Short #3

Dwa lata temu spotkaliśmy się z moją koleżanką z liceum i jej mężem. Ja byłam wtedy w ciąży a oni mieli roczną córeczkę. Oni, nowoczesna klasa średnia, której wg. socjologów tak bardzo w Polsce brakuje. Oboje w zachodnich firmach, na wysokich stanowiskach, nowe technologie, dobrze sytuowani, nie żyjący na kredyt. Rozmowa toczyła się płynnie po Angielsku ze względu na mojego męża. Przy pierogach kontemplowaliśmy moją emigrację. Powiedzieli, że nie wiedzą co musiałoby się stać, żeby myślieli o emigracji. Jest im w Polsce bardzo dobrze i nigdzie się nie wybierają. 
Ponownie spotkałam się z nimi w te wakacje na spacerze w parku. Ja w kolejnej ciąży, oni z trzymiesięcznym synkiem w wózku. Ich trzylatka właśnie zaraz miała zaczynać przedszkole. Wybrali przedszkole Brytyjskie. Uśmiecham się, że mała P. też będzie chodzić do Brytyjskiego. Oni czytają przed snem małej Paddingtona w oryginale, ja czytam małej P. Paddingtona w Polskim tłumaczeniu. Przebąkują coś, że skoro pracują w globalnych firmach to może wyjadą za granicę (stąd Brytyjskie przedszkole w Brytyjskim systemie nauczania, za dwa lata ich córka będzie wiedziała więcej o Tudorach niż o Piastach).

I tak sobie myślę. My dorośli jakoś tę dobrą zmianę przeżyjemy, ale jak ją wytłumaczyć naszym dzieciom? Mam wrażenie, że obecnie wychowanie świadomego, nowocześnie wykształconego i tolerancyjnego europejczyka stało się dla wielu Polskich rodziców nielada wyzwaniem.

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
9 lat temu

Zdradz Bogu twoje plany, a On cie wysmieje 😉

9 lat temu

Myślę, że to co najważniejsze zawsze wynosi się z domu natomiast sytuacja w Polsce na pewno w wielu domach prowadzi do tego, że dzieci zadają więcej trudnych pytań.

9 lat temu

Dla mnie chyba było trudne, nawet wytłumaczenie czym jest demokracja w tej chwili w Polsce jest trudne. Dziecko w domu słyszy jedno, a w szkole czy telewizorze drugie. Zgadzam się z Tobą Piposhka,to już powoli dyktatura.

9 lat temu

Dla mnie chyba było trudne, nawet wytłumaczenie czym jest demokracja w tej chwili w Polsce jest trudne. Dziecko w domu słyszy jedno, a w szkole czy telewizorze drugie.

9 lat temu

No pewnie, że nie jest tak, że w Polsce nie ma żadnych problemów z niczym.
Dlaczego tłumaczenie protestów miałoby być trudne? To akurat dobra okazja do wytłumaczenia jakichś podstaw ustrojowych i tego, że ludzie miewają różne opinie, że trzeba umieć szanować odmienne, ale i w prawidłowy sposób walczyć o własne. To jest ważny element wychowania

9 lat temu

Zgadzam się z Tobą. Zdaję sobie sprawę, że to co piszą media jedne i drugie wymaga dystansu i staram się nad tym pracować choć jest to trudne. Moi znajomi, którzy dwa lata temu zarzekali się, że Polski nie opuszczą szykują dziecko de facto to nauki w innym systemie, poza Polską. Nie wiem na ile jest to 'dramatyczne planowanie emigracji' czy brak lokalnej postawy obywatelskiej. Jak się ma kasę i mieszka w dużym mieście to wybór 'odpowiedniej szkoły' nie jest problemem ale nie każdy ma taki wybór. Dla mnie jest to sygnał, że coś jest na rzeczy. Faktem jest, że gdybym teraz mieszkała w Polsce a mała P. była trochę starsza to stanełabym przed zadaniem wytłumaczenia jej na czym polega np. czarny protest, dla mnie byłoby to wyzwanie i faktem jest, że gdyby nie było w Polsce obecnie dobrej zmiany to nie musiałabym się z takim zadaniem mierzyć.

9 lat temu

Możliwe, że to kwestia geograficzna :D.
Myślę, że wszystkim przydałoby się trochę dystansu do czytanych wiadomości. Bardzo przypomina mi podobne newsy za poprzedniej kadencji, kiedy straszyli podobnie kuriozalnymi zmianami tylko z drugiego bieguna. A życie sobie jakoś płynie po środku cały czas.
Jak ktoś po takich rewelacjach zaczyna rozdzierać szaty i dramatycznie planować emigrację, to zawsze się zastanawiam, na ile te osoby korzystają ze swoich obywatelskich praw tam, gdzie ich to faktycznie dotyka – na szczeblu lokalnym. Czy interesują się aktywnie szkołą swoich dzieci i co się tam dzieje. Bo jestem dosyć sceptyczna takim ekscytowaniem się "polityką".
A czytanie w oryginale sama praktykuję jak usypiam młodszego syna, bo mi się wymowa pogarsza od używania angielskiego wyłącznie w piśmie :D. Skończyliśmy "Miecz w kamieniu", teraz czytamy "Piotrusia Pana". I zupełnie mi to nie koliduje z Chotomską, Brzechwą, Tuwimem i innymi. A posyłanie do obcych szkół faktycznie ma sens, jeśli się planuje edukację dziecka w innym systemie.

9 lat temu

ha ha no właśnie, może Warszawskie lemingi boją się bardziej? Geograficznie jakby bliżej to dobrej zmiany, a ziemie zachodnie (z własnego doświadczenia wiem) to i tak zupełnie inna bajka. A w ostatnim akapicie chodziło mi bardziej o dość niepokojące doniesienia o 'szybkiej' reformie szkolnictwa i zastępowaniu lekcji informatyki historią czy religią. No ale zanim Twój dzieć osiągnie wiek szkolny to wszystko znów się może zmienić.
p.s. czytanie Paddingtona w oryginale (tudzież innych książek) oraz posyłanie do 'obcych' szkół osobiście uważam za dziwne. To troche tak jakbym posłała małą P. do żłobka chinskiego albo hiszpanskiego.

9 lat temu

Trochę się uśmiałam :D.
Najwyraźniej mojego trzylatka omija jakaś obowiązkowa indoktrynacja, a nasze umysły są wyjątkowo odporne na podprogową propagandę, bo nie zauważyliśmy absolutnie żadnych zmian w ostatnim czasie (ani na lepsze, ani na gorsze, zgodnie z przewidywaniami). Syn nadal bawi się z każdym dzieckiem, jakie mu się nawinie na placu zabaw i podwórku (a w Poznaniu często bywa wielonarodowo), w tym samym tempie się też rozwija, nie zrobił się nagle mnie inteligentny.
Jeśli nie zostanie mu zaoferowany dość dobry poziom kształcenia, to prawdopodobnie na etapie szkoły wyższej, których problem wynika głównie z kilkudziesięcioletnich zaległości w reformach.
Ach ale może to wynika z faktu, że nie czytamy Paddingtona, ale przy takim wyborze książek na rynku nie da się odhaczyć wszystkiego na raz. Sprawdzimy przy okazji :).

By Pimposhka
0
Would love your thoughts, please comment.x