Bardzo dziękuję za miłe słowa pod poprzednim postem. Tak jak obiecałam w styczniu będzie pluszowo. Pamiętacie kostkę sensoryczną dla Matyldy?
Szefowi, jego żonie a przede wszystkim Matyldzie bardzo się spodobała. Kiedy jeszcze szef nie wiedział co chcę im sprezentować, poprosiłam go o zdjęcia pokoju małej abym mogła dopasować kostkę kolorystycznie. Oczywiście zabawki sensoryczne rządzą się pewnymi zasadami (inaczej są to po prostu zabawki a nie sensoryczne) ale też te kupne są aż za bardzo kolorowe. Szefostwu bardzo się spodobało, że kostka pasuje do wielu innych rzeczy, które posiada Matylda. Kiedy dałam mu tą kostkę w pracy to trochę żartem powiedziałam, że jeśli na jakiś grupach dla mam z dziećmi, ktoś zapyta o tą kostkę to ja przyjmuję zamówienia i taka kostka kosztuje £30 .
Parę tygodni później szef zapytał, czy mówiłam poważnie, bo oni chcieliby taką kostkę zamówić dla małej kuzynki Matyldy, która się właśnie urodziła. No i cóż było robić. Przyjęłam zamówienie. Tym razem była prośba aby kostka była w kolorze niebieskim i ciemnozielonym. Ponieważ mała Thea jest jeszcze bardzo mała to się nie spieszyło i kostkę uszyłam dopiero w przerwie świątecznej.
Oto moja pierwsza kostka sensoryczna na zamówienie:
To chyba najlepsza kostka jaka mi wyszła no ale trening czyni mistrza. Zdjęcia troszkę kłamią, literka ‘T’ jest w rzeczywistości niebieska a nie zielonkawa. Tłustą ćwiartkę (nierosołową) w zielone koty kupiłam jak byłam na zakupach z Marzeną w Londynie (żółty materiał w drzewka też). Niestety nie mam zdjęć z tego jak szyję takie kostki ale postanowiłam, że dzisiaj napiszę Wam trochę jak je robię (nie mam najmniejszego zamiaru otwierać sklepu na Etsy).
Kostka powstaje z sześciu kwadratów materiału zewnętrznego i sześciu kwadratów ‘podszewki’, którą wycinam z bawełnianej surówki (z ang. calico). To sprawia, że kostka jest stabilna (nawet jeśli materiał zewnętrzny jest nieco elastyczny) i można porządnie przyszyć wszystkie akcesoria. Kwadraty mają szerokość 15 cm wliczając w to zapas na szwy 1.5 cm, więc skończona kostka ma bok 12 cm.
Na podszewce rysuję sobie linie tam gdzie mam szyć (niestety nie mam zdjęcia poglądowego) bo aby rogi wyszły ładnie to kwadraty zszywa się w odpowiedniej kolejności i nie zawsze doszywa się do końca. Takie linie ułatwiają sprawę bo od razu widać, gdzie trzeba się zatrzymać. Kwadraty najpierw zszywam z podszewką (i co tam trzeba wszyć np. wstążki) robiąc zapas 5 mm. Tym samym wszystkie akcesoria są wszywane dwa razy, najpierw z podszewką a potem dopiero głównym szwem. Po zszyciu z podszewką naszywam akcesoria, guziki, koraliki itd. Literkę najpierw usztywniam flizeliną. W jeden z paneli między podszewkę a materiał zewnętrzny wszywam folię z paczki po czipsach aby szeleściło.
Przed zszyciem kostka wygląda tak:
A potem już tylko to wszystko razem zszyć. Zszywać kostkę nauczyłam się z tego filmiku (klik). Ważne aby zostawić wystarczająco duży otwór aby wywinąć kostkę na prawą stronę tak aby zmieścił się gryzak i serduszko. Kostkę wypycham kulką silikonową, do tego celu najlepiej nadaje się… pałeczka do ryżu (aby wypełnienie trafiło we wszystkie rogi). Na sam koniec pozostały otwór zaszywam ręcznie. Ta da!
Za tydzień też będzie o rękodziele, coś czego na blogu jeszcze nie było. Niezła petarda. Zapraszam!

Kapitalne kostki, widać, że lubisz przy tym dłubać i dlatego są takie ładne.
Dzięki 🙂
Bo ja w ogóle to nie przepadam za braniem kasy, wolę robić na prezent!
Czy ja wiem? Skomplikowana to może nie, ale jest troche dłubaniny, ale takiej przyjemnej.
Dzięki, mnie też się podobaja!
Muszę napisać,że te kostki są super,wiem, nie jestem oryginalna,świetnie je szyjesz i projektujesz,gratki,M.
Super te kostki, słabo się wyceniłaś 😀
Te kostki bardzo mi sie podobaja, super dobor kolorow, ale wyglada na dosc skomplikowana robote.
Super!:)