Na życiową niepewność – zakupy!

Już od jakiegoś czasu staram się bardzo uważać z zakupami. Nasz Mały Angielski Domek jak sama nazwa wskazuje jest mały i nie mamy zbyt dużo miejsca aby bezkarnie zapełniać szafy i pawlacze. Poza tym odkryłam, że bardzo męczy mnie ‘zarządzanie’ rzeczami. Chowanie/wyjmowanie ubrań sezonowych, regularny przegląd ubrań dziewczynek, utrzymywanie porządku w biurku/szufladzie z plastikami w kuchni/w schowku pod schodami/szopie/zabawkach itd. Co prawda daleko mi do bycia minimalistką ale zanim kupię coś nowego trzy razy się zastanawiam. Jasne, że chętnie kupiłabym sobie nowe pudełko do bento, ale jak sobie pomyślę, że muszę je gdzieś upchnąć w kuchni to mi się odechciewa. 
Kiedy parę miesięcy temu wybieraliśmy się do Ameryki zrobiłam bardzo dużo zakupów związanych z tą podróżą. Zakupy dla dziewczynek były usprawiedliwione, bo rosną i raczej trudno by było im jechać w sandałach z zeszłego sezonu. Jednak i dla siebie nie żałowałam. Wyciągnęłam moje wszystkie letnie rzeczy i choć były w zupełności wystarczające to… poszłam na zakupy. Okulary przeciwsłoneczne, kostium kąpielowy, dwie koszule ‘basenowe’, wygodne spodnie do samolotu, chyba z 5 staników (!), kolejna koszulka do spania, koszulki z krótkim rękawem, kombinezon, szorty, dwie bawełniane sukienki. Dodatkowo pech chciał, że w tym czasie pokończyły mi się wszystkie kosmetyki więc przed podróżą musiałam kupić wszystko począwszy od balsamu do ciała a na kremie na noc kończąc (a ja kupuję kosmetyki w sklepach gdzie wchodzi się z żyrantami). Kupiłam nawet kilka nowych lakierów do paznokci aby zrobić pedicure na podróż. 
Zdałam sobie sprawę, że zamiast oszczędzić kasę na zakupy w Ameryce czy generalnie wakacje, to już na dzień dobry wydałam tyle, ile kosztowały nas loty do Ameryki (powrotne, dla całej rodziny). Okulary, szorty i bawełniane sukienki świetnie się sprawdziły. Jedna z koszul ‘basenowych’ nawet nie trafiła do walizki. Z pięciu staników zapakowałam dwa, nowego bikini nie włożyłam ani razu bo lepiej się czułam w moim ‘starym’ kostiumie. Paznokcie przed wyjazdem pomalowałam na czerwono lakierem, który kupiłam już dawno. A kosmetyki, no cóż, jak zobaczyłam Sephorę w Stanach to i tak trzeba było tam wydać kasę. 
Podobnie było przed naszym wyjazdem na ślub w zeszłym tygodniu. Pan Młody jest 9 lat młodszy ode mnie (na ślubach jego braci bawiłam się jeszcze jako studentka), ostatni raz na weselu byłam PD (Przed Dziećmi). Ze zgrozą odkryłam, że ‘wyrosłam’ nie tylko z moich wizytowych sukienek ale również, ze wszystkich butów na obcasie jakie posiadam (jeśli chodzi o sukienki to coś tam podejrzewałam ale buty mnie zaskoczyły bo w ‘adidasy’ sprzed ciąż wchodzę bez problemu ;). Trzeba było więc iść na zakupy. 

Podeszłam do tego profesjonalnie i udałam się na spotkanie ze stylistką w John Lewis. Skomponowała mi bardzo fajną kreację ale to nie do końca było to. To była ładna, ponadczasowa sukienka ale taka, którą mogłabym ubrać ja, moja mama i nawet babcia (gdyby uszyli ją w rozmiarze mojej babci)*. Cichaczem, w innym sklepie sieci oddałam sukienkę i buty bo mi było trochę wstyd. W Internecie zamówiłam chyba z dziesięć sukienek, dwie kolejne kupiłam w sklepach stacjonarnych. Finalnie wystąpiłam w sukience w grochy (fotorelacja tutaj – klik), która była bardzo wdzięczna i dobrze się w niej czułam. A granatowe, zamszowe sandały na obcasie były tak wygodne, że kupiłam jeszcze parę w kolorze musztardy. To całe kupowanie, szukanie, mierzenie, zwracanie towaru, odsyłanie itd. pochłonęło bardzo dużo mojego czasu i energii. Byłam bardzo zadowolona z mojej kreacji ale fajnie by było, jakby obyło się bez tego cyrku. 
Zastanawiałam się, jak to jest, że ja która nie lubię zakupów i pilnuję aby nie znosić do MAD kolejnych toreb z rzeczami nagle znalazłam się w zakupowym amoku. Zupełnie przypadkiem trafiłam na artykuł w sieci znanego minimalisty Leo Babauty (klik), który wytłumaczył mi to zjawisko. Otóż człowiek, który czuje się niepewnie kupuje. Wyjazd na inny kontynent jest taką sytuacją, pokazanie się ludziom, których czasem nie widziało się wiele lat na rodzinnej uroczystości również jest sytuacją, w której możemy czuć się niepewnie. I faktycznie coś w tym jest. 
Młodzi rodzice, którzy oczekują pierwszego dziecka wydają ogromną kasę na wszelkie dostępne gadżety, najlepszy materac gorczycowy, niezawodną elektroniczną nianię, wypasiony wózek i fotelik. Przy kolejnych potomkach wydaje się zdecydowanie mniej kasy. Oczywiście głównie dlatego, że większość gratów już w domu jest (choć przemysł nie stoi w miejscu, na pewno od czasu pierwszego potomka gadżety są jeszcze lepsze, wózek ma ulepszoną wersję, która ma nowy limitowany kolor itd.). Poziom stresu i niepewności związany z potomkiem numer dwa i wzwyż jest dużo niższy. Nie wiem jak to było u Was, ale moja ‘torba do szpitala’ przy drugim porodzie znacząco się skurczyła w porównaniu do tej pierwszej. 
Wesele czy inna rodzinna uroczystość, ważna konferencja, spotkanie klasowe po latach, zmiana pracy, duże życiowe zmiany (np. rozwód, wyjazd na studia) również powodują u nas wzmożone zakupy. Ba, nawet nowe hobby. Jak zaczęłam robić na drutach od razu chciałam cały zestaw drutów KP bo praktycznie w każdym wzorze trzeba było mieć kilka rozmiarów drutów. Jak zaczęłam robić torty to okazało się, że nagle potrzebuję bardzo dużo różnych gadżetów (mam teraz wielkie pudło pod schodami i chyba dopiero mój szósty tort nie wymagał nakładów finansowych na jakiś ‘sprzęt’). Nie inaczej było z albumami Project Life, aż wstyd się przyznać ile mam zestawów kart do albumów i koszulek (szykuję o tym post). A jak zaczynamy nowy biznes? Ile świeżych przedsiębiorców wpada w pułapkę ‘przeinwestowania’ na samym początku w sprzęt, biuro czy reklamę? 
Olśniło mnie! Bardzo się cieszę, że trafiłam na ten artykuł i dlatego chcę się nim z Wami podzielić. Leo Babauta oczywiście opisuje metodę, jak sobie z tym zjawiskiem radzić ale ‘wsłuchanie się w targające nami uczucie, zaproszenie go do swojego świata i danie mu miłości czy darzenie go szacunkiem i zrozumieniem’ to nie moja bajka. Niemniej jednak rozpoznanie dlaczego tak się dzieje i dlaczego wydałam kupę kasy na wakacje w Ameryce zanim przekroczyłam nawet próg lotniska jest moim odkryciem ostatniego miesiąca. Już teraz wiem, że nie mam problemów natury psychicznej 🙂 jest to normalne zachowanie i można sobie z nim radzić (niekoniecznie tak jak Leo). 

* Dla zainteresowanych zdjęcie typu selfie z przymierzalni. Grochy lepsze prawda? 


Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
6 lat temu

Dzięki wielkie. Classikool nie znałam ale Naissance znam, mam od nich olejek migdałowy ale kupowałam na Amazonie, nie wiedziałam, że mają własną stronę i tyle dobroci tam. 🙂

6 lat temu

Dwie główne to naissance UK jak i classikool. Wykorzystuję również zioła z własnego ogrodu.

6 lat temu

Z zabawkami jest dodatkowy aspekt – to jest po prostu fajne i każdy się lubi pobawić :D.

6 lat temu

Napisze ci adresy

6 lat temu

Używam :-). Ja nie do końca wierzę kosmetykom niezależnie od marki. Gdyby cena przekładała się na efekty to wszystkie bogate kobiety byłyby do starości piękne, a tak nie jest.

6 lat temu

This comment has been removed by the author.

6 lat temu

Dokładnie. Już nie zliczę ile razy żałowałam, że nie kupiłam dwóch par spodni itd. A że te buty są bardzo wygodne to się nie zastanawiałam.

6 lat temu

Tak to wiem, ale interesuje mnie gdzie internetowo kupujesz składniki na kosmetyki, które robisz sama.

6 lat temu

Jeszcze a propos kupowania dwóch takich samych rzeczy – Krystyna Janda kiedyś się przyznała, ze nie przepada za zakupami ciuchowymi i ma na to mało czasu, wiec jak już trafi na coś, co jej się podoba, to od razu kupuje dwie sztuki, żeby starczyło na dłużej 😉

6 lat temu

Beauty and seul to sleep internetowy. Wszystkie składniki kupuje na internecie. Mieszkam tzw semi-rural w Walii także wszystko to przez internet

6 lat temu

Ha ha ależ dziękuję Ci bardzo. Mama czasem mi mówi 🙂

6 lat temu

Mnie jest czasem łatwiej wyrzucić niż zagospodarować w inny sposób (sprzedać/oddać) bo to zabiera za dużo czasu. Niestety, trochę się tego wstydzę. Marie Kondo nigdy nie przeczytałam ale w szufladach zwijam ubrania tak jak ona i bardzo to sobie chwalę. Mniej więcej od kiedy zaczęłam robić na drutach zaczęłam zwracać uwagę na surowiec i teraz kupuję ubrania tylko wysokiej jakości, drogie ale za to dużo dużo rzadziej. Już nie pamiętam kiedy coś kupiłam dla siebie w sieciówkach.

6 lat temu

Ha ha super! Ja słyszałam od koleżanki z pracy (sporo starszej ode mnie), że jak urodziła dziecko to zabierała ze sobą do pracy i mała spała właśnie w biurku. Dzięki za namiary na Beauty&Seoul bo tego sklepu nie znałam a czasem kupuję koreańskie kosmetyki. A jak robisz swoje? Masz jakieś sklep tutejszy ze składnikami? Wiem, że w Polsce są ale tutaj jakoś nie znalazłam.

6 lat temu

O rany! Ale krem z filtrem latem chyba używasz?

6 lat temu

Dzięki! Za mało? Toż to trzy posty były! Ja też wyprowadzam z domu kilogramy, to trochę taka syzyfowa praca. Wczoraj teściowa zabrała dziewczynki do Tesco i wróciła z dużą plastikową zabawką bo… kosztowała tylko 5 funtów. Grrr!

6 lat temu

Tutaj ubierają się trochę inaczej na wesele niż w Polsce. No a ja w końcu jechałam do Polski prawda? Fascynator założyłam bo teściowa nie wyobrażała sobie aby do ślubu iść bez fascynatora, mama przyklasnęła mówiąc, że do kościoła to tak, a potem ściągnąć. Ja już też bardzo ograniczyłam wszelkie wyjścia zakupowe, zostało mi rozliczenie się właśnie z takimi zakupami przed podróżą i zakupami związanymi z hobby. Z tą wymianą ciuchów też mam problem, bo to jest bardzo dobra strategia.

6 lat temu

Ingwen, z pewnością nie jest to zasada, która dotyczy wszystkich ale widzę, że u mnie to faktycznie działa i wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy. Już dawno zidentyfikowałam, kiedy chodzę na zakupy z nudy (także internetowe) czy dla poprawy humoru i już tego nie robię. Moja mama teraz kupuje tony zabawek bo dziewczynki jadą do niej na trzy tygodnie latem. I to chyba wiąże się z tym, że ona czuje się niepewnie ze względu na nową sytuację, która ją czeka.

6 lat temu

Marzena, tak sukienka była ciężka, cała obszyta taśmą więc swoje ważyła a że pogoda zapowiadała się ciepła to miałam obiekcje. Myślę, że jest wiele powodów, dla których kupujemy. Ale nie chodziło mi o zakupy typu 'na poprawę humoru' (nie znam nic gorszego) ani nawet na stres. To uczucie jest bardziej subtelne, ja kupując przed wyjazdem nie byłam zestresowana jako tako.

6 lat temu

Mnie się zdarza. Głównie dlatego, że nie lubię zakupów więc jak coś pasuje to trafia w kilku wersjach. Ale z doświadczenia wiem, że często niby takie samo a jedna sztuka jest bardziej lubiana i cześciej noszona niż druga.

6 lat temu

ja raz kupiłam używany wózek na ebayu a potem żałowałam, sprzedałam go (udało mi się nawet z zyskiem) i kupiłam ten sam wózek tylko nowy i duużo nowszy model. Szczerze mówiąc to jeśli chodzi o gadżety to chyba wszystko nam się przydało (i nie tak, że użyte było tylko jeden raz), jedyne co bym zmieniła to kupowałam zdecydowanie za dużo ubranek. Teraz już się bardzo pilnuję.

6 lat temu

Ha ha to się zgadzamy! Ja też nie lubię zakupów, to właśnie były dla mnie sytuacje ekstremalne.

6 lat temu

Myślę, że to ile mamy pieniędzy nie do końca przekłada się na to ile śmieci produkujemy. A jeśli już to chyba osoby o bardziej ograniczonym budżecie bardziej przyczyniają się do produkowania śmieci. Np. częściej kupują ubrania czy buty gorszej jakości, które szybciej wylądują w śmietniku. W Anglii na przykład 'rodziny na zasiłkach' w weekend w ramach rozrywki zabierają dzieciaki do sklepu 'wszystko za funta' tam za piątaka można wyjść z reklamówką rzeczy, Ci co mają większy budżet pewnie zabiorą dzieciaki do zoo.
A zasyp rzeczy nas czeka niestety, jak tylko Bangladesz, Indie i Chiny zaczną konsumować na taką skalę jak 'Zachód'.

6 lat temu

Ha ha dokładnie, to jest zupełnie normalne. Sukienka, którą mam na tym zdjęciu powyżej jest typową sukienką na Angielskie wesele. Ładna, wygodna (wbrew pozorom) ale nie dla mnie.

6 lat temu

Pimposhko czy ktoś ci kiedyś powiedział,że jesteś bardzo fajną kobietką?Nie?Ja Ci to mówię .Serdecznie pozdrawiam Krystyna

6 lat temu

Grochy zdecydowanie fajniejsze choć muszę przyznać, że bardzo mi się podobasz w górze od tej sukienki ale nie pasuje mi jej dół. Co do wydawanie to staram się ograniczać swoje zakupy i chomikowanie po szafach ale nie zawsze mi się udaje – mi w innym spojrzeniu na zakupy pomogła książka Marie Kondo Magia sprzątania i choć nie zgadzam się z wszsytkim zawartym w książce – chyba ze względu na różnice kulturowe to bardzo do mnie trafiło stwierdzenie, że niektóre rzeczy kupujemy żeby się przekonać, że nie są one nam niezbędne lub że dany fason nam nie pasuje. Powinniśmy się ich spokojnie pozbyć (sprzedać/oddać wyrzucić) zamiast trzymać w domu i zdać sobie dzięki nim sprawę że ich więcej nie potrzebujemy i to sprawia że następnym razem już tego nie kupimy

6 lat temu

Mój syn po urodzinach spał w szufladzie biurka lol bo nie było jeszcze łóżka dla niego. A potem spam z nami przez większość czasu Ja zmarnowałam kasę za młodu na ciuchy, teraz jestem mądra lol z wyborami. Nie kupuję na wakacje na występ na urodziny, tylko gdy czuje i chcę kupić (albo uszyć). Kosmetyki robię sama oni kupuję koreańskie z beauty&seoul bo są na długo.

6 lat temu

Mam dokładnie tak samo, im mniej pewnie się czuję, tym mniej kupię. Czasem się trochę wkurzam, że sobie trochę strzelam w stopę takim minimalizmem, kiedy akurat dobrze byłoby mieć coś ekstra, ale z drugiej strony faktycznie zazwyczaj kończyło się na "ech, mogłam jednak kupić tamtą sukienkę" i wyrzucałam wydarzenie z głowy. A przynajmniej portfel ma się lepiej :D.

6 lat temu

Jak ja mam dobrze, że nie maluję się i nie potrzebuję żyranta w sklepie kosmetycznym. Mam bardzo minimalne potrzeby w tym zakresie, woda mydło, dezodorant i perfumy od wielkiego wyjścia. Balsam do ciała jest moim kremem do twarzy na dzień i na noc. Ciuchy też nie są moim priorytetem, ni wyglądam jak kloszard (chyba), ale kupuję niewiele, jeżeli już to rzeczy ponadczasowe. Przeraża mnie ile ludzie produkują śmieci, ile bezsensownie marnuje się wody, benzyny na wyprodukowanie i dostarczenie ubrań. Ja z wiekiem staram się bardziej być niż mieć, ale tu każdy sam musi dojść własnych wniosków.

6 lat temu

Nie, ta sukienka naprawde nie wchodzila w gre na wesele.
Grochy, do tego te buciki, to bylo TO!
Chyba zaczne sie martwic, bo brakuje mi tego genu do zakupów tylko dlatego, ze wyjazd, sezon, wyprzedaz, chandra czy cokolwiek. Jestem ubraniowa i urzadzeniowa minimalistka, i lubie powietrze w szafie. Ja najchetniej rzeczy "wymieniam" w sensie, spodnie sa zjechane, kupuje nowe, stare wyrzucam.
Czas mi sie leczyc 😉

6 lat temu

Grochy! Wyglądałaś przeuroczo i lekko. Ta sukienka w ogóle Ci nie pasuje – zbyt ciężka! 🙂 Ładnie leży, ale charakter zupełnie inny.

Wiesz, że ja mam zupełnie inaczej z zakupami? Jak mam zły nastrój, jestem przygnębiona, zestresowana, zmęczona itp. to nie kupię nic! To mi tylko pogarsza samopoczucie, czuje się jeszcze gorzej! Gdy nie czuję się pewnie, to zamiast kupować więcej/lepiej/bardziej zakładam na siebie swoje pewny "nudne" i wygodne ubrania. Bo wiem, że po fakcie co najwyżej pomyślę "ech, wyglądałam przeciętnie", a nie "co ja na siebie włożyłam?! wstyd!" 😀

6 lat temu

Aha, i bardzo się staram nie kupować takich samych rzeczy w kilku kolorach, bo są wygodne/fajnie leżą 🙂

6 lat temu

Zdecydowanie sukienka w grochy. Myślę, że ta z ostatniego zdjęcia zachwyciłaby każdą starszą panią 😉

Ja przed urodzeniem pierwszego dziecka wiele rzeczy kupiłam używanych, na niektóre zdecydowałam się po kilku miesiącach (czego później bardzo żałowałam). Za to przy drugim już wiedziałam, że w co warto zainwestować i na "wspomagacze" wydałam znacznie więcej 😉

6 lat temu

Dobrze, że oddałaś te sukienkę, tamta w grochy jest dużo ładniejsza.

Pamiętam jak przed urodzeniem pierwszej córki kupowałam wszystko z listy otrzymanej w szkole rodzenia. Więcej niż połowa tych rzeczy się nie przydała, za to jak się okazało, ze mała nie chce pić mojego mleka, to nie miałam butelki i mleka w proszku, żeby ją nakarmić 🙁

Ja na szczęście tak nie lubię zakupów, że raczej ciuchowe szaleństwa mi nie grożą, a przez internet nie umiem kupować ubrań, bo w 90% przypadków nie pasują. No ale moja córka dobiła już do wieku lat 14 i to z nią snuje się po sklepach, bo raz, ze rośnie, a dwa, że każde ubranie musi być przez nią osobiście wybrane. Najbliższa wyprawa na zakupy w środę 😀

Mnie tez bardzo męczy zarządzanie rzeczami, zwłaszcza rzeczami dzieci, ale nawet jeśli kupuję z głową, to jest to chyba nieuniknione dopóki one rosną. Przytłaczają mnie też rozmaite schowki w domu i z myślą o kolejnym lunchboxie mam dokładnie tak samo jak Ty 😀

6 lat temu

Hmmm… Tak sobie pomyslalam, ze cale szczescie, ze nie wszyscy maja tyle pieniedzy na kupowanie (sorry) bzdurek, bo nasz swiat poszedlby na dno juz za pare lat, przysypany tonami butow, ciuchow i kosmetykow. To i tak nas czeka, ale ja bym chciala jeszcze troche pozyc w naturze……

6 lat temu

This comment has been removed by the author.

6 lat temu

Zdecydowanie sukienka w grochy jest lepsza, lekka i zwiewna, zapraszająca do tańca. Ta na zdjęciu powyżej bardziej nadaje się na sztywne przyjęcie, może herbatka u królowej 🙂
A propos nadmiernych zakupów przed ważnymi wydarzeniami, dobrze wiedzieć że to nie są zachowania obsesyjno-kompulsywne, lecz coś normalnego.

By Pimposhka
0
Would love your thoughts, please comment.x