Obecnie jest u nas moja mama. Za parę dni zabierze małe Pimposhki na wakacje do Polski. Dwa tygodnie temu zabrałam mamę i dziewczynki na wycieczkę do Cheltenham. To bardzo ładne miasteczko a przy okazji mogłam im pokazać moje nowe biuro. I chociaż fontanna z Neptunem bardzo się dziewczynkom podobała, to nie była to główna atrakcja.

Jakiś czas temu natknęłam się w Cheltenham na studio malowania ceramiki. Postanowiłam, że zabiorę tam dziewczyny, bo wszystkie lubimy kreatywne zajęcia. Studio jest super urządzone. Jest tam wielka półka z ‘biskwitami’ czyli przedmiotami po pierwszym wypaleniu. Można wybierać wśród wielu wzorów: kubki, talerzyki, miseczki, zawieszki, doniczki, figurki wszelkiej maści, lampiony, skarbonki itd.
Na stołach były farby w kilku różnych wariantach, także w buteleczkach ze szpikulcem do precyzyjnego malowania lub pisania. Do tego pędzle, gąbki, trochę wody i próbniki kolorów aby mieć pojęcie jak to będzie wyglądać po wypaleniu. Panie tam pracujące do stołu podawały kawę, herbatę, ciasto i co kto sobie życzył.




Sesja trwała półtorej godziny. Po skończonym malowaniu ceramikę zostawia się do wypalenia. Gotowe skorupy odebrałam 10 dni później, kiedy przyjechałam znów do pracy. Generalnie uważam, że to bardzo fajny pomysł na mały biznes. Byłyśmy tam w niedzielę i wszystkie stoliki były zajęte, w dodatku głównie przez dużą młodzież i dorosłych. Przy jednym stole malowały wielopokoleniowe rodziny. Nastolatkowie, rodzice i dziadkowie. Jak odbierałam ceramikę to był wtorek po południu i w studiu też było sporo ludzi. Wiem, że regularnie organizowane są wieczory z Prosecco. Można przynieść swój alkohol i umówić się z przyjaciółkami na malowanie.
Oto nasz dorobek:

Generalnie impreza nie jest taka tania. Skrzat kosztował 18 funtów, kubeczek 15, figurki dziewczynek 25. W sumie zapłaciłam 117 funtów za to co widzicie na zdjęciu plus dwie kawy i dwa soczki na dziewczyn. W cenie jest już glazurowanie i wypalenie. Biorąc pod uwagę, że teraz wyjście do kina dla czteroosobowej rodziny to wydatek rzędu 50 funtów (bez popcornu) to w sumie jest to rozrywka, na którą od czasu do czasu można sobie pozwolić.
A to gotowe skorupy:









Wszystkie bawiłyśmy się przednio i myślę, że połknęłyśmy bakcyla. Znalazłam też już dwa podobne przybytki nieco bliżej naszego domu, także to na pewno nie koniec.
Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

Chyba wszystkie miasteczka w Wielkiej Brytanii są po prostu urocze! Muszę przyznać, że trochę za nimi tęsknię:)
Od długiego już czasu mam w planach zapisanie się na warsztaty ceramiczne! Chciałabym zrobić naczynie od podstaw, łącznie z malowaniem. To miejsce wydaje się świetne na start, bo naczynia są już gotowe i można dość łatwo i szybko spróbować swoich sił i zobaczyć czy w ogóle nas to kręci. To, że muszę zapisać się na kilka zajęć zamiast wejść z biegu jak mam ochotę, sprawia, że nadal tego nie zrobiłam, bo ciągle mam inne zajęcia 😀 Naprawdę fajny pomysł!
Co jak co, ale architektura się Wielkiej Brytanii udała, faktycznie. Ja też mam ochotę na przygodę z ceramiką, chciałabym spróbować coś zrobić na kole garncarskim. Na pewno kiedyś spróbuję.
Fakt, jest wiele tych ceramicznych miejsc w UK. Chyba widziałam w każdym jednym miasteczku. Świetna sprawa gdy lubisz kreatywne zajęcia no i jak mówisz, to zajęcia dla całej rodziny. Ja mam fajne szyciowe miejsce w lokalnym miasteczku, niedaleko mojej wsi co jest fajne.
To teraz czekam na kolejne ceramiki w twoim wykonaniu.
Tak, widziałam na Insta. Zazdroszczę Ci takich zajęć. U mnie może też by się coś takiego znalazło ale, no cóż, nie mogę mieć czasu na wszystko. Na razie rodzina i nowa praca mocno mnie pochłania, ale w przyszłości…. kto wie.
Jak widzę, przy malowaniu trzeba użyć też wyobraźni, bo po wypaleniu kolor jest ciemniejszy. Piękne są te wytwory.
Oj tak, zdecydowanie trzeba użyć wyobraźni. Następnym razem będziemy też już pewniej posługiwać się kolorami.
Przed każdą pracownią ceramiczną powinno byc ostrzeżenie: Glina/porcelana wciąga! Od pięciu lat hobbistycznie zajmuję się ceramiką i kocham to. Jest to żmudny i długotrwały proces: stworzenie czegoś, czyli trzeba mieć pomysł, tygodniowe suszenie, wypalanie, malowanie/szkliwienie i ponowny wypał. Bardzo lubię swoje “glinolepkowe” koleżanki, a rozpiętość wieku jest ogromna i nie stanowi to problemu. Podobnie jest z wykształceniem, najróżniejsze zawody, ale łączy nas glina. Moim największym skcesem są własnoręcznie wykonane płytki, które położyłam nad kuchenką w wiejskim domu. Niestety jest to drogie hobby (mam tu na myśli polskie dochody). W minionym sezonie osiem godzin miesięcznie kosztowało 200 zł. plus ewentualna dopłata za dodadkowo użytą glinę.
Super sprawa! Ale ja myślę, że każda czynność kreatywna może wciągać jak ma się ku temu predyspozycje. Fajnie, że znalazłaś coś, co pozwala Ci się zrelaksować.
A też się chciałam wybrać na zajęcia z ceramiki, muszę sobie poszukać. Mój syn pewnie by się dobrze bawił, byliśmy kilka razy na takich dziecięcych i tez w przedszkolu mieli raz w miesiącu.
Super, ze nowa praca Ci pasuje, urlop wyglądał dobrze tez. Na nowym kompie w pracy nie siedzę tyle na prywatnym internecie
Noooo! Nareszcie jesteś. Już się martwiłam. Nie podoba mi się Twoja nowa praca, skoro nie masz czasu na czytanie bloga. Proszę zmienić! 😉
Bardzo mila rodzinna atrakcja. Podobaja mi sie wyroby, to tez mile prezenty, wlasnorecznie wykonane, nawet jesli nie od podstaw. Ale to w sumie niewiele wazne. Kazde pomalowanie jest unikatowe.
U nas w poblizu jest manufaktura porcelany, gdzei tez recznie maluja, i zdaje mi sie, ze jest to nawet zawodowe w sensie 3 lata szkoly, nie mam pojecia, ale cos obija mi sie o uszy.
Samo jednak malowanie widzialam kilka razy w manufakturze w Herend.
Oj tak, ceny dla rodzin i u nas wszedzie nieco powalajace na kolana.
Kino, ZOO, czy lunapark, do tego kazdemu napój, jakiegos loda czy inne frytki, i juz nabija sie na licznik tyle, za co mam zakupy na kilka dni, jesli nie nawet tydzien (tak na dwoje, bez dzieci).
Pozdrawiam serdecznie!
Generalnie zauważyliśmy, że im dzieci starsze tym mamy więcej przyjemności z różnych atrakcji z dzieciakami. Sami się dobrze bawimy, nie trzeba nie wiadomo czego pakować na każde wyjście itd. Byleby kasa była!
Ładnie przy fontannie .Masz zdolne dziewczynki, pieknie pomalowały swoje glinki,dokładnie i gustownie.Koszt duży ale dzisiaj nie ma nic taniego, pozdrawiam serdecznie.
No właśnie, nie ma nic taniego. Eh! Dobrze, że chociaż pensje trochę rosną. Przy fontannie jest ładnie, to moje biuro to słynie na cały kraj właśnie przez tą fontannę. Taka ciekawostka, na noc jest wyłączana i włącza się ponownie o 8 rano.
Jestem teraz w Warszawie i też chodzę na zajęcia ceramiczne, tylko, że od podstaw. Zajęcia trwają 2 godziny i kosztują dla emeryta 25 zł. Zrobiłam prostokątny talerzyk, mydelniczkę i małe formy na zawieszki typu serduszka, płytki czy literki. Na kolejnych zajęciach było malowanie, szkliwienie. Też 25 zł. Za tydzień odbieram gotowe wyroby. Chętnie chodziłabym dalej ale kończy mi się pobyt w Warszawie. Tworzenie w glinie uważam za bardzo relaksujące.
Pozdrawiam Maria2
Super sprawa! To są właśnie uroki dużego miasta. Nie sądzę, aby Świnoujski dom kultury miał coś takiego w swojej ofercie.
Nie wiem jak to się stało, że przegapiłam dwa poniedziałki, no ale jestem. Wypalanie teraz modne jest i bardzo fajnie, przyjaciółka wczoraj też przysłała mi zdjęcia swoich wyrobów znad morza. Magia się dzieje w tych piecach – bardzo fajnie te kolory wyglądają i ten błysk. Pozdrawiam serdecznie ❤️