Dzień książki

W Polsce już od dawna obchodzi się różne tradycyjne zachodnie importy jak walentynki, halloween czy baby shower (bociankowe). A czy obchodzi się dzień książki? Nie wiem, ale według mnie jest to jedno z fajniejszych ‘świąt’ w Wielkiej Brytanii i w dodatku bardzo eksportowe.

Ok google mówi, że tak. W Polsce obchodzi się Światowy dzień książki (i praw autorskich!), który przypada na 23 kwietnia i tego dnia księgarnie i biblioteki organizują różne promocje, spotkania z autorami i inne atrakcje. Nie o taki dzień książki mi jednak chodzi.

W UK Dzień Książki przypada na początek marca i polega na tym, że dzieciaki w całym kraju przychodzą do szkoły przebrane za swojego ulubionego literackiego bohatera. Zdarza się, że jest to bohater jakiejś kreskówki (bez wersji książkowej) albo znany piłkarz (w końcu autobiografia to też książka prawda?).

Dzieciaki dostają voucher na książkę do odebrania w stacjonarnych księgarniach, a dodatkowo szkoły organizują różne atrakcje, na przykład sprzedaż ciast (ciasta i ciastka dostarczane są przez torturowanych rodziców, którzy wcześniej musieli już zorganizować kostium; zebrane pieniądze idą na zasilenie szkolnej biblioteki) czy konkurs na najlepsze przebranie.

To co mi się podoba to fakt, że przebierają się wszyscy. Dyrektorka naszej szkoły była w czwartek przebrana za Mary Poppins, widziałam też nauczycielki przebrane za bardzo głodną gąsiennicę oraz kota w kapeluszu. Chyba największe wrażenie zrobiły na mnie mama z córką, obie całe pomalowane na zielono, w czarnym kostiumie Elphaby z książki Wicked. Okazało się, że mama również jest nauczycielką tylko w innej szkole. Trochę mi to przypomina pierwszy dzień wiosny albo atmosferę dnia nauczyciela.

Swoją drogą w UK nie obchodzi się dnia nauczyciela. Nie obchodzi się też dni Dziadka i Babci, i według mnie to ogromne przeoczenie. Może jakiś import? Choć jeśli miałabym wybierać, to najbardziej chciałabym zaimportować do UK dzień wszystkich świętych. No ale autochotni lubią się kremować, a prochy się rozsypuje, więc słabo to widzę. No dobra wracamy do dnia książki.

Dwa lata temu małe Pimposhki poszły do szkoły jako Roszpunka (w stylizacji Disneja) oraz Alicja z krainy czarów:

W zeszłym roku starsza P. była przebrana za Glindę z Wicked (w wersji w różowym peniuarze; niestety nie mogę znaleźć zdjęcia), a młodsza była Królową Kier (za kostium dostała wtedy nagrodę):

Do tej pory kupowaliśmy kostiumy na Amazonie, ale od dłuższego czasu już chciałam zrobić coś własnoręcznie. W tym roku wreszcie mi się udało! Młodsza P. powiedziała, że chciałabym wraz z koleżanką przebrać się za komiksową parę Bumble & Snug (po polsku to Bomba i Ptyś). Koleżanka młodszej P. jest Polką, dobrze dogaduję się z jej mamą, zapaliłam się do tego pomysłu od razu, a pięć minut później miałam już całą wizję.

A to moja wersja:

Jak to zrobiłam? Pokazałam Wam już prototyp. Elementy powstały z grubej i sztywnej flizeliny (bez kleju), którą kupiłam w Hobbycraft za £3.50 za metr. Na to poliestrowa watolina (z obu stron) i wreszcie tkanina – tania mieszanka poliestru i bawełny (£1.90 za metr). Elementy są łączone szeroką gumą, aby były troszkę wygodniejsze.

Najwięcej pracy miałam z maską dla Ptysia, bo otwory na oczy musiały być dość precyzyjnie wycięte, a młoda w dodatku nosi okulary. Ale się udało. Maska jest na dość grubej gumie, aby dobrze się trzymała. Kapelusze też są wykonane z flizeliny (dzięki temu są lżejsze niż gdyby były zrobione z grubego papieru). Kapelusz Ptysia jest dodatkowo obciągnięty cieniutkim materiałem i oba są pomalowane farbą w spreju.

Ponieważ kostiumy nie są super wygodne do siedzenia w szkole cały dzień, to dodatkowo dziewczyny dostały ode mnie koszulki na przebranie. Koszulki były kupne i przykleiłam (nie przyszyłam) im tylko buźki. Kostiumów dla Bomby i Ptysia nie da się nigdzie kupić, w sieci nie widziałam nawet żadnych inspiracji. Oba kostiumy są w 100% wymyślone, zaprojektowane, wymierzone i uszyte przeze mnie. Zadaniem drugiej mamy było kupić im czarne legginsy i koszulki z długim rękawem pod spód.

Jestem mega zadowolona, dziewczyny były przeszczęśliwe i bardzo dumne, no i oczywiście wróciły do domu z nagrodą. Dodatkowo zostały gwiazdami szkolnego Fejsbuka.

Starsza P. w tym roku na szczęście zajęła się własnym kostiumem, łącznie ze zrobieniem aparatu fotograficznego – poszła do szkoły jako Ella z książki ‘Ella i jej sekret’.

I to tyle na dzisiaj. Wypsztykałam się już ze wszystkich rękodzielniczych projektów, nie mam też nic na warsztacie. Najbliższe dwa tygodnie będę ciężko pracować nad moim dodatkowym zleceniem, a na bloga wjadą pewnie rozkminki. Do napisania.

Aaaa mam pytanko, są tu fani programu The traitors – zdrajcy? Chodzi mi o polską wersję, która zaczęła się trzy tygodnie temu na TVN. Dajcie znać.


Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

Subscribe
Powiadom o
16 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Alicja (ta z Walii)
1 miesiąc temu

Jako osoba z rodziny czytających, uwielbiam święto książki. Spędzałam sporo czasu w księgarni rodzinnej na zapleczu, czytając. Świetny kostium, ależ się narobiłaś!
Tak zastanowiłam się nad świętami, których tu nie ma.
Fakt, wszystkich świętych to fajna tradycja, ja najbardziej lubiłam gdy chodziliśmy że szkołą na cmentarz, aby znaleźć i oczyścić groby które wyglądały jak opuszczone. Nie wiem czy też tak było u innych takich czytających, ale mi się to zawsze podobało. Na koniec, zapalało się znicz i kladło chryzantemy. Nie trzeba było być religijnym aby lubić ten czyn społeczny.
Czego mu brakuje w UK, to uroczyste zakończenie szkoły na koniec roku. Tak, są apele ale to trochę inaczej niż czekanie any dać nauczycielce kwiaty na koniec roku. Może dlatego że nie ma tu systemu świadectw, czy zdawania z klasy do klasy. Zawód nauczyciela jest różnie widziany, więc może to kulturowe.
Miłego poniedziałku.

Alicja (ta z Walii)
1 miesiąc temu

Zapomniałam dodać że telewizji nie oglądam (mam czas na inne zajęcia dzięki temu),więc ci nie pomogę w tym temacie.

Maria
1 miesiąc temu

Nie będę rozwodzić się jaka to jesteś zdolna itp, bo wiadomo ,że tak. Bardzo chciałabym, abyś napisała coś więcej właśnie na temat zwyczajów związanych z pochówkiem tzn. czy jest prawo wyboru obrzędu itp. Wiem, temat trochę nieprzyjemny, ale….

Alicja (ta z Walii)
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Maria

A wiesz, jest wybór nawet spory. Trumna albo urna. Dla i nie wierzących (nie musisz mieć pochówku religijnego). Pochówek morski, w górach, co tylko. Mówię z perspektywy walijskiej. Na wsiach, cmentarz na którym cie pochowają zależy czy jesteś oryginalnie z tej wsi, czy się zasłużyłaś w okolicy, albo po prostu czy jest miejsce.

1 miesiąc temu

Pimposzko, twoja fantazja kostiumowa i nie tylko, po prostu nie zna granic.
Wspaniałe kostiumy dla dziewczynek. Gratuluję nagród!
Sweterek z poprzedniego wpisu, ten “wymyślony”, też.

Co do świętowania, wczorajszy dzień kobiet na przykład, w Niemczech jako taki nie obchodzony, dzies tam emancypantki wychodzą na ulicę i demonstrują. Kwiatów za to nie ma. Ale ponoć w nowych landach, znaczy dawnego NRD, gdzieś jest on świętem w sensie dnia wolnego od pracy.
Dnia babci i dziadka też nie ma, jest dzień matki, celebrowany w drugą niedzielę maja, a dzień ojca to święto Wniebowstąpienia.

1 miesiąc temu

Fajne święto i super fajne kostiumy uszyłaś.
Przez kolor prototypu z poprzedniego wpisu chwilę szukałam przy kostiumach czegoś w tym kolorze, ale nie ma ;D Swoją droga nigdy bym nie wpadła na to, że szykujesz się do tak nietypowego szycia.
Pomysł na zamianę na koszulki też jest świetny. Gratuluję wygranej w konkursie zarówno dziewczynkom jak i Tobie.
Starsza Pimposhka również wygląda bardzo “książkowo-okładkowo” 🙂

Pozdrawiam serdecznie 🙂

ps. The traitors nie oglądam.

Czerna
1 miesiąc temu

Wyszło genialnie! Szkoda, że u nas nie ma tego święta. Gdybym miała zgadywać, za co przebrałyby się moje siostrzenice, to myślę że Ania byłaby Pippi a Ola tygryskiem. Albo skarpetką.

Halina
1 miesiąc temu

Pomysł i wykonanie super. A dziewczyny – gwiazdy.

Magdalenka
1 miesiąc temu

Święto książki – super sprawa. Ja jestem z tych co uważają, że należy robić wszystko, żeby kolejne pokolenia chciały czytać książki a nie przeglądać internety. Stroje rewelacyjne. Ja z tych co nie jest za Dniem Kobiet – chcę go mieć codziennie (moi mężczyźni o tym wiedzą i starają się dostosować, z każdym rokiem lepiej:-), Wszystkich Świętych… mam poczucie, że to tak trochę po fakcie. Staram się na co dzień jak najbardziej otaczać czynną obecnością tych mi bardzo i mniej bliskich. Telewizja też mi jest obca:-))) Przesycenie chyba z dzieciństwa.

.

Magdalenka
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Magdalenka

A Starsza P. chyba z genami przejęła od mamy umiejętności. REWELACJA!!!

By Pimposhka
16
0
Would love your thoughts, please comment.x