O szczepionkach

Z M. przyjaźnimy się od pierwszej klasy podstawówki, w dalszym ciągu mamy bliski kontakt i regularnie się spotykamy. Kiedy M. nie odpisała na moje życzenia z okazji jej 40-tych urodzin wiedziałam, że stało się coś złego. Niestety nie myliłam się. Udało mi się do niej dodzwonić dopiero dwa tygodnie później. Dzień po tym jak wypisali ją z intensywnej terapii. M. swoje czterdzieste urodziny spędziła w śpiączce farmakologicznej walcząc o życie. Wygrała. Była pierwszą osobą na oddziale od czterdziestu dni, która przeżyła respirator. Koroną zaraził ją mąż. Głównie pracują z domu ale był jeden dzień kiedy on wpadł po coś do biura. Tego samego dnia do biura wpadła też jego koleżanka, która nie wiedziała jeszcze, że zaraża. On przechorował koronę w domu, ona niemal osierociła dwójkę małych dzieci. Nie mam telefonu do jej rodziców, nie za bardzo się z nimi dogaduję. Oczywiście znam ich numer stacjonarny na pamięć ale pewnie już go nie mają. Zdałam sobie sprawę, że gdyby M. umarła to przeczytałabym o tym na lokalnym portalu, w nekrologach. 

 

M. wyszła ze szpitala dwa tygodnie później, musiała się na nowo nauczyć chodzić. Mówiła, że czuje się tak 3 na 10. Parę tygodni po wypisie trafiła na rehabilitację (M. to obrotna sztuka, potrafiła to sobie załatwić). Spędziła sześć tygodni na turnusie rehabilitacyjnym, niedaleko domu więc chłopaki mogli ją odwiedzać w weekendy. Ćwiczenia oddechowe itd., mówi, że teraz czuje się tak 7 na 10. Jeszcze nie wróciła do pracy. Jej urodziny były na początku kwietnia. 

 

M. to nie celebrytka pozująca z maską tlenową na Instagramie pisząca ‘Uważajcie na siebie! Covid nie wybiera’. M. to nie koronasceptyczka, która w telewizyjnym wywiadzie mówi ‘Myliłam się’. To nie moja sąsiadka trzy domy dalej, którą zabrało pogotowie ani znajoma znajomej teściowej, która podobno zmarła na koronę. 

 


 

To już chyba wiecie ale ja jestem za szczepionkami. Moje dzieci są zaszczepione wszystkim co NHS dawał, jak leciało. Nie kupowałam specjalnych, indywidualnych, ‘lepszych’ szczepionek prywatnie. Jak kiedyś moja poprzednia firma oferowała pracownikom sezonową szczepionkę na grypę to też się szczepiłam. Kobietom w ciąży oferuje się tutaj szczepienie na grypę i koklusz, też brałam. To są moje osobiste przekonania i preferencje ale cieszę się, że żyję w kraju gdzie szczepienia są dobrowolne. W Australii szczepienia dzieci są na przykład obowiązkowe. 

 

Doskonale rozumiem osoby, które nie chcą aby im wstrzykiwano do krwiobiegu ‘niewiadomoco’, rozumiem, że są osoby, które nie chcą się szczepić ‘bo nie’ i szanuję to zdanie. Każdy niezaprzeczalnie powinien mieć pełne prawo aby decydować o swoim ciele, a ze swoich decyzji wcale ale to wcale nie musi się nikomu tłumaczyć, to może być aborcja, to może być szczepionka. Z drugiej strony aborcja dotyczy tak naprawdę tylko kobiety i ewentualnie partnera, problem ze szczepionką jest taki, że dotyczy nas wszystkich. Dlatego osoby, które nie chcą się szczepić powinny liczyć się z tym, że mogą zostać poniekąd wykluczone społecznie. Jeśli nie zaszczepisz dziecka musisz liczyć się z tym, że być może nie zapiszesz go do żłobka, do którego chcesz albo nie przyjmie go pediatra, o którym słyszałaś wiele dobrego. To dlatego aby chronić inne dzieci, które z jakiś powodów nie mogą być zaszczepione. Coś za coś. Każdy ma prawo wyboru ale musi też ponosić jego konsekwencje.

 

Wokół szczepionek na koronę zrobił się jakiś niezdrowy ferment. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tym, aby ludzie tak dużo między sobą o tym rozmawiali. ‘A będziesz się szczepić?’, ‘A gdzie/na kiedy masz termin?’ ‘Miałeś już drugą dawkę?’ ‘Którą szczepionkę dostałaś?’, ‘Jak się po tym czułaś?’ I tak bez końca. Jak ja się szczepiłam na koklusz w ciąży nikt się mnie nie pytał jak się czułam, nikt się tym nie interesował. Jak jedziesz na safari to nikt Cię nie krytykuje bo zaszczepiłeś się na żółtą febrę i nikt nie mówi ‘No chyba zwariowałeś! Wiesz co tam jest w tej szczepionce?’. Pan Kapitan zawsze przed zamustrowaniem musiał mieć komplet szczepień i nikt tego nie kwestionował, nikt nie mówił ‘No co Ty, zmuszają Cię, jak tak możesz?’ ‘Czy Ty wiesz, że rujnujesz sobie zdrowie?’. Szczepienia te są obowiązkowe, inaczej sanepid portowy Cię nie wypuści. Dlaczego więc szczepionki na koronę nie miałyby być obowiązkowe wśród pracowników służby zdrowia czy opiekunów osób starszych? Czy to jest coś takiego nie do pomyślenia jeśli potencjalnie chroni się zdrowie i życie innych, szczególnie jeśli dbanie o pensjonariuszy jest Twoją pracą? 

 

Każdy powinien podjąć decyzję sam. Problem w tym, że generalnie rzecz biorąc ludzie są głupi i zbyt często bezkrytycznie wierzą temu, co czytają w Internetach. A tam rządzą antyszczepionkowcy, którzy według mnie odbierają ludziom ich prawo do wyboru. Nie lubię ich, nie zgadzam się z nimi bo w 95% ludzi po prostu straszą, ich ‘rewelacje’ nie mają pokrycia w rzeczywistości. Pisałam o tym już tutaj (klik) i nie będę się powtarzać. Rząd w UK podjął ogromną walkę z wszelkimi ‘fejk niusami’ odnośnie szczepionek. Okazało się to tak skuteczne, że brytyjscy antyszczepionkowcy zaczęli…. roznosić ulotki po domach. Cenzura? Oczywiście! Ale chyba zdajecie sobie sprawę, że gdyby nie było cenzury to zamiast filmiku Makunki o tym jak zrobić ściągacz ‘jak ze sklepu’ na YouTube wyświetlałyby się Wam egzekucje przeprowadzane przez ekstremistów i gwałty na dzieciach. Ktoś chętny?  

 

Osobiście mało mnie obchodzi czy szczepiąc się nabijam kabzę Billowi Gatesowi. Jestem pewna, że na wysokich szczeblach firm produkujących szczepionki i inne leki zdarzają się przekręty i nie każdy ma na względzie dobro i zdrowie pacjentów. Tak naprawdę nie interesuje mnie czy ktoś gdzieś dostał w łapę aby ta konkretna szczepionka trafiła w moje ramię. To co się dla mnie liczy to to, że jestem w pełni zaszczepiona przeciwko chorobie, która omal nie zabiła mojej przyjaciółki, i która pozbawiła ją zdrowia na długi czas. Nie chcę aby przytrafiło się to mnie. Martwię się tym, że w Polsce chętnych do szczepienia jest relatywnie mało, nie podoba mi się, że księża na ambonie zniechęcają do szczepień i to wbrew oficjalnemu stanowisku Watykanu. 

 

Ja naprawdę rozumiem, że można się szczepienia bać. Sama miałam obiekcje. Moja współpracownica ma na oko 37 lat, została zaszczepiona Astrą. Między jej pierwszą a drugą dawką zmieniły się zalecenia, osoby przed czterdziestką dostają alternatywę dla Astry Zeneki. Kiedy szła na drugą dawkę (a po pierwszej czuła się nieciekawie) miała wątpliwości. A ona jest doktorem statystyki, medycznej zresztą, uznanym akademikiem z 10 letnim doświadczeniem i listą publikacji naukowych jak z Oxfordu do Świnoujścia. Nic dziwnego, że ‘zwykli ludzie’ boją się jeszcze bardziej, szczególnie, że rządy co chwila zmieniają zalecenia na podstawie spływających nowych danych. 

 

Nie chcę tutaj grać na czyiś emocjach, nie jestem antyszczepionkowcem. Dzisiaj swoim zwyczajem chcę Wam pokazać trochę danych i wykresów. Pewnie obiło Wam się o uszy, że w Wielkiej Brytanii szaleje wariant Delta, po raz pierwszy zauważony w Indii. Niestety to tylko kwestia czasu kiedy rozleje się na całą Europę. Szczerze mówiąc gdybym teraz mieszkała w Europie to bardzo bym Brytyjczyków nie lubiła. Być może wiecie też, że poziom wyszczepienia społeczeństwa w Wielkiej Brytanii jest jeden z najwyższych na świecie. Rząd konsekwentnie szczepi według planu i grup priorytetowych. Dopiero trochę ponad tydzień temu otwarto wreszcie zapisy dla wszystkich 18+ (młodszych na razie się nie szczepi, trwają na ten temat dyskusje). W ciągu weekendu zaszczepiono pierwszą dawką 1/3 wszystkich osób w najmłodszej grupie wiekowej (18-24). Otwarto weekendowe kliniki na stadionach i w teatrach. ‘Dzień wolności’, który miał nastąpić 21 czerwca (zniesienie reszty obostrzeń) został przełożony na 19 lipca ze względu na Deltę. Obecnie szczepionka ściga się z wirusem. 

 

Dane są z piątku, 25 czerwca. Oto aktualny poziom wyszczepienia brytyjskiego społeczeństwa:

 

A to piątkowe liczby zakażeń, zgonów i przyjęć do szpitala (od lewej do prawej). Nie da się ukryć, że Delta zasuwa w górę w bardzo szybkim tempie. Ale, liczba przyjęć do szpitala i liczba zgonów już nie.

 

W piątek było 15,810 zakażeń i 18 zgonów. Dla porównania w Polsce były 133 zakażenia i 36 zgonów. Dwa tygodnie wcześniej, 11 czerwca te same liczby wyglądały tak: w UK 8,125 zakażeń i 17 zgonów, w Polsce 341 zakażeń i 68 zgonów. Ostatnio ponad 15,000 przypadków zakażeń w UK było 31 Stycznia i wtedy było też 891 zgonów!

 

Widać wyraźnie, że szczepionki sprawiły, że zachorowania nie przekładają się na liczbę przyjęć do szpitala i liczbę zgonów. Wcześniej trajektoria krzywej przyjęć do szpitala i zgonów pokrywała się z trajektorią krzywej zachorowań.  

A to wykres pokazujący wiek pacjentów z koroną znajdujących się w szpitalach. W styczniu 2021 przyjęto do szpitala ponad 95,000 chorych. Mała większość – 60% – z nich była w wieku 65+, pozostali byli młodsi. W ciągu ostatniego miesiąca (między 24 maja a 20 czerwca) przyjęto do szpitala niespełna 4,000 pacjentów, ponad 70% z nich miała mniej niż 65 lat. Co za różnica! Młodszy pacjent wymaga mniej intensywnej opieki, rzadziej jest podłączony do respiratora i szybciej wraca do zdrowia i do domu. 

 

Mam nadzieję, że znajdzie się tutaj może jedna niezaszczepiona osoba, która będzie potrafiła wyciągnąć z tych wykresów poprawne wnioski. To nie są emocje, strach, poglądy ani teorie spiskowe ale twarde dane epidemiologiczne wzięte ‘z życia’ a nie symulacji statystycznych. 

 

Miłego tygodnia!

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
4 lat temu

Nie szczepiąc się, narażasz się na zakażenie i ciężki przebieg choroby, a co za tym idzie – pobyt w szpitalu, a wtedy zajmujesz miejsce innej osobie, która na swoją chorobę nie miała wpływu. Tuż przed pandemią ciężko zachorowałam, podczas pierwszej operacji leżałam w szpitalu w komfortowych warunkach, miałam przestronną, trzyosobową salę z łazienką. Podczas drugiej operacji, w listopadzie, w sali ściśnięto nas jak sardynki, jedna łazienka na dwanaście osób, a dlaczego? bo mój oddział przekształcono w covidowy, a nas dopchnięto do laryngologii. Na oddziale poznałam panie, które przez pandemię zbyt późno zgłosiły się leczenie. Dzisiaj słyszałam, że obecnie ponad 99% zgonów z powodu covid-19 to osoby niezaszczepione – i to one będą ciężko chorować i blokować szpitale.

4 lat temu

Ja po prostu wiem, że nie wiem 🙂 Wątpliwości są dobre, powinniśmy umieć rozróżniać rzetelne informacje od tych nieprawdziwych, poszerzać wiedzę, sprawdzać, szukać prawdy. Ale myślę że aby móc dyskutować na temat skuteczności szczepionki i jej bezpieczeństwa musimy przede wszystkim posiadać wiedzę i nie kierować się strachem przed nieznanym.
Tak, ja ufam naukowcom, mimo że i oni popełniają błędy, ale w kwestii szczepienia i zdrowia to ja nie za bardzo mogę z nimi dyskutować (my nie popełnimy błędu w produkcji leku czy szczepionki bo nawet nie wiemy jak się do tego zabrać:))

Boję się latać samolotem, ale to dla mnie nie powód by doszukiwać się błędów konstrukcyjnych. Nie znam się na inżynierii mechanicznej, dlatego ufam, że wykształceni ludzie zrobili co do nich należy. Generalnie wiem jaką siłę ma wiedza i Ci ludzie naprawdę mają podstawy sądzić, że wiedzą co robią 🙂

4 lat temu

Rozmowa na ten temat jest ważna, masz rację! Mam nawet swój malutki wkład, podobnie jak Ty – zapytałam koleżankę czy idzie się szczepić, a w odpowiedzi usłyszałam, że nie, bo słyszała, że szczepionka może zmieniać DNA. Wytłumaczyłam jej więc na tyle ile umiałam jak działa DNA, gdzie się znajduje, czym jest RNA i jak przebiegają procesy w komórkach. Nie wiedziała tego i dlatego się bała. Dziś już jest zaszczepiona 🙂

I jeszcze odnośnie Twojej pierwszej kropki – ostatnio lekarz internista nastraszył mnie, że powinnam przestać stosować leki hormonalne (zwłaszcza, że przeszłam covida) bo jest to niezwykle niebezpieczne. Zapytany dlaczego i na podstawie jakich badań powiedział tylko "obserwuje się przypadki zakrzepicy". Odpowiedzi na pytanie o dane statystyczne się nie doczekałam 🙂 Ale przez 10 minut próbował mnie straszyć konsekwencjami. Zainteresowana tematem postanowiłam sprawdzić to samemu i okazało się (mówiąc w skrócie), że leki hormonalne oczywiście zwiększają szansę zakrzepicy (powiązania z covidem nie zauważono), ale ciąża zwiększa ją nawet bardziej, a połóg to już w ogóle przesadza 🙂 Ale nikt nie odradza nikomu z tego powodu ciąży.
I tak jak piszesz – leki, które łykany każdego dnia, mogą mieć naprawdę niebezpieczne skutki uboczne, ale tu wszystko się rozbija o prawdopodobieństwo ich wystąpienia.

4 lat temu

Napisalam komentarz w poniedzialek, ale ostatecznie go nie opublokowalam, b uznalam, ze za dlugo, zbyt wielowatkowo i ogolnie po co. To moze postram sie dzis na w miare szybko i krotko:
* szczepienia, podobnie jak kazdy inny lek nie daje ani 100% zabezpieczenia, przed choroba, powaznym przebiegiem, czy smiercia, ale ten odsetek jest bardzo wysoki. Podobnie jest ze skutkami ubocznymi- paracetamol tez ma ich cala liste w ulotce, a jakos nikt tym nie straszy na prawo i lewo. nie mowiac juz o tabletkach antykoncepcyjnych.
* mnie cieszy, ze procedury podawania szczepien (komu ktora, z jakim odstepem czasu) sa dostosowywane do rozwuju wiedzy na ten temat. To tylko poprawia skutecznosci (lub bezpieczenstwo i latwosc logistyki), a nie swiadczy o tym, ze "naukowcy sami nie widza". Podobnie zalecenia procedury resuscytacji krazeniowo- oddechowej sa regularnie zmieniane, ale nikt nie krzyczy, ze to oznaka, ze sa nic nie warte;)
* w pocie pytalas czemu o tym gadamy, czemu zrobila sie debata publiczna. Uwazam, ze media zrobily duzo zlego publikujac mase materialow o "szokujacych skutkach ubocznych" czy pojednynczych przypadkach zachorowan powaznych po szczepieniu. Te sytuacje sa, nie nalezy ich zamiatac pod dywan, ale publikowanie w formie click-bajta jest naganne. Te informacje w mediach spolecznosciowych, krecacych sie wokol wlasnych "baniek" rosna do zupelnie przerazajacego przekazu. I kiedy ktos trafi na taka banke, to trudno dostrzec rzetelne dane naukowe (chocby statystyki)
* ja rozmawiam na ten temat, bo sa ludzie, ktorzy nie sa przekonani z powodu niewiedzy. Ostatnio dwom kolegom z pracy wytlumaczylam mechanizm uczenia sie odpowiedzi immunologicznej. Zaszczepieli sie obaj, mimo ze orginalnie nie byli przekonani (no bo te skutki tuz po szczepieniu, a czy to nie jest zle….?). Bystre chlopaki. Gdybym nie zaczela rozmowy, to bym nigdy nie zgadla, ze tego nie wiedza;)A przekonanych do nie-szczepienia nie przekonam i tak, wiec nie probuje nawet;)

Duzo zdrowia dla wszystkich!

4 lat temu

Jak sobie życzysz, tak masz. Pozdrawiam.

4 lat temu

Do Wełniane Myśli
Masz częściową rację – jedyne co różni te dwa warianty, to prawdopodobieństwo zarażenia się bez zaszczepienia i z zaszczepieniem. Tu się zgadzam. Nie zgadzam się z twoją czołobitnością przed mądrzejszymi od siebie. Wiem doskonale, że inni to też ludzie, i mogą się mylić, tak jak ja (błądzenie jest rzeczą ludzką), nie mieli też możliwości zbadania wszystkich konsekwencji tego szczepienia. Nie wiem, jakie będą długofalowe konsekwencje szczepienia, plasuję się więc w grupie kontrolnej nieszczepionej – tak mi jest wygodnie. Badacze będą mieli mnie jako królika doświadczalnego w tej grupie. Nie mam najmniejszego zamiaru przekonywwać kogokolwiek, że mam wyłączność na rację, nie zamierzam się też przejmować tymi, którzy uważają, że mają wyłączność na rację. Chcę, żeby każdy sobie przemyślał za i przeciw, i nie nastawając na innych zrobił to, co jego sumienie nakazuje. Ty przemyślałaś – chwała ci za to. Ja też przemyślałam.

4 lat temu

Ja bym tylko prosiła, żeby bojący się szczepionek i wątpiący w ich moc i sens, ci co wolą zioła i modły, trzymali się ode mnie jak najdalej. I swoje dzieci też.

4 lat temu

Głównie tym, że prawdopodobieństwo zarażenia się wirusem po szczepieniu jest o wiele mniejsze niż bez szczepienia…

Długo opierałam się przed dyskusją w sieci na temat wirusa i szczepionki, po prostu nie chciałam się angażować w długie "walki", bo zazwyczaj tak się one kończą, chociaż intencje są zgoła odmienne. W cztery oczy jest łatwiej i taką dyskusję bardzo sobie cenię. Ale dziś chyba się przełamię bo chciałabym coś od siebie tu dodać.

Nasza niewiedza, strach lub niewiara nie wpływa na skuteczność szczepienia. Niesamowicie mądrzy i wykształceni ludzie (myślę, że nawet nie zdajemy sobie naprawdę sprawy z faktu, jak duża jest różnica wiedzy między nami a nimi) opracowują leki i szczepionki, byśmy mogli żyć spokojniej i zdrowiej (i ogólnie żyć:)). Naprawdę uważasz, że nie sprawdzili tego o czym piszesz? Ludzie potrafiący wytworzyć syntetyczne RNA, znający się na biologii molekularnej, genetyce, biochemii i na wielu innych niezwykle skomplikowanych dziedzinach, nie zastanowili się chociażby przez chwilę czy faktycznie ich szczepionka pomaga w walce z pandemią? 🙂
Oni nie dość, że o tym pomyśleli, to na dodatek doskonale wiedzą jak ta szczepionka działa, jak działa wirus, jak zaraża, wiedzą również jak przeprowadzać badania i eksperymenty. Ja tego na przykład nie wiem. I mimo że mniej więcej rozumiem jak działa szczepionka mRNA to mam świadomość, że to tylko ułamek wiedzy, którą posiadają jej twórcy. Nie śmiem nawet myśleć, że wiem coś, z czego oni nie zdają sobie sprawy.

Poza tym prawie nic na tym świecie nie daje 100% skuteczności, a jednak od 0 do 80% jest niezwykle długa droga. Leki, które każdego dnia przyjmujemy również nie mają takiej skuteczności, a jednak próbujemy się nimi leczyć. Zioła niestety nie mają nawet tych 80%. Powiedziałabym nawet, że ich wpływ w zasadzie jest znikomy. Niezerowy, ale zdecydowanie mniejszy niż każdego leku czy szczepionki. Dlatego argument, że szczepionka nie daje nam 100% dlatego jej nie przyjmę jest dla mnie szokujący. Każdy ma prawo zdecydować co chce zrobić, ale ta argumentacja niestety mnie nie przekonuje wcale.

4 lat temu

W obu wariantach zarażamy się od kogoś i zarażamy innych. Zaszczepienie daje mi nadzieję na to, że ewentualną chorobę przejdę łagodniej.

4 lat temu

Do Jagody: czym to się różni od wariantu pierwszego?

4 lat temu

To jeszcze zostawię link do świetnego kanału na youtubie, a nawet konkretnie do filmu o szczepionce mRNA (kanał autora książki, którą wspomniałam w komentarzu): https://www.youtube.com/watch?v=fHYwxnpH38o
Merytoryczne podejście, talent do przekazywania wiedzy z wielu dziedzin, konkretnie, naukowo i niesamowicie ciekawie 🙂 Mój ulubiony kanały na YT.

4 lat temu

Szczepienia wynaleziono po to, żeby chronić ludzi przed skutkami śmiertelnych albo groźnych w skutkach chorob, mogą dawać skutki uboczne i powodować czasem spektakularne szkodliwe efekt u jednostek, za to ogromna rzesza zaszczepionych jest przed tymi chorobami chroniona albo przechodzi je zdecydowanie łagodniej. Szczególnie przeciwko chorobie Heinego-Medina, czyli polio, zlikwidowały te straszna chorobę, przez którą idzie stawali się inwalidami albo byli skazani na wegetację w tzw żelaznych płucach (polecam wygooglowac to hasło). Nauka jest wykorzystywana zarówno w dobrych jak i zlych celach, wszystko zależy od intencji. Kiedyś trędowatych ludzi izolowano i pozwalano wegetować aż do smierci w samotność albo towarzystwie innych chorych, dziś leczy się te straszna chorobę… antybiotykami. Po to jest nauka i trzeba ją umiejętnie wykorzystywać. Trudno nam teraz uwierzyć w to, co podają wszelakie źródła informacji, bo jesteśmy zalewani zarówno prawdziwymi jak i fałszywymi informacjami z każdej strony, ale warto weryfikować swoją wiedzę w oparciu o rzetelne źródła. Pisalam to ja, zaszczepiona dwoma dawkami Phizera, po przechorowaniu Covida w październiku 2020, widząca śmierć kilkorga zarażonych osób.

4 lat temu

Masz rację w 200%. Dziwi mnie ten upór antyszczepionkowców. Myślę że nic ich nie przekona. Nawet jak umiera ktoś z ich rodziny to twierdzą że to nie Covid.

4 lat temu

Wariant drugi: Nie jestem zaszczepiona. Zachoruję. Ponieważ odczuwam to silnie, leżę i nie ruszam się z łóżka. Zanim się położyłam, zdążyłam zarazić wiele osób.

Przecież tak wyglądało to w ubiegłym roku, kiedy ludzie leżeli w domach i szpitalach, byli objęci kwarantanną, a pandemia się rozwijała w najlepsze. Tak czekaliśmy wtedy na szczepionkę.

4 lat temu

Mnie ten temat mocno nurtuje, też pod kątem tego, że dezinformacja szczepionkowa jest też opłacana przez różne siły polityczne. Strasznie się tego słucha też, jak osoby, które starają się wyjaśniać i rozwiewać wątpliwości upubliczniają potem potok pomyj, które się na nich wylewa (w tym naprawdę agresywne i okropne groźny w stosunku nawet do ich dzieci). To jest naprawdę smutne. I też ten aspekt, że w tych rachunkach o wyimaginowanych i prawdziwych skutkach ubocznych szczepionek pomija się zupełnie kalkulowanie skutków jakie będzie miał covid. Obejrzałam trzy strony internetowe rządowe na temat szczepień (CDC z USA, MZ w PL i Kanadyjski ekwiwalent). Tylko Kanadyjczycy mieli w zestawieniu jak to się ma wszystko procentowo do przechorowania covida i na pierwszym miejscu były pozytywne informacje, a nie ostrzeżenia. Także naprawdę durnie podają informacje i to tez nie pomaga. Ale spoko wpis.

4 lat temu

This comment has been removed by the author.

4 lat temu

Może taki, że jak jesteś zaszczepiona to ryzyko zachorowania jest mniejsze o 85 do 90% (zależnie od szczepoinki). A zarażasz nawet przed wystąpieniem widocznych objawów.

4 lat temu

Ciekawi mnie proces ochrony wszystkich wokół. Wg mnie szczepionka, jeśli chroni, to tylko mnie, przed mocnym uderzeniem wirusa. Rozpatrzmy dwa warianty.:
1. Jestem zaszczepiona. Zachoruję. Ponieważ odczuwam to łagodnie, chodzę i zarażam innych.
2. Nie jestem zaszczepiona. Zachoruję. Ponieważ odczuwam to silnie, leżę i nie ruszam się z łóżka. Nikogo nie zarażam.

Ktory z wariantów jest lepszy dla ogółu pod kątem rozprzestrzeniania się wirusa?

4 lat temu

szczepiąc się ochraniamy nie tylko siebie ale i wszystkich wokół nas.Zabezpieczeniem jest reżim sanitarny i maseczki ale to tylko zabezpieczenie ,szczepienie to zupełnie co innego tylko jak do tego przekonać sceptyków?

4 lat temu

Moje dzieci zostały oczywiście zaszczepione kompletem szczepionek, ale nikt nigdy nie pytał mnie przy zapisie o kartę szczepień – w zeszłym roku córka startowała do liceum. Fakt, że w publicznej szkole ostatecznie ta karta szczepień ląduje u higienistki, niemniej nie wiem, czy dla dzieci niezaszczepionych są jakieś ograniczenia z tym związane, albo rodzice są w jakiś sposób administracyjnie mobilizowani do szczepienia.

4 lat temu

Prawdopodobnie jestem ograniczona ale zupełnie nie rozumiem strachu przed zaszczepieniem. Jeżeli jest wskazanie medyczne i zalecenie jest uzasadnione to z czego wynika ten lęk? Postęp medycyny daje nam szansę na lepsze życie i nie bronimy się przed tym kiedy dopada nas choroba – wtedy walczymy ze wszystkich sił (a nierzadko chwytając się dziwacznych zabobonów), dlaczego zatem jest taka silna obawa przed profilaktyką? Ja się zaszczepiłam tak szybko jak to było możliwe i jestem zadowolona, jeśli wirus mnie dopadnie to trudno, może przechoruję ulgowo a w każdym razie mam poczucie, ze zrobiłam co należało.

4 lat temu

A nie trzeba wykazac sie jakims zaswiadczeniem, ze dziecko jest zaszczepione, przy zapisach do szkoly czy tez do innych plaowek tego typu??Szczegolnie skoro szczepienia sa obowiazkowe?

4 lat temu

Niby w Polsce szczepienia dzieci są obowiązkowe, a brat mojego męża nie wierzy w szczepionki, jego trójka dzieci nigdy nie była zaszczepiona, a ponieważ leczy się wyłącznie prywatnie, żaden lekarz któremu płaci słono za wizyty okiem nie mrugnął, kiedy odmawiał szczepień, a obowiązkiem lekarza jest powiadomienie o takim przypadku Sanepidu. No i tak… On oczywiście dostał komplet szczepionek jako dziecko,natomiast swoim dzieciom odebrał możliwość bycia odpornymi, a czytałam, że od kilku lat z dużą siłą do Europy wraca odra, właśnie z powodu nieszczepienia. A jedna osoba chora na odrę zaraża 18 osób, nie dwie czy trzy!…
Ja też się nad tym zastanawiałam tak jak Ty – jak ktoś jedzie w egzotyczne rejony świata, to idzie po komplet szczepionek i to jest dla niego oczywiste, a w wielu miejscach wręcz wymagane prawnie i nie wjedziesz jak nie okażesz dowodu szczepień, nikt nie rozważa jakie będzie miał po nich samopoczucie. Dziwne.
Acha, i jeszcze mam uwagę co do jednego z komentarzy – żaden lek ani żadna szczepionka nie gwarantuje całkowitej ochrony przed zachorowaniem, w ogóle nie o to chodzi w działaniu szczepionek! Niestety brak porządnej kampanii informacyjnej dla społeczeństwa na temat tego, co to są szczepionki i po co w ogóle się je podaje.
A koncerty i inne wydarzenia tylko dla zaszczepionych to dyskryminacja? Śmieszne! Po chleb nikt nikomu niezaszczepionemu nie broni wejść do sklepu, za to koncert to fikuśność która nie jest niezbędna do przeżycia i organizator ma prawo ustalić własne zasady, na przykład wpuścić tylko ludzi w czerwonych kapeluszach. Albo tylko zaszczepionych. *^v^*

4 lat temu

W Poslce sytuacja jest trudna… nie ma zaufania do szczepionek bo nie ma dobrej informacji o nich. Moja rodzina się szczepi ja astra i jakoś żyje po prostu mialam ekspresowa grypa jednodniowa i tyle. Partner po phaizerze ok. Jutro szczepię 12 letnią córkę. Robie to dla siebie dla bliskich dla sąsiadów i dla komfortu. Czytałam dużo o szczepionkach i jakoś się nie boję. W dzieciństwie pewnie dostalam więcej i mniej bezpiecznych… to było przecież lata temu a technologia jest w zupełnie innym punkcie. Pozdrawiam

4 lat temu

Dziękuję za ten post. Mam nadzieję że trafi do jak największej liczby odbiorców!

4 lat temu

Bardzo dobry post. Ja , podobnie jak Ty, szczepię dzieci według zaleceń i kalendarza. Dzięki temu wiem, że nie będą musiały się martwić w przyszłości o groźne choroby zakaźne. Niektórzy ludzie zachowują się, jakby zapomnieli, że nie wszystkie choroby przechodzi się łagodnie. Jest np. gruźlica i wirus HBV, przy których konsekwencje ponosi się praktycznie do końca życia. Poza tym, niektóre choroby w wieku dziecięcym przechodzi się łagodnie, ale znacznie ciężej, gdy jest się dorosłym. Jeżeli chodzi o szczepienie przeciw Covid-19, to dla mnie jest to kwestia odpowiedzialności społecznej. Trzeba myśleć o tym, co jest dobre dla ogółu, a nie tylko dla nas.

4 lat temu

Dziękuję za ten post.

4 lat temu

Pimposhko, ale w Australii nie ma obowiazku szczepienia dzieci. W Victorii nie musisz szczepic, jak nie chcesz, ale nie zapiszesz rowniez dziecka do przedszkola, czy do szkoly. Tak jak napisalas, trzeba poniesc konsekwencje swoich dzialan.
Ja szczepie sie na wszystko, co mi proponuje moj lekarz. Nie mam sledziony, wiec system immunologiczny mam kiepski, chociaz wlasciwie nie choruje. Ale generalnie bardzo nie lubie szczepien, zawsze to musza odchorowac w jakis sposob.

4 lat temu

Jestem zaszczepiona, tak jak cała moja rodzina. Na szczęście nie doświadczyłam śmierci bliskich z powodu Covid – 19, jednak wśród znajomych i najbliższych sąsiadów zmarło kilka osób. Podobnie jak Twoje dzieci, moje szczepione były według kalendarza szczepień. Po to wymyślono szczepienia, by uporać się z wieloma chorobami. I to działa, więc dla mnie pozytywy są bezdyskusyjne. Piszesz, że każdy ma prawo wyboru, zgadzam się jak i z tym, że należy ponosić konsekwencje tych wyborów. W ostatnich dniach,przy okazji Sopot Hit Festiwal, organizatorzy wydzielili osobne sektory dla zaszczepionych i niezaszczepionych, co wywołało niepochlebne komentarze Internautów, że stygmatyzacja, dyskryminacja itp., itd. No cóż, to są właśnie konsekwencje wyborów. Pozdrawiam

4 lat temu

Przeszłam covida wiosną i to były naprawdę długie i trudne trzy tygodnie. Byłam bardzo słaba, w zasadzie przez cały ten okres – najpierw katar i rozbicie jak przy przeziębieniu, brak energii, słabość mięśni, szybkie męczenie się, potem jeszcze niekończący się dwudniowy ból głowy, brak węchu, który wcale nie wrócił jeszcze do normy, a na koniec najgorsze… Uczucie duszności! Spędziłam kilka nocy w strachu, z pulsoksymetrem w ręku, przerażona, że będzie tylko gorzej, w obawie przed szpitalem i konsekwencjach tej choroby. Do tego doszła bezsenność (jak spać gdy masz uczucie, że nie możesz nabrać oddechu?). Po chorobie zrobiłam komplet badań, powikłań na szczęście brak, ale jakiś czas zajęło mi wrócenie do formy. A przecież jestem młoda, trenuję kilka razy w tygodniu, i to naprawdę bardzo intensywnie, nie choruję na nic poważnego. Podczas pierwszego treningu po covidzie czułam się jakbym nigdy nie uprawiała żadnego sportu! Moje płuca nie dawały rady, mięśnie jeszcze jakoś ratowały sytuację, ale było to naprawdę przerażające uczycie. Nigdy więcej! Na szczepienie byłam chętna od samego początku, szkoda, że nie mogłam go przyjąć wcześniej i uniknąć choroby. Teraz jestem już w pełni zaszczepiona, i ta gorączka na drugi dzień to jest nic w porównaniu z tymi trzema tygodniami!!!

Co do strachu przed szczepionką… Naprawdę, wystarczy otworzy się na odrobinę nowej wiedzy (wiedzy naukowej!), zrozumieć czym są wirusy, nauczyć się chociażby rozróżniać podstawowe różnice między dna i rna 😉 (polecam książkę "Przepis na człowieka"), poznać tę wszystkie podstawowe mechanizmy zachodzące w naszym ciele i dodatkowo zrozumieć na czym polega ta cała statystyka;)

4 lat temu

Witaj. Jako analityk, myślę, że widzisz różnicę pomiędzy 'zaszczepiona' a 'zabezpieczona przed zachorowaniem i zarażaniem innych'. Jeżeli byłoby to samo, zaszczepiłabym się. Nie jest, w związku z tym nie szczepię się. Nie namawiam ani do szczepienia, ani do nie szczepienia. Zaopatrzyłam się w zioła. Tak wybieram dla siebie.

By Pimposhka
0
Would love your thoughts, please comment.x