Odłóż telefon i żyj

Wstęp:
Wiecie czego nie lubię w opiniach produktów w Internecie? Otóż klienci rzadko piszą, czy dana rzecz faktycznie spełnia swoją funkcję. Opinie i recenzje pełne są opisów danego produktu, nawet to jak jest zapakowany, jak jest wykonany, czy im się podoba czy nie, ale rzadziej czy faktycznie wart był wydanych pieniędzy i czy okazał się przydatny. Na przykład kiedy szukałam opinii na temat maszyn do szycia, to żadna recenzja nie zawierała informacji jak się na tej maszynie szyje, które funkcje dana osoba uważa za najbardziej przydatne, jak ta maszyna różni się od poprzedniej, czy maszyna po pół roku dalej się sprawdza, co ich w niej wkurza itd. Zamiast tego miałam informację, ile ma różnych ściegów i jaka jest szybka. Coś, co mogę sobie łatwo przeczytać w instrukcji.

Od wielu lat toczę nierówną walkę z moim telefonem. Denerwuje mnie jak dużo czasu tracę na bezsensowne gapienie się w telefon. Niedawno przeczytałam o nowej generacji aplikacji do blokowania ekranu i postanowiłam je przetestować. Dzisiaj napiszę Wam, czy zadziałało.

Rozwinięcie:
Myślę, że każdy zgodzi się, że mógłby spędzać mniej czasu na telefonie. Ci co uważają, że nie mają problemu – kłamią. Telefon jest dzisiaj portfelem, gazetą, kalendarzem, notatnikiem, budzikiem, telewizorem, albumem ze zdjęciami, termostatem do sterowania ogrzewaniem, alarmem przeciwwłamaniowym, biletem na pociąg, kontem bankowym, odtwarzaczem muzyki, konsolą do gry, kalkulatorem, mapą, instruktorem fitness, karta pokładową, rozkładem jazdy, kluczem do auta, kamerą video i…… to w sumie nie ma co się dziwić, że jesteśmy do niego przyklejeni niemal non stop.

Istnieje bardzo dużo aplikacji, które mają nam pomóc ograniczyć używanie telefonu. Wszystkie działają na zasadzie blokady aplikacji, z których najczęściej korzystamy. Różnią się tym, jak trudno jest dane ograniczenia odblokować. To nie jest łatwe, bo z jednej strony osobniki takie jak ja, pozbawione silnej woli muszą mieć solidną blokadę, z drugiej strony czasem są sytuacje absolutnie wyjątkowe, kiedy faktycznie dostęp do telefonu jest kwestią życia i śmierci.

Teraz są aplikacje, które każą nam wykonać pewne zadania aby odblokować telefon. Na przykład rozwiązać łamigłówkę albo… zrobić dziesięć pompek (podobno nasz telefon może to zobaczyć). Są też aplikacje, które mają w zestawie fizyczny gadżet służący od odblokowania telefonu. Większość tych firm jest w Ameryce np. Brick i przesyłka takiego gadżetu sporo kosztuje (gupi brexit). Brick polega na tym, że mamy małą plastikową kostkę z magnesem, którą przyczepiamy do lodówki. Powiedzmy, że siedzimy na kanapie wieczorem i aby odblokować telefon musimy ruszyć pupę do kuchni. Nie chce nam się. I na tym polega sekret Brick.

Ponieważ nie chciałam sprowadzać Brick’a z Ameryki, to znalazłam europejską firmę, która nazywa się Unpluq (klik). Wykupiłam abonament na pół roku i zamówiłam gadżet, który w ich przypadku dołącza się do kluczy. Wszystko w cenie 39 funtów.

Unpluq ma rozbudowaną aplikację, w której z ogromną precyzją możemy ustawić, które aplikacje i kiedy mają być zablokowane. W ciągu tygodnia mam ustawioną blokadę między 8:00 a 12:00 i między 13:30 a 16:00 (aby nie rozpraszać się w pracy). Codziennie telefon blokuje mi się po 20:00. W weekend mam ustawioną blokadę na rano, aby nie zaczynać dnia od telefonu. Jeśli musimy użyć jakiejś aplikacji, to musimy przyłożyć do telefonu żółty kafelek. To usunie blokadę na następne 5 minut.

Mam taki mózg, że ciągle muszę coś sprawdzać w telefonie. Skoro nie mam Instagrama, to będę sprawdzać maila, pogodę albo… saldo w banku. Jeśli jedzie do mnie paczka, to będę śledzić pozycję kuriera co 10 minut, nawet jeśli wiem, że u mnie ma być między 13:12 a 14:12. Dlatego wszystkie tego typu aplikacje mam zablokowane. No ale tutaj pojawia się zonk. Na przykład jadę na pocztę, aby nadać paczkę i kod do paczki mam w mejlu, a mejla mam zablokowanego. Albo kupuję coś w Internecie i muszę potwierdzić transakcję w aplikacji bankowej, ta też jest zablokowana. Nie wygram.

Zakończenie:
Czy ten gadżet u mnie działa? Tak sobie. Z pewnością nie zrewolucjonizował mojego życia, ani tego jak korzystam z telefonu. W dalszym ciągu sięgam po niego zbyt często i bez konkretnego powodu. Skoro mam zablokowanego maila, to otwieram teraz stronę z pocztą na służbowym komputerze i dalej się rozpraszam w ciągu pracy. Myślę, że dzięki tej aplikacji oszczędzam jakieś pół godziny dziennie. To nie jest mało ale i tak spędzam na nim średnio 2.5 godziny dziennie. Wg. mnie to dalej za dużo.

Myślę, że w moim przypadku blokada aplikacji nie do końca się sprawdza. To trochę jak założyć sobie kłódkę na lodówkę, tylko po to by zacząć wyjadać puszki z szafki albo o północy iść po jedzenie do nocnego. Uzależniony zawsze znajdzie sposób. Muszę zmienić to, co mam w głowie. Kurczę, chyba zostaje mi hipnoza. Walka trwa.

Moja obecna tapeta.

Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

Subscribe
Powiadom o
17 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Mariola
4 miesięcy temu

Jestem takim dinozaurem, że mnie telefon nadal służy głównie do kontaktu z bliźnimi 🙂 Poza tym do zdjęć, jako karta klienta w markecie i nawigacja w trasie. Więcej funkcji mnie nie interesuje. Od laptopa łatwiej się oderwać, bo bardziej nieporęczny i w kieszeń nie schowasz. Ale ja nie prowadzę tak intensywnego życia, jak Ty, więc łatwiej mi nie być ciągle na smyczy telefonicznej.

Lena
4 miesięcy temu

Jest trudno, gdyż główną funkcją telefonu jest uzależnienie. Nad tym, by telefon uzależniał głowiły się dziesiątki tysięcy specjalistów zatrudnianych przez firmy informatyczne. Korzystanie z telefonu wyzwala dopaminę. Im częściej korzystamy z telefonu, tym częściej musimy to robić, bo nasz mózg przyzwyczaja się do dopaminy i potrzebuje jej coraz więcej. Tymczasem telefon trudno odłożyć i wyłączyć, szczególnie jeśli jest częścią naszej pracy i życia. Dlatego tak trudno walczyć z tym uzależnieniem. Papierosów i alkoholu można nie kupować oraz unikać okazji, gdzie można się z nimi zetknąć. Z telefonem tak się nie da.

Alicja (ta z Walii)
4 miesięcy temu

Kątem informatykiem i lubię technologię. Mam jednak granice. Używam wbudowanej funkcji “sleep” i blokuję czas. Nie mam wtedy powiadomień etc. Używam podczas ciszy jeśli chce ale generalnie odkładam i nie używam do następnego ranka. Telefon nie musi mi ustawiać życia (apki etc.).

Halina
4 miesięcy temu

No cóż. Wiesz, co masz zamiar zmienić. Teraz tylko znaleźć sposób.

Anonimowo
4 miesięcy temu

W tym wszystkim najważniejsze jest to ,że wiesz o co chodzi. Tylko silna wola tu pomoże .Każdy ma swój sposób i ty też musisz sobie go wypracować. Ja odkładam telefon w innym pomieszczeniu i to działa..Włączam tryb samolotowy i nie słyszę żadnych powiadomień .No i staram się zapomnieć o komórce bo zajmuję głowę innymi zajęciami.
To naprawdę działa tylko trzeba wyrobić w sobie dyscyplinę .Jesteś rozsądną osobą i wiesz z czym walczysz to nie daj się pokonać! To tylko od ciebie zależy.
To jest takie smutne jak idziesz i widzisz jak idzie rodzina ale nie rozmawiają ze sobą bo dorośli wpatrzeni w komórki,
ech.
Pozdrawiam Krystyna

4 miesięcy temu

Sama jestem uzależniona od telefonu, ale tak, jak mówisz, mamy tam wszystko i nie widzę możliwości do powrotu do stanu sprzed. Owszem, dałoby się, ale jednak fajnie, że mam w telefonie gazety, bilety do wszystkiego wszędzie, bank i umawianie do lekarza.
Staram się za to robić ,,analogowo” rzeczy, które łatwo można zrobić nie chwytając co chwila za telefon, jak choćby sprawdzenie godziny. Papierowa mapka z ulotki muzeum zamiast zaglądania co chwilę na stronę lub apkę. Wyświetlacz na przystanku zamiast jakdojade. Żółta karteczka zamiast przypomnienia. itp

Theli
4 miesięcy temu
Odpowiedz  Pimposhka

Tak, jak znikają papierowe gazety, bilety
A skoro o papierowych mapach mowa: wybieram się w weekend w pewne turystyczne miejsce, ale znane też niestety z plagi kieszonkowców, więc dostałam radę, by mieć papierową mapę do chodzenia po mieście, a telefon trzymać głęboko schowany. Problem z kieszonkowcami wygląda na nierozwiązywalny, więc przynajmniej w tym mieście chyba jednak analogowe wersje nie znikną 😉

4 miesięcy temu

Staram się rozsądnie korzystać z telefonu, chociaż też zauważam u symptomy uzależnienia. Oglądam coś w tv, jakiś szczegół mnie zaintryguje i zaraz sięgam po telefon, aby to sprawdzić. Czasem łapię się na tym, że pół godziny bezmyślnie scroluję posty w mediach społecznościowych. Staram się z tym walczyć i często mi się to udaje. Podczas mojego ostatniego wakacyjnego wyjazdu zauważyłam pewną prawidłowość. Młodzi ludzie zwiedzali Porto z aplikacją w telefonie, moje pokolenie – część z telefonem, część z papierową mapą bądź przewodnikiem, najstarsi tylko z papierowymi przewodnikami/ mapami. Mnie lepiej zwiedzało się z papierową wersją mapy, chociaż próbowałam z nawigacją w telefonie. Taki sposób poruszania się po mieście spowodował, że szybciej zapamiętywałam drogę do miejsca noclegowego i uważniej obserwowałam otoczenie, co sprawiło, że mogłam zachwycać się pięknem miasta i zauważać więcej detali.

Agata - Gackowa
4 miesięcy temu

Mąż mówi, że mam FOMO, widzę, że absolutnie nie mam. Telefon to telefon, aplikacja bankowa, mapa Google (muszę kupić mapy papierowe, bo te telefonowi pokazują tylko drogi dla aut, a niekoniecznie dla mnie w plenerze i są źle zorientowane), mail, komunikatory, kilka aplikacji przyrodniczych i związanych ze sztuką. I Kindle z którego korzystam, jak na coś czekam. Jedna gra. I wyłączona większość powiadomień, dźwięków, pipków i plumkania, bo bardzo rozpraszają. W razie czego tryb cichy. Mam o czym myśleć bez telefonu. Czego Ci serdecznie życzę.

By Pimposhka
17
0
Would love your thoughts, please comment.x