Jeszcze o szczepionkach

To jest bonusowy wpis bo bardzo dużo myśli związanych z tematem chodzi mi jeszcze po głowie. Na poniedziałek zaplanowałam ciekawy wpis rękodzielniczy (będę się dzielić z Wami poniekąd nowym dla mnie rękodziełem) i temat korony chcę zamknąć. Proszę potraktować ten wpis jako dodatek do poprzedniego o szczepionkach i jako podsumowanie dyskusji (wyjątkowo nie będę odpowiadać na indywidualne komentarze pod poprzednim postem). 

Po pierwsze Delta w UK nie odpuszcza! W zeszły piątek, jak pisałam było 15,810 nowych zakażeń (i 18 zgonów). Dzisiaj (również piątek) było już 27,125 nowych zakażeń!!!!! (i 27 zgonów). Jest coś co powinnam napisać w poniedziałek a czego nie zrobiłam i było to duże przeoczenie. Otóż te nowe zakażenia są głównie wśród młodych ludzi, czyli albo tych, którzy nie mieli jeszcze szczepionki albo zostali dopiero niedawno zaszczepieni pierwszą dawką. Statystycy z PHE (Public Health England, taki angielski sanepid) wyliczyli, że dopiero dwie dawki (i dwa tygodnie po drugiej dawce) gwarantują najwyższą ochronę. Wyliczyli też, że do dzisiaj szczepionki (tylko w Anglii) sprawiły, że jest około 10 milionów zakażeń mniej i 27,000 mniej zgonów!!!!!! To więcej niż połowa populacji Świnoujścia! 

 

To wykres nowych zakażeń z naszego uniwersyteckiego centrum testowania. Zobaczcie co się zadziało w ciągu ostatnich kilku dni (to na pomarańczowo to studenci, na niebiesko kadra). Tylko w jednym z 38 Oxfordzkich koledży obecnie izoluje się ponad 40 studentów. 

 


Muszę przyznać, że wykładnicze tempo wzrostu nowych zakażeń bardzo mnie niepokoi. Po pierwsze to przyzwyczaiłam się, że taki wzrost oznacza wzrost hospitalizacji, wzrost zgonów a co za tym idzie lockdown. I choć teraz sytuacja wygląda inaczej to i tak czuję się nieswojo. Poza tym nawet jeśli dzięki szczepionkom tylko malutki procent zakażonych osób teraz umiera, to jednak wolę malutki procent od 1,000 przypadków niż 30,000. Po drugie te przypadki zakażeń są głównie w grupie młodych ludzi, także uczniów. Co prawda częściej szkół średnich niż podstawowych ale to tylko kwestia czasu. Nie wiem czy uda nam się dokończyć rok szkolny bez konieczności izolacji. 

 

Szczepionki naprawdę są w tej chwili bezapelacyjnie najlepszą ochroną jaką możemy sobie dać (poza pełną izolacją, która faktycznie daje 100% pewności, że się nie zarazimy). Szczepionka zapobiega hospitalizacji w 97%-98% a śmierci w 94%-98%. Wyliczenie na ile szczepionka zapobiega zarażeniu jest nieco trudniejsze bo istnieje szansa, że osoby, które były zaszczepione mogą być zarażone (i zarażać innych) ale mogą być bezobjawowe i o tym nie wiedzą (takie przypadki wymykają się statystykom). Oczywiście osoby niezaszczepione również mogą być bezobjawowe i zarażać. Szacuje się jednak, że jedna dawka szczepionki zapobiega zakażeniu w 55% do 70%, a dwie dawki nawet do 90%. Jak to wyliczono? Takie wnioski można wyciągnąć patrząc na to w jakim tempie Delta rozprzestrzenia się w populacji zaszczepionych i niezaszczepionych. Powyższe dane dotyczą Astry Zeneki i Pfizera bo te szczepionki są stosowane w Anglii na szeroką skalę co przekłada się na dostępność danych. Ponieważ starsza część populacji jest zaszczepiona już od jakiegoś czasu wyniki są ‘skrzywione’ wiekowo. To jest dobra wiadomość, bo im starszy układ odpornościowy tym gorzej działa, jest więc duża szansa, że te procenty będą jeszcze wyższe jak młodzi w pełni się zaszczepią. Jedyne czego nie można wyliczyć (a jedynie symulować) to tego jak Delta by się rozprzestrzeniała, gdyby nie było szczepionek. Chociaż wystarczyło miesiąc temu włączyć telewizor i można było zobaczyć co Delta zrobiła w Indiach, gdzie jedynie 10% populacji jest zaszczepiona. Te procenty pochodzą z dzisiejszego raportu PHE (klik), które są publikowane co tydzień.

 

I teraz coś co jest bardzo ważne. Świat zaczął się szczepić w grudniu a dopiero teraz widzimy tak naprawdę pierwsze twarde dowody na to, że szczepionki działają i działają nawet lepiej niż się spodziewano. Trudno się bada skuteczność szczepionki jeśli ochotnicy w badaniach klinicznych muszą siedzieć w domu. W Oxfordzie nawet przeprowadzono badanie na ochotnikach, których po zaszczepieniu celowo próbowano zarazić wirusem. Trudno też widzieć efekty szczepień na populacji kiedy jest lockdown. Jeśli ktoś wcześniej miał obiekcje czy się zaszczepić i czy szczepionki tak naprawdę działają to teraz nie powinien mieć już żadnych. Być może ktoś ma (poniekąd słuszne) poczucie uczestniczenia w jednym dużym eksperymencie medycznym. Ale czy pandemia też nie jest przypadkiem jednym wielkim eksperymentem, szczególnie, że teorii o wycieku wirusa z laboratorium w Chinach na razie nie udało się nikomu jednoznacznie wykluczyć? Natura też eksperymentuje. 

 

Włączając się do dyskusji. Nie istnieje lek, szczepionka, wyrób medyczny, zioła ani procedura medyczna, które działają w 100%. Nie istnieje lek, szczepionka, wyrób medyczny, zioła ani procedura medyczna, które są zupełnie pozbawione efektów ubocznych i które nie są obarczone ryzykiem. Argument, że ‘nie przyjmuję szczepionki bo nie chroni w 100% przed zakażeniem i zamiast tego stosuję zioła’ wcale, ale to wcale mnie nie przekonuje. Brzmi to jak ‘Pociąg relacji Warszawa-Kraków jedzie aż trzy godziny, dla mnie to za długo w związku z czym pojadę dyliżansem’. Dużo bardziej przemawia do mnie argument, że szczepionka jest nowa i nie wiadomo jakie będą jej efekty długofalowe. Muszę przyznać, że i mnie takie myśli chodziły po głowie. Jednak, generalizując na całe społeczeństwo wszyscy wiemy jakie efekty długofalowe powoduje palenie, nadmierne picie alkoholu czy objadanie się pączkami i co? Nie przeszkadza to nam palić, pić i objadać się pączkami. Osoby, które mają takie obawy być może nie biorą pod uwagę, że Covid-19 nie tylko może zabić ale również zrobić z nas inwalidę. W UK doliczono się już dwóch milionów osób, które po sześciu miesiącach od zakażenia w dalszym ciągu odczuwają skutki choroby, na tyle silne, że nie mogą wrócić do normalnego życia. Statystycznie są to częściej kobiety w średnim wieku. A jakie są skutki społeczne? Zamknięte szkoły, kryzys ekonomiczny, bezrobocie, choroby psychiczne… 

 

No właśnie, wywiązała się dyskusja na temat tego jak szczepionki chronią innych. Pozytywne działanie szczepionek w skali społeczeństwa widać bardzo wyraźnie. Pomimo ogromnego wzrostu nowych zachorowań rząd brytyjski nie planuje żadnego nowego lockdownu, wręcz przeciwnie 19 lipca ma otworzyć nocne kluby i dyskoteki (nie żebym to pochwalała). To dzięki temu, że tyle ludzi się zaszczepiło życie może powoli wracać do normy. Jeśli się zaszczepisz to Twój syn albo wnuczek wcześniej wrócą do szkoły albo na studia, Twoja córka nie straci pracy, Twój syn nie będzie musiał zamykać biznesu, szpitale opustoszeją więc Twoja sąsiadka (albo Twoja mama) wreszcie będzie miała operację kolana, którą przekładali już trzy razy ze względu na pandemię. A jak Ty dostaniesz nagle zawału to masz pewność, że karetka po Ciebie zaraz przyjedzie. To są fakty, to są niezaprzeczalne korzyści dla całego społeczeństwa dlatego właśnie, że ludzie się szczepią. No chyba, że masz w rodzinie właściciela domu pogrzebowego albo producenta trumien… 

 

Z punktu widzenia polityki zdrowotnej jakiegokolwiek kraju ministrów nie interesuje ile osób zachoruje na koronę. W zasadzie im więcej tym lepiej bo nabierają naturalnej odporności. Ważne jest, ile z nich będzie potrzebować pomocy w szpitalu (i żeby ten szpital nie przestał być wydolny), ile umrze (i przestanie płacić podatki) i ile będzie niezdolnych do pracy w wyniku zakażenia, bo zamiast wspierać ekonomię pójdą na zasiłek. A jak jesteś schorowanym emerytem to w zasadzie nawet lepiej jak umrzesz, bo odciążysz system emerytalny i jeszcze zostawisz wnukom czy dzieciom mieszkanie co wpłynie korzystnie na kryzys mieszkaniowy. Nieee, no faktycznie w tym nieszczepieniu jest chyba metoda? ;). A czy przypadkiem nie dlatego kościoły w Polsce pozostawały otwarte przez całą pandemię a księża na ambonie krytykują szczepionki? Całkiem zgrabna teoria spiskowa nieprawdaż? 

 

Powiem szczerze, że kiedy dostałam smsa, że mam się stawić na pierwsze szczepienie (a było to jakiś miesiąc wcześniej niż się spodziewałam) to ucieszyłam się przede wszystkim dlatego, że będę miała dwie dawki przed wakacjami co miało ułatwić mi podróżowanie. Wraz ze wzrostem zakażeń Deltą teraz autentycznie cieszę się, że minął już miesiąc odkąd jestem w pełni zaszczepiona i zapewniłam sobie możliwie największą ochronę jaką mogę (no poza zamknięciem się w lochach Tower w celu kompletnej izolacji) przed tą chorobą. 

 

W poniedziałek napisałam, że gdybym mieszkała teraz w Europie to bardzo bym teraz nie lubiła Brytyjczyków i dalej to podtrzymuję. Jak wiadomo UK ma bardzo dużą populację Hindusów (którzy w dodatku są jedną z grup najbardziej przeciwnych szczepieniom, zaraz po murzynach). To oni odwiedzając rodzinę w Indiach przywieźli Deltę. Pomimo obowiązkowej kwarantanny pod nadzorem w hotelu i całego elektronicznego systemu śledzenia podróżnych Delta bardzo szybko zaczęła się rozprzestrzeniać. Głównie dlatego, że stosunkowo mała liczba zarażonych była dość rozproszona geograficznie. Na nic zdało się genetyczne sekwencjonowanie milionów próbek i testowanie ‘od drzwi do drzwi’ w rejonach, w których wykryto nowy wariant. A Delta zaraża z prędkością z jaką rozprzestrzeniają się latem pożary w południowej Kalifornii. 

 

Brytyjski rząd wzbrania się przed otwarciem granic, podróżni muszą odbywać kwarantannę i płacić za prywatne testy na koronę. Na razie dla podwójnie zaszczepionych nie ma żadnych ułatwień. Sześć tygodni temu rząd wpisał Portugalię na zieloną listę państw, czyli nie trzeba było poddać się kwarantannie po powrocie z wakacji. Brytyjczycy masowo zaczęli wyjeżdżać i dwa-trzy tygodnie później Portugalia ma najwięcej zakażeń Deltą w całej Europie. Angela zamknęła kraj dla przyjezdnych z Wielkiej Brytanii i apeluje, aby cała Unia poszła z jej ślady. Ale cała Unia nie pójdzie bo Brytyjczyk za dużo kasy zostawia w barach Algarve czy Costa del Sol. Jedyne co Portugalia zmieniła to teraz wymaga od turystów kwarantanny, ale tylko tych niezaszczepionych. Dodajmy do tego jeszcze Euro w piłce nożnej. Do Szkocji z Londynu wróciło 2,000 zakażonych kibiców po meczu na Wembley. Ciekawe ile niemieckich kibiców przywiozło z Londynu Deltę? Włochy niby wiedzą lepiej i zabroniły kibicom wjazdu z Wielkiej Brytanii bo wymagana jest pięciodniowa kwarantanna a więc nie zdążyliby na mecz w Rzymie. Ale ‘europejscy’ Brytyjczycy mogą do Włoch wjechać bez problemu. Mój mąż, wielki kibic mógłby spokojnie wjechać do Polski. Jest podwójnie zaszczepiony więc nie obowiązują go żadne obostrzenia a poza tym jest małżonkiem obywatelki. Formularz, który ma śledzić podróżnych wypełnia się ręcznie, papierowe kwestionariusze zbiera w samolocie stewardesa przed lądowaniem. Zanim wklepią to do jakiegoś systemu informatycznego (i się zorientują, że on przyleciał z Londynu) mój mąż poleci z Okęcia do Rzymu i będzie już siedział wygodnie na stadionie. Nie da się tego dokładnie kontrolować. 

 

W Polsce Delta na razie nie stanowi zagrożenia, tak jak Alfa (czyli wariant z Kent) ‘nie stanowiła zagrożenia’ pół roku temu. Minister Niedzielski informował o opanowanym ognisku zakażeń w Poznaniu, a parę dni później Alfa ‘wybuchła’ w Olsztynie, jak to się skończyło wszyscy wiemy. A Delta jest 60% bardziej zaraźliwa niż Alfa. Niedługo zaczną się w UK wakacje. Polscy studenci, których w UK jest 10,000 już powoli wracają do domów. Zaraz dołączą do nich emigranci (w większości podwójnie zaszczepieni czyli bez kwarantanny ani obowiązku przedstawieniu negatywnego wyniku testu), którzy przywiozą dzieci na wakacje do dziadków. Dzieci, czyli grupę niezaszczepioną, bardzo często bezobjawową, wyłączoną z obowiązku kwarantanny oraz testów za to grupę, w której Delta w tej chwili bardzo dynamicznie się roznosi. Minister Niedzielski już zapowiada czwartą falę na połowę sierpnia. To by się z grubsza zgadzało. Najpierw Alfa, teraz Delta, te szczepionki, które Brytyjczycy ‘zabrali’ Unii i sami się nimi zaszczepili no i wygrali z Niemcami w piłkę. Naprawdę trudno ich teraz lubić. 

 

W Polsce wykonano dzisiaj 285,518 szczepień. To naprawdę nieźle, dla porównania w UK wykonano dziś 345,591 szczepień (ale kraj ma dużo więcej ludności niż Polska, więc w przeliczeniu na mieszkańca to Polska chyba prowadzi). To dzisiejsza kolejka do jednego z punktów szczepień w Świnoujściu: 

 

Ale dynamika szczepień spada:

 

Źródło MZ (klik(dane 2 lipca 2021).

 

Pierwszą dawką zaszczepionych jest 55% uprawnionych i ta liczba za bardzo nie chce już iść dalej w górę. Widać, że krzywa się wypłaszcza. Jednym słowem Ci co chcieli to się już zaszczepili. Druga dawka goni pierwszą, ale też już się wypłaszcza i jak osiągnie podobny poziom 55% to będzie max. To za mało aby sobie poradzić ze świeżą dostawą Delty nie tylko z Wielkiej Brytanii ale innych krajów europejskich gdzie Polacy teraz jadą na wakacje. 



Źródło: Europejski raport o szczepionkach (klik). Co ciekawe MZ nie podaje procentu zaszczepionych w swoich dziennych raportach. 

Należy pamiętać, że po otrzymaniu szczepionki odporność buduje się przez jakiś czas. Dane wyraźnie pokazują, że skuteczność szczepionki wzrasta znacząco po drugiej dawce. Cały proces nabierania odporności trwa w najlepszym wypadku kilka tygodni a często kilka miesięcy tak jak u mnie. Więc jak Delta zacznie się na dobre panoszyć w Polsce to będzie już za późno na zastrzyk. 

 

Ponownie nie chcę tutaj nikogo straszyć ani grać na czyiś emocjach. Ponownie pokazuję dane i wytaczam zdroworozsądkowe argumenty dlaczego to dobry pomysł aby pokonać swoje lęki i zaszczepić się jednak jak najszybciej. Moja mama zasiała już ziarno niepewności (A może jednak się zaszczepić?) wśród kilku swoich pacjentów na podstawie informacji z moich wpisów. 

 

Kończę i obiecuję, że w poniedziałek zaserwuję Wam coś dużo lżejszego

 

P.S. Odpowiedzi na kilka komentarzy z poprzedniego wpisu:

 

JoannaAsia – A to przepraszam. Moja przyjaciółka ma męża Australijczyka, mieszkają tutaj bo ona jest bardzo antyszczepionkowa, dzieci nie były szczepione nawet na tężec. I to ona mi powiedziała, że nigdy nie zamieszkają w Australii bo szczepionki są tam obowiązkowe. Może miała na myśli to, że jeśli nie zaszczepi to nie zapisze do szkoły i dla niej równało się to z obowiązkiem?

 

Jonka – Tak odra wraca! Jakiś czas temu na północy Anglii spadł poziom wyszczepienia dzieci na odrę do takiego poziomu, że zrobiła się lokalna epidemia. Wiele dzieci wylądowało w szpitalu a jedno nawet zmarło. Nagle do punktów szczepień zrobiły się ogromne kolejki! Wydaje mi się, że teraz dużo łatwiej spotkać w otoczeniu dziecko autystyczne niż dziecko chore na polio (albo dziecko, które ogłuchło od powikłań po odrze) więc ‘po co te szczepionki?’ 

 

Halino – szczepionka sprawia, że masz dużo mniejsze ryzyko zachorowania na tą chorobę a chroni innych w sposób jaki opisałam powyżej. Wiele osób i bez szczepienia przechodzi chorobę łagodnie i pozostaje mieć nadzieję, że zachowują się odpowiedzialnie nie wychodzą jednak z domu. 

 

Ingwen – popatrzyłam sobie na stronę MZ i jest tam sekcja odnośnie dementowania nieprawdziwych informacji na temat szczepionek. Jest to napisane bardzo ogólnikowo i lakonicznie, nawet mnie nie przekonali. Ale spoko, ruszył za to ‘konkurs abonenta’ a jeszcze minister postraszył, że być może od września szczepionki będą płatne…no to teraz na pewno druga połowa rodaków ruszy do punktów szczepień (no dobra, oby! nie ważne co, ważne by zadziałało). 

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
5 lat temu

Nie dziewczyny, na pewno nie jesteście same.

5 lat temu

Ha ha kto by chciał tą robotę? Chociaż mam tutaj w Oxfordzie koleżankę, która chce być w przyszłości pierwszą prezydentką Polski. Myślałam sobie o tym z pobłażaniem, póki na jakimś portalu nie zobaczyłam jej jak siedzi między Mateuszem Morawieckim i Rafałem Sonikiem, i pomyslałam sobie, że może jednak jest coś na rzeczy 🙂

5 lat temu

W końcu – nie jestem sama. Dzìęki za ten wpis.

5 lat temu

Popieram! I mój mąż też:)

5 lat temu

Pimposhka na prezydenta!!! *^V^* Mądrze mówisz, bez dwóch zdań.

By Pimposhka
0
Would love your thoughts, please comment.x