Jest mi niezmiernie miło powitać Was w nowej odsłonie Pimposhkowego bloga! Parę tygodni temu mój blogger został zawirusowany, a ja nie znam się na tym na tyle, aby to ogarnąć. No to załatwiłam sobie Opiekunów Bloga. Od dawna już zastanawiałam się nad płatnym, porządnym hostingiem ale brakowało mi odwagi. Bałam się głównie tego, że musiałabym zacząć tworzyć w WordPressie a to mnie wręcz przerażało. Wirus zmusił mnie do zmian.
Wybrałam hosting w serwisie hashmagnet (klik), znanym kiedyś jako Opiekun Bloga. Okazało się, że WordPress nie jest taki zły, szczególnie, gdy ma się Pana Łukasza i Pana Mateusza do pomocy! Efekt widzicie na blogu. Wiem, że jeszcze nie wszystko, wszystkim działa tak jak powinno i dziękuję za te informacje. Okazało się, że przez bloggera moja domena trafiła na czarną listę, ale chłopaki nad tym pracują i mam nadzieję, że sytuacja szybko się wyklaruje. Także proszę jeszcze o chwilę cierpliwości.
co się zmieniło?
Starałam się, aby nowa strona wyglądała podobnie do ‘starego’ bloga, żadnych fajerwerków i gadżetów.
Najważniejsze, czyli blogrolka. Aby ją zobaczyć należy kliknąć na te trzy kreski u góry (takie menu nazywa się ‘hamburger’). Znajdziecie tam wszystkie działające blogi z Bloggera (o niedziałających za chwilę) plus kilka nowości. Mam nadzieję, że z czasem uda mi się dodać tam więcej blogów. Na dole strony jest archiwum wpisów, link do mojego konta na Instagramie oraz formularz kontaktowy. Stąd można wysłać do mnie maila z prywatną wiadomością np. napisać co na nowej stronie się podoba a co nie.
Wszystkie wpisy z bloggera zostały skopiowane, ale nie wszystko wygląda tak jak powinno. Niektóre zdjęcia są małe, niektóre linki nie działają, a komentarze wyglądają trochę dziwnie. Nie sądzę abym była w stanie to wszystko poprawić (338 wpisów!), także zostanie tak jak jest.
No właśnie, komentarze. Na blogu jest nowy system komentarzy, mam nadzieję lepszy i łatwiejszy w użyciu. Można w nich dodać zdjęcie, więc na przykład jak ja pokazuję Wam jaką owcę zrobiłam na szydełku, Wy możecie mi pokazać swoją ośmiornicę albo słonia itd. (to nie jest eufemizm ;). Można teraz głosować na komentarze innych naciskając na plus albo minus. W chwili obecnej komentarze nie są moderowane i można je dodawać bez konieczności logowania gdziekolwiek. Zastrzegam sobie jednak prawo zmian jeśli ktoś będzie miał problem, aby korzystać z tego odpowiedzialnie.
Pod każdym wpisem (a nad komentarzami), po lewej stronie jest też przycisk ‘Lubię’. Ponownie, aby polubić wpis, nie trzeba się nigdzie logować. O tym dlaczego go tam umieściłam również za chwilę.
Wreszcie na samej górze, po lewej stronie dorobiłam się strony ‘O mnie’ (chyba najwyższa pora). Obok są ‘Kategorie’, jeśli kogoś interesują tylko wpisy wnętrzarskie albo uszytki, to można sobie kliknąć i przeczytać tylko te wpisy na interesujący nas temat. I to tyle nowości. Mam nadzieję, że szybko przyzwyczaicie się do nowego układu.
No i teraz , kto zgadnie ile blogów miałam na mojej blogrolce na bloggerze? Dokładnie 97 (!) a wiecie ile z nich dalej działa? Tak z piętnaście maks. Zaczęłam się zastanawiać…
…czy blogi umarły?
Wyszło mi, że tak. Przyjrzyjcie się swoim blogrolkom. Moja wyglądała tak, że pierwsze pięć-sześć pozycji się uaktualniało, a już kolejny blog miał ostatnią aktualizację rok temu… Przeglądając blogrolkę w bloggerze nie mogłam uwierzyć, ile osób zniknęło z blogosfery. Nie ma Tinki, Myszopticy, Finextry, Paruparo, Wiewiórki, Fanaberii, Amanity, Lete, Pod jedynką, Renewelt, Truscaveczki, Bogaczki, Fiu Bździu, Tonki i wielu wielu innych. Część z tych osób prężnie działa na Instagramie. Czuję w kościach, że zaraz Brahdelt również przestanie pisać bloga a to jedno z moich ulubionych miejsc. Gackowa też mogłaby się reaktywować. Są takie blogi, gdzie człowiek przestanie zaglądać i zaraz zapomni. A są takie blogi, że brakuje ich niemal codziennie.
Instaram zabija blogi, szczególnie takie jak nasze, czyli bez drużyny edytorów, bez kapitału i zaplecza technicznego, bez reklam, bez pozycjonowania, takie zupełnie hobbystyczne. Kiedyś blogi były kopalnią inspiracji a teraz? Jest Instagram. Mogę wymienić dziesiątki ciekawych i inspirujących kont: o szyciu, o drutach, o jedzeniu. Wystarczy, że wpiszę odpowiedni hashtag i wyświetli mi się 100 wersji uszytego wykroju, który właśnie mam na warsztacie. Mało tego, Instagram pomocnie podsuwa mi coraz to nowe inspiracje i konta, które mogą mnie zainteresować. Za to jak wpisałam w google ‘fajne blogi o szyciu’ to wyskoczyło mi kilka wpisów, gdzie dziewczyny w temacie stworzyły listę swoich ulubionych blogów. Ha! Żaden z tych blogów nie jest już aktywny, a często sam blog, który wyskoczył mi w google również jest już dawno martwy!
Dlaczego tak się dzieje? Są przynajmniej dwa powody. Po pierwsze, stworzenie wpisu na bloga, szczególnie ze zdjęciami, zajmuje sporo czasu. Kto pamięta czasy, kiedy zdjęcia na bloga robiło się lustrzanką a potem obrabiało w komputerze? W najgorszym razie trzeba było ‘zrzucić’ z aparatu na komputer? Teraz wszystko siedzi w telefonie i wygodniej jest na szybko wrzucić kilka fotek na Insta, szczególnie, że jakość takich zdjęć jest zazwyczaj fantastyczna. Teraz już nawet ‘starsze Panie’ mają smartfony. Można też łatwo pokazać przed i po, wrzucić krótki filmik, można podzielić się przepisem kulinarnym, oznaczyć autora wzoru na sweter itd. Niemal zero wysiłku. A z telefonu wygodnie nie da się blogować. Poza tym coraz rzadziej używamy komputerów poza pracą. Naszą aktywność online coraz częściej ogarniamy wyłącznie na telefonach i tabletach.
Po drugie, na Instagramie mamy insta(nt) (z ang. błyskawiczny) odzew. Już w parę minut (jeśli nie sekund) po opublikowaniu zdjęcia pojawiają się serduszka i komentarze. To dlatego, że aby przeglądać Instagram trzeba być zalogowanym, więc komentarz bardzo łatwo dodać. Taki przykład. Ostatnie zdjęcie na Insta to zdjęcie mojego pudełka z jedzeniem do pracy. Zrobienie i wrzucenie tego zdjęcia zajęło mi jakieś 3 minuty, łącznie z dodaniem hashtagów i lokalizacji. Pod zdjęciem są dwa komentarze i 47 serduszek. Mój ostatni wpis na blogu (ten o byciu bogatym), który pisałam i edytowałam kilka godzin, a który wcześniej ‘nosiłam’ w sobie dość długi czas zebrał pięć komentarzy i zero serduszek (bo na blogu nie ma serduszek). Nie dziwię się, że autorzy wolą gramować niż blogować.
Niewiele osób tworzy sobie a muzom, niemal każdy twórca chce publiczności. Nie buduję sobie zasięgów w celach reklamowych ale zależy mi na czytelnikach. I zależy mi, aby zostawiali komentarze, brali udział w dyskusji i reagowali na to co piszę. Zdarza się, że ktoś kto czyta mnie latami(!) i nigdy nie komentował, nagle coś napisze, bo właśnie ten wpis ich poruszył.
I dlatego postanowiłam dodać przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta, a to oznacza, że mój blog tak szybko nie umrze. Myślę, że wiele blogów umarło właśnie dlatego, że w dobie Instagrama pisanie komentarza to za dużo roboty. A brak odzewu oznacza brak motywacji dla autora, szczególnie, że nową chustę można szybciej i łatwiej pokazać na Instagramie i dostać dużo serduszek. Ile z Was widziało wpisy na ulubionych blogach, że ‘Długo mnie tu nie było. Chyba pora bloga reaktywować’ i… ten wpis ukazywał się jako ostatni. Uwaga, umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?
Świeża krew
Wiem, że jest mnóstwo czytelniczek, które czytają bloga naprawdę bardzo, bardzo długo. Są tu głównie osoby z czasów, kiedy nie było Instagrama i to blogi były główną inspiracją dla dziewiarek czy innych hobbystek. Przez lata wiele czytelników jednak się wykruszyło, bo nie ma już o drutach, bo wkurzył ich wpis, w którym krytykuję PiS, bo nie zapisali sobie nowego linka przy przeprowadzce ileś lat temu itd. Samej mi się to zdarza (Intensywnie Kreatywna i Chmurka po zmianie adresów wróciły wreszcie na rolkę). I myślę, że parę osób odpuściło, gdy ostatnio pojawiły się u mnie problemy techniczne.
Jeżeli ja nie mogę znaleźć żadnych prężnie działających blogów o szyciu (bo teraz takie mnie interesują) to i do Pimposhki mało kto trafi ‘z ulicy’. Do tej pory mi to nie przeszkadzało i nie reklamowałam bloga, ale myślę, że nadszedł czas aby się trochę otworzyć na ludzi. Nie wiem jeszcze jak to zrobię bo nie za bardzo znam się na marketingach, ale czuję, że powinnam zacząć działać w temacie bo za chwilę zrobi się tu bardzo ekskluzywne towarzystwo wzajemnej adoracji.
Podsumowując, osobiście nie zgadzam się na śmierć hobbystycznych blogów i już. Uważam, że mają swoje miejsce w Internecie, pomimo iż znacząco straciły na znaczeniu odkąd pojawił się Instagram. Dlatego ja się nigdzie nie wybieram!
I na koniec mam prośbę, jeśli macie jakieś inne (poza Pimposhką ma się rozumieć ;)) ulubione blogi, które są godne polecenia albo sami piszecie bloga, a ja jeszcze o nim nie wiem, to bardzo proszę wrzućcie linka w komentarzu pod tym wpisem. Wszelka autoreklama dozwolona!
p.s. jestem tak ‘napompowana’ nową stroną bloga, że nie będzie przerwy urlopowej. Nie mogę Was przecież zostawić bez wpisów na dwa tygodnie w takim nowym i ładnym miejscu. Także do zobaczenia za tydzień!

Blog wygląda świetnie, gratki! Ja zawsze czytam w poniedziałek, a potem zaglądam i czytam komentarze:)
Co do Instagrama. Moje konto jest firmowe, to jest miejsce mojej pracy i kontaktu z klientami. I jest dla mnie bardzo ważne. Tam właśnie kręci się “mój biznes”. Ale zawsze staram się pisać coś od siebie – piszę długie opisy, nam nadzieję, że ktoś je czyta 😉
Co do bloga… Uwielbiam pisać posty, ale gdy projektowanie stało się moją pełnoetatową pracą, po prostu zabrakło mi już czasu i chęci na pisanie w tylu miejscach na raz. Zwłaszcza, że odpaliłam też bloga gdzie wstawiam tutoriale i pomoce dziewiarskie. I to nie jest moje ostatnie słowo, więc… Plus nam wielką ochotę na bloga zupełnie innej maści. Ciekawe czy się uda ogarnąć temat;)
PS wiesz, że ja zawsze robię zdjęcia lustrzanką i je obrabiam? Dla mnie fotki z telefonu nadal nie są wystarczające… Poza tym kocham fotografię i jest to bardzo ważny element zarówno w moim życiu jak i w pracy. Nie wiem czy każdy to doceni, ale nie umiem sobie wyobrazić by sesje swetra zrobić telefonem!
Dzięki! Sporo pracy mnie to kosztowało choć pewnie nie widać, bo nie ma żadnych wodotrysków. Co do lustrzanki to wcale Ci się nie dziwię ale może po prostu masz ciulowy telefon ha ha (to żart oczywiście), zauważyłam, że nawet owca była zrobiona lustrzanką. Mój apart się kurzy (chociaż na imprezę teściów go zabrałam).
Konto na Insta masz śliczne i bardzo przemyślane. Doskonale rozumiem, że to jest biznes. Nawet o tym rozmawialiśmy ostatnio, że nie trzeba już pracować dla kogoś, z Internetem łatwiej sobie stworzyć własne miejsce pracy.
Haha czyli muszę mieć jednak całkiem niezły telefon bo zdjęcia owcy nie były robione lustrzanką 😉
Zdjęcia z telefonu nie dają takiej jakości jakiej mi potrzeba (oglądane na telefonie wyglądają dobrze, ale na ekranie monitora łatwo dostrzegam braki. Plus oczywiście nic nie zastąpi dobrych obiektywów. Ale telefon ma swoje plusy – wygoda, szybkość udostępniania itp. Korzystam często, ale aparat nadal ma pierwszeństwo 🙂
Hi hi no to chyba jednak masz dobry 🙂
Pimposhko, jestem od Tobą od wpisu z tłumaczeniem wzoru na buciki Saartje na starym-starym blogu. Każdy tydzień zaczynam od Twojego wpisu, bo wiem że zawsze w poniedziałek będzie nowa notka (pomijając przerwy, o których lojalnie uprzedzasz czytelników).
Zgadzam się, że blogi trochę umierają, a szkoda, bo ja lubię przeczytać post, historię, poznać emocje autora, komentarze, a nie tylko rzucić okiem na zdjęcie. W dodatku SoMe wciągają… jak tam się wejdzie, to można utknąć na wiele godzin. 😉 Dlatego od grudnia nie korzystam z Instagrama. Przez to na pewno tracę info z wielu miejsc (np. Brahdelt, Lete), ale jestem twarda, wolę poczekać na długi wpis niż przepaść w czeluściach Insta, Pinterestu itp.
Cieszę się, że nie rezygnujesz z pisania. A że nie piszesz wiele o dziewiarstwie? No cóż… widocznie teraz inne tematy siedzą Ci w głowie. Pisz o tym, o czym chcesz. Ja i tak będę czytać i obiecuję, że i komentować!
Buciki Saartje u mnie też mają szczególne miejsce – kilkoro dzieciaków paradowało w nich. Jednak Pimposhkowe były najpiękniejsze:-)
Ha ha! Ja też kiedyś robiłam dla innych dzieci a potem przyszły moje dzieci i się robienie Saartje skończyło.
Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa, myślę, że ten pomysł na publikowanie wpisów w poniedziałek to był strzał w dziesiątkę bo mnie to motywuje do pisania a czytelnicy pamiętają i dla niektórych stało się to cotygodniowym rytuałem. Ja wiem, że są osoby, które czekają więc głupio tak mieć lenia 🙂
Też bym chciała zrezygnować z Instagrama (z Fejsbuka mi się udało) ale na razie mi się to nie udaje 🙁
Będę czytała i lajkowała. Nowa odsłona super, szczególnie podoba mi się trzcionka tytułu. Brawa za zmianę.
Tak masz rację, wiele blogów umarło albo umiera bo wiele osób chce instant potwierdzenia że ktoś ich widzi, czyta etc. Dlatego doceniam że mając etatową pracę, dom I dzieci, znajdujesz czas na pisanie bloga.
Poniedziałek to dla mnie poranek z Pimposhką. No i tak zostanie.
Dziękuję! I bardzo się cieszę!
Nie pamietam, jak dlugo Cie czytam. Pewnie bedzie z 6 lat ,a moze dluzej. Uwielbiam poniedzialki i Twoje wpisy. Pisz dalej.
Dziękuję! 🙂
Od zawsze czytam, rzadko komentuję uważając, że za głupia jestem i nic ciekawego nie mam do powiedzenia. Na razie nowy wystrój bloga nie podoba mi się (ja z tych, co się przyzwyczajają). Ale proszę pisz (nawet rzadko, bardzo rzadko), bo ja nie mam ani fb ani instagramu. Dla mnie blogi to okno na świat
Każdy ma coś ciekawego do powiedzenia! A u mnie piszesz nawet często. 🙂 Ja też nie lubię zmian na blogu. Pamiętam jak zmieniłam tło na białe kiedyś i jaki był opór bo teraz blog wyglądał ‘zbyt profesjonalnie’, Mam nadzieję, że szybko się przyzwyczaisz do nowej odsłony. Trochę nad nią pracowałam aby już potem za dużo nie zmieniać.
Czytam Cię od pierwszego Pimposhkowego bloga. Raczej nie komentuję, czasami się zgadzam czasami nie, ale ja lubię poznawać inne zdanie i inną perspektywę. Dziękuję za Twoje treści, pisz dalej czekam na każdy wpis;)
Dziękuję! Takie komentarze dodają skrzydeł 🙂
Hej! Ja zaczęłam czytać bloga ok. 6 lat temu. Nie pamiętam jak na niego trafiłam, ale na pewno nie przez dziewiarstwo, gdyż to zupełnie nie mój temat (chociaż lubię go podziwiać u Ciebie).
Mam trochę “staromodne” przyzwyczajenie, bo są takie osoby, u których głównie czytam bloga, a na instagram wchodzę sporadycznie (np. u Ciebie).
Bardzo podoba mi się lifting strony, jest bardziej profesjonalnie.
Co do poleceń, to od lat zaglądam do Magicznego Domku, Riennahery i Joanny Glogazy. Pozdrawiam
O, to ciekawe, że nie przez dziewiarstwo. Kiedyś jak blogi lepiej działały i więcej się komentowało to wydaje mi się, że ktoś mógł zobaczyć komentarz na innym blogu i kliknąć w moje konto z ciekawości a potem został na blogu.Magiczny Domek znam i też czytam od lat. Do Joasi też zaglądam, choć rzadko pisze. Podoba mi się jej spojrzenie na świat. Ten trzeci też znam, kiedyś tam byłam raz czy dwa ale jakoś mnie nie porwał. Może spróbuję jeszcze raz, dzięki!
Bardzo fajny blog 🙂 Wygląda super.
I doceniam, że chce Ci się pisać, uwielbiałam czytać blogi, jednak to poczucie społeczności jest silniejsze w takiej dłuższej formie. Blogi też chyba nie tworzyły takiego wyprasowanego instagramowego życia. Jednak taki kafelek nie pokazuje za dużo zazwyczaj.
Myślę, że trafiłaś w sendo. Blog to jednak dłuższa forma i jakoś bardziej prawdziwa nawet jeśli zdjęcia są wymuskane a wpis sponsorowany. Choć mnie ogromnie irytują takie wpisy, które są bardzo dobre a kończą się reklamą. Na Insta reklamy tak bardzo jakoś nie kłują mnie w oczy. Na czytanie bloga poświęcam więcej czasu i jak na końcu się okazuje, że ‘powstał we współpracy z…’ to mnie krew zalewa.
Swietny blog!!! Z niecierpliwoscia czekam na kazdy poniedzialkowy wpis. Zawsze dowiem sie czegos mowego, zachecisz mnie do sprobowania czegos, co wydalo mi sie niemozliwe. Doczekalam sie 3:-)) obiecuje za kazdym razem zostawic slad po przeczytaniu. Magdalenka
Dziękuję 🙂 Uśmiecham się
Ja jestem takim czytelnikiem, co to zazwyczaj siedzi cicho, ale Twój poniedziałkowy wpis na blogu już ma już jakieś stałe miejsce w mojej głowie, więc staram się odwiedzać regularnie, albo potem nadrabiam. Mam ostatnio wrażenie, że i instagram bardzo się zmienia. Od śmiesznych początków ze słabymi zdjęciami jedzenia z telefonów, poprzez coraz lepsze i coraz bardziej wymyślne zdjęcia i spójny feed, po śmieszne filmiki, które zdają się liczyć coraz bardziej dzisiaj. Mnie osobiście to strasznie zniechęca, z drugiej strony – staram się trzymać formę, która mi odpowiada, być sobą i nie robić niczego wbrew sobie.
Nie znoszę tych “śmiesznych” filmików na Instagramie :/ Rzadko kiedy uda się trafić na dobrze zrobiony i oryginalny, więc większość to ciągłe powielanie i niestety niespecjalnie udane… Ja też podobnie jak Ty staram się trzymać tego co mi odpowiada i takie konta śledzić. Bo Instagram jest naprawdę fajny jeśli uda nam się znaleźć dla siebie niszę. Ja czerpię z niego wiele inspiracji i poznałam dzięki niemu mnóstwo świetnych ludzi!
Muszę się z Tobą zgodzić, Instagram daleko daleko zostawił w tyle blogi jeśli chodzi o inspirację. Właśnie dla tych inspiracji chyba się go jeszcze długo nie pozbędę. Za to zaczęłam odpalać Instagrama tylko na kompie, nie mam aplikacji z telefonie. Niesamowite o ile więcej reklam wyświetla się w aplikacji.
Twoje konto na Insta to jedno z ładniejszych jakie śledzę, uwielbiam tą zieleń. Jak urządzałam buduar to sobie myślałam, że taki ‘Twój’ kolorystycznie ha ha. Ja też staram się trzymać tego co sama chcę. Nie chcę bloga komercyjnego. Teraz przy zmianie namówili mnie na płatny szablon bo ‘Jakby Pani chciała go rozwijać profesjonalnie to będzie Pani mieć więcej opcji’ ja na to, że nigdy! Hi hi. Masz rację, że teraz filmiki rządzą ja jakoś nie umiem.
I ja swój tydzień rozpoczynam od zajrzenia do Ciebie 🙂 Zmiany są nieuniknione i na dłuższą metę zawsze okazuje się, że potrzebne. A w takiej formie jak tu bardzo fajne 🙂 Od dłuższego czasu znikają ulubione miejsca do których zaglądam, dlatego też zaczęłam od czasu do czasu zostawiać komentarz, aby pokazać że jesteś i to co robisz dla mnie ważne. Z natury nie jestem rozmowna to i tych komentarzy nie ma dużo. A dodatkowo jak widzę, że ktoś już napisał w punkt to co i ja myślę to nie powielam. Dlatego podoba mi się “+” Poczytać w poniedziałek Twojego posta to jak kawka i ploteczki z koleżanką, a komentarze to już jak na sabacie 🙂 Zmiany, chociaż ich nie lubię i unikam jak ognia, są dobre.
Mój poprzedni blog nie zmienił się przez lata. Musiałam go zmienić bo blogger się starzeje i nie ma tam dobrej pomocy dla takich półgłowków jak ja. Cieszę się, że teraz mam pomoc w postaci opiekunów bloga. Zainwestowałam też trochę czasu w nauczenie się podstaw WordPressa. Jeśli chodzi technologię to trzeba iść z duchem czasu. Nie jestem jakoś łasa na lajki bo na tym nie zarabiam, ale dodałam ten przycisk właśnie dlatego, aby łatwo było dać mi znać, że są na blogu czytelnicy.
Hm… zmienilam Pimposzke w moich blogach, ale sie nie wyswietla?! No nic, ide dalej grzebac.
Pozdrawiam serdecznie!
Mam Cie na fest, ale niestety nie bedziesz sie uaktualniac, jestes u mnie w okolicach Artdeco, czyli na samym dole, pomimo nowego wpisu.
Dzięki, że próbowałaś. No i o mnie nie zapomnij!!!!! 🙂
Dla mnie tydzień zaczyna się od poniedziałku u Ciebie i Brahdelt 😀 Jak Was nie ma to … taki rozlazły dzień mam….
P.S. A Dagny pamiętasz? Maranta?
P.S. Mnie wybiła z prowadzenia bloga moja pierworodna 😉
Oooo, Dagny Włóczkomania bodajże? To jeden z pierwszych blogów jakie kiedykolwiek czytałam plus jej wstawki ‘Spod Orzecha’. U Maranty też pamiętam, ale jakoś mniej czytałam. Mnie pierworodna z drutów wybiła, na rzecz robienia tortów ha ha. Brahdelt ostatnio pisze rzadziej co mnie rczej martwi, za to na Insta jest cały czas aktywna. Uwielbiam do niej zaglądać!
Dagny tez chętnie czytałam, zdaje mi się, że po śmierci mamy przestała pisać.
uff,wreszcie się przedarłam przez zapory 😉 jak nadrobię zaległe wpisy to będę “opiniować“, w każdym razie sygnalizuję, że czytam Pimposhkę od samiutkiego początku i byłoby mi bardzo, bardzo smutno gdyby ciąg dalszy nie następował …czyli bardzo się cieszę z Pimposhki3 :))
a to napisała Magdalena z Ursynowa
Bardzo się cieszę, mam nadzieję, że przeprowadzka bloga sprawi, że w przyszłości już się nie będę musiała martwić o żadne wirusy.
Bardzo sie cieszę, że znowu mogę Cię czytać. Przez ostatnie dwa tygodnie bylam niepocieszona, że tego nie mogłam robić. Tak jak Ci pisałam w wiadomości prywatnej, w poniedziałki mam dwie czytelnicze rutyny – “Newsweeka” i wpis na Twoim blogu. A czytam Cie od pierwszego bloga!
Zgadzam sie z tym, co napisałaś, sama mialam chwile zwątpienia, czy dalej prowadzić swojego bloga. Były momenty, że rzadziej umieszczałam posty. Postanowiłam jednak, że dalej będę pisać, trochę traktuję to jako formę dziewiarskiego pamiętnika. Pozdrawiam i życzę wielu czytelników
Ja też się bardzo cieszę, że możesz ponownie czytać bloga. Cenię sobie Twoje komentarze i opinie. 🙂
Zmotywowałaś, żeby zostawić ślad, teraz widać, że jest nas całkiem sporo… 🙂
Nie będę oryginalna: jek wiele innych osób czytam Cię od bardzo dawna (na pewno w czasach, kiedy jeszcze nie miałyśmy dzieci), trafiłam do Ciebie na pewno jakims tropem robótkowym i też jestem z tych co bardzo rzadko komentują 🙂 Wiem, że to złudne i jednostronne, ale mam wrażenie długoletniej znajomości i chyba mamy podobne nastawienie do życia.
Poniedziałkowy dojazd do pracy to lektura nowego posta…. Nie przestawaj ! (nie używam Instagrama, chociaż może powinnam wreszcie zacząć)
🙂 uśmiecham się do Ciebie 🙂 dziękuję za miłe słowa.
Bardzo fajna nowa odslona, nie moglam sie doczekac 🙂 Nie pamietam od jak dawna czytam twojego bloga, ale na pewno od jedynki i sprzed twoich dzieci. Masz racje, blogi troche zanikaja ale zauwazylam, ze te osoby, ktore pozostaly im wierne znalazly w wiekszosci jakas swoja nisze, jakosc wyjatkowa dla nich ale na pewno wytrwalosc w pisaniu i opracowywaniu postow ma tu wielkie znaczenie. Ja przestalam prowadzic swojego kiedy zawalil mi sie swiat po smierci meza i watpie czy kiedykolwiek go reaktywuje. Ale twoj i jeszcze kilka blogow pomogly mi 5 lat temu “wrocic do swiata zywych” za co jestem ci wdzieczna. Czytanie o “zwyklym-niezwyklym” zyciu osob, ktore w jakis sposob byly i sa mi bliskie pomoglo mi odnalezc na nowo sens w moim wlasnym zyciu. Szczegolnie, ze na twoim blogu czasem komentuje, ty odpisujesz, wywiazuje sie dyskusja wiec mam czasem wrazenie, ze znamy sie lepiej, niz to faktycznie jest w rzeczywistosci. Niedawno wrocilam tez nawet do robienia na drutach i szycia, nie z taka pasja jak kiedys (w czasach gazetowego forum robotkowego) ale nadal sparwia mi to przyjemnosc, co mnie zaskoczylo. Blogi, do ktorych ja stale zagladam to kultowa Yarn Harlot (kanadyjska guru knitterek i autorka przezabawnych ksiazek), Mikantor (bardziej fotoblog ale niezmiennie inspirujacy), blog Kasi Bellingham (ogrody), House of Valentina (kiedys prowadzila bloga o zyciu w Danii, podrozach, teraz o wnetrzarstwie i ma tez swoj kanal na youtube), Anna Maria Horner (piekne tkaniny, patchworki), Sandra Juto (Berlin!), Katarzyna Kedzierska (minimalistka, ktora zrezygnowala z insta i facebooka), Daniel Kanter (niestrudzenie odnawiajacy kolejne stare domy), do niedawna byla tez Erin Little, fotografka mieszkajaca w Maine, ale widze, ze juz teraz tylko pisze dluzsze posty na Instagramie,
Wow! Bardzo dziękuję Ci za takie miłe słowa i za tyyyyle polecajek. Znowu zabieramy się za zmiany w DAD więc wszelkie wnętrzarskie inspiracje. Jestem wzruszona, że moja pisanina w czymś Ci pomogła.
Fakt, że już sama nie piszę na blogu, ale zawsze czekam na Twoje wpisy i czytam, jak tylko się pokażą. Fakt, że nie zostawiam komentarzy, mea culpa 🙂
Ostatnio zerkam i zerkam a u Ciebie nic nie ma – myślę, wakacje, może wyjechała, może ma jakieś prywatne urwanie głowy – więc czekam. Aż dziś kliknęłam na link do bloga i przeniosło mnie tutaj 😀
Jaki fajny! Prosty, czysty, łatwy do ogarnięcia w formie – super! 🙂
To teraz nadrobię czytanie i postaram się “zostawiać ślady” – komentarze lub łapki – bo lubię do Ciebie zaglądać.
Pozdrawiam serdecznie 🙂
Ups… Dopiero teraz odkryłam nowego bloga. Myślałam że przerwa wakacyjna….. Cieszę się że jesteś <3
ooooo! Bardzo cieszę się, że wróciłaś 🙂
Ja czytam od dawna. Kiedyś wszystko, potem na wyrywki, bo sama zniknęłam z blogosfery i byłam (wciąż jestem, ale może to się zmieni :))) częścią wymarłego blogroll.
Blogi wymierają, bo idziemy w kierunku kultury ‘pisma obrazkowego’. Ale niestety, jest to wersja bezrefleksyjna. Odruchowe klikanie na posty, komentowanie serduszkiem i przewijanie paluszkiem, robiąc jednocześnie milion innych rzeczy.
Blogosfera jaką ją znliśmy parę lat temu?
To se ne vrati, pane Havranek.
Ale z drugiej strony mamy mistrza Młynarskiego, który zachęca nas, byśmy robili swoje.
Zgadzam się, że komentarze są siłą napędową i miło jest zobaczyć, że ktoś rzeczywiście przeczytał nasz wpis i zrobił wysiłek, żeby skomentować.
Mi jednak w dużej mierze przyświeca wciąż idea bloga, jako pamiętnika.
Fajny szablon i jak zwykle fajnie się czyta, Pimposhko 🙂
Pozdrawiam
Zginęłas z mojego pola widzenia jakoś tak dawno, ale sądziłam, ze zrobiłaś sobie przerwę urlopowa. Umknęły mi Twoje problemy techniczne… Dziś odnalazłam Twojego nowego bloga i będę nadrabiać zaległości.
Goszcze u Ciebie od ponad 10 lat, tak, na pewno jest ich więcej niż 10, może nawet 13, bo chyba wtedy był ten czas, kiedy wróciłam do pasji dziergania, odkryłam świat blogów i między innymi również Twojego bloga.
Milo ze nie zrezygnowałaś z prowadzenia bloga. Dla osób mieszkających poza granicami ojczyzny- dla mnie- czytanie blogów prowadzonych przez polskie blogerki jest żywym kontaktem z ludźmi, których mimo ze nie znam, to chętnie odwiedzam i zaspokaja to moje potrzeby komunikowania się w języku ojczystym, bycia częścią społeczności, która mentalnie do mnie bardziej pasuje, niż kulturowo inny kraj, jaki wybrałam na swój dom.
dzieki, ze jesteś tutaj