Święta Bożego Narodzenia dwa lata temu spędziliśmy u wujostwa pod Tarnowem. Mój kuzyn był chory i w drugi dzień świąt szukali lekarza, który wystawiłby mu zwolnienie na następny dzień. Ja wtedy powiedziałam, że w Anglii nie ma czegoś takiego jak L4, że po prostu człowiek dzwoni do pracy, że jest chory i tyle. Mój kuzyn popatrzył na mnie jak na kosmitę a potem powiedział ‘No u nas by to nie...
Kobieta równouprawniona
Przepraszam, ale dziś znowu będzie o macierzyństwie. Jeśli jednak ktoś nazwie mnie blogerką parentingową to dostanie bana ;). Zawsze byłam kobietą równouprawnioną, pewną siebie i wyemancypowaną. Poza tym, że zawodowo nigdy nie mogłam pójść w ślady Pana Kapitana (czego zresztą trochę żałowałam będąc podlotkiem) nigdy nic mnie nie ograniczało. Nigdy nie czułam się ‘gorsza’ od chłopaków, nigdy...
To słowo na M
Kiedyś w jakiejś kolejce ‘wredna baba’ rzuciła mojej koleżance ‘Matką nie jesteś, życia nie znasz!’. Teraz obie jesteśmy matkami i czasem się zastanawiam, czy moja koleżanka w takim razie ‘życie już poznała’. Wydaje mi się, że niewiele jest bardziej irytujących i krzywdzących stwierdzeń niż właśnie to. Nie lubię też wszelkich wielkich deklaracji, czy to wśród...
Pewien kontrowersyjny jegomość
Córeczka naszych sąsiadów – Kacey – pojawiła się na świecie dwa tygodnie temu. Urodziła się dwa dni przed terminem i dzień po pierwszych urodzinach młodszej P. Poród był ekspresowy a dzidzia jest maluteńka, ważyła zdecydowanie poniżej 3 kg. Parę dni temu byliśmy ich odwiedzić, szybka wizyta aby podarować im kosz, który przygotowałam (klik) i przywitać się z małą. Nie chcielismy męczyć...
Prezent z okazji narodzin dziecka!
Nasz MAD jest teoretycznie szeregowcem, ale my jesteśmy ostatni w szeregu w związku z czym sąsiadów mamy tylko po jednej stronie. Rok temu, do domu obok wprowadziła się para niewiele młodsza od nas i bardzo sympatyczna. A potem okazało się, że Laura pracuje dla tej samej firmy co ja :). Bardzo lubimy naszych sąsiadów i dobrze z nimi żyjemy. Już za chwilkę urodzi im się córeczka. Z tej okazji...
O tym jak zamieniłam druty na lukier i jeszcze coś innego
Napisałam ostanio posta ‘marudzącego’ znaczy się wiecie, patriotycznego ale wyszedł mi taki przygnębiający, że nie mam serca publikować go przed samymi Świętami. Więc dzisiaj raczej lekko, przyjemnie i smacznie. Otóż muszę się Wam do czegoś przyznać, od sierpnia tego roku nie miałam drutów w rękach!!! :(. Niestety ale przy dwójce dzieci i pracy na cały etat jakoś się nie składało...
O naszych ciężko pracujących mężach
Kiedy rodzi się dziecko to wiadomo. My kobiety na początku zostajemy w domu a potem to już jakoś tak samo leci. Czasem okazuje się, że trzeba zrezygnować z kariery na rzecz wychowywania rodziny i to mąż przejmuje na siebie obowiązek utrzymania domu. Codziennie rano wychodzi do pracy, wraca wieczorem zmęczony podczas gdy my w domu nic wielkiego nie robimy. Nawet jeżeli po urlopie...
Co nam zrobili na Tegel
Wracam do Was. Od ponad tygodnia jesteśmy już w domu ale byłam szalenie zajęta doprowadzaniem domu do porządku po remontach. Już niedługo napiszę Wam o ostatnich zmianach, przede wszystkim o nowej kuchni ale i o wielkich zmianach w przedpokoju. Tak, tak wystarczyło kasy aby i ten uległ metamorfozie. To chyba moja druga ulubiona metamorfoza, po pokoju dziewczynek oczywiście, który w dalszym ciągu...
Co mi powiedziała logopeda
Wczoraj wybrałyśmy się ze starszą P. do logopedy. Cel wizyty był dwojaki. Po pierwsze, starsza P. trochę za bardzo wysuwa język przy wymawianiu L, a po drugie chciałam uzyskać poradę odnośnie tego, jak dbać o jej dwujęzyczność. Ponieważ na Instagramie pojawiły się pytania o to, czy dowiedziałam się czegoś ciekawego to postanowiłam napisać posta, może innym też się przyda. Po pierwsze pani...
Wojna z trzema schodami dalej aktualna
W poniedziałek spotkałam się na wózkowy spacer z moją koleżanką z liceum. Ona jeszcze niedawno mieszkała w Anglii, po urodzeniu dziecka przyjechała do Polski. Jest jeszcze na urlopie macierzyńskim ale wiadomo już, że do pracy i do Anglii nie wraca. Podjęła decyzję, że wraz z mężem (który właśnie znalazł tutaj pracę) zostają. To podobno popularna decyzja wśród Polskich par na emigracji. Kiedy...
