Wszystko zaczęło się od jednego odcinka programu ‘Interior Design Masters’. W tym programie grupa utalentowanych amatorów próbuje swoich sił w urządzaniu komercyjnych przestrzeni (pokoje hotelowe, sklepy, biura itd.). Nagrodą jest kontrakt, który pozwoli im rozwinąć profesjonalną karierę w urządzaniu wnętrz.
Jedna z uczestniczek wystąpiła tam w długiej, zamaszystej pomarańczowej spódnicy i białej koszulce-bokserce. Ogromnie spodobała mi się ta stylizacja. Dodatkowo, przypomniałam sobie, jak bardzo lubię moją wielką spódnicę z czarnej satyny, którą uszyłam półtora roku temu. Czarna satyna jest jednak na specjalne okazje, a taką spódnicę można nosić na co dzień. Szczególnie latem.



Rozejrzałam się za tanim materiałem. Kupiłam 5 metrów bawełny, w cenie 3.50 za metr (klik). Gumę i nici miałam już w domu, więc w sumie spódnica kosztowała mnie tyle ile podobna spódnica na Shein czy innym tego typu dziadostwie.
Spódnica miała być z pełnego koła, z kieszeniami (wiadomo!) i na szerokiej gumie. Spódnica z satyny była na zamek. Wykrój zrobiłam sama korzystając z ‘przepisu na spódnicę z koła’ na stronie Ultramaszyny (klik), przypomniałam sobie co to jest promień i liczba pi :). Wykrój kieszeni zapożyczyłam z satynowego modelu. O mało co (o jakieś 5 cm) nie pożałowałam, że pożyczyłam sobie trochę materiału na kapelusz (klik), ale na szczęście wystarczyło.




Wszystko obrzuciłam overlockiem na pomarańczowo, bo czemu nie? Spódnica z koła musi być wycyrklowana. Ten krok odpuściłam w satynowym modelu, ale tutaj postanowiłam to zrobić. Akurat trochę przypadkowo i niespodziewanie dla samej siebie kupiłam…. manekina krawieckiego:

Manekina znalazłam na Gumtree, jest z drugiej ręki i ‘wintedż’, przeleżał u kogoś na strychu sporo lat ale jest w super stanie. Jedyny problem to taki, że ma wymiary ciutkę mniejsze niż moje. Jest motywacja, aby zrzucić trochę ciała hi hi. Dokupiłam do niego pompkę na kredę i mogę już profesjonalnie cyrklować spódnice!
Podłożyć spódnicę z koła nie jest łatwo. Sekret to wąska zakładka. Najpierw przeszywamy dość długi (4mm) ścieg ‘pomocniczy’, który potem ułatwi nam prasowanie brzegu. To jest dobry patent.




Warunki meteorologiczne się poprawiły, miałam nawet fajną miejscówkę do zdjęć. Otóż spódnica miała swoją premierę na naszym ogólnofirmowym dniu integracyjnym na torze wyścigów konnych. Nie powiem, zadałam szyku a komplementów odebrałam tyle, że ho ho ho. Niestety fotografka trafiła mi się kiepska, więc mam tylko trzy zdjęcia:



Koszulki-bokserki są notorycznie trudne w noszeniu, bo niełatwo dobrać do nich odpowiedni stanik. Ta koszulka jest z Uniqlo i ma już wbudowany stanik (w dodatku bardzo wygodny). Jeśli macie możliwość zakupów w tym sklepie to naprawdę Wam polecam te koszulki, są w różnych kolorach i fasonach (klik). Ja mam trzy i to na pewno nie koniec.
Jestem z tej spódnicy mega zadowolona. Mało tego, coś czuję, że może przekonam się do spódnic. Tą mam ochotę zabrać ze sobą do Manchesteru na konferencję za kilka tygodni (mam tam prezentację), ale nie pomyślałam, że zajmie mi pół walizki (nie mówiąc o prasowaniu jej hotelowym żelazkiem). Dlatego mam już w bardzo konkretnych planach kolejną spódnicę, zupełnie inny model, ale też będzie fajna.
No cóż, nic nie poradzę, że blog chwilowo zrobił się o szyciu. To mi teraz w duszy gra. Pinkowa lniana koszula też już jest w zaawansowanym stanie. To bardzo ciekawy projekt.

W sobotę byłam na herbatce dobroczynnej u koleżanki z pracy. Oto jak moje chorągiewki prezentowały się w jej ogrodzie:







Popołudnie było absolutnie przemiłe. Miałam na sobie sukienkę, którą uszyłam chyba dwa lata temu na komunię mojej chrześnicy. Na komunię nie dojechałam, a sukienka miała swoją premierę właśnie w ten weekend!

Dodałam przycisk z lajkiem. Można go nacisnąć i dać mi znać, że ‘jestem’, ‘przeczytałam’, ‘dobra robota’, ‘fajnie, że jesteś’, ‘doceniam to, że piszesz’. Dla mnie jest to znak, że ktoś tam po tej drugiej stronie jest i czyta. Umawiamy się, że naciśnięcie tego przycisku nie oznacza, że koniecznie zgadzacie się z treścią wpisu, ok?

Pimposzko, świetna spódnica! jestes profesjonalistką w szyciu! Gratuluje talentu.Ula
Dzięki! Do profesjonalizmu to mi trochę brakuje, ale dążę w tym kierunku.
No zobacz, właśnie szukałam tego typu koszulek, bo noszę biustonosze skrzyżowane na plecach i ten fason świetnie się sprawdza. Dzięki za link to tego sklepu.
Szycie z własnych wymiarów jest świetne bo cokolwiek uszyjesz dobrze leży. Moja koleżanka z korzeniami z Nigerii, właśnie tylko szyje “free hand” (bardzo popularne tam) i uczę się od niej.
Te połączenie prostej bokserki i spodnicy jest świetne. Muszę uszyć taka spódnicę. Masz t rację można użyć na codzień i bardziej wyjściowo. Herbatka z zamachem a Twoje chorągiewki dopełniają tego wydarzenia. Ciekawa jestem koszuli! Szukam właśnie jakiegoś wykròji na koszule więc twoje wykonanie będzie najpewno jedna z inspiracji.
Koszula prawie gotowa i więcej napiszę o niej za tydzień. Wyszła naprawdę fajnie!
Świetna spódnica w energetycznym kolorze! I tank top, ekstra. Fakt, kieszenie obowiązkowe, własnie przerabiałam kieszenie w lnianych spodniach, bo byly na pół chusteczki…
Podziwiam jakość wykończenia Twoich dzieł, masz wprawę i dobry sprzęt. Sukienka wdzięczna, ale sandałki…. swietne i w niebanalnym kolorze. Cieszę sie ze wena Cie nie opuszcza. I ze Ci się chce! Pielęgnujmy chcenie!
Na herbatkę ubrałam baletki, bo obcasy to nie jest dobry pomysł na trawnik a poza tym moje stopy po dobroczynnej wycieczce po pagórkach chyba nie zobaczą sandałów w tym sezonie ;). Oj wena nie opuszcza z czego bardzo się cieszę.
Bardzo mi się podoba, że jak coś robisz, to na 200 % !
Dzięki! Na to wychodzi!
wyglądasz spektakularnie! w obu outfitach. no a uszytki obłędne.
Hi hi dziękuję!
Myślę, że w tym zestawie wyglądasz szałowo! Bardzo Ci takie połączenie pasuje.
Dzięki! Szałowo też się czuję, a to najważniejsze.
Piękna spódnica! A czy ten manekin nie jest regulowany Tak mi na zdjęciu wygląda. Wtedy można dopasować rozmiar.
Dzięki! Ha, manekin jest regulowany ale one i tak mają swoje rozmiary. Ten jest S, więc nawet najbardziej rozciągnięty jest ciut za mały.
pytanie techniczne :czy masz dwie kieszenie czy jedną bo szyjąc z koła ma się tylko jeden szew.
Ja też lubię takie spódnice .Jest jeszcze taki model z trzech doszytych do siebie coraz większych pasów a na dole falbana. Te paski się marszczy i przyszywa jeden do drugiego. Fajnie to wygląda i nie jest skomplikowane w szyciu. a w pasie szeroka guma albo dwie węższe w tunelikach a górny bez gumy i robi się taka falbanka .Szerokość tej spódnicy tylko zależy od fantazji krawcowej. Napiszę Ci jeszcze, że chorągiewki super i są bardzo starannie zawieszone .Pozdrawiam Krystyna
Jeden szew jest chyba tylko wtedy, kiedy złożysz materiał na cztery a ja kroiłam dwa elementy bo takiej długiej inaczej się chyba nie da (nie ma tak szerokich belek materiału). Satynowy model miał cztery elementy, ten a dwa więc spokojnie wszyłam sobie po kieszeni z każdej strony. Rozsmakowałam się w spódnicach, może będzie więcej. Wiem o jakim modelu piszesz. Chorągiewki troszkę mnie rozczarowały bo właśnie były tak podwieszone, że wg. mnie nie było efekty łał. W mojej głowie to jakoś inaczej trochę wyglądało. Ale ważne, że gospodyni była zadowolona.
Spódnica piękna, sukienka także. W obu wyglądasz Pimposhko prześlicznie… jesteś wielką mistrzynią, przez duże W. Masz talent i potrafisz go wykorzystać, a wszystko dlatego, że Ci się chce! Ogromne brawa..pozdrawiam Małgośka .
Dzięki! Właśnie! Pomyśl sobie, że są ludzie co mają talent ale im się nie chce?
Piękna spódnica i ten kolor cudnie Ci pasuje. Może wreszcie dzięki Tobie się odważę na coś większego na maszynie ?