Jeśli jesteś osobą szyjącą to ten wpis prawdopodobnie zmieni Twoje życie ;).
Ponownie znalazłam się w niedoczasie. W zeszły weekend prawie skończyłam kieckę na przyjęcie dla siebie (trzeba było tylko skrócić i podrzucić dół) ale po kilku dniach kontemplacji doszłam do wniosku, że sukienka jest jednak za duża. Nie wiem o co chodzi, zawsze się mierzę, wybieram rozmiar z tabeli zgodnie z wymiarami a nie oznaczeniem rozmiaru i…. za często wychodzi za duże. Ugh!
Oto za duża sukienka:
To jest niesamowicie popularny model (pamiętacie szał na dzierganie chusty Semele itp.?). Wzór to McCall’s M7969. Jeśli wpiszecie na Instagramie #m7969 to będzie mogli zobaczyć grubo ponad 5 tysięcy różnych wersji tej sukienki.
Wzór dostałam za darmo jak zapisałam się na newslettera w sklepie z materiałami, musiałam go tylko wydrukować w domu (plik był tylko w wersji do druku domowego) co wcale nie było takie trudne bo wzór jest tak rozrysowany, że musiałam wydrukować i skleić tylko elementy do mojej konkretnej wersji. Na YouTube znalazłam filmik tzw. sew along czyli video jak to uszyć (sukienka jest zresztą dość banalna). Polecam (klik).
I właśnie na tym filmiku zobaczyłam fantastyczną metodę marszczenia falban! Znacie ją? Zamiast przeszycia dwóch długich ściegów, bierzemy kawałek sznurka (w moim przypadku to była bawełniana włóczka 4-ply – konkretnie Drops Safran) i przyszywamy go do krawędzi zygzakiem! A potem po prostu zbieramy. Bawełna jest dość tępa, nic się nie ślizga, normalnie marzenie! Żałuję, że nie znałam tej metody kiedy szyłam sukienki dla dziewczynek. Po przyszyciu marszczeń włóczkę można wyciągnąć.
Metoda jest świetna! Polecam z całego serca!!
Ponieważ zależy mi, abyśmy były z małymi Pimposhkami podobnie ubrane na przyjęciu (kupiłam nam już takie same buty) postanowiłam dać tej sukience jeszcze jedną szansę. W sobotę zrobiłam wykrój na mniejszy rozmiar, jeszcze raz skroiłam górę a spódnicę wykorzystam z za dużej sukienki. No i będę szyć. Stąd właśnie niedoczas, bo nie miałam w planach szyć dwóch sukienek. Jakby co, to mam w odwodzie fajną sukienkę ze sklepu ale kosztuje raptem 160 funtów….. także szyjemy… Swoją drogą sukienka bardzo podobna do M7969 w tym samym sklepie kosztuje 120 funtów. Na bank szyjemy!
A żeby nie było tak smutno to uszyte z sukcesem worki na strój na leśną szkołę dla dziewczyn! Postanowiłam posłuchać rady czytelniczki i zamiast naprasowywanych literek są literki przyszyte i mojej własnej produkcji.
Życzę Wam miłego tygodnia!






Ha ha dzięki, ale jakoś o tym nie myślałam. Chociaż z drugiej strony to fakt, jestem dość konsekwentną osobą to pewnie z tego się to wzięło. Uszycie mniejszej wersji było dobrym pomysłem ale o tym będę jeszcze pisać.
Hmm jakoś się nad tym nie zastanawiałam. Mam już zrobioną w mniejszym rozmiarze i to była dobra decyzja, teraz jeszcze dumam nad długością. Ale za to mam skrojone spodnie, które chyba będą za duże i na razie odkładam ich zszycie.
No ja jestem tą metodą zachwycona, genialna w swojej prostocie. Daj znać jak Tobie poszło. A kolor jest mega, mam już kilka sukienek w tym kolorze bo jest bardzo twarzowy a w dodatku w tym sezonie jest bardzo na czasie więc nie miałam problemu ze skompletowaniem dodatków.
no dobra, zmieniłaś moje życie :)) ale nie z powodu sznurka :)) zgadzam się z Marią – dwa razy ta sama sukienka? Bo za duża? albo za mała? never ! ludzie,ile trzeba mieć hartu ducha i cierpliwości żeby takie akcje uskuteczniać ? twarda z Ciebie sztuka :))
Niezmiennie podziwiam Twoją konsekwencję – nie każdemu chciałoby się dwa razy kroić i szyć jedną sukienkę. Ale jak jest motywacja (będzie z Was piękna cyklamenowa grupa), to i robota łatwiejsza 🙂
This comment has been removed by a blog administrator.
To rzeczywiście jest myk zmieniający życie szyjącej!!! Dzięki stokrotne za podzielenie się nim, wypróbuję przy najbliższej okazji. *^V^*
Jestem zakochana w Twoim kolorze sukienek, chyba sobie też kupię taki materiał na letnią kieckę. ^^*~~