stał się faktem na początku tego roku ale przez (kolejny) lockdown mało kto zauważył. No chyba, że trzeba było wysłać paczkę do Polski bo pojawiły się deklaracje celne. Teraz UK wychodzi z pandemii i mam wrażenie, że krajobraz społeczny mamy jak po apokalipsie. Pewnie nie pamiętacie, ale kiedy ogłoszono szokujący wynik brexitowego referendum to w UK pojawiły się ataki na Polaków. Obywatele Polski znajdowali liściki na szybach za wycieraczką, żeby wracali do domu. Pamiętam też taki dokument. Siedzi na kanapie kobieta i narzeka, że nie może iść do pracy bo ci głupi Polacy zaniżają stawki. Dodam, że ta kobieta wyglądała jakby nie przepracowała ani jednego dnia w swoim życiu. No ale to zawsze wygodnie winić kogoś za swoje własne lenistwo czy generalne niepowodzenia. 

 

No to teraz ta Pani ma duże pole do popisu. Gospodarka w UK się rozkręca ale nagle okazuje się, że… nie ma komu pracować. Bardzo dużo emigrantów (czy to z Polski czy z innych krajów) w czasie pandemii wyjechało. Wcale się nie dziwię, wiele krajów radziło sobie z pandemią dużo lepiej (nawet jeśli tylko ‘na papierze’), nie miało aż tyle obostrzeń to po co mieli siedzieć tutaj, pozamykani w domach, bez pracy? A potem zrobił się brexit i wrócić już nie jest tak łatwo. Bezrobocie w UK jest poniżej 5% i od kilku miesięcy sukcesywnie maleje ale nie ma komu pracować. 

 

Braki kadrowe są dosłownie wszędzie. Narzekają rolnicy bo nie mają pracowników sezonowych ale najgorsza sytuacja jest chyba w transporcie. Otóż nagle zabrakło 100,000 kierowców ciężarówek. Wiele z nich wyjechało i pracuje w Europie, gdzie nie tylko zarobki są lepsze ale jest też lepsza infrastruktura (kierowcy mają lepszy dostęp do miejsc na trasie, gdzie mogą się przespać albo umyć). Część zabiła korona, część zrezygnowała z pracy, część przeszła na emeryturę bo średnia wieku w tym zawodzie jest dość wysoka. Dodatkowo korona spowolniła szkolenia i egzaminy nowych kierowców. 

 

Doszło do tego, że nie ma komu wozić benzyny na stacje benzynowe i od dwóch tygodni jest problem aby zatankować samochód. Problem z zakupem mąki czy makaronu znany z początków pandemii jest teraz śmieszny w porównaniu z brakiem benzyny bo nagle do pracy nie mogą dojechać kluczowi pracownicy. Dwa tygodnie temu BP ogłosiło, że zamyka kilka stacji ze względu na braki w dostawach i ludzie nagle rzucili się do dystrybutorów. W telewizji pokazywali ogromne kolejki na stacjach ale też idiotów tankujących sześć kanistrów albo lejących benzynę do…. worków na śmieci (true story).  Ruszyła lawina, pomimo zapewnień rządzących, że benzyny w kraju jest pod dostatkiem i jeśli tylko ludzie nie będą kupować ‘na zapas’ to na stacjach też jej nie zabraknie. Sytuacja powoli się stabilizuje ale rząd musiał w zeszłym tygodniu do wożenia benzyny zatrudnić wojsko. 

 

Chociaż bezrobocie jest małe a rąk do pracy brakuje niemal w każdym sektorze to jakoś trudno te wakaty zapełnić. Po pierwsze Brytyjczycy są mało chętni aby nagle chwycić za miotłę a poza tym ludzie po prostu się rozleniwili. Wiele pracowników dostało tzw. postojowe nazywane również koronawakacjami i nie za bardzo chce im się teraz wrócić do pracy. Znam też sporo osób bardzo dobrze zarabiających, które teraz kombinują jak tu przejść na wcześniejszą emeryturę bo przed pandemią np. bardzo dużo służbowo podróżowali (także to miejsc mało ‘turystycznych’) i powrót do tego trybu życia już im nie pasuje. Uniwersytet (w moim dziale) wymaga abyśmy wrócili do biura na dwa dni tygodniowo. Znalazły się osoby, które zagroziły, że odejdą z pracy jeśli ktokolwiek będzie ich zmuszał do fizycznego powrotu do biura. Co ciekawe, gdyby półtora roku temu ktoś nam powiedział, że nie musimy być codziennie w biurze a wystarczą dwa dni w tygodniu to wszyscy by się chyba posikali ze szczęścia. Minister wzywa aby ludzie ‘Zeszli ze swoich Pelotonów* i wrócili do pracy’ ale ludziom się nie chce. Jeśli ktoś nie chce wrócić do ‘przyjemnej’ pracy biurowej to tym bardziej nie będzie mu się chciało wracać do pracy pozostawionej przez imigrantów. 

 

Brak rąk do pracy, załamane łańcuchy dostaw to nie jedyny problem. Otóż rozkręcająca się gospodarka światowa zwiększa swoje zapotrzebowanie na energię i światowe ceny gazu poszybowały w górę. A w UK rząd nałożył limit na to ile firmy energetyczne mogą sobie liczyć za gaz od klienta detalicznego. W chwili obecnej ten limit jest niższy niż cena hurtowa gazu co oznacza, że firmy sprzedają klientom gaz ze stratą. Wiele małych firm (w UK rynek energetyczny jest dość rozdrobniony) w ostatnich tygodniach splajtowało. Gospodarstwa domowe zazwyczaj są na umowach dwuletnich, dzięki czemu nie muszą się martwić o podwyżki cen. Teraz półtora miliona domów straciło takie umowy i z klucza przydzielani są do dużych firm przez co ich rachunki wzrosną. A to wszystko na rozpoczęcie sezonu grzewczego. Mało tego, także w momencie kiedy kończy się ‘postojowe’ a rząd obciął dodatkowe £20 zasiłku tygodniowo, które zostało wprowadzone tymczasowo aby pomóc biednym rodzinom w czasach pandemii. Wysokie ceny gazu mają też inny negatywny efekt. Otóż zmniejszyła się produkcja dwutlenku węgla co negatywnie wpłynęło na produkcję żywności i przyczyniło się do pustych półek w sklepach. Brak dwutlenku węgla i siły roboczej to także problem ubojni, już 600 zdrowych świń zostało zabitych na farmach i zutylizowanych zamiast stać się bekonem. 

 

Korona za to ma się w najlepsze. Zjednoczone Królestwo od tygodni notuje dziennie między 30,000 a 40,000 nowych przypadków (absolutnie najwięcej w Europie) i około 150 zgonów. Obostrzeń jest niewiele bo teraz podobno ‘uczymy się żyć’ z koroną. NHS jest na granicy wydolności. Niby nie ma kryzysu ale zaczyna się właśnie sezon na choroby górnych dróg oddechowych a ludzie wychodzą z domów ze zmniejszoną odpornością (bo przez długi czas nie mieli styczności z żadnymi zarazkami). Do tego są ogromne kolejki nie tylko do rutynowych zabiegów i operacji (przełożonych przez pandemię) ale też wiele osób jest w gorszym stanie zdrowia bo przez pandemię nie szukali pomocy lekarza jak tylko poczuli się gorzej. Jeśli chodzi o zdrowie psychiczne to już w ogóle lepiej nic nie mówić. Jedyne do ‘wyszło’ rządowi to program szczepień. Być może dlatego koronaśmiertelność w UK jest niemal pięć razy mniejsza niż na przykład w Polsce. 

 

Podsumowując nie jest wesoło. My jako rodzina nie możemy narzekać ani trochę ale smutno jest jak człowiek włączy telewizor. W zeszłym tygodniu odbyła się konferencja Torysów. Człowiek z wiechciem na głowie obiecuje, że to wszystko przejściowe, że feniks odrodzi się z popiołów, że Wielka Brytania stanie się nowoczesną gospodarką wysokich kompetencji i wysokich pensji (high skills, high pay). Póki co zatwierdzono 300 natychmiastowych wiz dla kierowców ciężarówek. Z tego co napisano, tłoku nie było. Pozostaje mi wierzyć w brytyjski pragmatyzm, który tak lubię choć polska melancholia w chwili obecnej jednak we mnie przeważa. Może to październik? 

 

Mam nadzieję, że u Was wiadomości są lepsze. Miłego tygodnia! 

 

*Peloton to luksusowy rower treningowy (klik), który w czasie pandemii zrobił furorę. 


EDIT: dzisiaj przyszła nasza cotygodniowa dostawa spożywki z Sainsburego. Było wszystko co zamówiliśmy tylko croissanty zamienili na nieco inne. 

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
4 lat temu

Eee tam to Szkocja, w Anglii na pewno tak nie ma… 😉 to oczywiście żart. Żal pupę ściska jak się czyta takie rzeczy. Masz rację, że to totalny brak pomyślunku ale i tak wydaje mi się (może jestem naiwna), że rząd Brytyjski działa jakoś składniej niż rząd Polski. Bo to nie tylko masowe szczepienia (ale też niepotrzebne zwlekanie ze szczepieniem młodych ludzi) ale np. darmowe testy PCR i LFT. Jak młoda miała gorączkę to test zrobiliśmy od ręki o 19:00 w piątek a w sobotę po południu już smsem przyszedł wynik.

4 lat temu

W Polsce rządzący chyba dążą do tego aby Unia nas wywaliła. Ludzie na pewno nie będą chcieli wyjść z Unii. Serio, wystarczy spojrzeć na Wielką Brytanię aby człowiekowi głupie pomysły przeszły ;).

4 lat temu

Paliwo wróciło, tylko duuuużo droższe. No szok. Na szczęście ja mam hybrydę a Jon od tygodnia Teslę także dajemy radę 😉

4 lat temu

Ja jakoś nie mogę przestać sprawdzać codziennych raportów odnośnie zakażeń. Mam dość już tej tymczasowości, kolejnej zmiany zasad, niepewności. Na przykład chodzę teraz do biura dwa dni w tygodniu i powinnam sobie kupić trochę nowych ubrań ale zwlekam, bo pewnie Borys zaraz powie aby znowu pracować z domu.

4 lat temu

No właśnie, obawiam się, że Brytyjczycy zdecydowanie się rozleniwili i czeka nas chyba trochę chudych lat aż to się wszystko wyrówna. W sumie to nasza (Polaków wina ;).

4 lat temu

Jestem od 7 września zatrudniona jako HCSW vaccinator, niski band, niższy niż pielęgniarka, ale stawka dość powyżej najniższej krajowej. Od początku zatrudnienia dostałam służbowego laptopa z dotykowym ekranem wartego £700 do szkoleń online (ponad 60), pierwsza wypłata byla pod koniec września za czas szkoleń w domu, pierwsza przepracowana 12 godzinna zmiana po ponad miesiącu od początku zatrudnienia, polegająca na siedzeniu obok pielęgniarki podczas masowych szczepień i obserwowaniu jej pracy. Mam już za sobą takich zmian 5, teoretycznie powinnam zrobić ich jeszcze 3, co nastąpi w przyszłym tygodniu, więc wtedy powinnam być gotowa do samodzielnego szczepienia przeciwko Covid-19 i grypie. Niestety, rząd brytyjski/szkocki, od momentu podjęcia decyzji o konieczności prowadzenia masowych szczepień nie przygotował procedur pozwalających wakcynatorom pracować pod nadzorem pielęgniarki, nie zdążył napisać odpowiednich procedur i programów do tego, żeby ta pielegniarka miala możliwość przekazania odpowiedzialnosci za szczepienie wakcynatorom. Tak że, ten… Program masowych szczepień zabrał pielęgniarki ze szpitali, gdzie pracuje się im bardzo ciężko, bo nagminnie brakuje tam pracowników każdego szczebla, wiec sa przeciążone zarówno praca fizyczna jak i odpowiedzialnością za pacjentów, w takiej sytuacji ochoczo zglosily sie do masowych szczepień, żeby trochę odpocząć. Nie chcą oddawać swojej pracy przy szczepieniach pracownikom niższego szczebla, czemu trudno sie dziwic. Z drugiej strony dostać się do pracy w NHS w moim rejonie jest bardzo trudno,trzeba mieć osobę polecająca z wysokim bandem (oznacza to wyższe stanowisko pracy), na to stanowisko udało mi się dostać tylko dlatego, że szukali pracowników z medycznym doświadczeniem, więc moje doświadczenie pielęgniarskie nareszcie się przydało. Jeszcze coś dobrego o NHS? Na wysokich stanowiskach są osoby,które absolutnie się nie nadaja do tego, aby czymkolwiek zarządzać. Pieniądze są wyrzucane w błoto i marnotrawione… Jedynie zasięg masowych szczepień im się udał, tu masz Pimposzko, rację.

4 lat temu

Mysle, ze Polexit jest niemozliwy. A moze sie ludze?!

4 lat temu

Jaka depresja na poniedziałek 😀 Nie mam nic do dodania, poza tym, że POLEXIT to jest idiotyzm, i to duży dramat, że w ogóle to jest coś, o co się trzeba martwić. Wiadomo, że nie wszystko będzie super, ale to jakby ktoś chciał pozbyć się problemu źle ustawionych mebli przez spalenie domu.

4 lat temu

Nawet nie chce mi sie pisac, jak w Niemczech neiciekawie… ale kierowców jeszcze sporo mamy. Tylko ceny paliwa niebotyczne…
No cóz, pora zamknac sie w swoim swiatku i zyc we wlasnym spokoju. Tak mi sie wydaje…
Kazde z nas ma swoje hobby, to juz cos. Nie zanudzimy sie na smierc.

4 lat temu

NO coz Pimposhko, nastroje chyba wszedzie sa raczej do bani. My siedziemy w zamknieciu (Melbourne) juz od samego poczatku sierpnia. To juz chyba po raz szosty, stracilam rachube, tak samo jak w ilosci naszych wakacji, ktore nie doszly do skutku. W pracy nawet dostalam zakaz rezerwowania czegokolwiec, bo wiele razy zaraz nas zamykali. Niby swiatlo jest w tunelu, bo w okolicach poczatku listopada maja nas otworzyc (Victorie) i oczywiscie znowu mamy zaplanowane wakacje i ludzimy sie ,ze tym razem uda nam sie wyjechac. Zdaje sobie sprawe, ze to nie jest koniec swiata, ze trzeba siedziec w domu, ale……. Mam dosc, po dziurki w nosie. Cale szczescie, ze chodze codziennie do pracy, mam przynajmniej jakis kontakt z ludzmi, innymi niz maz i syn.
Jedynie kwiaty pieknie rosna na tarasie, bo to jedno z zajec jakie nam pozostalo. NO i lato idzie, wiec jakas jest nadzieja.
Jesli chodzi o brak rak do pracy, to u nas jest podobnie. Wiele prac bylo wyknonywanych przez studentow zagranicznych (Ktorych brak)plus ludnosc przyjezdna, ktorej tez brak.
Na zakonczenie proponuje nie wlaczac 'wiadomosci", bo nic dobrego z tego nie ma. Stosuje od dluzszego czasu. Wiecej ruchu mimo paskudnej pogody i duzo snu (czytam teraz madra ksiazke na ten temat). Lepsze samopoczucie gwarantowane.

4 lat temu

CO2 jest produktem ubocznym produkcji nawozow sztucznych, zdaje sie duze zaklady chemiczne w UK, wstrzymalyy produkcje ze wzgledu na wysokie koszty gazu ziemnego. A w zwiazku z tym nie produkuje CO2. Stad the braki. CO2 jest powszechnie uzywany przy pakowaniu miesa.

4 lat temu

U góry już napisałam o co chodzi z tym dwutlenkiem węgla, w końcu bąbelki w coca coli muszą być 😉

4 lat temu

Nie rozumiem jak niższe stężenie CO2 wpływa na produkcję żywności?
Dziwnym trafem akurat w Niemczech zalega w magazynach wiele ton wieprzowiny. Z tego co czytałam Chiny nie chcą kupować europejskich swiń że względu na afrykańską zarazę….

4 lat temu

Myślę, że przynajmniej w Europie problemy są jednak podobne np. ruchy separatystyczne (swoja drogą patrząc na doświadczenia UK to trzeba być idiotą aby chcieć wyjść z UE), opieka medyczna, przestępstwa w kościele (tam gdzie panuje celibat), rozwarstwienie społeczne itd. Choć pewnie w każdym kraju w innym stopniu. Jeśli chodzi o Co2 (i nie jestem ekspertem) to po pierwsze napoje gazowane ale też używa się chyba w pakowaniu mięsa (wszystkie te tacki z porcjowanym mięsem) a w ubojniach używa się do ogłuszania zwierząt czy jakoś tak.
Chciałam dziś o tym napisać bo choć oczywiście w UK jest wiele problemów na co dzień, jak wszędzie to ja najczęściej skupiam się na tej pozytywnej stronie. Jednak obecnych problemów nie za bardzo da się ignorować, głównie dlatego, że zrobiła się taka 'kumulacja'. Z drugiej strony cieszę się, że jednak rząd tutaj mówi o rozwiązywaniu tych problemów zamiast zajmować się jakimiś abstrakcjami jak 'cnoty niewieście'itp.

4 lat temu

Fajne podsumowanie bardzo niefajnych problemow. Ogolnie mysle, ze to jest wazny temat,ze kazdy kraj ma swoj unikalny zestaw problemow, ktore moga byc niezauwazalne z innej lokalizacji.
Oczywiscie, ze kiedy rozmawiamy o PL i biezacych problemach, to wiele z tych rzeczy wyglada lepiej (nie zawsze dobrze) w NL, gdzie mieszkam. Nie mamy tu sedziow- dublerow ktorzy oglaszaja swoje rewolucje, Konwencja Genewska chyba w miare w mocy itp. Ale rownoczesnie NL, jak kazdy inny kawalek swiata ma swoje problemy, ktore w PL nie wystepuja (czy tez sa znaczaco mniejsze). A wlepek z wdziecznym haslem "Nexit" w miescie coraz wiecej- w tej kwestii corona bardzo podkrecila nastroje spoleczne, ale nie przeklada sie to (na razie?) na faktyczne ruchy polityczne.
Takze dziekuje za pokazywanie tez tej drugiej strony.

A mozesz rozwinac prosze ponizszy watek, bo ja chyba nie zrzumialam implikacji opisanej tu:
"zmniejszyła się produkcja dwutlenku węgla co negatywnie wpłynęło na produkcję żywności i przyczyniło się do pustych półek w sklepach. Brak dwutlenku węgla i siły roboczej to także problem ubojni, już 600 zdrowych świń zostało zabitych na farmach i zutylizowanych zamiast stać się bekonem."
czy chodzi Ci o to, ze limity na CO2 ograniczaja dzialani tych branz? Czy o cos innego? Bo jakos nie umiem strawic tego tekstu.

BTW, moj szwagier wlasnie wyemirgowal do UK w ten weekend. Procedura wizowa dla pracownika naukowego byla dosc dluga i mocno uciazliwa (oczywiscie z perspektywy czlowieka, ktory wszesniej kilkakotnie przenosil sie pomiedy krajami UE) oraz bardzo kosztowna. Jego zona nadal czeka na papiery. Obawiam sie, ze to wszytsko moze byc duza blokada dla szybkiego wypelnienia wakatow, bo nie wiem na ile pracodawcy sa gotowi poniesc te koszty, ale pracownicy z PL raczej nie…

4 lat temu

…i tanią musztardę /tak ogłosił Duduś/. Cieszycie się? 🙂

4 lat temu

Polexit na horyzoncie – to nie jest dobra wiadomość. Ale za to będziemy mieli bardzo dużo kierowców. 😀

By Pimposhka
0
Would love your thoughts, please comment.x