Wczoraj wróciliśmy z urlopu. Było fantastycznie! Jeszcze dochodzę do siebie, więc pełna relacja najwcześniej za tydzień. Jak zwykle z Polski wróciłam z głową pełną społecznych rozkminek i aby to spisać, potrzeba czasu. Dzisiaj pokażę Wam tylko materiałki, które przywiozłam z Polski. Wcale nie kłamałam, że wrócę z walizką pełną materiałków. Korzystając z dużego limitu bagażowego kupiłam sobie nową walizkę w Puccini – w jedynym słusznym kolorze.

I zapełniłam ją materiałkami.

Niestety walizka uległa uszkodzeniu podczas podróży do Anglii, reklamowałam z linią lotniczą i zobaczę co z tego wyjdzie.
Wszystkie materiałki kupiłam z przeznaczeniem na urlopową garderobę dla siebie i małych Pimposhek. Planujemy duży, zamorski urlop w maju, domyślacie się może gdzie? 😉
Na sklep fabricshop.pl obraziłam się dwa lata temu, bo obsługa klienta nie odpowiadała moim standardom. Ale lubię ich wzory i jakość materiałków, więc wróciłam z podkulonym ogonem. Kupiłam w dużej ilości ich dżersej bawełniany w trzech wzorach:



Powstaną z tego głównie kombinezony Nova, które są idealne na upały, i które nosimy z powodzeniem już któryś sezon (młodsza P. wykańcza obecnie kombinezon we flamingi po starszej P.). Będą też lekkie Hudsony na wielogodzinną podróż samolotem.


No to już chyba na pewno wiecie, gdzie lecimy ;).
Kupiłam też więcej wiskozy w sklepie supertkaniny.pl. Otóż podczas ostatniej wizyty w pałacu Blenheim przyuważyłam dwie siostry (małą i dużą), które były bardzo fajnie ubrane. Cyknęłam jedno zdjęcie z ukrycia:

Mała siostra miała na sobie kombinezon wiązany na szyi, a starsza szerokie spodnie z tego samego materiału plus czarną koszulkę. Wytropiłam, że te ubrania pochodzą z Shein (bleeee).

Postanowiłam, że uszyję nam coś podobnego, coś dla nich, plus też coś dla mnie. Znalazłam taki materiał inspirowany tym kombinezonem z Shein:

Ta wiskoza, choć dalej cienka i letnia, jest nieco cięższa niż ta, z której zrobiłam mój zielony kombinezon i ma dość wyraźny splot typu twill.
Oprócz tej, kupiłam też tą, bo urzekł mnie wzór. Trochę taka Vivienne Westwood, nie mam pojęcia co z tego uszyję, ale fajne jest:

Ten wzór też mnie ujął. Zarówno kolor jak i retro inspiracja. Niestety ten materiał, trochę mnie rozczarował, bo ma fakturę jak krepa albo żorżeta, a ja takiego wykończenia nie lubię. Nada się jednak na jakąś powłóczystą letnią sukienkę albo jakieś basenowe pareo.

W sumie jest tego ponad 20 metrów, także do maja spokojnie wystarczy.
Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

Jak to dobrze umieć samej szyć:). A że “nie święci garnki lepią”, a sprzętu i tkanin jest na rynku do oporu, biorę przykład z Pimposhki. Na początek skrócę spodnie palazzo, a potem pójdzie z górki 🙂
Pozdrowienia!
Przepiękne materiały, szczególnie ten turkusowy dżersej.
W którym kierunku zmierzacie tym razem w USA?
To jest porządny wyjazd, jak trzeba wracać z dodatkową walizka ❤️