Święta po Angielsku

‘Pimposhko? A jak się obchodzi Święta w Polsce?’ – To pytanie słyszę w grudniu co roku. Co prawda tych pytań jest coraz mniej, bo teraz każdy Anglik w zasadzie zna jakiegoś Polaka i ma już obcykane, że karp, Wigilia, 12 potraw itd. Nie pamiętam, czy kiedyś na blogu opisałam, tak dokładnie, jak się świętuje w Anglii, więc zapraszam Was na subiektywny przewodnik Pimposhki po angielskich Świętach. Zróbcie sobie kawę.

Podobnie jak w całym zachodnim Świecie, w Anglii panuje przedświąteczny kociokwik. Nie ma on jednak nic wspólnego z myciem okien, praniem firan i trzepaniem dywanów. Nikt też nie kisi barszczu, ani nie robi dojrzewającego ciasta na piernik (pewnym wyjątkiem jest dokarmianie świątecznego puddingu brandy). Czas przedświąteczny to zakupy (jedzenia i prezentów), wysyłanie kartek oraz niezliczona ilość spotkań towarzyskich.

Świąteczne przyjęcia
Okres przedświąteczny to trochę taki polski karnawał. Może niekoniecznie bale myśliwego i śledzik, ale świąteczne przyjęcia to ważny element okresu przedświątecznego. Wypada mieć takie przyjęcie w pracy, często też z rodziną, z którymi nie zobaczymy się na Święta no i z przyjaciółmi.

Restauracje pękają wtedy w szwach i mają specjalne menu świąteczne. Może być tak, że zanim usiądziemy do świątecznego obiadu 25 grudnia, to już cztery razy zaliczymy indyka. Natomiast po przyjęciu noworocznym, styczeń to już czas diet odchudzających i nowych reżimów zdrowotnych. Czasem jest to ‘dry january’ czyli ‘suchy styczeń’ bez alkoholu albo ‘veganuary’ czyli miesiąc bycia weganinem.

Świąteczne bluzy
Na świąteczne przyjęcie (jak i na świąteczny obiad) wypada pokazać się w świątecznej bluzie. Im bardziej ‘wieśniacka’ tym lepiej. Szczytem elegancji jest czerwony albo kremowy sweter aran, ewentualnie taki w norweskie wzory. W okresie świątecznym takie bluzy pojawiają się w każdym sklepie i kosztują od 30 funtów wzwyż za kawałek akrylu.

Szarotka, w świątecznej bluzie Guinness pijąca Guinnessa. Zdjęcie w pracowego party.
Moja teściowa w świątecznej bluzie, szykująca świąteczny obiad.

Świąteczne jedzenie koktajlowe
A skoro świąteczne przyjęcia to mamy też tzw. party food (jedzenie koktajlowe). Pudełka miniaturowych krewetek w tempurze, mini burgerów, mini pierożków, mini krakersów, mini kiełbasek itd. Wszystko łatwe do podgrzania w piekarniku albo frajerze.

Półki z ‘koktajlowym’ jedzeniem w M&S.
Porządny indyk, to taki z farmy w Norfolk, który kończył Eton i kosztuje w okolicach 100 funtów.

Świąteczne kartki
Anglicy mają świra na punkcie świątecznych kartek. Kupuje się je hurtowo w pudełkach. Kartkami wymieniają się dzieci w szkole, koledzy w pracy, wysyła się je do rodziny i przyjaciół.

Pudełka z kartkami świątecznymi.
Kartki świąteczne w domu moich teściów.

Pytanie, ile kartek świątecznych dostali w tym roku moim teściowie?

  1. 28
  2. 45
  3. 63

Świąteczne dekoracje
Zarówno w domu, jak i przed domem. Feria światełek, świecących reniferów, nadmuchiwanych Mikołajów, wieniec na drzwi wejściowe itd. Praktycznie każdy dom jest na zewnątrz przystrojony na Święta, jedne mniej, drugie bardziej.

Zwycięzca konkursu na świątecznie udekorowany dom.

Mam też wrażenie, że w Anglii panuje dość dowolna interpretacja choinki:

W domu u wujka.

Prezenty
Oh prezenty. Jako menadżerka zawsze kupuję moim współpracownikom czekoladki, sama też dostaję takie od mojej szefowej. Prezenty daje się nie tylko osobom, z którymi spędzamy Święta ale także wysyła się je osobom, z którymi się nie zobaczymy. Np. małe Pimposhki zawsze dostają prezent od Cioci Sue, która nie widziała ich chyba już ze dwa lata. Prezentów jest zawsze masakrycznie dużo. Są prezenty ‘porządne’ np. Playstation 5. Jak i tzw. ‘stocking fillers’ czyli małe prezenty ‘do skarpety’ wiszącej tradycyjnie na kominku. Jak dla mnie tych prezentów jest zdecydowanie za dużo i jest to cały biznes: kupowania, rozwożenia, wymiany. Sklepy w okresie świątecznym wydłużają czas, kiedy można zwrócić dany produkt i oferują paragony, na których nie widnieje cena (można go wtedy dołączyć do prezentu i ktoś może go zwrócić do sklepu/wymienić). Moja teściowa ma specjalną szufladę na nietrafione czy zdublowane prezenty, które potem redystrybuje. Tradycyjnie prezenty otwiera się w pierwszy dzień świąt z samego rana.

Pytanie, ile prezentów dostały w tym roku małe Pimposhki

  1. 23
  2. 33
  3. 43

Jedzenie świąteczne
W wielu angielskich domach w okresie świątecznym pojawiają się specjalne produkty, które zazwyczaj kupuje się tylko w Święta. Na przykład puszki z mieszanką cukierków. Jest ich wiele rodzajów ale chyba najbardziej popularne są Quality Street. Każdy ma swój ulubiony cukierek z mieszanki Quality Street, to trochę jak znak zodiaku. Ja najbardziej lubię cukierki z karmelem i tofi. Te cukierki, tak jak karpia, je się zazwyczaj tylko raz w roku.

Snowball. Alkoholowy drink na bazie lemoniady i adwokata.

Likier Baileys.

Mince pie czyli ciastko z kruchego ciasta wypełnione masą bakaliową.

Bucks fizz czyli drink zrobiony z szampana i soku pomarańczowego, który pije się tradycyjnie z samego rana przy rozpakowywaniu prezentów.

Jak widać na zdjęciu ten kieliszek ma logo British Airways. Te kieliszki były używane na pokładzie Concorda.

W ogóle Święta w Anglii są dość mocno alkoholowe.

Piżamy
Świąteczne piżamy to ważny element angielskich Świąt. Sklepy typu Primark, Next czy M&S wypuszczają całe linie rodzinnych piżam. Są piżamy dla taty, mamy, dziecka w różnych przedziałach wiekowych w tym śpiochy dla bobasa, a w ostatnich latach także piżama dla czworonoga.

Zdjęcie ze strony Next
Next
Świnoujście 🙂 Ta tradycja przyjmuje się też w Polsce.

Podobnie jak akrylowe bluzy świąteczne, takie rodzinne piżamy to najdroższe piżamy na rynku. W dodatku trzeba się spieszyć z ich zakupem, aby mieć gwarancję dobrania odpowiednich rozmiarów dla całej rodziny.

Świąteczny obiad
Święta w Anglii trwają tak naprawdę jeden dzień i jest to 25 grudnia. Wstajemy rano i otwieramy prezenty w świątecznej piżamie, sącząc Bucks Fizz. Po południu jest czas na świąteczny obiad. Obiad nie różni się aż tak bardzo od tradycyjnego niedzielnego obiadu. Zamiast kurczaka jest indyk (czasem gęś albo kaczka, ewentualnie jakaś wegańska pieczeń z dyni i grzybów), brukselka z boczkiem, ‘pigs in blankets’ czyli ‘świnki w kocyku’ – małe kiełbaski zawinięte w plaster boczku. A reszta warzyw i dodatków to zwykłe dodatki do normalnego obiadu – opiekane ziemniaki, marchewka, groszek, pasternaki, kalafior w sosie serowym i sos pieczeniowy:

Na stole znajdują się też Christmas Crackers, czyli takie papierowe zawijane ‘cukierki’. W środku znajduje się papierowa korona na głowę, bilecik z żartem i jakiś drobiazg.

Na deser jest świąteczny pudding, rodzaj keksu pełnego bakalii i podlewanego brandy. Można zrobić go samemu albo kupić gotowy, który dojrzewał 6 miesięcy. Osobiście to w ogóle nie są moje smaki.

W drugi dzień Świąt tradycyjnie je się Bubble and Squeak. To rodzaj chrupiącej zapiekanki z warzyw z poprzedniego dnia, do której dodaje się boczek i ziemniaczane puree:

26 grudnia to już czas dzikich wyprzedaży. Miliony funtów wydane tego dnia to ważny wskaźnik ekonomiczny dla Głównego Urzędu Statystycznego. W tym roku, podobnie jak rok temu Anglicy wydali wyjątkowo mało.

Świąteczne tradycje i muzyka
Świąteczna piosenka, która najbardziej przypomina mi polskie kolędy to ‘12 days of Christmas’, jest jeszcze szkocka ‘Auld Lang Syne’, śpiewana na Nowy Rok (w Polsce znana jako ‘Ogniska już dogasa blask’). Poza tym Anglicy nie mają jako tako kolęd, jest za to mnóstwo świątecznej muzyki, która wydobywa się z radia i telewizji już pod koniec listopada. Każdego roku trwa zacięta walka między szlagierami o pierwsze miejsce na liście przebojów – świąteczny numer jeden. W tym roku jest to Kylie Minogue z piosenką XMAS.

Każda rodzina ma tam jakieś świąteczne tradycje. W domu mojego męża gra się w szarady i układa puzzle.

Świąteczna rozrywka
W telewizji przede wszystkim idą na okrągło świąteczne filmy, czyli te wszystkie Keviny i Holidaye. Film ‘To właśnie miłość’ (Love actually) całkiem dobrze pokazuje jak obchodzi się święta w Anglii, jest świąteczne party, kupowanie prezentów, kartki i jasełka w szkole.

Specjalnością angielskiej telewizji są tzw. Christmas special czyli jednorazowe świąteczne odcinki ulubionych seriali i programów. Na przykład świąteczny ‘Taniec z gwiazdami’, albo ‘Bake off ale ciacho’ czy świąteczni ‘Milionerzy’ (zazwyczaj z celebrytami i wygraną przeznaczaną na cele charytatywne). Jest też świąteczna szyciowa Pszczółka. Każda telenowela też ma świąteczny odcinek, zazwyczaj naszpikowany dodatkowymi dramatami, ślubami, narodzinami itd.

Panuje też doroczna rywalizacja wśród dużych supermarketów i sklepów na najlepszą reklamę świąteczną. Co roku czekam na świąteczną reklamę John Lewis, ale w tym roku to była porażka. Zresztą w tym roku w ogóle świąteczne reklamy były bleee. Być może to z powodu politycznej poprawności. Dwa lata temu była ogromna kontrowersja, bo jedna reklama pokazała papierowe ozdoby palące się w kominku, białe zielone i czerwone i ktoś podchwycił, że to kolory Palestyny. Na nic zdały się tłumaczenia, że reklama była kręcona latem, na długo zanim odnowił się konflikt w Gazie. Tak to teraz trzeba uważać. Najbezpieczniejszy jest Aldi. Od lat ma reklamy, których głównym bohaterem jest… Kevin pan marchewka i jego rodzina.

Inną tradycyjną świąteczną rozrywką jest panto – czyli pantomima i nie ma ona nic wspólnego z tym, jak rozumiemy pantomimę w Polsce. Świąteczna panto to przedstawienie teatralne, w klimacie slapsticku, z przerysowanymi postaciami i kolorowymi kostiumami. Śmieszne, zarówno dla dzieci i dorosłych, tradycyjnie też angażujące publiczność. Tematem są zazwyczaj znane bajki typu Kopciuszek, Piotruś Pan, Śpiąca królewna, Jaś i magiczna fasola.

A być może najlepszym elementem świąt jest tzw. crimbo limbo. Wiele firm zamyka się w okresie między świętami a nowym rokiem co oznacza kilka błogich dni nicnierobienia. Czego i Wam życzę. Do przeczytania w Nowym Roku!

Odpowiedzi: moi teściowie otrzymali w tym roku 63 kartki świąteczne, a małe Pimposhki dostały w sumie 33 prezenty.


Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

Subscribe
Powiadom o
19 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Alicja (ta z Walii)
4 miesięcy temu

Rodzinnie I pięknie. Mieszkam tutaj 25 last i ciągle zadziwia mnie to że tyle ludzi je świąteczny obiad przynajmniej raz PRZED świętami. Chociaż faktycznie, masz take że obiad świąteczny jest jak niedzielny roast, więc chyba nie ma to większego znaczenia. Z piciem to poprostu jest inny powód by którzy butelkę, prawda? Bardzo brytyjskie, nie tylko polskie.
Jadłaś kiedyś staroangielskie mince pie? Tradycyjne z mięsem i suszonymi owocami, brzmi dziwnie ale są bardzo smaczne.

My nie jemy tradycyjnego obiadu swiatecznego, brytyjskiego czy polskiego. Jestem dzieckiem urodzonym w latach 70tych. Zawsze pamiętam że trzeba było stać w długich kolejkach przed świętami, gonić do sklepów bo przecież zamykano je na święta. Nie cierpiałam tego okresu i wtedy już wiedziałam że nie będę wyprawiała tradycyjnych świat w moim domu. Słowa dotrzymuję do dziś. U nas więc jest wołowina z grilla i przystawki z M&S. Albo jedziemy na wakacje.

Z kartkami to masz rację, nigdy nie zapomnę mojego zdziwienia gdy pierwszy raz weszłam do sklepu który był poświęcony tylko kartkom na każdą okazję.

Jedziemy nad morze, Llŷn peninsula jest najlepszym miejscem na sylwestra i nowy rok.

Wszystkiego najlepszego.

Barbara
4 miesięcy temu

Od zawsze nie cierpiałam wigilii, tradycja obca mojemu mężowi, a mnie niemiła nie istnieje w naszym domu, gotujemy christmas dinner, bo go lubimy. A potem to już co kto chce!

Alicja (ta z Walii)
4 miesięcy temu
Odpowiedz  Barbara

I o to chodzi, any ten czas spędzić tak jak się chce. X

Alicja (ta z Walii)
4 miesięcy temu
Odpowiedz  Pimposhka

Wiesz, dla mnie ciągle jest szokiem widok wielu pijanych młodych ludzi na ulicy w UK.
Chyba to było dla mnie widoczne bardziej niż w Polsce, no ale mnie znam realiów teraz.

Lena
4 miesięcy temu

Ja uwielbiam pudding i u mnie co roku gości w Święta.

Barbara
4 miesięcy temu
Odpowiedz  Lena

Też lubię! Fajnie, że są w różnych rozmiarach, bo tylko ja lubię u nas w domu

Barbara
4 miesięcy temu

To mój 28 indyk! 29 był przygotowany przez moją teściową, a potem przejęłam pałeczkę. To môj ulubiony obiad w roku, u nas króluje sherry trifle, a mince pies piekę sama. Po wielu okropnych wigiliach w Polsce nie ma u nas tej tradycji, mąż i córka nie lubią prawie niczego z wigilijnego
menu. I tak jest sporo pracy z przygotowaniem obiadu na 25.12.
Angielskich kolęd jest całkiem sporo, tych kościelnych i tych ludowych “O holy night!” wygrała kolejny raz w classic fm. O reklamy ostatnio zawsze jest jakaś chryja fakt! Moja ulubiona to stara Tesco-Sainsbury! Wszystkiego dobrego na Nowy Rok dla całej Rodziny!

Magdalena
4 miesięcy temu

Bardzo ciekawa opowieść. Mam wrażenie, że i u nas święta zaczęły dążyć w podobnym kierunku, czyli świętowania przez cały grudzień, na wesoło. Trochę przeraża mnie ilość rzeczy jednorazowego użytku – te wszystkie papiery, wstążki, kartki, “crackersy”, puszki, pudełka, piżamy itp. Nie tylko w Wielkiej Brytanii, w Polsce też, oczywiście, w innych krajach też. Dlatego uważam, że fajnie jest wybierać pewne elementy świętowania, pomijając inne, kupować mało nowych ozdób i wykorzystywać dużo rzeczy wielokrotnie. Sama pracuję nad swoimi wyborami, więc wiem, że czasem ciężko.
W Polsce według mnie absurdalne jest “rozrastanie się” Wigilii. Gdy byłam mała, nie wiedziałam o tym, że musi być 12 dań, nie było u nas takiej presji, jedliśmy mniej na tej wieczerzy i dzięki temu obiad w pierwszy dzień świąt był fajny, a nawet dało się zjeść świąteczne śniadanie. Później przez jakiś czas, gdy zapanowało szaleństwo liczenia dań, zaczęliśmy serwować w Wigilię mnóstwo potraw, których trzeba było koniecznie spróbować choć odrobinę, przez co człowiek wytaczał się przejedzony późnym wieczorem. Następnego dnia nie chciało się jeść do późnego popołudnia i ogólnie dzień skopany. Od kilku lat wróciliśmy do skromniejszych kolacji bez liczenia potraw. Jak jest ryba i groch z kapustą, to nie ma pierogów. Ciasta maksymalnie dwa na stole, bez żadnych dodatkowych deserów typu kutia czy makiełki. Jak makiełki, to tylko jedno ciasto itp. Jest znacznie lepiej. Tradycje są fajne, ale nie musimy się ich sztywno trzymać, na szczęście.
Bardzo lubię ostatnio samą koncepcję Nowego Roku. Dowiedziałam się, że w niektórych krajach azjatyckich jest tradycja obejrzenia pierwszego wschodu słońca w nowym roku (mniejsza o to, czy chodzi o rok chiński). Wolę to niż przymusowe trwanie do północy i na początku 2025 specjalnie obudziłam się na piękny wschód. Mam zamiar kontynuować.
Z angielskich pomysłów już od jakiegoś czasu zamierzam “ukraść” świąteczny sweter lub bluzę, ale nie znalazłam jeszcze takiego, który by mi się podobał, więc chyba muszę sobie coś samodzielnie wyprodukować. Bubble and Squeak też wygląda na fajny pomysł, nie znałam.
Dzięki za super wpis!

Alicja (ta z Walii)
4 miesięcy temu
Odpowiedz  Magdalena

12 potraw dla mnie było zmorą. Dużo zastawało, więc jadło się to przez styczeń. W tym roku zapomniałam o christmas crackers, które opisała Pimposhka, więc wyszło mniej pierdółek, które się wyrzuca tak czy inaczej. Nie ma u nas tradycji prezentów,a te dawane są praktyczne dla osoby obdarowanej, ale nie żelazko dla pani domu! Dla syna jest zawsze coś co jest większym zakupem, było ps5 w zeszłym roku, w tym VR oculus. Reszta to pieniądze albo kupony które wiemy że będą wykorzystane. Ja na przykład co roku wiem że dostanę kupon do mojego ulubionego sklepu z materiałami.
To co opisujesz że wschodem słońca jest u nas tradycją,w tym roku obejrzeliśmy pierwszy deszcz w Walii, ha,ha.
Piękne tradycje u ciebie Magdaleno.

Anonimowo
4 miesięcy temu
Odpowiedz  Magdalena

U nas w domu 12 potraw było normą. I góra jedzenia. Zawsze. Nie dość, że człowiek był przejedzony to jeszcze u mnie obowiązywał elegancki strój przez całe świętą i tak człowiek siedział w jakim garniturze w domu przez trzy dni. Nigdy tego nie lubiłam.
Ja obiecałam sobie, że na przyszłe Święta uszyję sobie jakąś świąteczną sukienkę albo bluzę, z dresówki, z jakąś aplikacją, którą będę mogła oblatać wszystkie świąteczne okazje. Mam nadzieję, że nie zapomnę. Masz rację co do góry śmieci, ale to też się trochę zmienia. Krakersy nadają się do recyklingu, podobnie jak papier do pakowania prezentów, cukierki Quality Street od kilku lat są już w papierkach a nie w złotkach itd. Dziwię się, że w Polsce świąteczne, pasujące piżamy nie są jeszcze tak popularne. One są przecież tak mocno Instagramowe.

Anonimowo
4 miesięcy temu
Odpowiedz  Anonimowo

To byłam Ja, Pimposhka!

Krystyna
4 miesięcy temu

Halo halo, a gdzie zurawina? A gdzie stuffing (np jako kule) – sage and onion, warianty z suszona zurawina i jablkiem i przeciez sausagemeat…jakbym nie podala, to by mnie zamordowali. Indyka nie jadamy, wiec w tym roku byly 2 kurczaki upieczone na barbecue – moj ziec i w srodku zimy uzywa, luzujac w ten sposob piekarnik, a i tak jest zonglerka 🙂 i oprocz opiekanych ziemniaczkow lubimy puree. I czerwona kapusta. Kiedys robilam Christmas pudding (i Christmas cake, tak we wrzesniu, dokarmiane alkoholem, jak i pudding), ale zaczynalam od maluskiej miseczki, czesc gotowalam, jedlismy i komentowalismy, ze moze dobrze by bylo dodac x, y badz z. dodawalam, odstalo swoje i znowu proba…i tak na 2 dni przed swietami mialam miche miieszanki porownywalna z miednica salatki jarzynowej w Polsce. Teraz kupuje, ale mezowski musi zrobic maslo koniakowe. Zawsze jest duzo – na tyle, zeby miec z cieplymi mince pies czyli tymii babeczkami nadziewanymi. pycha. Od dobrych kilku lat tak wychodzi, ze kolacje wigilijna jedza z namii wizytujacy ludzie. Raz bylo troje Chinczykow. I zeby im przedstawic polskie swieta jemy wszystko swiateczne w wigilie – barszcz z uszkami/ROSOL z uszkami, ryba z sosem greckim NA CIEPLO, pierogi – dwa rodzaje, SZYNKA z salatka jarzynowa,potem mak z bita smietana i lamance plus makowiec. Do mnie do domu sledzie i zupy rybne nie maja wstepu. Nic nie napisalas co to jest ten Boxing Day! I sa koledy, sa – super koncerty sa – choru King’s College, Cambridge. Polecam.

Krystyna
4 miesięcy temu
Odpowiedz  Pimposhka

Tak tylko o zurawinie, bo ja szufla wsuwam….stuffing u nas znika w kazdej formie – najpierw sausagemeat…hahaha. Nooo, z koledami to prawda. Sa, ale np moj maz zna, spiewa, a rozne sasiedzkie dzieci u nas tylko te rozne piosenki swiateczne i koniec. A sledzie nie maja prawa wstepu o ile niie sa jako kippers (choc chyba nie sa to sledzie) albo calkiem swieze, smazone w platkach owsianych z sosem z agrestu (choc on bardziej z makrela idzie w parze, ale to Ciebie nie ruszy 😉

Magdalena
4 miesięcy temu

Wiecie co, czytam te komentarze i już mi trochę lżej, że nie tylko ja nie przepadam za Wigilią.
U nas w domu (zaczynając od domu babci, gdzie zresztą większość gotowania robiła prababcia moja ukochana) Wigilia to była świętość. Jednocześnie świętość najbardziej deptana – obrażanie się, ktoś czasem ostentacyjnie się nie zjawiał (choć miał być), przed wigilią maksymalna nerwówka i nagłe awantury. Więc jak do tego wszystkiego doszło szaleństwo z mnożeniem potraw plus kolejne niesnaski, bo ktoś czegoś nie chciał spróbować (celowała w tym moja teściowa, a oburzała się moja mama), potem pełny brzuch i jeszcze pełniejsza lodówka, spiżarka i garnki na balkonie, naprawdę reszta świąt nie była magiczna 😉 Potrawy wigilijne akurat lubię, ale niektóre mogę zjeść co kilka lat. Prawdę mówiąc bez żalu ja też zrezygnowałabym z Wigilii na rzecz naprawdę wesołych świąt.
Cieszę się, że jednak jestem w miarę normalna, a nie jakaś czarna owca anty wigilijna.
Pozdrawiam Was wszystkie z Pimposhką na czele w nowym roku 2026. Wschód słońca tam, gdzie byłam, był za gęstymi chmurami. Mam nadzieję, że nie trzeba z tego wróżyć.

By Pimposhka
19
0
Would love your thoughts, please comment.x