W tym tygodniu nie miałam okazji aby napisać Wam dużo słów dlatego dzisiaj zapraszam Was na fotorelację. Ostatni weekend spędziliśmy na ekspresowym wypadzie do Szczecina na ślub i wesele mojego najmłodszego kuzyna. Wypad był bezdzietny 🙂
Po całkiem bezbolesnym* locie w ‘najlepszej europejskiej linii lotniczej’ z lotniska w Goleniowe odebrała nas moja mama (sama, Pan Kapitan w ciągu ostatnich 20 lat był na dwóch rodzinnych weselach – swojej chrześnicy i swojej córki).
Zatrzymaliśmy się w kultowym Szczecińskim hotelu czyli Radissonie. To jedyny hotel w Szczecinie, który miał bar otwarty po 22 dzięki czemu mogliśmy się napić drinka przed snem. Niektórzy nawet zapalili papierosa w takim oto stylowym pomieszczeniu.
A na recepcji czekała na mnie przesyłka. To prześliczna kartka dla młodych, którą ‘na wczoraj’ zrobiła dla mnie niezwykle utalentowana Ushii (
klik). Jeszcze raz ogromne dzięki :).
Ponieważ ślub odbył się dopiero o 17:00 to przed południem udaliśmy się do spa i na masaż. Wchodzę do strefy wellness a tam sauny: parowa, fińska, aromatyczna, osmańska, tepidarium, kaldarium, ‘terarium’…… na 20 osób w przybytku… 19 siedzi w jacuzzi ;). Wszystkie sauny moje :).
No a potem już kościół i ceremonia zaślubin, przy której asystował inny kuzyn. Ksiądz w rodzinie się przydaje.
Z moim ojcem chrzestnym. Fajka należy do męża, ja nawet nie palę dla towarzystwa (mąż czasem zapali).
Tort był przepyszny, wiadomo!
Prezent jaki młodzi wręczyli rodzicom. Brat pana młodego patrzy, patrzy i mówi ‘ no wszystko się zgadza’. Wesółko było super, bez napinki, na luzie, był czas aby potańczyć i pogadać, Panna Młoda przepiękna, naturalna, była sobą. No i było pyszne jedzonko. Bawiliśmy się przednio!!!
Następny dzień to chyba najdłuższy dzień w historii. Najpierw pojechaliśmy do salonu samochodowego pooglądać nowe kółka rodziców (jeszcze czekają na rejestrację). Potem kilka sklepów, prezent dla chrześnicy, polskie książeczki dla dziewczynek. Sukienka w Solarze, buty w Kazarze oraz nowa walizka od Pucinni. Mam do nich słabość. 15 lat temu przyjechałam do Anglii z jedną walizką. To też była Pucinni (mam ją do dzisiaj) 🙂 Kątem oka w centrum handlowym zobaczyłam supermarket, myślałam, że patrzę na Almę a to było Netto :).

A potem jeszcze poprawiny, na ogrodzie u kuzynki. Po 19 mama zawiozła nas na lotnisko. A tam zonk! Samolot, który rozkładowo miał startować o 22:20 był spóźniony o 75 minut :(. Miałam nowy ‘Twój Styl’ więc mogłoby być całkiem ok gdyby nie to, że dziewczyna, która siedziała na przeciwko postanowiła wykorzystać ten czas na rozmowy z rodziną. Przez Skype!!!! Nie tylko więc cała sala odlotów słuchała jej ale też Cioci Kazi, Babci Ewy a na końcu kuzyna Pawła. Słuchawki to taki piękny wynalazek….że też niektórzy nie doceniają.
W samolocie jeszcze mieliśmy akcję z panią, która podczas lądowania zakrztusiła się miętówką ale przeżyła. Po pierwszej w nocy (czyli po drugiej czasu polskiego) dotarliśmy wreszcie do hotelu na lotnisku.
I tak właśnie wyglądał nasz weekend! Cudownie było widzieć się ponownie z rodzinką, z moimi kuzynami i ich dziećmi.
Życzę Wam miłego tygodnia 🙂
*na poziom ‘bezbolesności’ z pewnością miał wpływ brak dzieci. Nie pamiętam kiedy spędziłam tyle czasu w DutyFree na lotnisku. Nie mówiąc o tym, że podczas lotu nadrobiłam dwie ‘Polityki’ oraz ‘Wysokie Obcasy Extra’.
Polskie torty smakują wspaniale! Angielskie są przynajmniej o trzy ligi niżej.
W grochach czułam się super! Tak, dziewczynki zostały z Babcią Gwen, jak patrzyłam na ich małe kuzynki to trochę żałowałam, że nie ma ich z nami ale z drugiej strony takie 48 godzin bardzo by je zmęczyło.
To chyba były Miu Miu. Jon kupował sobie nowe okulary a ja szukałam najbardziej odjechanych dla zabawy 🙂
Dziękuję! W najnowszym poście napisałam ile ta kreacja mnie kosztowała emocjonalnie 😉 Fascynator miałam tylko w kościele, bardzo je lubię!
Dziękuję! W najnowszym poście napisałam ile ta kreacja mnie kosztowała emocjonalnie 😉 Fascynator miałam tylko w kościele, bardzo je lubię!
A czy to były śluby kościelne? O czy ksiądz też w kazaniu gratulował młodym 'oka, serca i rozumu'?
No to pewnie jesteś sąsiadką mojego wujka i cioci. A w tym kościele byłam juz wiele razy, najstarszy brat pana młodego brał tam ślub a sam pan młody był tam u pierwszej komunii. Swoją drogą nie byłam tam kilka ładnych lat i jestem pod wrażeniem jak wiele się zmieniło!!!!
Ja na diecie, a tu takie ciacho na weselichu było! Fajna fotorelacja!
To obskoczyliscie w trymiga! Z Malymi Pimposzkami pewnie babcia bywala?
Najfajniejsze jest Twoje zdjecie z ojcem chrzestnym. Wygladasz troche jak z poprzedniej epoki, te grochy sa wspaniale, lubie tak 🙂
Te różowe okulary (te okrągłe, jak chmurka) z pierwszego zdjęcia totalnie mnie kupiły!
Piękna stylizacja 🙂 jak mi się kiedyś jeszcze jakieś wesele trafi, też sobie sprawię fascynator 😀
🙂 w czerwcu miałam dwa wesela jako gość do obskoczenia. Super sprawa, choc tyzień w tydzień takie imprezy potrafia dać w kość.
Cóż to za znajome miejsca na zdjęciach, mieszkam jakies 100m od tego kościoła 😉 Weekendu bez dzieci zadroszczę, a wesele bez dzieci to już w ogóle pełen wypas. Pozdrawiam słonecznie 🙂