48 godzin w Szczecinie

W tym tygodniu nie miałam okazji aby napisać Wam dużo słów dlatego dzisiaj zapraszam Was na fotorelację. Ostatni weekend spędziliśmy na ekspresowym wypadzie do Szczecina na ślub i wesele mojego najmłodszego kuzyna. Wypad był bezdzietny 🙂

Po całkiem bezbolesnym* locie w ‘najlepszej europejskiej linii lotniczej’ z lotniska w Goleniowe odebrała nas moja mama (sama, Pan Kapitan w ciągu ostatnich 20 lat był na dwóch rodzinnych weselach – swojej chrześnicy i swojej córki). 
Zatrzymaliśmy się w kultowym Szczecińskim hotelu czyli Radissonie. To jedyny hotel w Szczecinie, który miał bar otwarty po 22 dzięki czemu mogliśmy się napić drinka przed snem. Niektórzy nawet zapalili papierosa w takim oto stylowym pomieszczeniu. 
A na recepcji czekała na mnie przesyłka. To prześliczna kartka dla młodych, którą ‘na wczoraj’ zrobiła dla mnie niezwykle utalentowana Ushii (klik). Jeszcze raz ogromne dzięki :).
Ponieważ ślub odbył się dopiero o 17:00 to przed południem udaliśmy się do spa i na masaż. Wchodzę do strefy wellness a tam sauny: parowa, fińska, aromatyczna, osmańska, tepidarium, kaldarium, ‘terarium’…… na 20 osób w przybytku… 19 siedzi w jacuzzi ;). Wszystkie sauny moje :). 

No a potem już kościół i ceremonia zaślubin, przy której asystował inny kuzyn. Ksiądz w rodzinie się przydaje. 

Z moim ojcem chrzestnym. Fajka należy do męża, ja nawet nie palę dla towarzystwa (mąż czasem zapali). 

Tort był przepyszny, wiadomo!
Prezent jaki młodzi wręczyli rodzicom. Brat pana młodego patrzy, patrzy i mówi ‘ no wszystko się zgadza’. Wesółko było super, bez napinki, na luzie, był czas aby potańczyć i pogadać, Panna Młoda przepiękna, naturalna, była sobą. No i było pyszne jedzonko. Bawiliśmy się przednio!!!

Następny dzień to chyba najdłuższy dzień w historii. Najpierw pojechaliśmy do salonu samochodowego pooglądać nowe kółka rodziców (jeszcze czekają na rejestrację). Potem kilka sklepów, prezent dla chrześnicy, polskie książeczki dla dziewczynek. Sukienka w Solarze, buty w Kazarze oraz nowa walizka od Pucinni. Mam do nich słabość. 15 lat temu przyjechałam do Anglii z jedną walizką. To też była Pucinni (mam ją do dzisiaj) 🙂 Kątem oka w centrum handlowym zobaczyłam supermarket, myślałam, że patrzę na Almę a to było Netto :). 
A potem jeszcze poprawiny, na ogrodzie u kuzynki. Po 19 mama zawiozła nas na lotnisko. A tam zonk! Samolot, który rozkładowo miał startować o 22:20 był spóźniony o 75 minut :(. Miałam nowy ‘Twój Styl’ więc mogłoby być całkiem ok gdyby nie to, że dziewczyna, która siedziała na przeciwko postanowiła wykorzystać ten czas na rozmowy z rodziną. Przez Skype!!!! Nie tylko więc cała sala odlotów słuchała jej ale też Cioci Kazi, Babci Ewy a na końcu kuzyna Pawła. Słuchawki to taki piękny wynalazek….że też niektórzy nie doceniają. 
W samolocie jeszcze mieliśmy akcję z panią, która podczas lądowania zakrztusiła się miętówką ale przeżyła. Po pierwszej w nocy (czyli po drugiej czasu polskiego) dotarliśmy wreszcie do hotelu na lotnisku. 
I tak właśnie wyglądał nasz weekend! Cudownie było widzieć się ponownie z rodzinką, z moimi kuzynami i ich dziećmi. 
Życzę Wam miłego tygodnia 🙂
*na poziom ‘bezbolesności’ z pewnością miał wpływ brak dzieci. Nie pamiętam kiedy spędziłam tyle czasu w DutyFree na lotnisku. Nie mówiąc o tym, że podczas lotu nadrobiłam dwie ‘Polityki’ oraz ‘Wysokie Obcasy Extra’. 
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
6 lat temu

Polskie torty smakują wspaniale! Angielskie są przynajmniej o trzy ligi niżej.

6 lat temu

W grochach czułam się super! Tak, dziewczynki zostały z Babcią Gwen, jak patrzyłam na ich małe kuzynki to trochę żałowałam, że nie ma ich z nami ale z drugiej strony takie 48 godzin bardzo by je zmęczyło.

6 lat temu

To chyba były Miu Miu. Jon kupował sobie nowe okulary a ja szukałam najbardziej odjechanych dla zabawy 🙂

6 lat temu

Dziękuję! W najnowszym poście napisałam ile ta kreacja mnie kosztowała emocjonalnie 😉 Fascynator miałam tylko w kościele, bardzo je lubię!

6 lat temu

Dziękuję! W najnowszym poście napisałam ile ta kreacja mnie kosztowała emocjonalnie 😉 Fascynator miałam tylko w kościele, bardzo je lubię!

6 lat temu

A czy to były śluby kościelne? O czy ksiądz też w kazaniu gratulował młodym 'oka, serca i rozumu'?

6 lat temu

No to pewnie jesteś sąsiadką mojego wujka i cioci. A w tym kościele byłam juz wiele razy, najstarszy brat pana młodego brał tam ślub a sam pan młody był tam u pierwszej komunii. Swoją drogą nie byłam tam kilka ładnych lat i jestem pod wrażeniem jak wiele się zmieniło!!!!

6 lat temu

Ja na diecie, a tu takie ciacho na weselichu było! Fajna fotorelacja!

6 lat temu

To obskoczyliscie w trymiga! Z Malymi Pimposzkami pewnie babcia bywala?

Najfajniejsze jest Twoje zdjecie z ojcem chrzestnym. Wygladasz troche jak z poprzedniej epoki, te grochy sa wspaniale, lubie tak 🙂

6 lat temu

Te różowe okulary (te okrągłe, jak chmurka) z pierwszego zdjęcia totalnie mnie kupiły!

6 lat temu

Piękna stylizacja 🙂 jak mi się kiedyś jeszcze jakieś wesele trafi, też sobie sprawię fascynator 😀

6 lat temu

🙂 w czerwcu miałam dwa wesela jako gość do obskoczenia. Super sprawa, choc tyzień w tydzień takie imprezy potrafia dać w kość.

Ola
6 lat temu

Cóż to za znajome miejsca na zdjęciach, mieszkam jakies 100m od tego kościoła 😉 Weekendu bez dzieci zadroszczę, a wesele bez dzieci to już w ogóle pełen wypas. Pozdrawiam słonecznie 🙂

By Pimposhka
0
Would love your thoughts, please comment.x