W piątek młodsza P. skończyła 9 lat! W sobotę wyprawiliśmy jej małe przyjęcie urodzinowe z koleżankami z klasy. Jak zwykle zrobiłam tort. Młodsza P. zażyczyła sobie figurki z filmu K-Pop Deamon Hunters. Oczywiście wyszłyby super, ale ponieważ chwilowo pracuję na półtora etatu, to musiałam wynegocjować zmiany. Młodsza nie chciała się zgodzić na „kreskówkowe” wersje tych postaci (dla niewtajemniczonych: film na trzy główne bohaterki), które byłyby prostsze i szybsze do zrobienia. Stanęło więc na torcie „walentynkowym”. Bez figurek, za to upieczonym w domu.




Ciasto czekoladowe z kremem z Nutellą. Było okropnie słodkie. Nie lubię jeść moich wynalazków, ja je tylko lubię dekorować:



Przyjęcie było w małej lokalnej lodziarni. Trwało półtorej godziny. Dzieciaki mogły udekorować swój własny deser lodowy z trzech gałek, było lodowe bingo, konkurs na najlepszy rysunek deseru lodowego oraz robienie zakładki do książki. Pani prowadząca miała wprawę, wyszło ok.

Coraz trudniej jest nam coś zorganizować na urodziny. Obie dziewczyny urodziły się zimą, więc żadne przyjęcie ogrodowe nie wchodzi w grę. Zrobiliśmy już przyjęcie w „Fiku miku” (głowa bolała nas potem jeszcze przez tydzień), w hali sportowej z dmuchawcami, była impreza wspinaczkowa, impreza w restauracji pt. „zrób własną pizzę” oraz „misja szpiegowska” w hali magazynowej na obrzeżach Milton Keynes.
Ostatnio dla starszej P. zorganizowaliśmy wycieczkę do pokoju ucieczki, na farmie 40 minut jazdy samochodem od domu. W dwa samochody udało nam się zabrać szóstkę dzieci, więc starsza miała cztery koleżanki. Młodsza przed Świętami była na podobnym „przyjęciu”, ale w Oxfordzie. Rodzice solenizantki zabrali tam cztery dziewczynki pociągiem. W najbliższym czasie starsza P. idzie na urodzinowe „piżama party” do domu przyjaciółki.
Ciekawi mnie, jaka jest moda „przyjęciowa” w Polsce? Co organizujecie dla swoich dzieciaków/wnuków? I mniej więcej w jakim wieku to się kończy?
Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

Też są u nas takie imprezownie dla dzieci , jest animator który się nimi zajmuje,możesz przynieść swoje jedzonko lub kupić od nich.Sa gry I rozmaite zabawy , nie wiem do jakiego wieku ale wnuczka mojej siostry lat 13 jeszcze ochodzila.Pozdrawiam.
No że są imprezownie to wiem, ale zastanawiam się czy są też jakieś inne mody.
Co prawda nie w Polsce ale sites podzielę. Ja mam syna więc organizowujemy z w fizycznym lol. Było jump-in, trampoliny, były sciany do wspinaczki. Był laser hub, pływalnia i co tylko. Mój syn ma 12 last i od 2 lat spędza urodziny na strzelnicy, w gronie najbliższych przyjaciół. Bierzemy wszystkich w dwa samochody, moja licencja wystarczy dla wszystkich aby strzelać, lub używać łuku.
Chyba zależy of dziecka indywidualnie jeśli chodzi o co i czy wyprawiać. Mój syn nigdy nie był szczególnie zainteresowany wyprawianiem urodziny, raczej za poprostu spędzeniem fajnie czasu. Zamiast tortu zawsze są lody 🙂
Dzięki! Myślałam, że Twój syn jest trochę starszy a on w sumie prawie w wieku Elli.
Dojrzała mama 😉
My staramy się nie poddać szaleństwu urodzinowemu w Polsce i nie wyprawiliśmy żadnych ur w sali – dzieci aktualnie 9 i 7 lat. Młodszy nie chce niczego oprócz dziadków i ewentualnie kolegi. Starsza by chciała wszystko ale najczęściej kończy się na kilku koleżankach w domu i domowym torcie i przekąskach a potem jakiejś wspólnej rodzinnej wycieczce/ekstra wyjściu.
Mnie osobiście przeraża przyzwyczajnie dzieci do szumnie obchodzonych kazdych ur i spełniania każdej ich zachcianki. Aż boję się pomyśleć co za chwilę będzie się działo z 18tkami żeby nie obniżyć ‘standardów urodzinowych. Zdążyło nam się też być na kilku ur w sali zabaw, których jubilat nie chciał i zdecydowanie źle się bawił podczas podawania tortu i animacji – same biegania po sali kolegami było ok.
Żeby nie było, ze potępiam czy coś- kazdy żyje wg swojego widzi mi się – po prostu to nie dla nas
Masz dużo racji, spirala się nakręca. Moja córka mówi, że ma grafik przeladowany z powodu urodzin dzieci z przedszkola. Do sal zabaw trzeba dojechać, poczekać itd. Dochodzą stale zajęcia sportowe czy język angielski i okazuje się, że cały tydzień a również weekend jest zajęty. Z ulgą wspominam czasy gdy moje dzieci były małe bo życie rodzica było dużo prostsze)
Dokładnie też tak myślę Mario! Myślę, że to trochę też nakręca Instagram.
To w Polsce też jest urodzinowe szaleństwo?? Myślałam, że tylko Anglicy mają fioła na punkcie tego dnia. Gdyby to tylko ode zależało to nie byłoby aż takich urodzin. No ale mąż. Na szczęście dzieciaki są już starsze, więc jak jest jakaś impreza organizowana to możemy je zostawić. Parę lat temu nie wyprawialiśmy przyjęć i był tylko tort z rodziną a zamiast tego była potem jakaś rodzinna wycieczka i taki model najbardziej mi się podoba. W tym roku dla odmiany ‘popłynęliśmy’ ale za rok znów będzie skromniej bo szykuje nam się duży super urlop w 2027! 🙂
Mieszkam na wsi, ale nie wiem, jak tu dzieci świętują urodziny. Za to w miastach jest bardzo szeroka oferta sal zabaw i szaleństw. Moje wnuczęta są zapraszane, więc same też zapraszają, często całą klasę. Faktycznie, spirala się nakręca, grafik coraz bardziej zapełniony. Coraz trudniej też wymyślić prezent dla jubilata.
Ja osobiście nie przepadam właśnie za tym urodzinowym biznesem (poza dekorowaniem tortu oczywiście) więc większość zadań związanych z organizowaniem przyjęcia (oczywiście poza tortem) ogarnia mąż. Nie lubię szału urodzinowego, ani dla dzieci ani dla dorosłych. Pod tym względem mieszkam w złym kraju 😉
U nas była prosta zasada (ze względu na liczbę dzieci, o zasobach finansowych nie wspominając :))), że przyjęcia urodzinowe dla koleżanek i kolegów są co trzy lata. I wszyscy się z tym pogodzili. Bo faktycznie trudno co roku coś wymyślać. Nie poruszyłaś jeszcze jednego aspektu, który mnie doprowadza do rozpaczy (no dobrze, dobrze, przesadziłam, wiem – problem ‘pierwszego świata’), że urodziny pociągają za sobą zaproszenia na urodziny. I to całe wożenie na te przyjęcia co weekend, to wymyślanie prezentów… Choć ostatnio wrzuciłam na totalny luz i kupowałam wszystkim takie same prezenty, dochodząc do wniosku, że raczej nie będę rozpakowywać na miejscu ani się ze sobą konsultować. Tak więc nie zliczę, ile nabyłam na Amazonie … butelek na wodę, które można samodzielnie udekorować. Badziewie, ale koleżanki zachwycone i po kłopocie :))
U nas na razie piżama party w domu zdecydowanie wygrało wszystkie konkurencje!
Sale zabaw to teraz juz nudy.
Roller disco jeszcze daje radę.