Somerset

W zeszłym tygodniu małe Pimposhki miały ferie. Początek tygodnia spędziły u dziadków, co pozwoliło zarówno im, jak i nam trochę od siebie odpocząć i zatęsknić. Na drugą część tygodnia zaproponowałam rodzinie wyjazd do hrabstwa Somerset, a konkretnie do Bath.

Kiedyś już byłam w Bath, ale to piękne miasto o czym przypomina mi każda podróż do Bristolu (pociąg zatrzymuje się w Bath). Dodatkowo młodsza P. uczyła się cały semestr o Rzymianach, więc wycieczka wydawała się być na miejscu.

Z domu wyjechaliśmy w czwartek rano. Postanowiłam zarezerwować nieco droższy hotel niż Premier Inn, w którym się zazwyczaj rodzinnie zatrzymujemy. Ten hotel miał w piwnicy basen, oferował naprawdę duży rodzinny pokój (my mieliśmy łóżko super king size, a dziewczyny podwójne), a śniadanie było nie z tej ziemi. Nie dość, że był wypasiony bufet, to można sobie było wybrać dodatkowe potrawy z karty, na przykład jajka po benedyktyńsku.

Pierwszego dnia pochodziliśmy sobie trochę po Bath i odwiedziliśmy dom z czasów regencji, zamieniony na muzeum. Znajduje się on w najbardziej znanym ‘bloku’ mieszkalnym w Anglii czyli The Royal Crescent. Wejście do domu pojawia się w serialu Bridgerton, jako dom Pani Featherington (rodzinny dom Penelopy).

Bath jest pełne uroczych kawiarenek, niezależnych sklepików oraz luksusowych butików.

Na mnie największe wrażenie zrobił wypasiony sklep z tradycyjnymi zabawkami:

Bath wieczorem:

Następnego dnia zwiedziliśmy Rzymskie termy. To naprawdę zabytek godny polecenia. Małym Pimposhkom bardzo podobał się audio przewodnik, który miał wersję dla dorosłych i dla dzieci. Były naprawdę zainteresowane.

W piątek po lanczu opuściliśmy Bath i pojechaliśmy nieco dalej na południe do miasteczka Wells (niestety nie udało nam się go zwiedzić), gdzie naszym celem były jaskinie Wookey Hole. Koło jaskinii powstał mały park rozrywki dla dzieciaków wraz z hotelem, w którym się zatrzymaliśmy. Hotel był śmiesznie tani i o zdecydowanie niższym standardzie niż nasz hotel w Bath. Jedzenie pozostawiało wiele do życzenia, szczególnie śniadanie. To naprawdę sztuka aby tradycyjne angielskie śniadanie przyrządzić tak, aby nie nadawało się do zjedzenia. Nawet panowie w średnim wieku wybierali croissanty. Jedyny plus hotelu to taki, że obsługa była bardzo miła.

Jaskinie zrobiły na nas ogromne wrażenie. Zdjęcia oczywiście nie oddają ich uroku ale były naprawdę wyjątkowe. W jednej z komór leżakował ser (cheddar), który można było kupić w sklepie z pamiątkami.

Koło jaskini były typowe rozrywki dla dzieciaków: park dinozaurów, kino 4D, mini golf itd. Całość mieści się w dawnym młynie, w którym produkowano papier metodą czerpania. W budynku znajduje się też szkoła cyrkowa dla dzieciaków z lokalnych szkół. Mogliśmy obejrzeć ich przedstawienie i również byliśmy pod wrażeniem. Podobała mi się też bardzo duża kolekcja zabytkowych mechanicznych maszyn do gier.

Wycieczka udała się nam wyśmienicie. Do domu wróciliśmy w sobotę wieczorem, zmęczeni jak nie wiem co, ale szczęśliwi.

Przede mną ogromnie intensywny tydzień, w tym wyjazd służbowy do Bristolu. Może w drodze powrotnej wysiądę w Bath i zostanę tam na chwileczkę?

Zauważyliście mój nowy udzierg? Więcej na ten temat za tydzień :).


Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

Subscribe
Powiadom o
7 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
fidrygauka
1 miesiąc temu

Ach! Bath! Absolutnie niepowtarzalny klimat i bez pudła rozpoznawalne budowle. Też miałam kiedyś w planach opisać naszą wizytę. Na razie póki co podpisuję się pod każdym słowem. Łaźnie mnie zmiotły, jak pomyślałam sobie, że bogate Rzymianki grzały się w ich oparach i czesały sobie włosy kościanymi grzebykami prawie 10 wieków przed powstaniem państwa polskiego. Po twojej relacji mam ochotę tam znów pojechać i koniecznie zahaczyć o ten sklep z zabawkami :)))

Anonimowo
1 miesiąc temu
Odpowiedz  fidrygauka

Prawda? Też się z Tobą zgadzam, łaźnie robią ogromne wrażenie nie tylko autentycznością (przede wszystkim) ale też piękną oprawą muzealną. Bath ma naprawdę nie powtarzalny klimat, co ciekawe Bristol, który jest zaraz obok ma co najwyżej urok Szczecina (nie lubię Szczecina). Sklep z zabawkami był fantastyczny (ale w ogóle Bath jeśli chodzi o zakupy jest fenomenalne, szczególnie jeśli chodzi o niezależne butiki), oczywiście Ella stwierdziła, że jest tam za mało plastiku i kazała się zaprowadzić do Entertainera. Eh.

Krystyna
1 miesiąc temu

Pimposhki już nie małe, młode owszem, bardzo ładne dziewczyny. Fajne zwieńczenie ferii – rodzinnie i w ciekawych miejscach. Udzierg mam nadzieję zobaczyć w szczegółach a na razie podziwiam tempo pracy, zwłaszcza przy tak napiętym terminarzu.

Anonimowo
1 miesiąc temu
Odpowiedz  Krystyna

Sweter już jutro będziesz mogła podziwiać. Na 10mm to szybko się robi. Ale to co pokażę za tydzień, to dopiero wyczyn. Faktycznie, młode rosną jak na drożdżach. Zdecydowanie za szybko. Co do ferii, jednak smutna rzecz, która niezmiennie przykuwa moją uwagę, to taka, że podczas ferii na ulicach z dzieciakami widać głównie kobiety, rodziny rzadziej a facetów jak na lekarstwo. Dziękuję, też uważam, że nasze córki są śliczne, nie ma to jak słowiańska krew prawda?

1 miesiąc temu

Fajnie pojechać do Bath 🙂
Dla mnie to miejscowość znana tylko z literatury, więc cieszy mnie, że znam kogoś (chociażby tylko internetowo) kto odwiedził to kultowe miasto 🙂
Sklep z zabawkami odlotowy, w takim można przepaść na długie godziny.
Pozdrawiam 🙂

ps. Sweter zauważyłam 😉

By Pimposhka
7
0
Would love your thoughts, please comment.x