Pierwszy września. Ja dzisiaj jeszcze jestem w lesie Sherwood, ale od jutra powrót do rzeczywistości, do pracy i do szkoły. Czeka mnie prawdziwa kampania wrześniowa. Cheltenham trzy razy, Bristol dwa razy, Londyn raz. Kilka spotkań na szczycie. Do tego musical w Londynie być może jedno bociankowe. Pomyślałam, że przyda mi się jakieś nowe, eleganckie odzienie.
Płaszczyk Cambria (klik) skroiłam jeszcze przed wyjazdem do Polski. Kiedy wróciliśmy do Anglii to był długi weekend i faktycznie w ten długi weekend udało mi się ten płaszczyk uszyć. Sama forma jest bardzo prosta i uszycie takiego płaszczyka (już wyciętego) nie powinno zająć więcej niż jeden dzień. No ale…. szwy.
Szwy w tym płaszczyku są wykończone taśmą ze skosu. A konkretnie 14 (słownie czternastoma!) metrami taśmy ze skosu. W sumie to nie wiem, co mi strzeliło do głowy aby ponownie* brać się za takie szycie. Wykrój sugerował 15 jardów taśmy (to trochę mniej niż 14 metrów). Kupiłam 14 metrów i zostało mi….. zero. Dosłownie, ostatni kawałek wystarczył na styk!.

Chwalę się wykończeniem:




Oh! Popełniłam w tym płaszczyku kilka błędów a i tak wyszło cudo! Materiał to szanelka, która miała lekką skazę, kupiłam ją więc przecenioną tutaj (klik), za całość czyli cztery metry zapłaciłam 106 zł. Generalnie wybór materiału był super ale szanelka dość mocno się strzępi, a płaszczem trzeba było sporo manipulować. Cieszę się, że kiedy zszywałam jeden bok płaszcza, drugi mi się nie spruł do połowy. Następnym razem jak będę szyć z szanelki, to przeszyję na skrojonych kawałkach jakiś zabezpieczających szew.
Na wykończenie szwów wybrałam satynową taśmę ze skosu. Czternaście metrów po 70 pensów za metr, dało niemal 10 funtów. Do tego koszt nici i w sumie dodatki kosztowały tyle co materiał. Fuksjowa taśma pięknie się prezentuje, ale satyna to dość ciężki i gruby materiał. Są miejsca, w których szwy są dość sztywne. Płaszczyk ma fason szlafroka, więc nie rzuca się to tak w oczy i jest bardzo wygodny, ale jeśli będę jeszcze kiedyś szyć ten płaszczyk, to wybiorę cieńszą bawełnianą taśmę zamiast satynowej. Natomiast z pewnością wykańczanie szwów w ten sposób to super sprawa dla szanelki. Cambria duster to bardzo popularny wykrój, przeczytałam gdzieś, że autorka zaraz ma opublikować ulepszoną wersję.
No dobra, to czas na zdjęcia na ludziu. Do zdjęć tym razem zatrudniłam młodszą P. Nie jest tajemnicą, że tęsknię za moją szarą ścianką do zdjęć w MAD. W DAD do tej pory nie znalazłam dobrego tła do zdjęć. W ogrodzie słońce było akurat zbyt nisko i przeniosłyśmy się do domu. Może znalazłam nowe miejsce do fotek? W przedpokoju na dole, na tle kuchennych drzwi.








Jestem z niego szalenie zadowolona. Myślę, że oblecę w nim wszystkie wrześniowe spotkania, a jak nie w nim, to w moim trenczu z czerwoną podszewką. To na razie ostatni duży szyciowy projekt. Nie mam w planach kolejnego. Teraz chcę się skupić na rozkręceniu mojego małego cukrowego biznesu. Potrzebuję nazwę, domenę, logo, stronę internetową i ulotki. Także z krawcowej chwilowo zamieniam się w grafika komputerowego.
Plan A na wrzesień: pić mniej alkoholu, jeść lepiej, więcej się ruszać i zostać tuńczykiem biznesu. Kupić dwa chomiki.
Plan B na wrzesień: przetrwać i zostać tuńczykiem biznesu. I kupić dwa chomiki.
Kolejne cztery wpisy będą o tematyce wrześniowej, czyli powrót do rutyny, organizacja itp. We wrześniu jest aż pięć poniedziałków. Do poczytania!
*Ręczniki dla małych Pimposhek (klik) wymagały ośmiu metrów taśmy każdy. Nadmienię, że ręczniki są już w użyciu i sprawdzają się znakomicie.
Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

Uwielbiam Cię Pimposhko.
Hi hi dziękuję 🙂
Świetny płaszcz – materiał, krój i te szałowe fuksjowe lamówki – słowem cudo! Jestem pewna, że zrobi furorę na czekających Cię spotkaniach.
Podziwiam poradzenie sobie z wymagającym materiałem.
Trzymam kciuki za plan A 😉
Uściski 🙂
Dzięki! Mieszkanie dla chomików gotowe, 7 dni bez wieczornego drinka i 7 dni bez wieczornego podjadania. Cisnę na plan A, ale od jutra podróże służbowe, być może wszystko rypnie.
Pięknie! czekalam na Twoje wykonanie Cambrii. Material jest baaardzo ładny i efekt końcowy to wygląd luksusowy. Kontrast lamowki to świetny akcent.
Na pewno zbierzesz komplementy.
Jak wiesz ja mam już parę Cambrii, długie i krótkie, każda inna. Tylko w jednej wykonałam wykonczenia lamowka. Reszta to flat-felled szew, znów nie pamiętam jak po polsku. Takie częste wykonanie przy jeansach. Fakt, wykończenie zajmuje więcej niż krojenie i szycie. Ja zdecydowałam zrobić wersję z podszewką na jesieni. Zobaczymy z czasem bo mam parę innych projektów.
Trzymam kciuki za biznes cukrowy. Wiele razy napisałam że powinnaś to zrobić. Szkoda że nie będzie na razie szycia ale będę podpatrywać twoj rozwój dominacji sektora cukrowego. Powodzenia!
No właśnie, jedyna wada szwów flat felled jest taka, że nie można ich zrobić w kontrastowym kolorze. A co do biznesu to wczoraj wysłałam pliki do strony internetowej. Na pewno się pochwalę, jak już będzie czym.
Rewelacyjny płaszcz, a wykonanie, jak zwykle u Ciebie- perfekcyjne! Fantastycznie w nim wyglądasz. Trzymam kciuki za tuńczyka biznesu (ależ mnie rozbawiłaś w ten smętny poniedziałek)!
Hi Hi dziękuję! Mam już nazwę, logo i wysłałam pliki do firmy, która zrobi mi stronę internetową. Także wszystko do przodu.
Na wieszaku taki sobie, na Tobie płaszczyk cudowny! Efektownie w nim wyglądasz. Fajnie go uszyłaś. Chanelka to faktycznie mocno strzępiący się materiał, zastanawiam się, jakbym ja szyła. Takie tkaniny jeśli można to szyje się cięcie – szycie po jednej linii, ale tak tu się nie da. Szersze zapasy na szwy i po przeszyciu obcięcie? Pewnie poszłabym w tę stronę. Lubię lamowanie, twoje wykonanie jest fajne.
Dziękuję! Lubie taki fason ‘szlafrokowy’. Zapasy na szwy są tu faktycznie szerokie, 1.5cm. Czekam aż projektantka opublikuje ‘ulepszony; wzór, może uszyję jeszcze jedną? Z cienkiej wełenki byłby fajny.
Świetne te lamówki 🙂 reszta płaszcza też, ale to przez lamówki jest wyjątkowy.
Mocno strzępiące się materiały, po skrojeniu, można obrzucić po brzegach (wszystkich) owerlokiem albo chociaż zygzakiem. Nawet, jeśli ten zapas będzie obcięty, albo schowany, to w czasie szycia nie będzie się strzępić. Ja tak traktuję aksamity, ale przy luźno tkanych to też pomaga.
Nie chciałam obrzucać overlockiem ani zygzakiem bo szwy byłyby jeszcze ‘cięższe’ po wykończeniu ich taśmą ze skosu. Ale myślę, że taki szew pomocniczy blisko krawędzi ‘stay stitch’ by się tutaj sprawdził.
Zakochałam się w tym płaszczu. Pomysł na wykończenie szwów taśmą ze skosu jest super. I tak sobie myślę, że bardzo oryginalnie i dobrze wyglądałby ten płaszcz noszony na lewej stronie. Wszyscy pomyśleliby, że tak to ma być.
Dzięki! Pomysł nie mój, tak jest w przepisie, a te kontrastowe lamówki to znak rozpoznawczy tego modelu (wpisz sobie w Instagram #cambriaduster). Mam ochotę uszyć sobie jeszcze jeden taki płaszcz i spodnie z pasującego materiału, taki niby garnitur. Może kiedyś powstanie.
Zapomniałam dodać, że faktycznie można by go nosić na lewą stronę. Tylko były problem z kieszeniami bo one są naszywane (po prawej stronie ma się rozumieć). Od dłuższego czasu kombinuje jak sobie zrobić uszytek jakiś luzacki z overlockowymi szwami na zewnątrz, bo zawsze mi się takie podobały.