Kiedy piszę te słowa jest niedziela rano, godzina 9:00. Dzień dziecka! Wstałam dziś o szóstej, przed siódmą byłam już w samochodzie, a o 7:37 oddałam głos w komisji obwodowej w Oxfordzie. Mimo tak wczesnej pory, widziałam więcej ludzi niż dwa tygodnie temu. Jeszcze przed poranną kawą zrobiłam 100 km aby oddać głos na kandydata w wyborach prezydenckich. Kiedy piszę te słowa nie mam pojęcia jaki będzie wynik wyborów. Nie mam pojęcia, czy mój kandydat wygra wybory. Nie to jest jednak najważniejsze. Wracając do domu pomyślałam sobie, że cieszę się, że mam w sobie takie poczucie sprawczości. Że mi się chce, że robię tyle ile mogę, aby zmieniać świat wokół siebie. I tego Wam życzę w tym tygodniu. Poczucia sprawczości i żeby Wam się chciało…
Uszyłam pokrowiec na suszarkę do prania, która jest zainstalowana w ogrodzie. Stary pokrowiec praktycznie się rozpadł, więc postanowiłam go rozpruć, zobaczyć jak był uszyty, a z resztek zrobić formę nowego.






Nowy pokrowiec to klasyczny przykład ‘Po co kupić coś za 7 dolarów, jeśli można to zrobić samemu za 93 dolary w materiałach’. Zwykły, standardowy pokrowiec można kupić na Amazonie od 7 funtów, aczkolwiek zdjęcia wyglądają tak ‘sztucznie’, że nie wiem czy produkt nie okazałby się bublem. Nasz pokrowiec był firmy Brabantia. Nowy kosztuje 12 funtów i jest dostępny w kilku gustownych wzorach i kolorach:


Początkowo myślałam, że może wykorzystam zamek ze starego pokrowca, ale był dość brudny i wypłowiały więc dałam sobie spokój. Główny materiał na pokrowiec kupiłam w sklepie stacjonarnym w Cheltenham. Jeśli pamiętacie, materiał był krzywo przycięty przez pana Alibabę. Pisałam o tym tutaj (klik). Najpierw się tym nie przejęłam, bo ciemny zielony miał być na pokrowiec, a ten w motyw roślinny na obszycie. Ale koncepcja mi się zmieniła, postanowiłam, że chcę pokrowiec z materiału z motywem roślinnym, a tego było ciut za mało. Poszłam więc do sklepu z reklamacją. I wiecie co? Za ladą stał ten sam dziadek i idzie w zaparte, że on tego nie ciął. Ja na to, że to na pewno on. A on, że nie! Niemniej jednak dostałam około 70 cm materiału, który chciałam więc byłam zadowolona (nie musiałam się wykłócać).
Koszt materiału to koszt poprzedniego kawałka i było to 7 funtów. Do tego kupiłam ortalion z którego zrobiłam obszycia – 5 funtów, ale oczywiście dużo zostało. Szpula mocnej nici to 4 funty. Zamek kupiłam jako taśmę, co było super pomysłem. Po pierwsze, bo wyszło dużo taniej (potrzebowałam 140 cm). Po drugie, nie zatrybiłam, że zamek ma zapinać do dołu, a nie do góry. Odkryłam to dopiero jak go wszyłam, ale na szczęście wystarczyło tylko zamontować suwak w drugim kierunku. To byłoby dużo bardziej skomplikowane w gotowym zamku. Zamek kosztował kolejne 5 funtów. W sumie materiały kosztowały mnie 21 funtów.
Całość uszyłam na mojej maszynie heavy duty, która nie miała z tym projektem najmniejszego problemu, ale na wszelki wypadek dużo fastrygowałam. Wszyć równo taki długi zamek nie jest łatwo. Muszę jednak przyznać, że denerwuje mnie brak elektronicznej kontroli szybkości szycia. Nie jestem już nowicjuszką, ale wyczuć taki zwykły pedał od maszyny (pedał do mojej B79 to przy tym jest mercedes o precyzji szwajcarskiego zegarmistrza) jest mi naprawdę trudno. Co ciekawe, ten sam pedał używam do mojego (również w pełni mechanicznego) overlocka i tam nie mam aż takiego problemu.
Nie powiem, ten projekt był dla mnie wyzwaniem i nie wyszło idealnie, ale jest jak najbardziej ok. Po raz pierwszy użyłam gadżetu do robienia taśmy ze skosu (od wieków w moim stasiu) i muszę przyznać, że to bardzo pomocne gizmo. Robienie taśmy z ortalionu nie jest najłatwiejsze, ale wyszło naprawdę nieźle. Uwaga, ważne jest aby wyciąć pasek około pół centymetra szerszy niż gadżet.

Uff! Kto by pomyślał, że można aż tyle napisać o pokrowcu na suszarkę na pranie. Oto gotowy uszytek:




Jestem z niego ogromnie zadowolona. Mam nadzieję, że wytrzyma dłużej niż poprzedni pokrowiec. Materiał jest przyjemniejszy w dotyku i wydaje się być bardziej ‘substancjalny’. Jest to też oczywiście materiał plenerowy i wodoodporny, także powinien nam długo posłużyć.
Pod poprzednim wpisem o chorągiewkach czytelniczka z przymróżeniem oka napisała, ‘że też Ci się chce…’ Dało mi to do myślenia. Szczerze mówiąc, to momentami czułam się trochę jak idiotka szyjąc ten pokrowiec, wiedząc, że pokrowiec, który w pełni spełniłby moje oczekiwania mogę mieć z dostawą na jutro za 12 funtów. Z drugiej strony jest satysfakcja z dobrze wykonanej pracy, zrobiłam coś innego niż zazwyczaj, zdobyłam nowe umiejętności, nie spędziłam tych godzin przed ekranem, (głównie) relaksowałam się. To, że nikt takiego nie ma na dzielni mam akurat w pupie, umówmy się to jest pokrowiec na suszarkę ogrodową, a nie unikatowa wieczorowa kreacja na jakąś galę.
Tego bloga czyta wiele osób, które zajmują się rękodziełem i myślę sobie, że jednak fajnie jest, że nam się chce. Mnie się chce szyć, dziergać, szydełkować i robić z lukru. Bardzo często szybciej i taniej byłoby coś kupić, ale zupełnie nie o to chodzi. Nie chce mi się robić przetworów, hodować roślinek od nasionka, szlifować starych mebli ani prowadzić brulionów z kaligrafią. Ale fajnie jest, że komuś innemu się chce. Fajnie, że coś tworzymy zamiast spędzać godziny na bezsensownym przeglądaniu sieczki z Internetu.
I jeszcze taka myśl. Fakt, robienie czegoś samemu wychodzi zazwyczaj drożej niż kupowanie, w związku z czym robimy to głównie dla własnej przyjemności, satysfakcji i rozrywki. Motek cienkiej przędzy lace kosztuje powiedzmy 20 funtów. Zrobienie pięknego, koronkowego szala to powiedzmy 200 godzin pracy. Serio, czy jest coś innego co dostarczy nam 200 godzin czystej rozrywki i przyjemności za taką cenę?
p.s. Za tydzień jeszcze będzie o uszytkach, ale potem zmiana tematu.
Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

I niech tak zostanie jak najdłużej.
Amen 🙂
Jeśli chodzi o koszt rękodziełav to fakt, uśmiecham się za każdym razem gdy ktoś mi mówi że na pewno oszczędzam sporo szukać moje własne ubrania :-).
Satysfakcja jest zawsze, nawet gdy jest to pokrowiec na suszarkę. Nie wiem jak szyłaś zamek. Ja długie wszywam na płasko, jak przy poduszkach. Mój pokrowiec jednak na 2 części a nie jedna jak u ciebie Potem konstruuję 3d.
When że możesz kupić na amazonie taniej ale ile przyjemności jest zrobić samej, prawda?
Rękodzieło górą! Niech każdy robi coś manualnie, to świetne dla mózgu podobno.
Miłego poniedziałku.
Dokładnie tak 🙂
Oblamowanie przy zamku cudo. Ortalion jest trudny do szycia, więc podziwiam precyzję. I uważam, że warto samemu sobie coś uszyć.
Tak, ortalion nie jest łatwy. Ale w sumie był łatwiejszy w obróbce niż się spodziewałam.
Pimposhko zainspirowałaś mnie i chyba uszyję sobie koszulkę lnianą. Maszyna zwykła i wróci zaraz z naprawy ale przy czymś prostym i ona i ja powinnyśmy dać radę. Chciałam podpytać gdzie kupiłaś ten swój pink len na koszulę?
Podpowiem zanim Pimposhka odpowie.
Dołączaj do grona chcących:-). Nie wiem gdzie mieszkasz ale jeśli w uk to polecam Dalston Mill fabrics. Mają szeroki wybór tzw washed linen czyli len który jest miększy .
Szyję sporo z lnu i kocham własne uszyte ubrania. Dasz radę i kto wie, z czasem uszyjesz całą szafę.
https://www.supertkaniny.pl/pl/p/LEN-naturalna-elegancka-tkanina-gladka-spodnie-zakiet-KV478/37564
Zwykła maszyna sprawdzi się znakomicie przy szyciu koszuli.
Cześć, właśnie zrobiłam 14 słoiczków dzemu truskawkowego, wyhodowałam 70 sadzonek pomidorów od nasionka, robię swetry, skarpetki i szaliki. Chodzę na zajęcia z malarstwa i ceramiki . I bardzo mi się chce to wszysko robić i wiele innych rzeczy. Pozdrawiam wszystkich chcących.
Brawo! I tak trzymać!
Pochwalam rekodzielo i caly czas zagladam. Tez lubie cos robic sama. Chodzi o samodzielnosc, tworczosc, samowystarczalnosc, radoche i fajne spedzanie czasu. Tyyyle plusow! Bardzo ladny pokrowiec, kupiony bylby duzo brzydszy i bez “serca”.
Fakt, że można coś zrobić własnymi rękami jest nie do pokonania.
W naszych rękodzielniczych kalkulacjach najważniejsze są czas i chęci. Jeśli jednego i drugiego nie braknie, to oczywiście, że się opłaca
No i czasem opłaca się także finansowo. Uszyłam kiedyś pokrowiec na wentylator (żeby nie kurzył się zimą) ze starych, mało używanych spodni z bardzo porządnego materiału. Koszt nici i czasu, ale tak czy siak warto było, bo na wentylator nie kupiłabym gotowca, a spodnie dzięki recyklingowi przestały na mnie patrzeć z wyrzutem podczas porządków. Same korzyści
Tak, masz rację. Na przykład chorągiewki, które pokazałam w poprzednim wpisie wyszły bardzo tanio, w porównaniu do kupnych takiej samej jakości. Nie mogę się doczekać jak zobaczę je w akcji.
Mój mąż zobaczywszy mnie kiedyś tkającą na ramie gobelin stwierdził, że kobieta zajęta rękodziełem jest bardzo sexy!
A to nietypowa reakcja 😀
Bardzo mi się podoba taka reakcja!!
Warto chcieć. Dla siebie.
Dokładnie!
Suszarka ubrana w Willows Williama Morrisa o ile się nie mylę, takie stroje kosztują. A co do chcenia to własna twórczość w jakiejkolwiek dziedzinie daje sprawczość i odgania demony. Ostatni miesiąc paskudnej doprawdy kampanii prezydenckiej spędziłam w towarzystwie puzzla z Lennonem (1000 kawałków, prawie samo szare i nieostre), kredek pastelowych, arana Alice Starmore i bardzo trudnych dla laika książek z dziedziny biochemii. Nic nie jest jeszcze – poza pastelowymi obrazkami, gotowe, ale sprawczość ma się dobrze, demony śpią, prezydent elekt gangster jakby mniej mnie obchodzi, zresztą nie odstaje on jakoś bardzo od reszty aktualnej klasy politycznej. Wracam do ustawień fabrycznych z młodości, kiedy po włączeniu radia natychmiast słyszało się, co robi niejaki Franz Joseph Strauss. Wolałam tego nie słyszeć.
Ty masz rację, że to Morris. No może inspirowany Morrisem, ale jednak. Jakoś tego zupełnie nie zauważyłam. No ale masz oko malarki. Masz rację, że tworzenie odgania demony.
Fantastyczny jest ten pokrowiec! Mój mąż wymyślił jakiś czas temu, żebym uszyła plandekę na przyczepkę Ale go uświadomiłam, że do tego to maszyna fabryczna potrzebna, a nie maszyna minimum, którą mam
Podziwiam Cię, bo materiał chyba nienajłatwiejszy do szycia…
Dzięki! Hi hi. Ja bym powiedziała, aby mi zasponsorował maszynę, która da radę z plandeką.
Dzień dobry! Bardzo dobrze, że nam się chce. Troszkę dziergam -m szydełko tunezyjskie, zwykłe, druty. Zupełnie na tym się nie znam, najlepiej wychodzą mi szale ichusty, ale właśnie za każdym razem uczę się czegoś nowego, mam radość i zadowolwnie z tego że coś robię. Pokrowiec jest super, a ja nie szyję na maszynie i ręcznie też idzie ciężko. Pozdrawiam
Dzięki! To takie fajne, że się chce. Pomaga na głowę, efekt jest chyba drugorzędny, aczkolwiek ważny.
mnie się chce i nie patrzę na koszty tylko na to jaką z tego mam frajdę i jaka satysfakcja, że potrafię, że moje ,że nikt takiej nie ma (zarozumialstwo) .Tak ,że tak .Pozdrawiam Krystyna
To mnie zarozumialstwo, to duma;-)
Dokładnie. Chodzi o to, aby mieć frajdę. Ale według mnie rękodzieło daje nie tylko frajdę ale i zostawia nam coś praktycznego do użycia. Budowanie kolejek elektrycznych też daje frajdę, ale no cóż, czy to jest przydatne?
Zdecydowanie się chce, bo jednak sporo jest bublowatych rzeczy, nie ma opcji, że kupiłabyś tak dobry pokrowiec.
Fajnie, że nam się chce 🙂